Gaminator. Gry online.

graj lub zgiń
Szukaj

Jesteś tutaj pierwszy raz. Bardzo nam miło. Zarejestruj się, aby zyskać dostęp do największej bazy video o grach, możliwości wrzucania swoich treści, a także do systemu podpowiadania gier – Game Connect.

Logowanie

Zamknij Wyślij uwagę
 

EVE Online (PC)

Lubię to! 5

Premiera Świat - 6 maj 2003

Ocena użytkowników: bardzo dobra

1 osób chce zagrać w tą grę

miejsce w rankingu: n.a.

 

 

Gatunek: RPG Podgatunek: Ekonomiczna, MMO Cechy gry: Wolna kamera, Free Roam

Tematyka: Science-Fiction, Rozgrywka: Multiplayer

Moja ocena: 1 2 3 4 5

 

Game market

zgłoś tę grę

Na tę platformę mamy: 47 screenów, 17 video, 1 recenzji, 21 newsów,

Frontier do potęgi entej

[ zobacz inne recenzje 1 ]
Najlepsza recenzja dodana przez Kirq Kirq
Starsi gracze zapewne kojarzą bezdyskusyjne klasyki kosmicznych symulacji: Elite oraz jego późniejsza kontynuację, Frontier: Elite II. Były to gry które o całe lata świetlne wyprzedziły swoje czasy, dostarczając graczom niedostępnych dotąd możliwości. Dzięki nim, mogliśmy wcielić się w rolę kosmicznego śmiałka, wrzuconego do gigantycznego i otwartego uniwersum. Dodatkowo, to czym zajmowaliśmy się w grze, pozostawiono w pełni do naszego wyboru. Ci ze smykałką do handlu, mogli przeprowadzać śmiałe transakcje, przewożąc różnego rodzaju towary – niejednokrotnie kontrabandę – pomiędzy oddalonymi układami. Ci którzy chcieli zaznać adrenaliny towarzyszącej walce w kosmosie, mogli zajmować się wykonywaniem misji oraz polowaniem na piratów. Obie gry – a w szczególności kontynuacja – powalały rozmachem oraz wielkością wykreowanego wszechświata. Wyobraźcie sobie teraz grę, która rozwija ten pomysł. Rozbudowuje każdy aspekt oraz dodaje niezliczoną ilość nowości. Do tego, stworzony w niej świat, jest dużo większy od tego znanego z gigantycznych poprzedników. Na koniec, ulokujcie to wszystko w realiach MMO zaludnionego przez dziesiątki tysięcy graczy równocześnie. Takie właśnie jest Eve Online.

Kirq

Omawiany tytuł nie jest typowym MMORPG. Pozornie ma on wiele zbieżności z innymi, w znaczącej większości osadzonymi w realiach Fantasy grami MMO. Jak bardzo jednak się on od nich różni, dowiadujemy się z każdym kolejnym dniem spędzonym w uniwersum Eve Online. Ten wielce ambitny projekt, tworzony jest już od sześciu lat przez islandzkie studio Crowd Control Productions. Niemal w całości jest on dystrybuowany w sieci. Aby rozpocząć przygodę z Eve Online, wystarczy pobrać klienta z oficjalnej strony gry, założyć konto i od ręki możemy cieszyć się czternastodniowym trialem. Aby zostać w grze na stałe, należy doładować swoje konto. I już tu zaczynają się nowości. Za grę możemy płacić zarówno prawdziwymi pieniędzmi jak i ISK’ami – wirtualną, dostępną w grze walutą. Prawda jest taka, że przy odpowiedniej determinacji, jeśli poświęcamy na zabawę wystarczającą ilość czasu, już po kilku miesiącach, każdy gracz może być w stanie opłacać swoje konto z tego co zarabia w grze.

Eve Online to pełnokrwiste Hard Science Fiction. Brak tu jakichkolwiek naleciałości Space Opery czy też innych bardziej mainstreamowych odgałęzień. Jego akcja rozgrywa się odległej przyszłości. Po wyczerpaniu surowców układu słonecznego, rasa ludzka wyrusza na podbój drogi mlecznej. Podczas tej eksploracji, odnaleziony zostaje naturalny fenomen – Robacza Dziura (ang. Wormhole). Prowadzi ona do niezbadanej, dziewiczej galaktyki, nazwanej przez ludzi New Eden. Ziemianie budują w przestrzeni strukturę o nazwie Eve, której zadaniem jest stabilizacja Robaczej Dziury. Rozpoczyna się masowa kolonizacja układów „po drugiej stronie”. Z nieznanych przyczyn, fenomen, który miał się okazać zbawieniem dla rasy ludzkiej, zamyka się, odcinając – jeszcze nie w pełni samodzielne – nowo założone kolonie. Ludzie uwięzieni w New Eden rozpoczynają walkę o przetrwanie. Mijają wieki. Kolonie nie tylko przystosowują się do życia w nowym „domu” ale również zaczynają się prężnie rozwijać, tworząc pięć wielkich imperiów. W przedstawicieli czterech spośród nich, możemy wcielić się my, rozpoczynając nasza przygodę z Eve Online.

