Na tę platformę mamy: 14 screenów, 1 video, 1 recenzji, 7 newsów,
Epickie puzzle
[ zobacz inne recenzje 1 ] Najlepsza recenzja dodana przez
OsaX Nymloth
OsaX Nymloth
Kto nie grał w oryginalnego Puzzle Questa niechaj lepiej się do tego nie przyznaje i czym prędzej nadrobi zaległości. Gra niewielkiego studia Infinite Interactive miała w sobie to, czego brakuje wielu nowym produkcjom – nawet tym z kategorii 'triple A'. O sile jej grywalności do dziś można się zresztą przekonać, dając się ponieść przyzwoitej historii nie odbiegającej od typowego dla nurtu fantasy ratowania świata, w której pojedynek pomiędzy rycerzem, a podłym nekromantą rozstrzyga się... za pomocą partyjki gry w specyficzne 'puzzle'. Nieskomplikowana mechanika sprawiła, że zasady gry były przystępne nawet dla przeciętnego casuala, a jednocześnie pozwalała na kilka sposób 'wymasterowania' swojej strategii. Dodając do tego zdobywanie doświadczenia oraz nowe czary i umiejętności, przyprawiając niezłym humorem otrzymywaliśmy tytuł niemal bez wad.
Jak więc prezentuje się sequel? Przyznam, że pomimo tego, iż przed premierą liczyłem na powtórkę z rozgrywki, to zastanawiałem się, czy da się ulepszyć ideę, która już w jedynce była w zasadzie perfekcyjna. Ku mojemu zdziwieniu i niewątpliwemu zadowoleniu, ekipa Infinite sprostała zadaniu – lojalnie ostrzegam, że Puzzle Quest 2 jest produkcją silnie użależniającą! Zwłaszcza maniacy jedynki niechaj uzbroją się w dłuuugi urlop przed odpaleniem tej produkcji, bowiem czeka ich cały stos wyzwań.
Historia w grze to kolejny, dość sztandarowy przykład wspomnianego heroic fantasy, w którym gracz ma za zadanie uratować świat... znaczy, pewną wioskę. Wybieramy więc szybko jedną z czterech klas (klasyczny barbarzyńca i mag, inkwizytor, czyli paladyn oraz wielce ciekawy zabójca), definiujemy płeć naszego protagowanego i ruszamy! Pierwsza zmiana na tle poprzedniczki to sposób przedstawienia świata gry – zapomnijcie o mapie i klikaniu na poszczególne lokacje, celem udania się w dane miejsce. Twórcy zaserwowali nam coś na kształt popularnej niegdyś izonometrii – bohatera i jego otoczenie widzimy z góry pod pewnym kątem, zaś klikając na wyróżnione elementy możemy wchodzić w interakcje z nimi. Taka zmiana sprawia, że świat gry sprawia wrażenie mniejszego, ale również gra zyskuje pewien posmak dungeon clawlerów – nie zdziwiłbym się nawet, gdyby takie było zamierzenie tworców. Tuż po przybyciu do wioski, możemy zapoznać się z podstawami walki i używania czarów w krótkim samouczku, po którym następuje właściwa część gry. Ta zaś nie różni się od tego, co już znamy – zwiedzamy miejscówki (głównie kolejne poziomy pewnej starożytnej budowli, w której drzemie pradawne ZŁO!), otrzymujemy questy i misje dodatkowe, a w przerwach pomiędzy tymi zadaniami odwiedzamy sklepy i ulepszamy przedmioty. Trzeba przyznać, że w Puzzle Quest 2 itemów jest całkiem sporo do zebrania – dla każdej klasy znajdzie się mała skrzynka pełna pancerzy i broni, że o składnikach i materiałach potrzebnych do ulepszeń nie wspomnę.
