Battlefield: Bad Company 2 - Vietnam (PC)
Premiera Świat - 18 grudzień 2010
Ocena użytkowników: bardzo dobra
3 osób chce zagrać w tą grę
miejsce w rankingu: n.a.
Deweloper: EA Digital Illusions CE Wydawca: Electronic Arts
Gatunek: Akcja/Arcade Podgatunek: Strzelanka Cechy gry: FPP
Tematyka: Wojenna,
Platformy:41.0 zł
Na tę platformę mamy: 35 screenów, 6 video, 1 recenzji, 11 newsów,
Good morning Vietnam!
[ zobacz inne recenzje 1 ] Najlepsza recenzja dodana przez
mnq
mnq
Creedence Clearwater Revival - Fortunate Son
"They will give you a medal GI, but only after you are dead!"
Przyznam, że DICE jest jednym z tych studiów, które mają u mnie jako gracza i klienta spory kredyt zaufania. Pomimo wypadku przy pracy jakim okazał się być tryb multiplayer w najnowszym Medal of Honor (to oczywiście moja subiektywna opinia), nie przestałem wierzyć w kunszt Szwedów, którzy w międzyczasie przygotowywali Vietnam. Jako miłośnik filmów typu „Pluton”, „Czas Apokalipsy” czy „Full Metal Jacket”, od ładnych paru lat czekam na prawdziwie solidną grę, która pozwoliłaby mi z karabinem w ręku przeczesywać duszną dżunglę w poszukiwaniu panów w słomkowych kapeluszach i kałachem pod pachą.
I oto w końcu pojawił się długo wyczekiwany dodatek, który oferuje pięć zupełnie nowych map dla trybów Rush i Conquest, zestaw uzbrojenia oraz pojazdów z epoki. Na pierwszy rzut oka nie ma tego za wiele, jednak na tle współczesnych „rozszerzeń” do gier, Vietnam prezentuje się naprawdę dobrze. Jak już wspominałem na początku, w podstawową wersję Bad Company 2 gram od dnia premiery, toteż spodziewałem się, że przesiadka na Vietnam będzie zaledwie kosmetyczną zmianą. Owo przekonanie runęło w gruzach już po pierwszych minutach zabawy, albowiem opisywany dodatek to zupełnie odrębne doświadczenie, które na nowo definiuje rozgrywkę.
Gameplay jest tutaj o wiele szybszy i bardziej wymagający, zaś sama walka toczy się na krótkich dystansach i trochę bardziej skupia się na piechocie aniżeli wykorzystaniu pojazdów. Początkowo obawiałem się, że zafundowano mi powtórkę z MOH, gdzie ginęło się szybciej niż zdążyło rzucić przekleństwo po poprzednim zgonie, jednak po zaciśnięciu zębów i kilku meczach udało mi się „złapać rytm”. Obok szybszej śmierci, kolejnym utrudnieniem jest brak jakiejkolwiek zaawansowanej optyki, którą można by podczepić do broni. Jesteśmy tylko my i nasz karabin, żadnych dodatkowych bajerów (wyjątek stanowią snajperki), toteż bardzo szybko możemy zweryfikować czy nasze sukcesy w podstawowej grze opierały się na zasadzie „więcej sprzętu niż talentu”.
Brak lunet czy innych kolimatorów jest oczywiście podyktowany realiami historycznymi, dodatkowo został on zrekompensowany przez zwiększone obrażenia i nieznacznie osłabiony odrzut broni podczas prowadzenia ognia. Niewątpliwym plusem tego rozwiązania jest oczywiście lepsze zbalansowanie poszczególnych klas postaci oraz samej rozgrywki, albowiem w końcu nie będziemy pomstować na medyków z lunetami przy RKM-ach, czy też nagminnie kampiących w którymś zakamarku mapy szturmowców.
Kolejna innowacja dotyczy map, które są widocznie mniejsze od tych znanych z podstawowej wersji gry. Poszczególne lokacje prezentują się bardzo interesująco i co tu dużo mówi, po prostu pięknie. Mamy tu osadzoną w górach wioskę z przyległymi polami ryżowymi, porośnięte dżunglą i bambusowymi zagajnikami dolinę i ruiny świątyni, a także niesławne wzgórze 137 znane również jako „Hamburger Hill”, które tonie w gryzącym dymie i snopach iskier unoszących się z wypalonych napalmem zgliszczy. Twórcy przygotowali także konwersję znanej z Battlefield: Vietnam mapki pod tytułem Operation Hastings, która zostanie odblokowana dopiero wtedy, gdy gracze wykonają 69 milionów akcji wsparcia dla drużyny (tj. leczenie kompanów, wydawanie amunicji, naprawa pojazdów, wypatrywanie wrogów itd.).