Podczas tworzenia postaci, w pierwszej kolejności wybieramy naszą rasę. W EO nie ma żadnych obcych gatunków. Do naszej dyspozycji oddane są cztery, zupełnie różne pod kątem ideologicznym, ekonomicznym oraz technologicznym mocarstwa. I tak, mamy tutaj Imperium Amarr, rządzone przez kolejnych Imperatorów. Członkowie tego rodu są wyniośli i zadufani w sobie. Do perfekcji opanowali oni technologie laserowe. Ich statki spopielają wrogie okręty z wielkich odległości. Minmatar to rasa która stosunkowo niedawno uzyskała niezależność, po latach niewolniczego poddaństwa względem Imperium Amarr. Jest to lud dziki i niezależny. Wyrządzone im krzywdy nie zostały zapomniane, przez co stanowią oni naturalnych wrogów spoglądającego na nich z wyższością Imperium. Ich szybkie, nieforemne statki są królami krótkiego dystansu, o czym przekonał się niejeden amarrski pilot. Demokratyczna Federacja Galente to najbardziej liberalna spośród dostępnych w Eve Online frakcji. Jej mieszkańcy cenią sobie wolność słowa, niezależność oraz prawa jednostki. Dla jednych są oni humanistami, dla innych łaknącymi rozrywki hedonistami. Jednak ich obłe, naszpikowane dronami bojowymi statki, budzą powszechny respekt. Ostatnim spośród dostępnych mocarstw, jest powstałe na barkach szeregu mega-korporacji Państwo Caldari. Kojarzone jest ono ze swoja ekonomiczno-militarną potęgą oraz nieco dyktatorska strukturą organizacji. Oszczędne w kształtach, bojowe okręty Caldari najeżone są wyrzutniami wszelkiej maści rakiet oraz torped.

Ekran wyboru rasy. Tworzenie postaci Space. The Final Frontier. Reklama spoleczna dotarła nawet na obrzeża galaktyki

Kiedy mamy już za sobą wybór rasy, pora na rozdzielnie punktów pośród pięć cech: charyzmę, inteligencję, pamięć, percepcję i siłę woli. Robimy to w pośredni sposób, poprzez wybór frakcji wewnątrz swojej narodowości a następnie pochodzenia oraz specjalizacji. Gra sama kształtuje cechy w sposób odzwierciedlający wizje naszej postaci. Na koniec czeka nas nadanie wyglądu oraz wybór imienia. Wszystkim nowym graczom zalecam rozegranie całego tutoriala, gdyż gra w pierwszym kontakcie może wydawać się nieco przytłaczająca rozmiarem i stopniem komplikacji. Kiedy już załapiemy podstawy nie pozostaje nam nic innego, jak dać nura w Eve Online. A jest w czym nurkować, uwierzcie mi.

Świat EO to ponad pięć tysięcy systemów, pomiędzy którymi podróżujemy za pomocą jump gate’ów. Na każdy z nich składa się kilka planet, księżyców, stacji orbitalnych, pasów asteroidów oraz ukrytych lokacji. Samo spojrzenie na trójwymiarową mapę powoduje opad szczęki. Całe uniwersum podzielone jest na wielu płaszczyznach, od stref wpływów po stopień bezpieczeństwa. Ten drugi będzie stanowił ograniczenie regionów dostępnych dla nas w pierwszej fazie gry. I nie mówię tutaj o jakichś sztucznych barierach. Utrata kilku statków zestrzelonych przez piratów, skutecznie zakreśli nam granice naszych wojaży. Bezpieczeństwo poszczególnych systemów klasuje się od 1.0 do 0.0. Te od 0.5 do 1.0 nazywane są „high sec’ami”. Teoretycznie nie powinna nam się w nich stać żadna krzywda z rąk innych graczy. Są one patrolowane przez siły Concord, który reaguje na każde bezprawne użycie siły. Im wyższy stopień bezpieczeństwa, tym krótszy czas oczekiwania na interwencję. Wolna amerykanka zaczyna się w „low secach” tj. tych od 0.1 do 0.4. Tam wlatujecie na własne ryzyko. Systemy zerowe to strefa wojny – w dosłownym tego słowa znaczeniu. Właśnie tu rozgrywa się walka o dominację pomiędzy graczami. W nich również powstają bazy, w całości tworzone przez graczowskie korporacje.

