Gaminator. Gry online.

graj lub zgiń
Szukaj

Jesteś tutaj pierwszy raz. Bardzo nam miło. Zarejestruj się, aby zyskać dostęp do największej bazy video o grach, możliwości wrzucania swoich treści, a także do systemu podpowiadania gier – Game Connect.

Logowanie

Zamknij Wyślij uwagę
 

Tom Clancy's Rainbow Six Vegas 2 (PC)

Lubię to! 6

Premiera Świat - marzec 2008
Premiera Polska - 28 marzec 2008

Ocena użytkowników: bardzo dobra

2 osób chce zagrać w tą grę

miejsce w rankingu: n.a.

 

 

Gatunek: Akcja/Arcade Podgatunek: Strzelanka, Taktyczna Cechy gry: FPP

Rozgrywka: Singleplayer/Multiplayer

Moja ocena: 1 2 3 4 5

 

Game market

zgłoś tę grę

Na tę platformę mamy: 27 screenów, 3 video, 1 recenzji, 10 newsów,

Znów zwiedzamy Vegas - tym razem od zaplecza

[ zobacz inne recenzje 1 ]
Najlepsza recenzja dodana przez E. Siekiera E. Siekiera
Z niekłamaną przyjemnością zawitałem ponownie do Las Vegas, by pokazać wszystkim terrorystom, do kogo należy ostatnie słowo. Zbierająca niezwykle wysokie noty pierwsza odsłona okazała się strzałem w dziesiątkę i w zasadzie zawiodła tylko zatwardziałych ortodoksów.

Eugeniusz Siekiera


Mieli oni rzecz jasna swoje racje, które z oczywistych względów rozumiem i szanuję (wychowani na pierwszych taktycznych R6 oczekiwali po prostu powrotu do korzeni, to żaden grzech), jednak w swym bezgranicznym ględzeniu niektórzy wzbijali się na coraz większe wyżyny absurdu, porównując dzieło Ubisoftu do bezmyślnych strzelanek, w których wystarczyło nie spuszczać palca ze spustu. Cała reszta robiła się ponoć sama. Najwyraźniej graliśmy w zupełnie inne gry.

Dla mnie pierwszy Vegas był z kolei niezwykle udaną próbą połączenia ognia z wodą. Dynamizm i bardzo umowny realizm znany z wielu współczesnych gier akcji (jak chociażby CoD4, by daleko nie szukać) przysypano szczyptą taktyki. Szczyptą niewielką, a co za tym idzie strawną dla przeciętnego Kowalskiego, którego odrzucało ślęczenie i planowanie misji, co samo w sobie trwało najczęściej dłużej, niż sama akcja. Z drugiej strony wspomniane elementy pozwoliły odpowiednio wczuć się w rolę, przez co świadomie nabieraliśmy się na całą historię.

Odłamkowym i oczyść



Podobnie jak w pierwszej odsłonie, nie od razu trafiamy do miasta hazardu, gigantycznych neonów mieniących się wszystkimi barwami tęczy, małżeństw zawieranych po pijaku i majątków przepuszczanych w ciągu jednej nocy. Prolog pierwszego Vegas miał miejsce w Meksyku, tutaj z kolei scenariusz rzuca nas w okolicę obserwatorium ulokowanego pośród ośnieżonych górskich szczytów. Pierwsza instruktażowa misja stanowi rewelacyjny wstęp do całej historii, będąc zarazem jednym z lepiej zrealizowanych etapów tutorialowych, jakie dane mi było oglądać. W mig odnajdujemy się w świecie Tęczy Sześć, ucząc się niezwykle prostego w obsłudze i szalenie intuicyjnego systemu wydawania komend. Tak jak wcześniej, pod naszymi rozkazami pozostaje dwuosobowa drużyna, która bezzwłocznie wykonuje nasze polecenia, brawurowo wspierając nas w walce.