Arsenał zaprezentowany w grze składa się z siedemnastu sztuk uzbrojenia, z czego naprawdę nowych jest dwanaście. Dostęp do wszystkich gnatów mamy od samego początku, toteż wbrew zapowiedziom nie ma nic nowego do odblokowania. Obok takich klasyków jak M16A1 i AK-47, do naszych rąk trafiają m.in. SVD Dragunov, M-40, XM-22, PPSh-41, Ingram MAC-10 oraz niszczycielski miotacz płomieni. Niestety nie wiedzieć czemu zabrakło broni stacjonarnej w postaci karabinów maszynowych.
Vietnam nie mógł rzecz jasna obejść się bez pojazdów, których przygotowano zaledwie siedem, ale za to wybór padł na najbardziej charakterystyczne dla tego konfliktu maszyny. Obok jeepa Willisa i czołgu M-48, znajdziemy chociażby łódź patrolową PBR (taka jak w „Czasie Apokalipsy”) oraz ikonę wojny wietnamskiej, czyli śmigłowiec UH-1 Huey. Jeżeli miałbym się do czegoś przyczepić, to do nieco wybrakowanych czołgów, które bardzo szybko zmieniają się w kupę dymiącego złomu oraz zamontowanych nań cekaemów, którą są po prostu za słabe.
Od strony wizualnej Vietnam prezentuje się świetnie, każdy kto widział w akcji podstawowe Bad Company 2 wie czego się spodziewać. Silnik Frostbite znakomicie poradził sobie z wygenerowaniem dusznego tropikalnego krajobrazu. Dżungla wygląda po prostu świetnie, zaś reszta elementów otoczenia jak zabłocone koryta rzek, rozmaite sadzawki, prowizoryczne chatki, czy też tarasowe pola ryżowe dopełniają efektu całości, który wprost zapiera dech w piersiach. Gra posiada również specyficzną, lekko przybrudzoną stylistykę w postaci nieco wypłowiałych kolorów, które niestety zlewają się z sobą czyniąc niektóre elementy HUD-u słabo widocznymi. Jednak to tylko detal nie mający większego wpływu na rozgrywkę.
Jeszcze na koniec parę słów o ścieżce dźwiękowej. Przez te wszystkie lata obecności serii Battlefield na rynku, DICE przyzwyczaiło nas do wysokiej jakości udźwiękowienia. W przypadku Vietnamu również nie mogło być inaczej. Odgłosy wystrzałów, eksplozji, pojazdów, czy też odzywki towarzyszy broni brzmią po prostu świetnie (te ostatnie zostały oczywiście wzbogacone o charakterystyczne dla tej wojny określenia jak np. „Charlie”). Obok tego wszystkiego warto poświęcić osobne zdanie na muzykę, która stanowi nieodłączny element wizerunku wojny wietnamskiej w filmach oraz innych grach. Soundtrack obejmuje kilkadziesiąt utworów rockowych z przełomu lat 60-tych i 70-tych, wspomnę tylko o słynnym już „Fortunate Son”, które przygrywa nam w menu głównym.
I oto całe Battlefield: Bad Company 2 – Vietnam, dodatek jak na obecnie panujące standardy rozbudowany, piekielnie wciągający oraz oferujący rozrywkę na co najmniej kilkanaście tygodni. Osobiście żywię szczerą nadzieję, że DICE nie zostawi tego projektu w takim stanie, jak obecny i postanowi go rozbudować o kolejne mapy, uzbrojenie oraz pojazdy. Vietnam już teraz ma on ogromne predyspozycje ku temu, aby przebić znakomitą podstawową wersję gry, toteż dalszy rozwój tego tytułu powinien leżeć w dobrze pojętym interesie zarówno Szwedów z DICE, jak i całego Electronic Arts. Moja ocena to w pełni zasłużone i solidne 9 na 10.
recenzja dodana przez:
mnq
który uważa że gra ma takie plusy i minusy
+ kapitalny klimat
+ wymagająca i dynamiczna rozgrywka
+ świetnie zaprojektowane mapy
+ nowe uzbrojenie i pojazdy
+ oprawa audio-video
+ muzyka
+ przystępna cena
+ lepiej zbalansowane klasy postaci
− no doczepnego - za mało giwer i pojazdów
− nie dla początkujących graczy
− trochę za słabe czołgi
Ocena wszystkich
recenzentów
9.0
Grafika 90%
Dźwięk 90%
Gameplay 90%
mnq: Battlefield: Bad Company 2 - Vietnam - 7 (PC)
mnq: Battlefield: Bad Company 2 - Vietnam - 11 (PC)
mnq: Battlefield: Bad Company 2 - Vietnam - 9 (PC)
mnq: Battlefield: Bad Company 2 - Vietnam - 12 (PC)