Podobnie jak wiele innych aspektów, rozwój postaci w EO jest zupełnie odmienny niż w większości gier MMO. Mamy tu dwa rodzaje progresu. Cały czas, kiedy subskrybujemy grę, nasz bohater uczy się wybranych przez nas skilli. Robi to niezależnie od tego czy aktualnie gramy. Nasz udział ogranicza się do wyboru kolejności w jakiej rozwijamy poszczególne umiejętności. Im bardziej skomplikowana zdolność, tym więcej czasu zajmuje jej opanowanie. Oczywiście wszystko zbudowane jest na zasadzie drzewka, więc żeby dotrzeć do pewnych kluczowych skilli, musimy najpierw poznać inne. W grze mamy pięciostopniowy system zaawansowania w każdej umiejętności. Aby nauczyć się nowego skilla – zdobyć pierwszy poziom – musimy go najpierw kupić i tu pojawia się drugie ograniczenie, gdyż cena tych najbardziej intratnych jest już sama w sobie zaporą. Drugą, bardziej od nas zależną formą rozwoju, jest zdobywanie rzeczywistego doświadczenia oraz zarabianie ISK’ów – wspomnianej już waluty świata Eve Online. O ile potrzebę zarobkowania łatwo zrozumieć, to niektórzy mogą drapać się po głowie zastanawiając, co mam na myśli, mówiąc o zdobywaniu rzeczywistego doświadczenia. Chodzi mi tutaj o realną wiedzę na temat mechanizmów rządzących grą oraz faktycznego zastosowania w praktyce, nabytych podczas „pasywnego rozwoju” umiejętności. Rozgrywka w EO nie ogranicza się do naprzemiennego klikania pięciu „najlepszych skilli/czarów” tak jak to ma miejsce w wielu innych grach MMO. Nie ma tu też leveli postaci które mówią nam kto z kim wygra. Przykładowo nasza siła bojowa uzależniona jest od statku w którym aktualnie podróżujemy, od jego wyposażenia, od tego w jakie skille zainwestowaliśmy nasz czas oraz od tego jak bardzo potrafimy wykorzystać potencjał bojowy naszej maszyny. Tak, w EO trzyletnia postać może zostać unicestwiona przez gracza, który jeszcze nawet nie skończył dwutygodniowego triala. Jest to oczywiście czysto hipotetyczna sytuacja, ale jednak...

Caracal - caldarski krążownik rakietowy wylatuje z bazy. Na misji level 4, we dwóch zawsze raźniej. Prom Galente w Warpie. Szabrowanie wraku

Samo zestrzelenie statku którym się poruszamy, nie równa się naszej śmierci. Tuż przed eksplozją okręt katapultuje kapsułę ratunkową - zwaną w grze „podem” lub też „jajkiem” przez polskich graczy. Problem pojawia się kiedy przeciwnik okazuje się na tyle zaciekły, żeby dokonać tzw. „pod killa” a my na tyle wolni, aby mu na to pozwolić. Śmierć w EO jest znacznie bardziej dotkliwa niż w innych masowych multiplayerowych grach. Przy czym, fakt, jak bardzo będzie ona dla nas kosztowna, zależy od naszej przezorności. Całkowite unicestwienie jest rzecz jasna niemożliwe, każdy gracz posiada swojego klona, umieszczonego w bezpiecznej klinice na wybranej przez nas stacji. Haczykiem jest to, że klony różnią się pomiędzy sobą stopniem zaawansowania. Każdy z nich jest zdolny pomieścić określoną ilość punktów doświadczania. Tak więc bardzo istotnym jest to, aby trzymać rękę na pulsie i wykupywać nowe modele wraz ze wzrostem poziomu skillpointów. Zagapienie może nas bowiem kosztować cofniecie naszej postaci o całe tygodnie rozwoju. Drugą rzeczą, z która musimy się liczyć, jest utrata statku wraz z całym wyposażeniem oraz zawartością ładowni. W niektórych przypadkach, jego wartość może stanowić równowartość sumy którą zarabiamy przez miesiąc. Tu też mamy pewnego rodzaju "linkę asekurującą", w postaci ubezpieczenia statku. Zależnie od wybranej polisy, możemy odzyskać niemal całość jego ceny, oczywiście nie licząc zamontowanych podzespołów oraz przedmiotów przewożonych w ładowni - niejednokrotnie przewyższają one wartość samego statku. Rzecz jasna wykupienie takiego ubezpieczenia nie jest tanią inwestycją. Dlatego polecam wam, stosować się do często powtarzanego nowym graczom powiedzenia: „nigdy nie lataj statkiem, na którego odkupienie cię nie stać”.

