Kane & Lynch: Dead Men (PC)
Premiera Świat - listopad 2007
Ocena użytkowników: dobra
11 osób chce zagrać w tą grę
miejsce w rankingu: n.a.
Na tę platformę mamy: 59 screenów, 7 video, 3 recenzji, 10 newsów,
Bajka tylko dla dorosłych
[ zobacz inne recenzje 3 ] Najlepsza recenzja dodana przez
sir Mik
Michał "sir Mik" Grabacki
Interesuje Was, co działo się potem, i jak skończyła się ta bajka? Jeżeli tak, to wystarczy kupić nową grę prosto od IO Interactive, z której dowiecie się sami wszystkiego.
"Czy jednak warto?" Jeżeli właśnie stoicie w sklepie przed pudełkiem z grą i się nad tym zastanawiacie, to spróbuję Wam nieco pomóc. Na początek ustalmy jednak parę rzeczy:
- Lubicie klimatyczne strzelaniny? Kochacie dźwięk opróżnianego magazynka?
- Cieszy Was najbardziej prosta, niezobowiązująca zabawa i radosne szatkowanie zastępów wrogów?
- Liczy się dla Was jednak również dobra i mistrzowsko prowadzona fabuła, której mógłby się nie powstydzić niejeden film sensacyjny?
- Chcecie się wcielić w rolę złych, naprawdę ZŁYCH, gości? Nie lubicie cukierkowych i nieskomplikowanych bohaterów?
- I na koniec - czy macie już na pewnego 18 lat? Bez tego ani rusz, bo opisywana gra jest wyjątkowo krwawa i brutalna.
Jeżeli na wszystkie pytania możecie zdecydowanie odpowiedzieć >>TAK!<<, to Kane i Lynch powinni się Wam spodobać (tylko bez skojarzeń!). Jednak po kolei - zacznijmy od samych bohaterów tej bajki.
Panowie Kane i Lynch
Naszych bohaterów poznajemy w nieco nietypowej sytuacji, gdy są właśnie przewożeni więziennym autobusem z jednego ośrodka resocjalizacyjnego do drugiego. Z tym, że w ich przypadku na ową resocjalizację jest już nieco za późno - nasi panowie są bowiem skazani na karę śmierci. Kane, były najemnik, zabił prawdopodobnie swoich kompanów i przywłaszczył sobie trochę majątku, który niekoniecznie należał do niego. Natomiast Lynch jest psychopatą i schizofrenikiem, mającym na sumieniu zabójstwo żony. Nie ma co - świetny materiał na głównych bohaterów gry! Zresztą wystarczy spojrzeć na ich fizjonomie - jestem pewien, że nie chcielibyście spotkać takich typów nocą w jakieś ciemnej uliczce.
Oczywiście nie dane jest im jednak trafić na krzesło elektryczne; w końcu, gdyby się tak stało, to o nie byłoby o czym robić gry? Okazuje się bowiem, że transport więźniów wpada w zasadzkę przygotowaną przez ludzi należących do tajemniczej organizacji "The 7", której Kane wisi trochę błyskotek z dawnych czasów. Ci więc odbijają swojego starego "znajomego" i zmuszają do ponownego pracowania dla siebie.
Fabuła może niezbyt odkrywcza; wiedzieliśmy to już parę razy, wystarczy wspomnieć chociażby tylko GTA 3. Jednak mimo wszystko cała opowiedziana tutaj historia potrafi przykuć do monitora na naprawdę długie godziny, a to dzięki dzięki niepowtarzalnym i świetnie rozrysowanym bohaterom. Kane decyduje się na współpracę z "siódemką", bojąc się o życie swojej rodziny; Lynch natomiast dostaje zadanie "pilnowania" byłego najemnika. Przez całą zabawę obserwujemy relacje między nimi, narastającą wzajemną nieufność, to jak się zachowują w różnych, zwykle ekstremalnych sytuacjach. Widzimy jak Lynch potrafi naraz wpaść w nieuzasadniony szał i zacząć zabijać zakładników, zawalając przez to perfekcyjnie zaplanowaną akcję. Im dłużej gramy, tym wszystko się coraz bardziej komplikuje. Do tego dochodzi kilka świetnych zwrotów fabularnych i pomysłowe misje. Zresztą cała linia fabularna to prawdziwy majstersztyk - aż proszący się o kinową adaptację (która zresztą powstaje). Do ostatniej chwili historia trzyma nas w napięciu i zastanawiamy się, "jak to wszystko się skończy". Takich bohaterów jeszcze gry komputerowe nie widziały. Mieliśmy już setki złych postaci, ale jak na razie nikt nie pokusił się o tak dokładne przedstawienie ich portretów psychologicznych.
