Postal 2 (PC)
Premiera Świat - 13 kwiecień 2003 Premiera Polska - 23 maj 2003
Ocena użytkowników: dobra
2 osób chce zagrać w tą grę
miejsce w rankingu: n.a.
Deweloper: Running With Scissors Dystrybutor: Licomp Empik Multimedia Wydawca: Whiptail Interactive
Gatunek: Akcja/Arcade Cechy gry: FPP
Rozgrywka: Singleplayer/Multiplayer
Na tę platformę mamy: 130 screenów, 2 recenzji, 1 newsów,
Świat Według Dude'a
[ zobacz inne recenzje 2 ] Najlepsza recenzja dodana przez
Woland
NIE LUBIĘ PONIEDZIAŁKU (GIER WIDEO TEŻ NIE)
Cześć. Jestem The Postal Dude, dla przyjaciół Dude. Nie mów na mnie T.P., jeśli nie chcesz oberwać po głowie zardzewiałym szpadlem, i nie wkurzaj mnie w poniedziałek z samego rana. Mieszkam w tej zaplutej dziurze, którą jakiś złośliwy dupek nazwał "Paradise", w śmierdzącej starej przyczepie, do tego z wredną jędzą, która w jakiś dziwny sposób została niegdyś moją żoną (musiałem być wtedy w trupa pijany albo upalony). Szlag mnie trafia, kiedy muszę stać w kilometrowych kolejkach, ale spoko - zawsze znajdzie się jakiś sposób. Czasem jedyne, co muszę wtedy zabić, to czas, ale jak się naprawdę paskudnie wkurzę, jakaś wystrojona lafirynda albo zapięty pod szyję idiota w garniturze źle kończy. Jak to się u nas mówi "shit happens". Co mamy do załatwienia? Ach, pierwszy. Odebrać czek i pójść do banku. W dodatku skończyło się mleko. Wyciągnie się zaskórniaki od sąsiada, ten taser też się przyda...No i łopata. Wszyscy dają się nabrać po paru ciosach. Aha, no i fajeczka z zielonym - o wiele zdrowsza od gibona z gazety.
PORANEK KOJOTA (WYĆ SIĘ CHCE)
Supersam mam po drodze do roboty - zajdę więc w pierwszej kolejności Zatem zgarniam karton koziego mleka marki Dżihad z lodówki i idę do kasy. W kieszeni już ciąży mi klamka skonfiskowana jakiemuś nachalowi - dostał łopatą w łeb, a potem jeszcze z kopa. Trochę szkoda, że nie ma boiska - poćwiczyłbym strzały urwaną głową do bramki. Musiała mi wystarczyć wanna. Ale dosyć już o kopaniu leżących, rozejrzyjmy się po miasteczku. Po ulicach zawsze kręci się paru cywili i okazyjny pan policjant albo pani policjantka. Ci ostatni mają bardzo niewdzięczną fuchę, bo czasem jakiś idiota zaczyna strzelać na środku ulicy...No co?! Co tak na mnie patrzysz?! Nie wyciągam gnata na środku ulicy, jestem kulturalnym świrem i sięgam po klamkę dopiero jak okoliczności mnie zmuszają! A jak psy mnie ścigają, wolę gdzieś się schować aż sprawa ucichnie. Na dachu naprzeciwko supersamu na ten przykład. Kundle umieją włazić na drabiny, ale skakać - już nie.
No, wracając do miasteczka. Mogę bez problemu spojrzeć władzy w oczy - czasem nawet bardzo ładne te oczy są, nie powiem...Ale nawet te tłuste kaszaloty, które trzęsą sadłem przy każdym kroku, wyglądają całkiem przyzwoicie. Zauważyłem, że co prawda niektórzy mieszkańcy są do siebie bardzo podobni z twarzy, ale znać, że nie mają pustych szaf. Niektórzy noszą bojówki, inni szorty, jeszcze inni garnitury z tym tandetnym krawatem a la Avril Lavigne albo taki facet zza oceanu, o tych samych inicjałach nawet... Budynki też nie są złe, ale architekt u nas odwalił fuszerę, nie będę ci ściemniał. Są dosyć kanciaste i wyraźnie niedopieszczone w środku, ale warto pamiętać, że między dwoma znakami "Loading Zone" mieści się sporo takich chałupek. Zapewne nieźle by cię zatkało, gdybyś spróbował się przespacerować bardziej wymuskaną dzielnicą, a wiesz, jak to jest, gdy cię zatyka. Paskudnie. Na szczęście moje okularki to najnowsze GF-Four w tytanowych oprawkach, więc wszystko widzę świetnie - zero problemów. Tobie też się przydadzą.
Kiedy już rozrabiam, to robię to artystycznie. Zauważyłem, że mimo najszczerszych chęci, zawsze rozpalam bardzo nienaturalny ogień. Do tego dziwnie się układa, ale to taki drobny detal techniczny. Nie na wszystko ma się czas. Aha, w czwartek pod wieczór urządzam grilla. Wpadnij, jak będziesz miał czas.
