Gaminator. Gry online.

graj lub zgiń
Szukaj

Jesteś tutaj pierwszy raz. Bardzo nam miło. Zarejestruj się, aby zyskać dostęp do największej bazy video o grach, możliwości wrzucania swoich treści, a także do systemu podpowiadania gier – Game Connect.

Logowanie

Zamknij Wyślij uwagę
 

Borderlands (PC)

Lubię to! 10

Premiera Świat - 20 październik 2009 Premiera Polska - 6 listopad 2009

Ocena użytkowników: bardzo dobra

4 osób chce zagrać w tą grę

miejsce w rankingu: n.a.

Deweloper: Gearbox Software Dystrybutor: Cenega Polska Wydawca: 2K Games

 

Gatunek: RPG, Akcja/Arcade Podgatunek: Strzelanka Cechy gry: FPP

Tematyka: Science-Fiction, Rozgrywka: Singleplayer/Multiplayer

Moja ocena: 1 2 3 4 5

 

grasz?
close

Game market

zgłoś tę grę

Na tę platformę mamy: 21 screenów, 13 video, 1 recenzji, 42 newsów,

Bezpardonowa jatka na Pandorze

[ zobacz inne recenzje 1 ]
Najlepsza recenzja dodana przez OsaX Nymloth OsaX Nymloth
Borderlands to tytuł przewrotny. Pierwotnie pokazał się na horyzoncie za fasadą Madmaxowego shootera, następnie sprytnie ukrył za pobliskim kamieniem i wrócił do graczy w cel-shadingowej formie, zaskakując w zasadzie wszystkich – w tej liczbie również własnych twórców. Nie da się ukryć, że dzieło Gearbox Software jest głównym pretendentem do tytuły największego zaskoczenia minionego roku. Koniec końców i ja sprawdziłem, jak prezentuje się miks wspomnianego Mad Maxa, lekko postnuklearnych klimatów, czarnego humoru oraz Diablo

OsaX Nymloth

Na samym początku postawię sprawę jasno: hack'n'slashe mnie nudzą. Tak, usypiałem przy wspomnianym Diablo, przy którym z ledwością wytrzymywałem półgodziny, a inne produkcje z tego nurtu tylko skutecznie utwierdzały mnie w przekonaniu, że wyżynanie setek goblinów i żmudne levelowanie połączone ze zbieraniem coraz to lepszych, bezpłciowych itemów nie jest dla mnie. Tymczasem Borderlands było w stanie wciągnąć mnie na długie godziny, podczas których (paradoksalnie) robiłem dokładnie to samo, co w dziesiątkach innych hack'n'slashy. Dlaczego tak się stało?

Dziewięc palców miał


Odpowiedź na to pytanie jest złożona – składa się nań kilka czynników. Przede wszystkim świat: zapomnijcie o orkach i przeczesywaniu smoków oraz zabijaniu lochów (czy tam na odwrót), Borderlands zabiera gracza w podróż po dziwnej planecie o uroczej i podejrzanie dwuznacznej nazwie Pandora, gdzie miast mieczy dominują plujące pociskami wszelkiego kalibru spluwy, a za wierzchowce służą łaziki. Właśnie na tej planecie, wedle Bardzo Starej Legendy, W Którą Niby Nikt Nie Wierzy, znajdować się ma Krypta 13... znaczy, po prostu Vault. Schron ten nie byłby zapewne niczym niezwykłym, gdyby nie cudowny skarb, który ponoć ma skrywać. Jak łatwo się domyślić, historyjka ta dziwnym trafem przyciąga na Pandorę setki (a wręcz tysiące) bandytów, psychopatów i innych pacjentów, którymi zainteresowałby się niejeden szalony profesorek.

Mamy więc sielski widoczek, w którym pechowi mieszkańcy tej niegościnnej planety starają się wieść w miarę ludzkie życie, podczas gdy przez piaski Pandory przemykają całe gangi uzbrojonych po zęby szaleńców. Oczywiście w takim krajobrazie nie może zabraknąć gracza, który przybywa na Pandorę w postaci jednego z czterech bohaterów. Ci to po prostu wybór "klasy", która ma wpływ na umiejętności i preferencje dotyczące ulubionych broni. Oraz na wygląd - to jednak jest tak oczywiste, że nie wypada o tym wspominać. Ops, już to zrobiłem? Trudno. Wracając do Czterech Wspaniałych, do wyboru gracza oddano Huntera specjalizującego się w walce na dystans za pomocą snajperek oraz miłośnika natury w jednym, Soldiera robiącego użytek z każdego cięższego żelastwa pod ręką, Sirene parającą się czymś, co od biedy można określić mianem magii oraz Berserkera, którego hobby polega na zgniataniu. Czegokolwiek.