Pieniądze szczęścia nie dają, ale życie bez nich jest dużo trudniejsze. Ta życiowa maksyma znajduje pełne zastosowanie w świecie Eve Online. O ile sporo celów da się osiągnąć przy użyciu niewielkich nakładów, to duża kasa ułatwia nam funkcjonowanie na każdym kroku. ISKi możemy zdobywać na multum sposobów. Od bardzo popularnego górnictwa, poprzez wykonywanie misji dla różnych korporacji a na handlu skończywszy. Muszę tu nadmienić, iż każdy z tych sposobów jest światem samym w sobie. W EO nie ma uproszczeń. Przykładowo, jeśli chcemy zająć się wydobywaniem rud minerałów z asteroidów, których pełno w każdym układzie, musimy sumiennie odrobić lekcję domową. Oczywiście możemy zakupić prosty laser górniczy, wrzucić go do byle jakiej fregaty i lecieć kopać. Jeśli jednak chcemy osiągać zadowalające rezultaty, musimy się nieco wysilić. Najpierw należy wybrać odpowiedni statek, właściwy dla umiejętności jakimi dysponujemy. Następnym krokiem jest jego należyte wyposażenie oraz wybór rud których wydobycie będzie dla nas najbardziej opłacalne. Z czasem, wraz z progresem naszej postaci, pojawią się kolejne możliwości. A jeśli będziemy naprawdę wytrwali, to w końcu zasiądziemy w gigantycznej barce górniczej, która przy pomocy swoich wyspecjalizowanych strip minerów, kruszy asteroidy jakby to były grudki piasku.

Fragment mapy. Wykres cen Fitowanie Ravena. Mój pierwszy wormhole :)

Skoro jestem już przy wyposażaniu statków, pozostańmy tutaj chwilę, gdyż jest to jeden z najważniejszych elementów EO. W związku z tym, że praktycznie 90% czasu gry spędzamy w przestrzeni, właściwy wybór statku oraz jego wyposażenia – zwanego w grze „fitem” – jest kluczem do sukcesu. Kiedy widzimy wrogi okręt - pomimo, iż po jakimś czasie z pamięci będziemy w stanie wymienić mocne i słabe strony oraz potencjalne uzbrojenie najpopularniejszych statków w grze – nigdy nie jesteśmy w stanie przewidzieć z czym mamy do czynienia. Dzieje się tak za sprawą wspomnianego wcześniej fita, który jest w stanie odmienić parametry statku nie do poznania. Okręt z niezbyt silnym pancerzem, może stać się skorupą nie do przebicia jeśli wyposażymy go w dodatkowe płyty wzmacniające oraz systemy naprawcze. Zwykła fregata, zaopatrzona w odpowiednie dopalacze, potrafi niespodziewanie osiągnąć takie prędkości, iż staje się praktycznie niezniszczalna dla teoretycznie dużo silniejszych okrętów. Potężne działa najzwyczajniej nie będą w stanie wycelować w tak szybko poruszający się obiekt. Nadmienię też, że liczba dostępnych w grze statków jak i podsystemów, które możemy na nich zamontować, jest po prostu nie do ogarnięcia. Fitowanie okrętów to coś, czego można nauczyć się stosunkowo szybko, ale osiągnięcie prawdziwej wprawy, wymaga wielu tygodni nauki i eksperymentów.

