Gaminator. Gry online.

graj lub zgiń
Szukaj

Jesteś tutaj pierwszy raz. Bardzo nam miło. Zarejestruj się, aby zyskać dostęp do największej bazy video o grach, możliwości wrzucania swoich treści, a także do systemu podpowiadania gier – Game Connect.

Logowanie

Zamknij Wyślij uwagę
 

Star Wars Knights of the Old Republic II: The Sith Lords (PC)

Lubię to! 15

Premiera Świat - 10 luty 2005 Premiera Polska - 18 luty 2005

Ocena użytkowników: bardzo dobra

1 osób chce zagrać w tą grę

miejsce w rankingu: n.a.

PEGI 12 Wulgarny język Przemoc

 

 

Gatunek: RPG Cechy gry: TPP

Tematyka: Science-Fiction, Rozgrywka: Singleplayer

Moja ocena: 1 2 3 4 5

 

grasz?
close

Game market

zgłoś tę grę

Na tę platformę mamy: 135 screenów, 8 video, 2 recenzji,

Z mieczem świetlnym i kostką do rzutów po raz wtóry.

[ zobacz inne recenzje 2 ]
Najlepsza recenzja dodana przez Ingmar Ingmar
Kiedy wiadomość o zamknięciu legendarnego studia Black Isle (Fallout, Planescape: Torment) obiegła globalną sieć i dotarła do mej osoby nie byłem w dobrym humorze. Odeszli prawdziwi mistrzowie gatunku komputerowych rolplejów. Fakt, pozostały takie studia jak BioWare czy Bethesda, ale najlepsze pozycje należały właśnie do panów z "Czarnej Wyspy". Odbyłem minutę ciszy, a życie powoli wróciło do normalnego trybu. Co w tym czasie robili ex-wyspiarze? Bynajmniej nie zamierzali zmieniać zawodu...

Star Wars RPG


Tak się jakoś dziwnie złożyło że gry oparte o uniwersum Gwiezdnych Wojen zaliczały się w większości do gatunku akcja/arcade. Tymczasem niezwykle rozbudowana historia i polityka, baśniowy klimat oraz obecność konfliktów moralnych stanowią niemal idealne podstawy pod RPGa. Pierwsi zdecydowali się na ten "krok" Kanadyjczycy z BioWare, wypuszczając na rynek KotOR-a. Gra okazała się dużym sukcesem, co przy takim zapleczu technologiczno-intelektualnym nie powinno dla nikogo być niespodzianką. LucasArts szybciutko zwęszył żyłę złota i chciał mieć sequel, co poniekąd kolidowało z planami ojców Neverwinter Nights. W tym miejscu na arenę wkracza Obsidian Entertainment, czyli wspomnieni już byli pracownicy Black Isle, powtórnie zjednoczeni pod nowym sztandarem. Żeby nie było nieporozumień - to nie jest to samo studio, czy nawet ten sam skład osobowy, choć sporo nazwisk powtarza się na listach płac obu drużyn.
Ekipa pod dowództwem Fergusa Urquharta podjęła się stworzenia drugiej części, co zaowocowało dwoma zasadniczymi zmianami: dostaliśmy wersje beta jednego z najwspanialszych rolplejów wszechczasów oraz nowy, wydłużony tytuł - Star Wars: Knights of the Old Republic II: The Sith Lords. Uff, zajmijmy się tą pierwszą zmianą. ;)

W odległej galaktyce...


Akcja "Lordów Sithów" rozgrywa się w kilka lat po wydarzeniach z pierwszej części. Wojna domowa Jedi zdążyła się już zakończyć i przy okazji zepchnąć galaktykę na krawędź upadku. Revan zniknął bez śladu, podobnie jak pozostali dzierżyciele mocy. Zniknęli wszyscy znani operatorzy świecących katan... No, prawie wszyscy - jest jeszcze postać gracza. Bohater, w którego przyjdzie nam się wcielić należy raczej do osób z dopiskiem "specyficzny". Nie dość że wyrzucili go - tudzież "ją" - z prastarego zakonu obrońców jasnej strony, to jeszcze stracił połączenie z mocą, częścią swojej pamięci, mieczem świetlnym i całą resztą ekwipunku. Innymi słowy: czeka nas długa droga przed dotarciem na poziom superhero.

