Gaminator. Gry online.

graj lub zgiń
Szukaj

Jesteś tutaj pierwszy raz. Bardzo nam miło. Zarejestruj się, aby zyskać dostęp do największej bazy video o grach, możliwości wrzucania swoich treści, a także do systemu podpowiadania gier – Game Connect.

Logowanie

Zamknij Wyślij uwagę
 

Puzzle Quest: Challenge of the Warlords (PC)

Lubię to! 16

Premiera: nie znamy jeszcze daty premiery

Ocena użytkowników: bardzo dobra

4 osób chce zagrać w tą grę

miejsce w rankingu: n.a.

 

 

Gatunek: Logiczna, RPG Podgatunek: Turowa

Tematyka: Fantasy,

Moja ocena: 1 2 3 4 5

 

Game market

zgłoś tę grę

Na tę platformę mamy: 32 screenów, 3 video, 3 recenzji, 4 newsów,

Bejeweled RPG

[ zobacz inne recenzje 3 ]
Najlepsza recenzja dodana przez Ingmar Ingmar
W 2001 roku PopCap Games dał światu Bejeweled - prostą i dzięki temu wciągającą grę logiczną. Zasady zabawy były przejrzyste: układamy ciągi z przynajmniej trzech, takich samych kryształków, uważając by w następnej turze również dało się coś przestawić. Kto by wtedy przypuszczał, że ów tytuł stanie się prekursorem całej linii mniej lub bardziej udanych klonów. Jednym z młodszych jest Puzzle Quest: Challenge of the Warlords, który zdecydowanie zalicza się do tych "bardziej". Dlaczego? Zobaczmy!

Logiczny role-playing


Puzzle Quest jest przede wszystkim grą logiczną - opiera się o ten sam model rozgrywki co sławetny prekursor. Opis znakomitej większości klonów Bejeweled na tym się kończył i pozostawało jedynie wypisać jakie przedmioty pełnią rolę klejnotów. Na szczęście, ludzie z Infinite Interactive postanowili pójść o krok dalej, samemu wyznaczyć kierunek rozwoju i stworzyć hybrydę gry logicznej oraz RPGa. Brzmi jak szaleństwo? Pewnie, w końcu omawiamy szaloną produkcję. Szalenie grywalną, tak gwoli ścisłości.

"Odgrywania roli" mamy tu pod dostatkiem. Na wstępie otrzymujemy cztery klasy postaci (wojownik, rycerz, druid, mag) wraz z systemem rozwoju, zadania polegające na eksterminacji potworów, zbiór przydrogich śmieci, zwany także ekwipunkiem, drużynę, wierzchowce, a nawet epicki scenariusz. Całość przypomina przedpotopowego rolpleja, wypchanego po brzegi "kanonicznymi" rozwiązaniami. Przynajmniej do czasu pierwszej bitwy. Zapomnij o wykrzykiwaniu frazesów łamaną łaciną, zapomnij o falach przeciwników, zapomnij nawet o machaniu przyrządami ogrodniczymi. Walka to gra logiczna. Układanie kryształów.

"Zgarnij trzy", czyli danie główne


Pierwsze spotkanie z ekranem walki może skończyć się niemałym szokiem. Szczególnie, jeśli umiejętność czytania ze zrozumieniem zawiodła, a podstępne oczy wypatrzyły na pudełku jedynie literki RPG. Szok nie jest jednak powodem do odstawiania gry na półkę, nie, wręcz przeciwnie - odmienność rozwiązania przyciąga do monitora.

Ekran wypełniony jest szeregiem elementów - paski poziomu HPków oraz many, portrety walczących, lista podręcznych czarów i wreszcie dużych rozmiarów pole, na którym ułożone zostały kryształki. Te ostatnie występują w ośmiu rodzajach, a każdy ma odmienne właściwości. Cztery kolory many reprezentują cztery kolejne żywioły (ogień, woda, ziemia, powietrze) i służą do ładowania many, a następnie rzucania czarów; dzikie karty nie tylko mogą zastąpić każdy rodzaj many, ale i mnożą jej ilość; fioletowe gwiazdki odpowiadają za punkty doświadczenia, potrzebne z kolei do awansu na wyższy poziom; złoto to środek płatniczy; wreszcie, czaszki (zwykłe jak i +5) stanowią bezpośrednie źródło zadawanych obrażeń. Uff, sporo tego. Zdecydowanie w wersji pisanej prezentuje się dużo bardziej zawile niż podczas samej zabawy. Każdy rodzaj kryształków jest innego koloru i kształtu, więc naprawdę ciężko się pogubić. Już po dwóch, trzech walkach wszystko wydaje się intuicyjne i można zacząć szlifować... taktykę.