Moje drugie hobby, poza waleniem szpadlem po łbie, to wciskanie się tam, gdzie nie trzeba. Sklepikarz miał siedem żon, wszystkie chyba z Libii, bo zamiast grzecznie położyć się na glebie, one idiotki wystartowały do mnie z bronią. Oprócz tego miał odłożone spore oszczędności i nielegalny rozpylacz - jak będę wracał, powiem mu, że został biednym, bezbronnym wdowcem, ale to dopiero, jak zlezę do tych kanałów. Zawsze chowam w grach różne znajdźki w kanałach i katakumbach, jakoś nikt nie zwrócił mi uwagi, że to bez sensu. No i proszę, jak ślicznie: tu pęczek granatów, a trochę dalej nowiutka bazooka. To lubię. Nie licząc biegających dookoła hotdogów, które przekupiłem kilkoma psimi ciastkami, poszło jak z płatka.
Kolejka do kasy ulotniła się jak moja wypłata w okolicach dwudziestego, zatem rzuciłem Arabusowi piątkę. Mógłby naprawić wentylację, bo strasznie capi w tym jego sklepiku.
DZIEŃ ŚWIRA
Co za hołota! Zupełnie nie szanują cudzej pracy, ci debile w pomarańczowych koszulkach. Każą nam tworzyć gry z fabułą...Czy oni myślą, że forsa spada z nieba?! Przecież wynajęcie profesjonalnego scenarzysty kosztuje, a my już wydaliśmy za dużo na ten wybajerowany engine i system fizyki! No, na pocieszenie mogę rzucić tym gnojom granat, żeby mieli trochę rozrywki...O, jak ślicznie latają! Może nie za dokładnie, ale tak samo jak w tym, no, UT2003. Tam też nie ma scenariusza, a gra idzie jak świeże nastoletnie bułeczki. I jakoś nikt się nie czepia.
Vince to sukinsyn. Bezczelnie oznajmił mi, że wyleciałem z roboty i rzucił czek na biurko. Ledwie wyciągnąłem łapę po wypłatę, krzykacze w oranżach postanowili wysłać nas wszystkich na przedwczesną emeryturę. Nie żałowałem im ołowiu i ciosów szpadlem - co oni $#*&$ wiedzą o grach komputerowych?!
Jakoś przeżyłem. Apteczka nie wystarczyła, więc przypomniałem sobie o fajeczce z marychą, którą zgarnąłem z szopy. Wiem, że to niezdrowe, ale poczułem się znacznie lepiej. Podobno tam za oceanem w jednej kijowej grze kurowałeś się wódą, ale kiedy człowiek ma kaca, robi różne głupie rzeczy. Na przykład wywala cię z roboty, mimo, że wczoraj sam cię prosił, a ty postawiłeś flaszkę. Nic to, znajdę jakiś sposób na życie. Nie ma się czym przejmować. Zwłaszcza, że kobitki ładnie trzęsą tyłeczkami, jak chodzą. Aż miło popatrzeć na to, jak się ruszają. Nie tylko kobitki - koty czasem kładą się brzuchem do góry, komuś od czasu do czasu wylecą kontakty, niektórzy z nudów tańcują...Do wyboru, do koloru.
W SAMO POŁUDNIE (ALBO TROSZKĘ PÓŹNIEJ)
Poczucie humoru u mnie nie zanikło. Kiedy nauczyłem jakiegoś głąba moresu, od razu powiedziałem mu "Wiem co myślisz - ale ja nawet nie lubię gier komputerowych!". To chyba sprawa klimatu: na ulicach billboardy z reklamami, które doprowadziłyby przyjezdnych do śmiechu, nasz skromny kościółek jest pod wezwaniem Matki Bożej Nienasycenie Skąpej, a pałętające się tu i tam koty także się przydają. Ano, przydają się, i to nie do łapania myszy. Kiedy mam migrenę, to łapię kota i wsadzam mu w (_!_) strzelbę albo karabin maszynowy. Profity są dwojakie. Raz - kocur nie tupie. Dwa - klamka nie hałasuje, tylko cicho miauczy. Nic nie jest wieczne, ale kotów ci w Paradise dostatek. Zawsze się znajdzie jakiś chętny do przerobienia na tłumik.
