Gaminator. Gry online.

graj lub zgiń
Szukaj

Jesteś tutaj pierwszy raz. Bardzo nam miło. Zarejestruj się, aby zyskać dostęp do największej bazy video o grach, możliwości wrzucania swoich treści, a także do systemu podpowiadania gier – Game Connect.

Logowanie

Zamknij Wyślij uwagę
 

X-Men Legends II: Rise of Apocalypse (PC)

Lubię to! 3

Premiera Świat - 21 wrzesień 2005 Premiera Polska - 26 maj 2006

Ocena użytkowników: dobra

0 osób chce zagrać w tą grę

miejsce w rankingu: n.a.

Deweloper: Beenox Studios Wydawca: Activision

 

Gatunek: Akcja/Arcade

Rozgrywka: Singleplayer/Multiplayer

Moja ocena: 1 2 3 4 5

 

grasz?
close

Game market

zgłoś tę grę

Na tę platformę mamy: 39 screenów, 1 recenzji,

Hack'n'slash z X-Menami w tle

[ zobacz inne recenzje 1 ]
Najlepsza recenzja dodana przez Ingmar Ingmar
Komiksy przedstawiające przygody X-Menów zaczęły ukazywać się już w 1963 roku i do dziś cieszą się przyzwoitą popularnością. Naturalnie, tak rozpoznawalna marka była wielokrotnie przetwarzana na potrzeby rynku gier. Jedną z nowszych adaptacji jest X-Men Legends, klasyczny hack 'n slash, który wypłynął na fali popularności przyniesionej przez Hollywoodzkie ekranizacje. My zajmiemy się jego sequelem, a konkretniej - PieCową wersją tegoż. Zapraszam.

Adam "Ingmar" Jank

Czterech rusza by świat ratować


Fabuła X-Men Legends 2: Rise of Apocalypse z pewnością nie zalicza się do kategorii "ambitne", ale też nie wypada tragicznie, szczególnie na tak wyzutym z kreatywności poletku, jakim jest sektor siecz'n'rąb. Rolę pana ciemności, dominatora i lokalnego psychola odgrywa Apokalips - badass większego kalibru. Do walki z nim stają połączone siły mutantów, w których pierwsze skrzypce grają wychowankowie profesora Xaviera oraz Bractwo kierowane przez Magneto. Umieszczenie klasycznych przeciwników X-Menów po stronie "tych dobrych" stanowi pierwszą mocną stronę scenariusza, zaś wprowadzenie udanego zwrotu akcji - kolejną. Niestety, reszta nie zdołała utrzymać wyższego poziomu. Apokalips znajduje sobie czterech jeźdźców i rozpoczyna - a jakże - podbój świata. Przy okazji przeciąga na stronę ciemności cały pluton znanych person i kolejno rzuca je pod nasze lufy, ostrza i pięści. Kontrofensywa ze strony cywilizowanego świata zawodzi, więc wszyscy zgodnie stwierdzają, że tam gdzie zawiodły samoloty, czołgi i głowice, czteroosobowa drużyna poradzi sobie znacznie lepiej...

Członków naszego dream teamu wybieramy spośród całkiem pokaźnej puli mutantów. Wersja PC oferuje piętnaście standardowych postaci, dwie ekskluzywne i następne cztery dostępne do odblokowania. Każdy powinien czuć się ukontentowany, szczególnie iż nie zabrakło takich sław, jak Cyklop, Jean Grey czy Wolverine, a i możliwość pokierowania losem Magneto jest miłym zaskoczeniem.

Teoretycznie każdy mutant jest zupełnie odmienny i granie nim znacząco zmienia rozgrywkę. W praktyce wyszło to mniej spektakularnie. Przyszłych zbawców świata można podzielić na dwie grupy: walczących w zwarciu wojowników i - o zgrozo - magów, używających mocy/czarów i co raz opróżniających butelki z niebieskimi eliksirami. Brakuje dużego zróżnicowania między kolejnymi postaciami i to właśnie stanowi pierwszy poważny problem Legends 2. Potężna pula bohaterów, oferujących zaledwie dwa typy rozgrywki nie zastępuje mniejszej ilości porządnie zróżnicowanych klas.

Walnij go, cholerny mutancie!


Drużyna rozpracowana, przejdźmy do rozgrywki właściwiej. Wbrew pozorom nie jest to czynność prosta. Czemu? Ano sterowanie jest dość... niecodzienne. Osobę za nie odpowiedzialną powinno się skazać na jakąś wyjątkowo niewygodną śmierć. Nabicie na pal wydaje się być dostatecznie mało komfortowe.