Puzzle Quest wymaga umiejętności myślenia i zapewnia trening zdolności planowania oraz widzenia przestrzennego. Aby wygrać, nie wystarczy po prostu ułożyć trzech kryształów. Nie, trzeba dążyć do konkretnej strategii. Zdobywać manę, która pozwoli rzucić konkretny czar (mag i druid swoją siłę ofensywną opierają na czarach, a nie detonacji czaszek) lub skorzystać z mocy posiadanego przedmiotu. Wypatrywać dłuższych niż trzy ciągów klejnotów - zdobycie "czwórki" automatycznie zapewnia dodatkową turę - i przede wszystkim... myśleć. Myśleć o tym, jaki będzie następny ruch przeciwnika i jak nie dopuścić do tego, aby wykorzystał zaistniałą sytuację na swoją korzyść...

Na szczęście przy całym tym planowaniu i myśleniu Puzzle Quest pozostaje pozycją spontaniczną. Często zdarzają się sytuacje, których nie da się przewidzieć, a 100% zwycięstwo może się w ciągu kilku tur zmienić w gorzki smak porażki. Zwłaszcza jeśli korzystamy z podpowiedzi podsyłanych komputer, mających co najmniej wątpliwą wartość taktyczną.

Fabularny sos


Akcja "Wyzwania dygnitarzy" ;) rozgrywa się w Etherii, świecie znanym wcześniej z serii Warlords. Rozpoczynamy jako początkujący sługa Jej Królewskiej Mości, mający zająć się sprawą "dziwnych wydarzeń, jakie ostatnio mają miejsce". Brzmi znajomo? Pewnie! Fabuła Puzzle Questa czerpie z klasyków gatunku całymi garściami, nawet nie siląc się na innowacje i nieszablonowe rozwiązania. Miejsce spektakularnych zwrotów akcji zostało zastąpione dobrze przemyślanym i wykonanym scenariuszem. Wszystko jest na swoim miejscu: my jesteśmy "ci dobrzy" i walczymy z "tymi złymi" o losy świata, wolną ludzkość, piwo z bąbelkami, itd. Poszczególne zadania są poprzedzone fabularnym wstępem w postaci krótkiego dialogu czy może raczej cutscenki. Bezpośredniego wpływu na rozmowę nie mamy, więc pozostaje klikanie i uśmiechanie się. :) Dobrze zrealizowanego humoru mamy tutaj sporo.

Co się zaś tyczy poszczególnych misji - wszystkie wyglądają dokładnie tak samo, obojętnie czy zaliczają się w poczet wątku głównego czy rozlicznych zadań pobocznych. Schemat. Dojdź do danej lokacji, przeszukaj ją, zawalcz z potworem i ruszaj dalej. Pierwsze dwie składowe są zdecydowanie mniej skomplikowane, niż bym tego chciał, więc de facto cały czas albo walczymy, albo przygotowujemy się do walki. Wędrowanie odbywa się za pomocą mapy świata podzielonej na lokacje, ścieżki i nic nieznaczące dodatki graficzne. Po drodze siekamy potwory, a na miejscu... wybieramy czynność jaką chcemy wykonać. Nie ma tu czegoś takiego jak "eksploracja", daną czynność realizujemy za pomocą pojawiającego się menu kontekstowego, w którego skład wchodzą: przeglądanie profilu, prowadzenie konwersacji oraz korzystanie z budynków użyteczności publicznej - sklepu, karczmy oraz cytadeli.