Skoro już jesteśmy przy broni, to powiem ci, co chowam pod płaszczem. Zardzewiały szpadel - czasem trzeba przekopać komuś grządkę na gębie, nie żałuję też martensa w takich sytuacjach - całkiem jak Duke Nukem. Taser sąsiada to tymczasówka - przydaje się, gdy chce się z kogoś zrobić nieruchomy, zwinięty w kulkę i cicho pojękujący cel, po czym dobić szpadlem albo bezkarnie się odpryskać. Policyjna pała służy do pałowania - niebieskim czasem odbija palma i znęcają się nad niewinnymi. Klamka to stały repertuar, tak samo jak strzelba i rozpylacz. Dalej mamy paczkę zapałek i kanister benzyny - pamiętasz sceny ze strużką wachy w filmach? Tutaj też się tak da. Jedna zapałka i srrruuuu!!! Samochody latają na nieprawdopodobne wysokości, jeden nawet przeleciał od schodków do pracy aż pod wejście do hipermarketu i rozwalił radiowóz...Uważaj z tym stuffem. Jak będziesz nieostrożny, to złapiesz ogień. Jak złapiesz ogień, masz mokro. To znaczy, lepiej żebyś miał mokro, bo najlepszą gaśnicę nosisz zawsze przy sobie. Granaty i koktajle Mołotowa to też stały repertuar, więc nie będę się nad nimi zbędnie rozwlekał. Co innego nożyczki - ha, tym to można narozrabiać! Rzucasz takimi, a one niczym w starym, dobrym, pierwszym Unrealu odbijają się od ścian! No, fakt że nie obcinają głów, ale próbowałeś sobie kiedyś obciąć głowę nożyczkami? No, wpadliśmy w niekonwencję, to kontynuujmy. Łeb szalonej krowy - my, chłopaki z RWS, mamy w (_!_) konwencje. Saddam też był postalem i miał broń biologiczną, więc czemu ja nie mogę? Jeden rzut nadpsutym krowim łbem w tłum i wszyscy zaczynają się dusić. Ewentualnie można delikatnie położyć czerep na chodniku i trącić go pestką. Sztucera z lunetką nie będę przedstawiał, znają go wszędzie. Rakietnica działa trochę niestandardowo, bo zamiast rakiet pracuje na paliwo, ale jak masz zacięcie, możesz pobawić się w balistykę. Zależnie od tego, ile paliwa nalejesz do rakiety, tak daleko ta poleci prosto. A potem zacznie spadać. Ostatni jest...Uch, nie powinienem był palić tego świństwa! Wybacz...Ostatni jest miotacz napalmu. Strzela puszkami z napalmem jak granatnik, ale jak jest dobry, przekonamy się dopiero w czwartek. Będę miał trochę czasu, to skoczę do fabryki i kupię. Będzie czym rozpalić grilla.
ŚWIAT WEDŁUG DUDE'A
Życie jest jak pudełko czekoladek - nie wiesz, na jaki idiotyzm natrafisz. W czasie prostej wycieczki do supersamu albo roboty na drodze potrafią stanąć ci różni naprawdę dziwaczni ludzie: parafialni przeciwnicy gier komputerowych, palacze ksiąg, wsióry, rzeźnicy, a nawet listonosze i Talibowie. No, przylecieli tutaj z Afganistanu, podobno uciekli przed taką jedną idiotką, nazywała się Nina bodajże... Ich szefem jest niejaki Osama bin Smith, nawet zgłosił swoją kandydaturę do wyborów. Cholerne brodate gnojki, łażą po całym mieście, machają rozpylaczami, raz nawet odbiła im palma, by rozwalić kościół. Nie rozwalili go, ale nieźle zdemolowali. Czy już wspominałem, że dupków nie cierpię?
Do roboty mam rzeczy mało stresujące i całkiem zwyczajne: kupić mleko, oddać książkę do biblioteki, naszczać tatusiowi na grób (tatuś, T.P. Dude Senior, zmarł w roku 1997, kiedy odbiła mu palma i poszedł strzelać do dziewczynek w przedszkolu), wyspowiadać się...Normalka. Dopóki nie muszę tego zrobić akurat ja. Aha, Gary Coleman jest dziś w mieście, podpisuje swoją autobiografię w centrum handlowym. Ta suka moja żona wierci mi dziurę w brzuchu o jego autograf, bo podobno na eBay płacą za podpis tego kurdupla bajońskie sumy...Idziemy? Po drodze może pokażę ci, gdzie pracuję...
recenzja dodana przez:
Woland
który uważa że gra ma takie plusy i minusy
+ Pokręcony humor
+ Odzywki Dude'a
+ Niezła grafika
+ Dźwięk
+ Łopata, krowi łeb i siusianie
+ System fizyki
− Pierdzące M-16
− Brak efektów trafienia w kończyny
− Błędy w wykrywaniu kolizji
− Błędy w wykrywaniu trafień
Ocena wszystkich
recenzentów
6.5
Grafika 55%
Dźwięk 60%
Gameplay 70%
DarqaM: Rezydencja Pana Kolesia - Tu zaczyna się przygoda (PC)
DarqaM: Miejsce do grania to bardzo ważna rzecz dla każdego gracza (PC)
DarqaM: Ta gra jest niepoprawna politycznie (automat po prawej) (PC)
DarqaM: Upadłem... i nie mogę wstać... (PC)