X-Men Legends 2 to jedna z tych gier, które sowicie korzystają z rozległych zasobów przyciskowych klawiatury. Jednocześnie używamy WSAD-u, strzałek i około 10 innych przycisków, nie uwzględniając przy powyższym obliczeniu skrótów klawiszowych! Niemalże każdej czynności przypisany jest inny klawisz. Jeden posłuży do otwarcia menu opcji, kolejny do wejścia w ekran ekwipunku, następny do wybrania postaci, kilka kolejnych do zmian i jeszcze inny do zatwierdzenia tychże. Jakby tego było mało: X-Men Legend 2 to hack'n'slash, który nie używa myszki do sterowania postaciami. Gryzoń posłuży nam jedynie do zabawy ustawieniami i ekwipunkiem. Konsolowy rodowód od razu rzuca się w oczu, ale czemuż to nikt z ekipy konwertującej nie pomyślał o nieco innym stylu grania na PC-tach? Sterowanie jest niewygodne, nieintuicyjne i zniechęca do gry.

Wielka szkoda - zmarnowany został potencjał rozbudowanej klawiszologii. Mamy dwa przyciski odpowiedzialne za atak (szybki i silny), których kombinacje łączą się w combosy, oraz klawisze skoku i podniesienia przedmiotu. Tak, w X-Men Legends 2 możemy skakać. Ba, istnieje nawet możliwość latania i wyprowadzania ataków z powietrza, a owo "podnoszenie przedmiotów" może nam posłużyć do pochwycenia przeciwnika i rzucenia nim o ścianę. Wachlarz ruchów niespotykany w komputerowych slasherach, więc tym większy smutek, że korzystanie z niego zostało tak spartaczone.

Co się tyczy samej rozgrywki - nie wybija się na tle gatunku. Chodzimy między punktami A i B, rozwalamy po drodze całe watahy przeciwników, zbieramy sprzęt, rozwijamy postać i mierzymy się z coraz to większymi bossami. Ot, hack 'n slash malowany. Nawet miksturki życia i many występują... A właśnie! Mana, czy może punkty koncentracji, wykorzystywana jest do aktywowania mocy specjalnych, pozwalających nam się poczuć jak prawdziwy mutant. Każda postać została wyposażona w pakiet charakterystycznych umiejętności: Cyklop razi wrogów laserem, Magneto zabawia się metalem, Juggernaut rozwala ściany, itd. Zwykły atak, tymczasem, wygląda u każdego bohatera tak samo i jest... uderzeniem z pięści. Muszę przyznać, że patrzenie jak obwieszony spluwami Bishop podbiega do wroga, by wymierzyć sprawiedliwość prawym sierpowym jest nieco dziwnie, ale cóż, nie do takich ciekawostek przyzwyczaiła nas branża.

Pająki & demony?


Pościg za Apokalipsem ciągnie się przez kilka długich rozdziałów, w czasie których mamy szansę zwiedzić wiele miejsc znanych z komiksów. Zawitamy do utopi dla odmieńców, Genoshy, a także do Nowego Yorku, Egiptu i Dzikiej Krainy. Kolejne miejscówki znacznie różnią się wystrojem, kolorystyką i klimatem, lecz dwie rzeczy pozostają niezmienne: watahy przeciwników i tendencja do umieszczania akcji w rozległych, sterylnych obszarach laboratoriów.

Konstrukcja samych lokacji nie zachwyca - są stosunkowo małe i strasznie powtarzalne. Całe kompleksy budowli zostały wykonane z kilkunastu elementów, prezentowanych następnie w różnych wariacjach rozmieszczenia. Coś jednak wyróżnia X-Men Legends 2. Otóż możemy wchodzić w interakcję ze wspomnianymi elementami! Zwiedzane obszary zostały wypełnione zniszczalnymi obiektami, z których możemy korzystać w czasie walki. Rzucenie stołem? Jasne! Rozwalenie okolicznej ściany głową przeciwnika? Czemu nie!? Takie dodatki naprawdę umilają rozgrywkę.

A skoro już o przeciwnikach mowa: mam bardzo mieszane wrażenia. Z jednej strony dostajemy sporo oponentów pasujących do uniwersum: wielgachnych strażników, żołnierzy, roboty oraz innych mutantów, z czego bardziej znane persony stanowią bossów. Z drugiej zaś, otrzymaliśmy całe lokacje wypełnione wrogami, którzy ni jak nie pasują do historii o wychowankach Xaviera. Zwalczamy plagę robactwa, jakieś demony, jest nawet etap, w którym stajemy w szranki z kapłanami, heretykami i biskupami. Mało tego, bitwy rozgrywają się w katedrze... Czy to naprawdę było potrzebne? Widać, że panowie z Raven Software mieli problem z przyszykowaniem odpowiednio dużej ilości dopasowanych przeciwników i dorzucili trochę ścierwa od siebie. Nie jest to może duży problem - wszak mamy do czynienia z hack'n'slashem - niemniej grając w tytuł o X-Menach chciałbym czuć się jak X-Men, a nie bohater marnego uniwersum fantasy.

Cel-shading w najlepsze


Jak na możliwości poprzedniej generacji konsol, Legends 2 prezentuje się zadowalająco. Niestety, w przypadku PC-tów poprzeczka zostaje podniesiona nieco wyżej. Pewnie, efekt cel-shadingu świetnie sprawdza się jako nawiązanie do korzeni marki, ale jego zastosowanie nie może być przyzwoleniem dla brzydkich, powtarzalnych tekstur otoczenia, braku zaawansowanych efektów świetlnych i, co najważniejsze, solidnego antyaliasingu. Niektóre krawędzie są tak ostre, że spokojnie można by nimi chleb kroić.