Rzecz dzieje się na stacji wydobywczej Peragus, której nazwa pochodzi od dryfującej w okolicy gromady asteroid. Należy dodać, że stacji opuszczonej, gdyż... echem, wchodzimy do magicznej krainy spoilerów. ;) Nad fabułą nie będę się dłużej rozwodzić: jest zbyt dobra i wciągająca, aby zabierać przyjemność samotnego odkrywania jej zawiłości. Dość powiedzieć, że tym razem nie będziemy ratować żadnego ze światów, a nowe zagrożenie dla galaktyki jest o tyle niebezpieczne, co osobiste.

Gra kolejny raz opiera się na systemie Dungeons & Dragons, więc przyrost siły będzie się odbywał standardowo: poprzez eksterminację wrogów i wykonywanie zadań uzyskujemy punkty doświadczenia, wymagane do osiągnięcia kolejnych poziomów zaawansowania. Kiedy już nazbiera się wystarczająco duża pula możemy dokonać ulepszenia naszych umiejętności oraz atutów. Umiejętności to różnego rodzaju dodatkowe zdolności, jakimi dysponuje nasza postać: sztuka retoryki, pozbywanie się min czy znajomość zasad pierwszej pomocy. Atuty zaś bezpośrednio wzmacniają bohatera, gwarantując mu zaplecze w postaci ponadprzeciętnych cech: szybszego atakowania, większej wytrzymałości na ciosy, oburęczności etc. Do tego dochodzą jeszcze dwa kolejne sposoby na samodoskonalenie: style walki mieczem świetlnym, dobierane pod określonych przeciwników oraz znak rozpoznawczy Gwiezdnych Wojen - moc, która zwyczajowo zastępuje zestaw mana plus zaklęcia z typowych uniwersów fantasy. Nie obejdzie się bez duszenia, leczenia, strzelania błyskawicami i "popychania", które przewijały się w filmach George'a Lucasa.

Poprzez motłoch do chwały!


Rozgrywka, adekwatnie do systemu rozwoju postaci, pozostała zmieniona w niewielkim stopniu. Całość to dalej schemat znany z większości erpegów - walka przeplatana eksploracją terenu oraz dialogami z napotkanymi postaciami. Niby nic odkrywczego, ale o każdym z elementów można napisać słów parę, głównie tych wychwalających.

System walki jest turowy - postaci przeprowadzają na zmianę ciosy, zaliczające się do trzech grup: zwykłe ataki z udziałem konwencjonalnej broni, wykorzystanie mocy oraz dodatkowe przyjemności w postaci min oraz granatów. Walce jako takiej nie można nic zarzucić - jest stosunkowo dynamiczna, emocjonująca, a przy tym nie wymaga właściwie żadnych zdolności opartych o zręczność, więc nie wywoła frustracji u bardziej geek'owatych użytkowników. ;] Trochę gorzej jest z przeciwnikami, a właściwie to ich natężeniem. Nie wiem co takiego autorzy widzą w całych etapach, polegających jedynie na przebijaniu się przez bandy oponentów. Należy dodać, że strasznie powtarzalnych - bestiariusz dla danej lokacji zazwyczaj zamyka się w trzech, czterech "gatunkach" wrogo nastawionych osobników. Toć nie po to odpalam rasowego RPGa, aby musieć się zadowalać bezmózgą sieczką a'la Diablo. Na dodatek rozgrywaną w turach, przez co tracącą na dynamice i szybko wywołującą uczucie nudy. Jedynym plusem jakiego można się dopatrzyć w zaistniałej sytuacji, jest długość owych "tłuczonych" etapów - zazwyczaj nie spędza się na nich nie więcej jak 10 minut. Może nie jest idealnie i bywa hack'n'slashowato, ale to niestety domena większości dzisiejszych rolplejów.

Tak dla odmiany - eksploracja również niewiele się zmieniła. ;) System poruszania się po galaktyce jest bardzo prosty: zaznaczamy planetę, na jaką chcemy się udać, nasz wysłużony statek dolatuje, a nam zostaje oddane parę oddzielonych loadingami miejscówek, tematycznie dopasowanych do klimatu planety. Na nudę nikt nie powinien narzekać - dla amatorów zwiedzania miast, panowie z Obsidianu przygotowali kosmopoliyczny Telos, przestępczy Nar'Shaddaa oraz utrzymany w arabskim duchu Onderon. Osoby wolące dziką naturę czy pustelnicze rejony mogą się nacieszy wyludnioną Dantoine, pokrytym dżunglą księżycem Dxun oraz kolebką Sithów - Korribanem. Jednym słowem: jest w czym wybierać, a możliwość swobodnego wędrowania pomiędzy planetami buduje uczucie nieliniowości rozgrywki. Naturalnie, owa nieliniowość to jedynie nieźle zaprezentowana ułuda - poruszanie się po powierzchni planet jest już czynnością jak najbardziej schematyczną. Lokacji nie jest szczególnie dużo i są ze wszystkich stron ograniczone blokadami - ściany, drzewa, kamienie, kłody, mury i inne składowe typowej planszy-labiryntu.