Pomimo, iż system tworzenia korporacji – odpowiedników gildii z MMO osadzonych w światach fantasy – jest równie rozbudowany jak reszta aspektów gry, niektórym może doskwierać samotność podczas długich godzin spędzonych w świecie Eve Online. Na pewno znajdzie się spore grono, które potraktuje to jako plus, gdyż odczucie odosobnienia, podczas eksploracji niezbadanych zakątków gigantycznego wszechświata, wydaje się być czymś jak najbardziej na miejscu. W budowie tego niepowtarzalnego klimatu pomaga cudowny soundtrack, którym zarządzamy przy pomocy wbudowanego w grze playera. Jednak jeśli ktoś nade wszystko ceni sobie w MMO interakcje z innymi graczami – tą prostą i radosną, przy pomocy emotikonek – może czuć się zawiedziony. Inni gracze w EO to ikonki na radarze oraz odległe statki w przestrzeni. Z każdym możemy porozmawiać przy pomocy rozbudowanego systemu czatowego lub też - stworzonej na modłę gmail – poczty. Jednak bezpośredni kontakt jest póki co niemożliwy. Od jakiegoś czasu, CCP zapowiada wprowadzenie możliwości opuszczania statków i przemierzania zimnych stacji kosmicznych na nogach. System ma się nazywać INCARNA i zapowiada się wielce obiecująco. Niemniej jego wprowadzenie to wciąż melodia przyszłości. W Eve Online ciężko o nowe, przypadkowo zawarte znajomości. Jeśli jednak znajdziemy już towarzyszy do wspólnej zabawy, to gra pokazuje drugie dno. Systemy zarządzania korporacją oraz tworzenia flot – niejednokrotnie składających się z naprawdę efektownej ilości statków – robią wrażenie. Zaś koordynacja i właściwe dowodzenie flotą podczas większych potyczek, praktycznie przesądzają o ich wyniku.

Zatrzymajmy się jednak na moment przy temacie rozszerzeń do gry. Te pojawiają się cyklicznie i są w pełni darmowe. Co ważne nie stanowią one jedynie kosmetyki. Każde z nich przynosi wiele nowości, od graficznych fajerwerków, na dodaniu lub przebudowie całych elementów gry skończywszy. Środowisko graczy skupiających się wokół EO jest ogromne i bardzo aktywne. Co roku do Islandii zjeżdżają się fani z całego świata, aby uczestniczyć w cyklicznych fanfestach. Podczas których twórcy gry zbierają feedback u samego źródła, zaś gracze uzyskują cenne informacje na temat bliższych i dalszych planów rozwoju Eve Online. Nie omieszkam też nadmienić, że fanowskie filmiki ze świata Eve Online należą – w mojej prywatnej ocenie – do jednych z najlepszych tego typu produkcji dostępnych w sieci. Wiele z nich wręcz ocieka klimatem, którego nie powstydziłyby się wysoko budżetowe hollywoodzkie produkcje z gatunku SciFi. Należy tu również wspomnieć o planach dotyczących wypuszczenia konsolowej strzelanki osadzonej w świecie EO. CCP pracuje nad projektem już od jakiegoś czasu. Ma on nosić tytuł Dust 514. Powiązanie obu projektów ma nie kończyć się jedynie na wspólnych realiach. Wedle zapewnień twórców, gry będą się przenikały a akcje podejmowane przez graczy Eve Online, znajda odzwierciedlenie w zmieniającym się świecie Dust 514 i vice versa.

Kto policzy te gwiazdy? Nowy wygląd planet, po dodatku Operacja górnicza z dużej odległości. Hulk - marzenie każdego górnika.

W kwestii grafiki oraz udźwiękowienia, chwalenia ciąg dalszy. Eve Online wygląda i brzmi po prostu przepięknie. Ostatni dodatek o nazwie „Dominion” przebudował wygląd kosmosu oraz samych planet, znacznie go upiększając. Co ciekawe, ja myślałem, że przestrzeń kosmiczna w EO wyglądała bosko już wcześniej. Wisząc na orbicie zamieszkałej planety, możemy obserwować jej powierzchnię, odnotowując gdzie jest dzień a gdzie noc. Na zacienionej części globu, można zaobserwować wielkie, oświetlone miasta. Dodatkowo nad tym wszystkim poruszają się – również widoczne z orbity – chmury. Kiedy użyjemy zoomu aby zaglądnąć w odległą przestrzeń, naszym oczom ukazują się miliony (dosłownie!) gwiazd. W niektórych systemach można zobaczyć gigantyczne chmury gazu, których wielkość niesłychanie działa na wyobraźnię. Pasy asteroidów wyglądają obłędnie. Podczas wykonywania niektórych misji, możemy odwiedzić bardzo pomysłowe kosmiczne lokacje. W jednym miejscu natykamy się na gigantyczny pęknięty asteroid, zastygły w próżni w mozaice odłamków. Gdzie indziej naszym oczom ukazuje się rozległe wrakowisko, pozostałość po jakiejś starej bitwie kosmicznej. Same efekty prezentują się równie dobrze. Praktycznie każdy podzespół oraz broń posiadają swój unikalny efekt użycia. Ogromne bitwy laserowe zapierają dech w piersiach. W swojej widowiskowości, nie ustępują im również potężne salwy rakietowe. Wszystkie statki w grze maja bardzo pomysłowy design, różny dla każdej frakcji. Ścieżka dźwiękowa to przeszło 67 chilloutowo – ambientowych utworów, doskonale pasujących klimatem do gry. A jeśli ktoś zapragnie odmiany, gra umożliwia zaimportowanie własnych kawałków do wbudowanego w grę playera. Czego chcieć więcej?