Nieprzyjemna dla oka jest także dysproporcja w jakości postaci i tła. Pierwsze - wykonane porządnie, szczegółowe i kolorowe, drugie zaś - całkowicie pozbawione wyrazu; szare, mdłe i nieciekawe. Dobrze, że przynajmniej możemy nieco pogrzebać w opcjach, ukrywając konsolowy rodowód chociażby poprzez ustawienie sensownej rozdzielczości.

X-Men Legends 2 to wysokobudżetowa produkcja, więc większa część oprawy dźwiękowej nie zawodzi. Dobrani aktorzy przypominają filmowe pierwowzory, starają się za pomocą emocji przedstawić kontakty między członkami zespołu. Dzięki temu słuchanie nawet tych nielicznych dialogów jest przyjemne, a tym samym pozostawia pewien niedosyt. Otóż rozmów naszych bohaterów możemy podsłuchać jedynie podczas odpraw - krótkich cut scenek, poprzedzających najważniejsze zadania. Skoro sterujemy poczynaniami ekipy z dobrze zarysowanymi charakterami, to interakcja słowna byłaby wskazana. I nie chodzi mi o wyszukane dialogi, a zwykły komentarz, odnoszący się do aktualnych wydarzeń.

Jeśli miałbym się do czegoś przyczepić zapewne padłoby na na muzykę. I to nie dlatego, że drażni czy przeszkadza w rozgrywce; nie wręcz przeciwnie - jest przezroczysta. Zabrakło jakiegoś wyraźnego motywu przewodniego, utworu, który wryłby się w pamięć i powodował skojarzenia z omawianym tytułem. Miast tego dostaliśmy masę muzyki, której nie sposób spamiętać nawet w trakcie słuchania.

Mutanci w co-opie


Żywotność najznamienitszych przedstawicieli gatunku zawsze przedłużał dobrze wykonany multiplayer. Ten z Rise of the Apocalipse był z góry skazany na porażkę: twórcy nie dbali o społeczność, nie wydawali uaktualnień i - co najgorsze - w ogóle nie udostępnili PvP. Na szczęście jest jeszcze co-op.

X-Men Legends został wprost stworzony do trybu współpracy. Eliminacja wrogów u boku sterowanych przez komputer bohaterów nie jest może najgorsza, ale nie dorównuje emocjom płynącym ze wspólnej gry ze znajomymi. Oczywiście, toporne sterowanie w wersji PC sprawia, iż problemem może być znalezienie sensownej klawiszologii dla dwóch, nie mówiąc nawet o większej ilości osób przy jednym komputerze, ale przecież zawsze można podłączyć pady lub rozlokować się przy dodatkowych maszynach.

Przechodząc do podsumowania: mamy do czynienia z tytułem specyficznym. X-Men Legends 2 został stworzony z myślą o konsolach, przez co oferuje inny typ rozgrywki niż większość klasycznych hack'n'slashy. Duża ilość dostępnych postaci, co-op, możliwość skakania, latania, rzucania przeciwnikami i niszczenia otoczenia pozytywnie wyróżnia go na tle gatunku. Niestety, ów potencjał został zmarnowany przez małe zróżnicowanie dostępnych postaci, "ulepszanie" uniwersum poprzez wprowadzenie nowych przeciwników (insekty, demony, biskupi...) oraz niedociągnięcia samej konwersji: fatalne sterowanie i niezadowalającą oprawę wizualną.

Podobała Ci się recenzja? Jeśli tak kliknij "graj"

recenzja dodana przez: Ingmar Ingmar który uważa że gra ma takie plusy i minusy

+ Plusy

+  Niezła grywalność
+ Możliwość niszczenia otoczenia
+ Skakanie, latanie, rzucanie przeciwnikami
+ Duża ilość postaci
+ Co-op!

Minusy

  Fatalne sterowanie
 Małe zróżnicowanie dostępnych bohaterów
 Próby "ulepszenia" uniwersum niestandardowymi przeciwnikami
 Bardzo przeciętna oprawa wizualna

dlatego Ingmar
ocenia tę grę na:

7

Grafika 70%

Dźwięk 60%

Gameplay 70%

Ocena wszystkich
recenzentów

7.0

Grafika 70%

Dźwięk 60%

Gameplay 70%

[ + dodaj screen ]

Ingmar: I wszyscy razem... atakujemy! (PC)

Ingmar: Archanioł (PC)

Ingmar: Dobra współpraca to podstawa (PC)

Ingmar: Walczę z klerykami w kaplicy... Z czym by to skojarzyć? (PC)

Przejmij panowanie nad grą

Teraz

Użytkownicy, którzy lubią tę grę:

Gaminator.tv

Projekt dofinansowany ze środków Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego w ramach Programu Operacyjnego Innowacyjna Gospodarka