Po wyborze czas na krótki samouczek, który pozwoli na w miarę bezbolesne przeżycie pierwszych minut na Pandorze, a następnie zaczyna się hack'n'slash właściwy. Dosłownie, bowiem od samego początku do wzięcia jest kilka misji o narastającym stopniu trudności, podczas których należy zabijać, niszczyć, mordować, rozwalać, spalać lub zalewać kwasem coraz to silniejszych wrogów. Przy okazji nie należy zapominać o przeszukiwaniu okolicy w poszukiwaniu nowych gnatów oraz rozwijaniu własnej postaci. Marzyliście kiedyś o tym, aby Diablo przenieść w klimaty bliższe sci-fi, a całą akcję przedstawić z perspektywy pierwszej osoby? Borderlands jest spełnieniem waszych pragnień. Pzez całą grę wykonuje się bowiem to samo, co w innym grach z tego gatunku, ale... jakoś inaczej. I niechaj sufit spadnie mi na głowie, jeśli potrafię precyzyjnie określić, co tę różnicę czyni, poza prostą zmianą perspektywy.

Szalony Mel


Wracając jednak do samej gry, napomknąłem o rozwoju postaci – dokończę więc ten temat. Prawdziwa zabawa w Borderlands zaczyna się po osiągnięciu piątego poziomu doświadczenia – wtedy to uzyskuje się dostęp do klasowej zdolności specjalnej (rozstawiane działko automatycznie robiące krzywdę wrogom czy też słynny krwiożerczy sokół na ten przykład), które w miarę kolejnych awansów można jeszcze bardziej ulepszać. Poza tą jedną zdolnością każda postać posiada własne drzewko umiejętności (zazwyczaj jednak pasywnych), w którego kolejne gałęzie można inwestować, odblokowując dostęp do nowych zdolności. Levelowanie na Pandorze jest naprawdę ważne – bez tego można zapomnieć o pokonaniu niektórych wrogów, o bossach nie wspominając. Przeciwnicy o wyższym levelu potrafią wykazywać daleko zaawansowaną ignorancję na spluwę gracza, za to bez problemu mogą rozłożyć go na łopatki samym pierdnięciem, co skutkuje przymusowym respawnem w najbliższym punkcie New U i stratą konkretnej waluty. Owszem, przy uparciu się oraz z pewną dozą szczęścia można ruszyć na silniejszego przeciwnika i go ubić, jest to jednak dość ryzykowne zagranie – lecz jakże satysfakcjonujące.

Ubijanie wrogów zaś opłacalne jest nie tylko za sprawą zdobywanego doświadczenia, ale również za sprawą przedmiotów, które znaleźć można zazwyczaj w pobliżu. Tych zaś jest w Borderlands od groma! Samych broni jest na pęczki, a trafienie na identyczny model jest większym cudem niż trafienie szóstki w totka dwa razy z rzędu. Każda pukawka nie tylko wygląda zupełnie inaczej, ale posiada też odmienne atrybuty, takie jak np. zoom, obrażenia czy pojemność magazynka. Radosna twórczość ojców gry sprawiła, że podczas zabawy spotkać można prawdziwe cuda techniki – ot chociażby co powiecie na rewolwer z lunetą? Albo snajperkę dodatkowo traktującą wroga sporym ładunkiem elektrycznym? Dodajcie do tego tysiące różnych tarcz, potężnych artefaktów i innych przedmiotów modyfikujących, na przykład, sposób zachowania granatów, a otrzymacie pełen obraz sytuacji.

Tym, co zasługuje również na uwagę jest, dosyć gęsty, specifyczny humor twórców. Poczynając od wiele mówiących znaków, poprzez przesycone wisielczym poczuciem humoru monologi oraz pewne zabawne roboty, a na bossach nawiązujących do różnych dzieł chociażby popkultury skończywszy. Wielbiciele takich smaczków w Borderlands znajdą istną kopalnię perełek.

I can see... the Code!


