Thief II: The Metal Age (PC)
Premiera Świat - 23 marzec 2000 Premiera Polska - 23 kwiecień 2000
Ocena użytkowników: bardzo dobra
0 osób chce zagrać w tą grę
miejsce w rankingu: n.a.
Deweloper: Looking Glass Studios Dystrybutor: Cenega Polska Wydawca: Eidos Interactive
Gatunek: Akcja/Arcade Podgatunek: Skradanka Cechy gry: FPP
Tematyka: Fantasy, Rozgrywka: Singleplayer
Na tę platformę mamy: 10 screenów, 2 video, 2 recenzji,
Thief II by SerafiN
[ zobacz inne recenzje 2 ] Najlepsza recenzja dodana przezSam tytuł gry napawa optymistycznie, w końcu co można robić w grze. zatytułowanej po prostu "ZłodziejZ? Kilka chuchnięć i pierwszy krążek jest w napędzie. Miłą rzeczą jest tutorial w postaci plansz, pokazujących się podczas instalacji gry, który dokładnie objaśnia wszelkie aspekty gry, takie jak strzelanie z łuku, skradanie się, korzystanie z inwentarza itp. Podczas instalacji nie trudno zauważyć rycerzy z mieczami i łukami, więc również nietrudno się domyślić, że akcja gry toczy się w średniowieczu. Nic bardziej mylnego! Już w menu witają nas różne wskaźniki, przełączniki a w intrze widzimy maszyny parowe i inne mechanizmy. Tak więc w jakich latach toczy się gra? Odpowiedź jest prosta - w latach alternatywnej i bliżej nie określonej przeszłości (mówiłem już, że odpowiedź jest prosta?), w której, obok broni białej, spotykamy windy, maszyny parowe, zamki elektryczne na kody cyfrowe jak i... magię. Taki zabieg sprawdza się świetnie i świat gry jest bardzo oryginalny.
Ale zacznijmy od początku. Jak nietrudno się domyśleć, jesteśmy tytułowym złodziejem, imieniem Garret, który ponad dobro innych stawia wypchanie swoich kieszeni. Naszym zadaniem jest wypełnianie zleceń, które są jednak bardziej "przyjacielskie" niż nakazane. Po uruchomieniu gry ukazuje nam się jej pierwsza wada, mianowicie grafika jest niemal identyczna z widokiem wyłączonego monitora, po prostu nic nie widać. Graficy przesadzili z cieniami, ja rozumiem, że złodziej powinien mieć ciemno, ale nie aż tak, aby nie widział nawet swojej broni! Na szczęście po włączeniu opcji graficznych wita nas wielki suwak rozjaśniający ekran. Po dostosowaniu jasności do własnego wzroku, możemy rozpocząć właściwą grę i zacząć podziwiać właściwą grafikę, która jednak do najpiękniejszych nie należy. Modele postaci są sztywne i wszyscy przeciwnicy wyglądają, jak armia klonów z "Gwiezdnych wojen", tekstury są rozmazane i powtarzalne, ładnie natomiast wygląda niebo i światłocień. Nie jest to może Splinter Cell, ale gra nie jest aż taka młoda. Brawa należą się również dla projektantów poziomów. Widać, że są przemyślane i gwarantują (choć nie zawsze) kilka ścieżek do przejścia gry. Jedyne do czego można się przyczepić odnoście poziomów, jest ich zawiłość i wielkość - są za małe, więc autorzy zrobili z nich labirynty, aby przejście z jednego miejsca w drugie zajmowało masę czasu, a przecież nie o to chodzi. Dodatkowym utrudnieniem jest to, że skrzynie i domy (podstawowe przedmioty "kończące" plansze są prawie identyczne, a mapa jest źle przemyślana. Tak więc błądzimy, błądzimy i jeszcze raz błądzimy.