Niestety, zabawy nie starczy nam na długo. Mamy raptem szesnaście rozdziałów-poziomów, co daje łącznie około 10 godzin rozrywki. Sytuacji nie ratuje też fakt, iż cała rozgrywka jest liniowa aż do bólu. Jesteśmy zawsze prowadzeni jak po sznurku - nawet w chwili, kiedy wydaje się nam, że zyskujemy więcej wolności, natrafiamy zawsze na jakąś niewidzianą ścianę. Mapy są tutaj również bardzo statyczne. Wprawdzie można je sobie nieco poniszczyć, ale już o większym ich pozwiedzaniu można zapomnieć. Uda się nam wejść tylko tam, gdzie to zaplanowali twórcy, a większość drzwi jest zrobiona chyba z drewna przeciwpancernego... Kane & Lynch to typowa jednorazówka; kiedy poznasz już fabułę i wszystkie jej smaczki, to zabawa przestaje cieszyć i nie większego sensu grać od nowa. Wszystko po prostu wygląda tak samo.
Ale właśnie - jak to wygląda?
Rzeźna!
Jedno trzeba powiedzieć od razu - ta gra z realizmem nie ma zbyt wiele wspólnego. To po prostu mało finezyjna strzelanka. W czasie całej gry zabijemy dziesiątki, jak nie setki wrogów (w większości są to policjanci, strażnicy czy członkowie oddziałów specjalnych). Czasami można mieć wręcz wrażenie, że w danej misji likwidujemy całą miejscową (jeśli nawet nie stanową) policję. Amunicji jest zawsze masa i nie trzeba jej tutaj zbytnio oszczędzać, można więc bawić się do woli ;-). Nie tylko jednak kwestię amunicji twórcy potraktowali po macoszemu - w zasadzie wszystko jest tu maksymalnie umowne i uproszczone. Chociażby walka wręcz, która sprowadza się do naciśnięcia jednego przycisku. Podobnie jest z elementami skradankowymi (owszem, są i takie misje), nie mówiąc już na przykład o wspinaniu się na wyżej położne miejsca. Ale co z tego? Tutaj liczy się w zasadzie właśnie tylko akcja i strzelanie.
Co z wrogami? Jest ich wielu i tylko dzięki temu sprawiają jakieś poważniejsze problemy. Ogólnie mówiąc - to bezmyślne roboty, które czasami wprawdzie potrafią schować się za jakąś osłoną, ale można zapomnieć o jakiejkolwiek finezji czy taktyce w ich wykonaniu. Po prostu atakują nas na wprost, falami, nie dbając o własne straty... Przynajmniej licznik fragów nam rośnie ;-). Nie jest jednak aż tak źle, jak mogłoby się wydawać. Walka jest dynamiczna, bardzo widowiskowa i potrafi naprawdę wciągnąć. Nie wymaga jednak większego myślenia również i z naszej strony.
Po dziele ludzi odpowiedzialnych za Hitmana można byłoby się spodziewać jednakże czegoś więcej, niż oferowania nam nieco bezmyślnej rzeźni.
Wprawdzie prawie zawsze mamy do pomocy kilku najemników, którym teoretycznie możemy wydawać rozkazy. No właśnie - teoretycznie. Zachowują się oni bowiem, jak stado idiotów i sami włażą pod ostrzał. Nasze możliwości ograniczają się do nakazania im podążania za sobą, atakowania celu lub bronienia danego miejsca. Niby fajnie, tylko z wykonaniem tych poleceń jest już gorzej. Powtórzę jeszcze raz - to są po prostu bezmyślne barany idące na rzeź. Wprawdzie SI wrogów też było kiepskie, to jednak inteligencja naszych ludzi jest po prostu t r a g i c z n a. SI ! SI ! SI ! My chcemy lepszej SI!
Jak prezentują się same poziomy? Świetnie! Niektóre są po prostu niesamowite i zapadają na długo w pamięć. Na przykład dyskoteka pełna ludzi, pomiędzy którymi się przeciskamy, i w której po chwili dochodzi do wielkiej zadymy... Mimo, że misje ograniczają się zwykle do zabijania wrogów, mamy też takie smaczki, jak np. zadanie, w którym musimy porwać pewną dziewczynę. Zaręczam, iż grając w Kane & Lynch nie będziemy się nudzić. Cała rozgrywka przypomina najlepsze gangsterskie filmy akcji. Zawsze można odpalić też tryb kooperacji. Wtedy zamiast sterować postacią Kane'a, możemy również na chwilę zostać psychopatycznym Lynch'em. Niestety większość poziomów jest wspólna dla obu postaci, mimo to czasami fajnie jest oglądnąć niektóre wydarzenia z nieco innej (skrzywionej) perspektywy.