Pomimo, iż praktycznie przez cały ten tekst zajmowałem się wychwalaniem Eve Online, skłamałbym mówiąc, że jest to gra dla każdego. Pierwsze spotkanie z EO może być zniechęcające. Jeśli nie mieliście wcześniej kontaktu z grami jak Frontier, Privateer lub też nie graliście nigdy w kultowego, planszowego „gwiezdnego kupca”, rozpoczęcie przygody z dziełem stworzonym przez CCP, porównałbym do wskoczenia na środek głębokiego basenu, przez osobę nie potrafiącą pływać. Jeśli jednak zainwestujecie odrobinę czasu w zaznajomienie się z podstawami, gra zacznie powoli odkrywać przed wami swoje skarby. A ma ich do zaoferowania bez liku. Ja ze swojej strony powiem wam, że im więcej czasu spędzam w uniwersum Eve Online, tym bardziej zdaje sobie sprawę, jak wielu rzeczy muszę się dopiero nauczyć. Możecie sobie jednak wyobrazić, jak ogromną satysfakcję odczuwamy, kiedy z czasem, zaczynamy ogarniać elementy gry, które na początku wydawały się dla nas czarną magią. Tu drzemie największy plus – dla niektórych minus – Eve Online. Komplikacja i ogrom. Przy czym komplikacja nie wynika tutaj z jakiegoś sztucznego utrudnienia prostych rzeczy – jak ma to miejsce w niektórych grach. Bierze się ona raczej z tego, że CCP postanowiło zbudować dla nas niewyobrażalnie wielka „piaskownicę” i wyposażyć ją w niezliczona ilość mechanizmów kierujących rozgrywką. Nie ma drugiego równie sandboxowego MMO. Praktycznie każdy z elementów rozgrywki jest do tego stopnia rozbudowany – gra tworzona jest już od ponad 6 lat – że stanowi mini grę sam w sobie. W związku z tym, przy odrobinie chęci, prawie każdy, kto lubi „kosmiczne klimaty” i zainwestuje w Eve Online trochę czasu, znajdzie w tej grze coś dla siebie.

Podobała Ci się recenzja? Jeśli tak kliknij "graj"

recenzja dodana przez: Kirq Kirq który uważa że gra ma takie plusy i minusy

+ Plusy

+  Godny następca Frontiera, na miarę XXI wieku
+ Gigantyczny, żywy, tworzony przez graczy świat
+ Ogrom możliwości
+ Wszystko jest dokładnie przemyślane i zbalansowane
+ Komplikacja
+ Darmowe rozbudowane dodatki
+ Czas spędzony nad grą procentuje
+ Daje masę satysfakcji
+ Powalająca oprawa audio video

Minusy

  Nieco przytłacza przy pierwszym kontakcie
 Wymaga nauki
 Jeśli potraktować ją casualowo, to niektórym może wydać się za mało „społeczna” jak na MMO

dlatego Kirq
ocenia tę grę na:

10

Grafika 100%

Dźwięk 100%

Gameplay 100%

Ocena wszystkich
recenzentów

10

Grafika 100%

Dźwięk 100%

Gameplay 100%

[ + dodaj screen ]

Kirq: Minmatarski niszczyciel (PC)

Kirq: Trasher dolatuje do akceleratora miedzyukładowego (PC)

Kirq: Tworzenie postaci (PC)

Woland: Space. The Final Frontier. (PC)

Postacie [3]

Gallente Federation
Caldari State
Guristas
  • Nazwa: Guristas
  • A.K.A.: Piraci Guristas
  • Typ: Organizacja
Przejmij panowanie nad grą

Teraz

Użytkownicy, którzy lubią tę grę:

Gaminator.tv

Projekt dofinansowany ze środków Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego w ramach Programu Operacyjnego Innowacyjna Gospodarka