Wszystkie wyżej wymienione fakty sprawiają, że Pandorę przemierza się z paskudnym uśmiechem na ustach w akompaniamencie klimatycznej muzyki, rozjezdżając swoim łazikiem wszystko, co się akurat nawinie. I nie przeszkadza w niczym marna inteligencja wrogów, której w zasadzie nie ma. Co z tego, że misje to różne wariacje na temat tego samego schematu – gracz z radością wędruje po kolejnych lokacjach, pozostawiając za sobą tylko to, czego akurat nie mógł zmieścić do plecaka. Twórcom udało się stworzyć coś, co zadowoli każdego fana gatunku – a i osoby mniej przepadające za h'n's z łatwością odnajdą się na pustynnej planecie.

Słów kilka o grafice: wiadomo, że oryginalna koncepcja wizualna Borderlands była diametralnie inna od tego, co otrzymaliśmy w produkcie finalnym. I ciężko uznać to za wadę, bowiem zastosowany cel-shading doskonale wpasowuje się w klimat gry i ciężko wyobrazić sobie coś bardziej odpowiedniego do czarnego humoru prezentowanego przez twórców.

Borderlands ma jednak swoje minusy, a tych jest kilka. Pierwszy z nich, co prawda dość naciągany, to sterowanie łazikiem – początkowo ciężko było mi się przyzwyczaić do tego, że rozglądając się myszką jednocześnie skręcam w danym kierunku. Oczywiście po pewnym czasie i odrobinie treningu zyskałem odpowiednią wprawę w tej trudnej sztuce, ale ciężko oprzeć się wrażeniu, że ten element mógł zostać rozwiązany bardziej tradycyjnie. Prawdziwym cierniem w boku jest jednak to, co dla wielu miało stanowić sens całej rozgrywki – czyli multi z opcją kooperacyjnej zabawy na Pandorze z przyjaciółmi. Ta opcja w PeCetowej wersji gry działa różnie: albo się uda, albo nie. Ze szczególnym wskazaniem na to, że o grze po sieci możemy zapomnieć. Na nic zdały się moje próby połączenia z Kirqiem, na nic klątwy i złorzeczenia - zagrać się nie dało. Znalezienie serwera okazało się być również wyzwaniem ponad miarę, a gdy w końcu udało się (po dziesiątkach prób) połączyć z jakimś hostem to okazało się, że trafiłem do zupełnie niezgranej drużyny. Do tego lagi były wystarczająco wielkie, aby kilka razy opasać nimi Ziemię. Być może najnowsza łatka do PeCetowej edycji gry naprawiła problem z połączeniami (oraz blędami w cieniowaniu dostarczonymi gratis w jednej z poprzednich aktualizacji), ale na testowanej wersji multi po prostu nie istniało.

Jeśli jednak ten problem został poprawiony w najnowszym patchu, a dodatkowo jesteś zawołanym fanem hack'n'slashy, to śmiało dodaj jeden albo i dwa punkty do oceny widocznej poniżej.

Podobała Ci się recenzja? Jeśli tak kliknij "graj"

recenzja dodana przez: OsaX Nymloth OsaX Nymloth który uważa że gra ma takie plusy i minusy

+ Plusy

+  Grywalność - po prostu
+ Klimatyczna muzyka oraz dobre udźwiękowienie
+ Dość barwne postacie - w tym pewna ładniusia pani ;]
+ Grafika idealnie pasująca do koncepcji gry
+ Multum broni i innych przedmiotów!
+ Humor oraz bossowie

Minusy

  Jakby nie patrzeć - to tylko hack'n'slash
 Sterowanie łazikiem bywa mylące przy pierwszym spotkaniu
 Zrąbana kwestia połączeń w multi
 AI - tylko po co to komu w takiej grze?

dlatego OsaX Nymloth
ocenia tę grę na:

7

Grafika 80%

Dźwięk 80%

Gameplay 70%

Ocena wszystkich
recenzentów

7.0

Grafika 80%

Dźwięk 80%

Gameplay 70%

[ + dodaj screen ]

KoZa: Hm, chyba ktoś za mną coś kombinuje... (PC)

KoZa: Widziałem taką opcję w jednym filmie SF - myślicie, że i nam się uda? (PC)

KoZa: Taś, taś, obiadku! (PC)

KoZa: Czas sobie zadać pytanie - czego ja tu szukam? (PC)

Przejmij panowanie nad grą

Teraz

Użytkownicy, którzy lubią tę grę:

Gaminator.tv

Projekt dofinansowany ze środków Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego w ramach Programu Operacyjnego Innowacyjna Gospodarka