Strategiczna przystawka


Z początku można odnieść wrażenie, że cytadela ma pełnić rolę elementów strategicznych. Nic bardziej mylnego! No, chyba że możliwość wydania kilku sztuk złota na parę budynków to dla ciebie szczyt strategicznej rozgrywki. Zamek ma tylko jeden cel - zebrać i uporządkować to, co zdobywamy w czasie walk. To tutaj można zmieniać i trenować wierzchowce, tworzyć przedmioty, uczyć się nowych czarów oraz wydawać ciężko wywalczone pieniądze na podniesienie statystyk.

Wszystkie z powyższych czynności - za wyjątkiem podbijania statystyk, które wygląda i działa jak zwykły sklep - są w istocie kolejnymi grami logicznymi. Aby złapać wierzchowca należy wyczyścić pole z kryształów, zgarniając kolejne "trójki". Trening to zwykła walka, tyle że z limitem czasowym co do trwania tury, zaś crafting i nauka czarów polegają na zebraniu wyznaczonej ilości many danego koloru oraz specjalnych kryształków: kowadeł lub zwojów.

Symfonia dwóch wymiarów


Graficznie Challenge of the Warlords w żadnym razie nie powala, acz spisuje się całkiem przyzwoicie. Dwuwymiarowa mapa świata przywodzi na myśl tytuły z poprzedniego stulecia i inspiruje do rozważań pt. "teraz się już takich gier nie robi". Na pochwałę zasługuje wesoła, żywa kolorystyka, efektowne rozbłyski towarzyszące walce i przede wszystkim - stylistyka postaci. Nieco przerysowane i utrzymane w mangowym stylu wywołują same pozytywne wrażenia estetyczne. I choć wiem, że nie wszystkim się taka kreska podoba... cóż, jestem sobą, a nie wszystkimi. ;)

Oprawa dźwiękowa również spisuje się poprawnie. Motywy przewodnie towarzyszące kolejnym postaciom są świetne, podobnie jak "About to win", sygnalizujący znaczną przewagę HP-kową nad wrogiem. Jednak przez zdecydowaną większość rozgrywki muzyczne tło stanowi pięć kolejnych motywów, przypominających miejscami ścieżkę dźwiękową z jakiegoś serialu obyczajowego. Słuchać tego się da i owszem, ale playlista przygrywająca w tle wydaje się ciekawszym rozwiązaniem.

Układamy puzzle!


Puzzle Quest: Challenge of the Warlords jest pozycją przeznaczoną dla szerokiego grona odbiorców i dobrze realizuje swoje powołanie. Sprawdza się jako rozbudowana gra logiczna, umilająca czas pomiędzy bardziej złożonymi zagadnieniami. Ot, poratować świat z godzinkę, ćwicząc przy tym mózgownicę, ciesząc oko ładną grafiką, a ucho przyjemną oprawą muzyczną. Dłuższe posiedzenia nie wskazane. Rozegranie kilkunastu potyczek pod rząd może okazać się czynnością mozolną i zbyt powtarzalną. W mniejszych dawkach: odprężająca, niewymagająca i satysfakcjonująca. Odskocznia jak znalazł!

Podobała Ci się recenzja? Jeśli tak kliknij "graj"

recenzja dodana przez: Ingmar Ingmar który uważa że gra ma takie plusy i minusy

+ Plusy

+  Grywalność!
+ Przejrzyste zasady
+ Długi single (30-40h)
+ Klasyczny, przemyślany scenariusz
+ Powiew świeżości: wzbogacenie gry logicznej o elementy RPG

Minusy

  Męcząca przy dłuższych posiedzeniach
 Mangowa stylizacja może razić

dlatego Ingmar
ocenia tę grę na:

9

Grafika 70%

Dźwięk 70%

Gameplay 100%

Ocena wszystkich
recenzentów

9.0

Grafika 80%

Dźwięk 73%

Gameplay 96%

[ + dodaj screen ]

SZP4K3R: Mapa świata we wczesnym stadium gry :) (PC)

SZP4K3R: Z wizytą u ojca (PC)

SZP4K3R: Tak oto wygląda przykładowa scenka obrazująca quest główny (PC)

SZP4K3R: A tak wygląda walka :) (PC)

Przejmij panowanie nad grą

Teraz

Użytkownicy, którzy lubią tę grę:

Tym, którzy lubią tę grę, podoba się też:

Gaminator.tv

Projekt dofinansowany ze środków Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego w ramach Programu Operacyjnego Innowacyjna Gospodarka