Samo multi jest również niezwykle pomysłowe. Gracze dobierają się w ośmioosobową drużynę i na przykład mają za zadanie obrabować bank albo jubilera. Likwidujemy strażników i się szybko ewakuujemy z cennym łupem. Co w tym odkrywczego? To, że wygrywa ten, który zdobędzie najwięcej forsy. Jak tego dokonać, skoro wszyscy dzielą się zdobyczą po równo? Hmmm? A gdyby tak zlikwidować kumpli i zagarnąć wszystko dla siebie? No właśnie... Takie możliwości daje nam multi w tej grze. Aby było jeszcze ciekawiej - ten, który zginie w trakcie akcji, szybko wraca do zabawy jako.... glina, mający tym razem za zadanie odzyskać łup z rąk bandytów. Multi jest naprawdę interesujące i każda akcja wygląda tu zupełnie inaczej; gracze ciągle zastanawiają się, kto tym razem zaryzykuje zgarnięcie całej puli dla siebie, likwidując przy okazji "kumpli". A może dogadać się z kimś i razem zdobyć całą kasę? Lecz jeżeli ta osoba i nas wykiwa? ^^Zabawa okazuje się przednia, jednak tylko na najwyżej parę wieczorów. Mimo, że pomysł jest bardzo ciekawy, to jednak szybko się nudzi.
Widoczki
Jak wygląda sama gra? Tak sobie. Grafika nie jest zła, ale czasami przypomina produkcje sprzed kilku lat, takie jak chociażby Max'a Payne 2 (to akurat komplement). Często, gdy gramy w Kane & Lynch, czujemy powiew poprzedniej epoki. Modele postaci są wprawdzie bardzo szczegółowe, ale już same lokacje dużo mniej. Szwankuje też animacja, szczególnie rag & doll. W takiej grze aż prosiłoby się przecież o dopieszczenie fizyki. Tutaj jednak tego nie ma. Gdy kogoś postrzelimy ten zwykle groteskowo się przewraca, czasami zastygając w dziwnej pozycji. Mam ważenie, że stare Soldiers of Fortune (jedynka) było już tutaj o niebo lepsze.
Zresztą trudno oceniać grafikę, bo ta jest wyjątkowo nierówna. Główne postacie są animowane perfekcyjnie i dopieszczone do granic możliwości, zaś cała reszta prezentuje się już dużo gorzej. Podobnie i lokacje - część to małe perełki, a znów niektóre są po prostu kiepskie. Ogólnie mówiąc - nie jest jednak źle. Oprawa graficzna nie wywołuje grymasu niezadowolenia na twarzy i jest po prostu na poziomie. Jeżeli liczysz jednakże na jakieś specjalne wodotryski, to raczej się zawiedziesz.
Z muzyka dzieje się podobnie - jest i nie przeszkadza. Za to rozmowy, jakie prowadzą między sobą główni bohaterowie, to niemalże siódmy cud świata. Głosy są perfekcyjnie dobrane, klimatyczne; widać, że aktorzy doskonale wczuli się w swoje role, i że producent zatrudnił do dubbing'u stuprocentowych profesjonalistów.
Bajka się kończy!
Mimo wszystko jestem rozczarowany. Sama świetna historia i dopracowani bohaterowie to za mało. Liczyłem na coś więcej, niż kolejną krwawą strzelankę. Gra jest maksymalnie uproszczona, daje malutko możliwości, a co najgorsze - jest do tego wszystkiego bardzo krótka. Jeżeli lubisz się rozerwać (dosłownie też ;-) i nie liczysz na zbytnio wyrafinowaną zabawę, to będzie jak znalazł. Jeśli spodziewasz się jednak czegoś więcej, to nie warto podchodzić do tego tytułu. To nie jest finezyjny Hitman, w którego można było grać od nowa dziesiątki razy, tylko po prostu nawalanka, nie wymagająca zbyt wiele myślenia.
Świetny interaktywny film akcji klasy B - to zdanie, według mnie, najlepiej pasuje do tej gierki.
recenzja dodana przez:
sir Mik
który uważa że gra ma takie plusy i minusy
+ Kane & Lynch!
+ Niektóre lokacje
+ Dialogi!
+ Wciągająca historia
+ Ciekawy tryb multi
− Uroszczenia w rozgrywce
− Fatalna SI
− Liniowa fabuła
− Tak naprawdę niczym nie zachwyca
Ocena wszystkich
recenzentów
7.3
Grafika 76%
Dźwięk 70%
Gameplay 70%
sir Mik: Fajne ubrania! (PC)
sir Mik: Nie dostaniecie mnie żywego! (PC)
sir Mik: Żółci górą! (PC)
sir Mik: Garniak mi się pomiął :( (PC)
Postacie [1]
- Nazwa: SIG SG552
- Typ: Broń