Cele gry mamy ustalone z góry, ale sposób ich wykonania zależy tylko i wyłącznie od nas. O ile jednak w pierwszej misji jest trochę liniowo, o tyle w drugiej możemy rozwinąć skrzydła i, niczym w Hitmanie, wybrać czy wolimy zabijać masowo, skradać się i wykańczać od tyłu (hm? wykańczać od tyłu? :) ), czy zostawić wszystkich w spokoju i bezgłośnie prześlizgnąć się za ich plecami. Jeżeli mowa o wykańczaniu i eksterminacji, należy wspomnieć, co nam w tym pomoże. Mamy miecz, którym zadajemy największe obrażenia, pałkę, która jest najbardziej śmiercionośna, ale tylko od tyłu (no i znów wam się kojarzy? ;) ), bo od przodu możemy nią okładać 5 minut, a przeciwnik będzie stał niewzruszony. Czyżby kości czoła były bardziej wytrzymałe od tych z tyłu głowy? Coś tu śmierdzi... Kolejną bronią jest niezawodny łuk, którym możemy, nie tylko eksterminować wrogów z dystansu, ale także za pomocą wodnych strzał gasić niemagiczne lampy i pochodnie. Cholernie przydatne urządzenie. Ponadto mamy kilka mniej lub bardziej zmyślnych gadżetów. Jest flashbang (!), flara, miksturki leczące i czarujące (usypianie i inne moce), wytrychy, które wyglądają jak grzebienie czy wspomniane wcześniej wodne strzały. Jest też stałe wyposażenie naszego bohatera czyli gwizdek-piszczałaka, którym możemy odwrócić uwagę strażników, kompas i mapa. Pomagać nam będzie również wskaźnik wykrycia/widoczności składający się z dwóch elementów. Pierwszym z nich jest wskaźnik cienia, w którym się znajdujemy, jeżeli jest czarny jesteśmy niewidoczni, jeżeli jest jasnozielony jesteśmy zauważalni z kilkunastu metrów. Drugim jest lampka pokazująca nasz stan wykrycia. Jeżeli sie nie świeci nikt nie podejrzewa, że w ogóle istniejemy, jeżeli jest żółty wtedy możemy być zauważeni, bądź strażnicy coś podejrzewają, natomiast kolor czerwony oznacza, że ktoś nas goni. Przeciwników, a raczej osób niepowołanych, też jest kilka rodzajów. Są rycerze łucznicy, jacyś panowie i jakieś panie (pałą od tyłu? Sorki, nie mogłem się powstrzymać) oraz kilka innych postaci. Tutaj należy wspomnieć o totalnej głupocie tychże postaci. Gdy dostaną strzałą w brzuch, stoją jak wryci i kręcą głową mamrocząc, coś w stylu "where are you?" totalna porażka. Innym razem gdy dostaną, uciekają i po przebiegnięciu pięciu metrów opanowują się i wracają do patrolowania. Skleroza podobno nie boli. Poza tym nie ma żadnych zależności pomiędzy napotkanymi postaciami. Możemy zabić jednego z nich, a drugi, słysząc krzyk konającego, nawet nie ruszy się z miejsca, tylko kręcąc głową wypowie magiczną formułkę "where are you?". I see you... Braki w fabule też lekko odstręczają, ale nad tym faktem jeszcze można przeboleć, bo najważniejsze powinno być gdzie i co kradniesz, a nie po co i komu.
Po moich słowach pewnie straciliście chęć do tej gry. Bezpodstawnie! Najlepsze elementy zostawiłem na koniec. Po pierwsze, podczas misji powinieneś dbać przede wszystkim o swoją kieszeń, kradnąc złote zastawy, wina z winiarni, piękne świeczniki, a nawet pozłacane okulary. Całą kasę przeznaczasz na późniejsze wyposażenie, które niesamowicie pomaga w wykonywaniu kolejnych zadań. Kolejnym atutem jest niesamowity klimat, gdy zakradasz się za plecami strażników, bądź omijasz czujne spojrzenia kamer, bądź jakichś magicznych oczu. Fani gry Splinter Cell powinni wiedzieć, o co mi chodzi. Ponadto gra testuje inwencje twórczą i umiejętność strategicznego planowania. Wejść oknem i zgasić wszystkie światła, czy gwizdnąć głośno, aby strażnicy wyszli z pomieszczenia i unieszkodliwić ich w cieniu drzewa? Takie decyzje będziesz musiał podejmować, jeżeli zostaniesz złodziejem. Więc zamiast kraść gry w sklepach, czy ściągać je nielegalnie przez internet, kup sobie Thief II za jakieś 5 złotych i ciesz się życiem rozrabiaki.
recenzja dodana przez:
SerafiN
który uważa że gra ma takie plusy i minusy
+ ciekawy pomysł
+ wciągający świat
+ dopracowany (jak na swoje możliwości) system skradania
− fabuła dziurawa jak ser szwajcarski
− Sztuczna Inteligencja
Ocena wszystkich
recenzentów
8.0
Grafika 75%
Dźwięk 90%
Gameplay 85%
Chidder: Gdzie by go tu schować? (PC)
Chidder: Plądrowanie czas zacząć! (PC)
Chidder: Statek. Założę się, że sporo cennych rzeczy tam znajdę. (PC)
Chidder: Kwatera główna Straży Miejskiej. (PC)