Pozostała jeszcze kwestia dialogów, którym nie mam absolutnie nic do zarzucenia. Są długie, rozbudowane, a przy tym potrafią zainteresować. Dla uprzyjemnienia całość została nagrana przez doborowych aktorów, więc nie tylko możemy o danym zagadnieniu poczytać, ale i odczuć jakie emocje towarzyszą rozmówcy... o ile zalicza się on do rasy ludzkiej. Podobnie jak w pierwszym KotOR-ze wszyscy pozaziemscy osobnicy zostali obdarzeni zestawem bulgotań, pomruków i szmerów, mających naśladować ichni dialekt. Nie żeby było to szczególnie dokuczliwe: taki Wooki przemawiający flegmatycznym angielskim zapewne zepsułby cały klimat.

Wpływ i manipulacja.


To się powtarza, tamto jest zbliżone... zapytacie: co niby tego nowego KotORa wyróżnia z tłumu? Pytanie jak najbardziej na miejscu, więc już odpowiadam: system wpływu! Jak na rasowego RPGa przystało, podczas gry w "Lordów Sith" zbierzemy drużynę pełną pseudo-bohaterów, indywiduów i ogólnie osób, których lepiej nie spotkać w ciemnej alejce. Przedstawione charaktery są naprawdę niezłe, a interakcja została wyniesiona na wyższy poziom właśnie dzięki zastosowaniu systemu wpływu. Zasada funkcjonowania jest banalnie prosta: jeśli będziemy się zachowywać w sposób, jaki dana postać preferuje, to odbije się to na wzroście specjalnych punktów. Zebranie odpowiednio dużej ilości poskutkuje odblokowaniem nowych opcji dialogowych, a te z kolei niosą za sobą bardziej wymierne profity - poparcie w trudnej sytuacji, nowe moce czy zmiana profesji na jakąś bardziej użyteczną. Okej, a jak to się ma do tej zwiększonej interakcji? Otóż członkowie naszego teamu zazwyczaj prezentują odmienne opcje moralne, tudzież polityczne, więc i kłótnia nie jest zjawiskiem obcym. Za każdym razem gdy się posprzeczają, możemy opowiedzieć się po jednej ze stron, co zaowocuje przyrostem, bądź spadkiem. ilości punktów, adekwatnie do wyboru. Koniec z wszechobecnym uwielbieniem! Bez prowadzenia umiejętnej manipulacji. część "przyjaciół" może zacząć darzyć nas mniej przyjemnymi uczuciami, co z kolei odbije się na ich efektywności.

Muzyczny majstersztyk, graficzny przeciętniak.


Pozostała jeszcze kwestia oprawy audiowizualnej. Na początek wypadałoby złożyć kondolencje panu Markowi Griskey za skomponowanie naprawdę dobrego soundtracku. O ile utwory towarzyszące eksploracji są po prostu miłe dla ucha, o tyle "bitewne" stanowią właściwie czołówkę gatunku. Wpasowują się w klimat dzięki wykorzystaniu charakterystycznych dla uniwersum, pompatycznych melodii, wykonywanych przez orkiestrę. Z drugiej strony nie wywołują uczucia zmęczenia czy znużenia poprzez swoją różnorodność - każda planeta dysponuje osobnym kawałkiem. Reszta oprawy dźwiękowej utrzymuje wystarczający poziom - głosy aktorów nie zostały wyzute z emocji, głównie poprzez brak lokalizacji w polskiej edycji (przykro mi panowie dystrybutorzy, ale taka jest prawda). Wszelkiego rodzaju wystrzały, wybuchy i uderzenia są raczej standardowe, choć oryginalne dźwięki świetlnych mieczy kolejny raz przywołują te kilka miłych wspomnień. :]

Oprawa graficzna jest niezła, lecz dzisiaj nie wywrze już na nikim wrażenia. Efekty świetlne są całkiem niezłe, ale razi brak gry cieni oraz zbytnia sterylność lokacji. Również tekstury mogłyby być w wyższej rozdzielczości i przede wszystkim nie powtarzać się tak często! Obszary budowane były przy pomocy wysłużonego Aurora engine przez co czuć tę swoistą "klockowatość" - jeden model skrzynki, szafki czy stołu powtarza się na wszystkich statkach kosmicznych. Z modelami postaci sytuacja ma się podobnie, lecz twórcy wykorzystali całkiem sporo wariacji wyglądu twarzy, więc uczucie przebywania na planie czegoś w rodzaju "Wojen klonów" zostało mocno ograniczone.