W celu maksymalizowania efektywności większe pomieszczenia czyścimy wchodząc z dwóch różnych stron. Jest to wymagane szczególnie w przypadku odbijania zakładników. Ich śmierć nie wchodzi w rachubę, więc trzeba działać niezwykle szybko i sprawnie. Na przykład chłopaków ustawiamy pod drzwiami frontowymi, sami zaś sadowimy się przy oszklonym dachu i zdejmujemy przeciwników z tej dogodnej pozycji, w odpowiednim momencie zjeżdżając na linie i wykańczając niedobitki. Wariantów jest mnóstwo, a do większości dużych pomieszczeń zawsze prowadzą dwie lub trzy drogi.

O tym, jak bardzo nasza dwuosobowa grupa wsparcia przydaje się w czyszczeniu kolejnych lokacji uzmysłowił mi nieco upierdliwy poziom rozgrywany w starej rafinerii. W misji tej pozostawieni jesteśmy samemu sobie, w dodatku na mapie panują niemal egipskie ciemności praktycznie uniemożliwiające sensowną walkę bez noktowizora.

Z pominięciem tego jednego etapu, zginąć jest tu nieco trudniej niż w pierwszej odsłonie. Tam nawet kilka pojedynczych zbłąkanych strzałów potrafiło wysłać nas na tamten świat, tutaj zaś odniosłem wrażenie, że przeciwnik nieco gorzej strzela, zaś mój bohater potrafi więcej znieść. Co oczywiście nie znaczy, że zmienia się charakter samej zabawy. Taktyka rodem z Serious Sama wciąż nie ma tu prawa bytu, a wejście ?na wariata? do nowego niezbadanego pomieszczenia skutkować może bardzo szybkim zgonem. Krótka seria z niewielkiej odległości bądź postrzał ze strzelby są wciąż w większości przypadków śmiertelne nawet na najniższym poziomie trudności.

Vegas jakiego nie znamy



Najbardziej charakterystyczny element poprzedniej odsłony, czyli samo miejsce akcji, tym razem przedstawiono nieco inaczej. To, co chyba dla każdego jest najbardziej reprezentatywnym punktem królestwa hazardu, czyli gigantyczne kasyna i rozjaśniające ciemność neony zeszły na dalszy plan. W najnowszej odsłonie poznajemy Vegas niejako od zaplecza, czyli od strony rekreacyjno-zaopatrzeniowej. Są odstępstwa od tej reguły, ale doprawdy symboliczne. W sumie to i dobrze, moim skromnym zdaniem przydała się taka miła odmiana. Nie zapominajmy, że przecież gigantyczne miasto to nie tylko kasyna i hotele. Poza chlaniem i przepuszczaniem majątków można tam robić wiele innych rzeczy.

Na tym rozwiązaniu ucierpiała nieco widowiskowość gry, gdyż jak wiadomo, magazyny, boiska do kosza, dachy budynków, biblioteki czy hale wystawowe siłą rzeczy nie będą tak atrakcyjne wizualnie jak lokacje z poprzedniej odsłony. Co więcej, tym razem w większości przypadków działamy w biały dzień, co też ma niemałe znaczenie na odbiór przedstawionego w grze świata. Podobało mi się w tym wszystkim jedno ? rezygnacja z kosmicznych, nieraz zdrowo przesadzonych rozmyć, jakie towarzyszyły nam wcześniej. Dalej się takowe elementy pojawiają, ale w znacznie rozsądniejszych proporcjach. Dzięki temu wszystko jest czyste, wyraźne i przejrzyste, zaś naszej uwagi nie odciągają jakieś zbędne ozdobniki.

Nie mam nic do zarzucenia modelom, czy to jeśli idzie o naszego bohatera, czy pozostałych członków zespołu. Komandosi wyglądają jak należy, a każdy drobiazg zmieniony na ekranie wyposażenia automatycznie znajduje swe odzwierciedlenie w wizerunku sterowanej przez nas postaci. Na ich tle znacznie gorzej prezentują się osoby postronne, czyli w głównej mierze pałętający się tu i ówdzie zakładnicy. Ich modele są najogólniej mówiąc byle jakie, jak gdyby stworzone naprędce na ostatni moment przed zamknięciem projektu. Cóż, nie można mieć wszystkiego.

Kosmetyka



Najwyższa pora przejść do tego, co zapewne najbardziej interesuje fanów poprzedniej odsłony ? zakresu wprowadzonych zmian. Jak zapewne niektórzy już się domyślają, mają one bardziej charakter kosmetyczny, niż rewolucyjny.