Tu wyciąć, tam wyrzucić...


Zasadniczą wadą drugiego KotOR-a jest jego niedopracowanie. Obsidian wyrobił się z procesem produkcyjnym w przeciągu roku, co niestety jest mocno odczuwalne. Raz, że nie udało im się wprowadzić znaczącej ilości zmian, a dwa - gra wydaje się po prostu niedokończona. W pośpiechu przed ustalonymi terminami zdecydowano się wyciąć nawet... jedną z planet! Na tym niedoróbki się nie kończą: na pierwszy ogień rzucamy zakończenie, które wydaje się być wyraźnie wczesną wersją koncepcyjną, a nie pełnoprawnym finałem sagi. Ci ciekawe: niedokończone i niewykorzystane motywy zostały upchnięte do ostatecznej wersji. Tak, tak, po przejściu przez proces instalacyjny znajdują się na każdym komputerze w stosownych folderach. Polecam odpalić Google'a i odwiedzić stronę zespołu Team Gizka, próbującego połączyć pozostawione kawałki w spójną całość. Ogrom porzucanej pracy poraża i ukazuje zarazem, o ile pełniejszą grą mógłby być KotOR2.

Jeśli chodzi o błędy natury technicznej - po zainstalowaniu patcha gra nie sprawia większych problemów. Zdarzyło mi się co prawda natknąć się na zadanie, którego nie dało się technicznie wykonać, ale lekarstwem i na ten problem okazuje się społeczność fanów. Pozostaje jeszcze zastanawiająca obecność opcji sześciokrotnego anty-alisingu, która po uruchomieniu spowalniła grę do jakiś 10 fps, mimo posiadania względnie mocnego sprzętu i wyłączenia całej reszty możliwego obciążenia.

Zbliżamy się do końca, więc czas na podsumowanie. Star Wars: Knights of the Old Republic II: The Sith Lords to pozycja zdecydowanie warta polecenia. Wyróżniająca się nie poprzez nagromadzenie nowinek i innowacji, a naprawdę dobrą rzemieślniczą pracę. Nie każda gra musi przecież rewolucjonizować rynek, zresztą RPG to gatunek na tyle skostniały, że braku ulepszeń się szczególnie nie odczuwa. "Lordowie Sith" oferują wciągającą fabułę, świetnych towarzyszy, wspieranych systemem wpływu, oraz doszlifowaną rozgrywkę, która miejscami stwarza pozory nieliniowości. Tak właściwie jedynym problemem - obok starzejącej się oprawy graficznej - jest niedopracowanie. Mogliśmy otrzymać drugiego Tormenta, a jest jedynie bardzo dobrze.

Podobała Ci się recenzja? Jeśli tak kliknij "graj"

recenzja dodana przez: Ingmar Ingmar który uważa że gra ma takie plusy i minusy

+ Plusy

+  Wciągająca fabułą; nie z cyklu "ratujemy świat"
+ System wpływu
+ Rozbudowane osobowości towarzyszy
+ Dobrze odwzorowany klimat Gwiezdnych Wojen
+ Świetna muzyka

Minusy

  Cięcia! Jak można wyciąć jedną z planet!?
 Miejscami zły bilans pomiędzy walką, a resztą rozgrywki
 Oprawa wizualna mogłaby być lepsza

dlatego Ingmar
ocenia tę grę na:

9

Grafika 70%

Dźwięk 90%

Gameplay 90%

Ocena wszystkich
recenzentów

9.0

Grafika 70%

Dźwięk 95%

Gameplay 90%

[ + dodaj screen ]

Mistrz Seller: Ciemno wszędzie, głucho wszędzie (PC)

Mistrz Seller: 2 fioletowe światła (PC)

Mistrz Seller: Twarzą w twarz (PC)

Snoopek: Potęga Mocy (PC)

Postacie [1]

Revan
  • Nazwa: Revan
  • A.K.A.: Darth Revan
  • Typ: Osoba
Przejmij panowanie nad grą

Teraz

Użytkownicy, którzy lubią tę grę:

Gaminator.tv

Projekt dofinansowany ze środków Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego w ramach Programu Operacyjnego Innowacyjna Gospodarka