Pierwszym drobiazgiem, który rzuca się w oczy nim jeszcze rozpoczniemy kampanię, jest możliwość wykreowania naszego wirtualnego odpowiednika. Innymi słowy możemy nie tylko wybrać płeć głównego bohatera, ale również z pomocą prostego kreatora zdecydować o jego wyglądzie. Pojawiły się również dwie nowe umiejętności, z których jednak korzystałem od święta. Pierwszą jest sprint na krótkich dystansach, drugą zaś możliwość posłużenia się termicznym skanem satelitarnym ukazującym jak na dłoni wrogów znajdujących się w naszym najbliższym otoczeniu.

Kolejna rzecz tyczy się nieszczęsnych skrzyń z wyposażeniem, których czepiałem się przy okazji recenzji pierwszej części. Te pozostały na swoich miejscach, co więcej oprócz broni i amunicji, możemy również zmienić z ich pomocą elementy pancerza i ubrania. Oczywiście poza wymiarem estetycznym, ma to również znaczenie praktyczne. Zależność jest tu prosta ? lepsza kamizelka daje nam lepszą ochronę, jednakże kosztem mobilności i szybkości.

Z powyższym pośrednio wiąże się ostatnia znacząca nowość, którą jest system rozwoju postaci. Wszystkie nasze poczynania są odpowiednio punktowane, zaś dół ekranu przyozdabia zapełniający się sukcesywnie pasek doświadczenia rodem z rasowego hack'n'slasha. Cóż zaś daje nam awans do kolejnej rangi? Ma to wymierne przełożenie na dostęp do nowo odblokowanych gratów, pukawek, kamizelek, ciuchów, czapek, gogli i miliona innych rzeczy. Jest tego wszystkiego od zatrzęsienia. No i oczywiście pozostaje jeszcze respekt kumpli, z którymi później toczymy boje sieciowe, gdyż statystyki naszej postaci są uwzględniane również w multiplayerze.

Niektórzy nazywają kontynuację przeboju mianem samodzielnego dodatku. Liczyli na pełnoprawny sequel, otrzymali zaś jedynie zestaw nowych map z dołączonym scenariuszem. Jest to w moim przekonaniu opinia lekko krzywdząca, ale znów nie tak daleka od prawdy. Tym niemniej, nawet jeśli sam miałbym się pod takową tezą podpisać ? daj nam Boże więcej takich rozszerzeń! Wprowadzone zmiany są rzeczywiście czystą kosmetyką, ale nie ma wśród nich rozwiązań nietrafionych czy dorzuconych na siłę. Gra jest piekielnie grywalna i ocieka miodem nie mniej, niż jej wielka poprzedniczka, a to przecież w przypadku każdej kontynuacji najważniejsze.

Podobała Ci się recenzja? Jeśli tak kliknij "graj"

recenzja dodana przez: E. Siekiera E. Siekiera który uważa że gra ma takie plusy i minusy

+ Plusy

+  dobre AI kompanów
+ wygodny i intuicyjny system dowodzenia
+ ukazano Vegas od strony, jakiej nie znamy
+ system rang to całkiem sympatyczny dodatek
+ klimat wciąż daje radę
+ a odbijanie zakładników dalej nie nudzi

Minusy

  już nie tak efektowna wizualnie
 znikoma ilość zmian w stosunku do poprzedniczki
 nieco krótka kampania

dlatego E. Siekiera
ocenia tę grę na:

8

Grafika 80%

Dźwięk 80%

Gameplay 80%

Ocena wszystkich
recenzentów

8.0

Grafika 80%

Dźwięk 80%

Gameplay 80%

[ + dodaj screen ]

Buko91: No Sam się prosił ... (PC)

garbaty: Wspaniała porada (PC)

garbaty: Paczuszka :P (PC)

garbaty: You killed Kenny! (PC)

Przejmij panowanie nad grą

Teraz

Użytkownicy, którzy lubią tę grę:

Gaminator.tv

Projekt dofinansowany ze środków Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego w ramach Programu Operacyjnego Innowacyjna Gospodarka