Koniec końców, musi dojść do walki – ta zaś wygląda w zasadzie identycznie z tą znaną z oryginału. Otrzymujemy więc plansze pełną różnokolorywch 'gemów', na której dodatkowo znajdują się czaszki oraz punkty akcji. Na zmianę z przeciwnikiem staramy się dopasować przynajmniej trzy pola tego samego typu, aby otrzymać manę potrzebną do rzucania zaklęć, zadać bezpośrednie obrażenia wrogiej kreaturze lub zyskać punkty potrzebne do wykonania ataku trzymaną bronią. Oczywiście im więcej danych 'gemów' zbierzemy w jedną linię, tym lepiej dla nas, a gorzej dla wroga. Brzmi znajomo? Bo i tak miało być, zdają się mówić panowie (i ewentualne panie) z Infinte Interactive. Czaszki to nadal sposób na przywalenie przeciwnikowi, czary różnią się w zależności od klasy i jest ich całkiem sporo – pozwalając na stosowanie różnych taktyk w ramach jednej profesji, zwłaszcza że jednocześnie można mieć wybranych tylko pięć zaklęć – zaś punkty akcji po prostu są. Same w sobie nie stanowią żadnej wartości, ale zebranie ich wystarczającej ilości owocuje możliwością użycia tego, co akurat dzierży bohater. Może to być wielki, dwuręczny topór (który wymaga masy punktów, ale i przywalenie nim naprawdę boli), może to być zestaw dwóch mieczy, miecz i tarcza, a nawet trucizny i mikstury pomocne magom. Proste? Proste, ale właśnie w tym tkwi siła tej serii. Wspomnę o tym, że autorzy postanowili zrezygnować z klejnotów doświadczenia oraz złota – zmiana ta jednak jest zdecydowanie na plus, bowiem na brak i jednego i drugiego nie da się narzekać.
W zasadzie największą (poza graficzną) zmianą, która zaszła w Puzzle Quest 2 jest liczba mini-gierek. Podczas gry można (a nawet trzeba) wykonywać rozmaite dodatkowe czynności, takie jak... gaszenie ognia lub zbieranie łupów. Każda taka operacja prezentowana jest za pomocą osobnej gierki, której zasady z grubsza przypominają to, z czym mamy do czynienia podczas walki. Chodzi oczywiście o odpowiednie operowanie klejnotami – czasami trzeba zebrać pewną ilość różnych gemów, w innych przypadkach dopasowujemy różne kolory, aby uzyskać nowe klejnoty potrzebne do wykonania jakiejś akcji. Chcemy zebrać łupy ze skrzyni? To, co z niej wyciągniemy zależy od tego, jak poradzimy sobie w mini-gierce. Heros napotkał zamknięte drzwi? Nie ma problemu, można je wyważyć, spróbować otworzyć wytrychem lub magią – a każda z tych akcji reprezentowana jest przez inną planszę z nieco innymi zasadami. Na monotonię narzekać nie sposób nawet po kilkunastu godzinach gry – zwłaszcza, że po za trybem kampanii mamy tutaj opcję gry w turnieju (dwa zespoły kreatur walczą ze sobą za pomocą własnych umiejętności), rozegrania trybu endurance (naprawdę wymagający) oraz multiplayer. Żeby jeszcze było ciekawiej, niektóre walki rządzą się własnymi prawami: takie gaszenie ognia wymaga zebrania punktów akcji, aby 'użyć' wiadra z wodą, a zbieranie niebieskich klejnotów dodatkowo pomaga w zwalczaniu płomieni. Kiedy indziej pokonanie przeciwnika to wyścig z czasem i modlenie się o zebranie wszystkich wymaganych elementów, zanim wróg użyje swojego supermegahiper ataku.
Pod względem graficznym, tytuł ten prezentuje się ładniej niż jedynka – interfejs jest ładniejszy i mniej 'kanciasty', efekty czarów są bardziej (nomen omen) efektowne, przybyło również animacji. Puzzle Quest 2 prezentuje jednak ciągle ten sam styl, który widzieliśmy poprzednio – ładne dwuwymiarowe grafiki, równie udane tła, ciekawe i trzymające swój klimat wizerunki potworów. Jest po prostu ładnie – jak na grę logiczna oczywiście, a do tego przejrzyście. O wymagania nie ma się więc co martwić, bowiem ciężko byłoby znaleźć obecnie PeCeta, który miałby jakiekolwiek problemy z tą grą. O muzyce nie ma się co rozpisywać – wolałem grać przy włączonym Foobarze. Audio zaś jest solidne i nic ponad to – chociaż głosy bohaterów w trakcie cut-scenek potrafią być przesadnie 'patosowe'.
Graliście w Puzzle Quest? Spędziliście masę godzin na układaniu klejnotów? To dwójkę kupujcie w ciemno, nie zawiedziecie się. Jeśli zaś nigdy nie mieliście do czynienia z genialnym połączeniem puzzli i cRPG-a, to również pędzcie na Steam. Nawet jeśli nie jesteście wielkimi fanami gier logicznych, Puzzle Quest 2 z pewnością zapenwi Wam rozrywkę na wiele godzin.
recenzja dodana przez:
OsaX Nymloth
który uważa że gra ma takie plusy i minusy
+ Mechanika
+ Wciąga jak siedem bagien
+ Prosta do poznania
+ Trudna do wymasterowania ;)
+ Przyjemna dla oka
+ Sporo wyzwań poza główną kampanią
+ Mini-gierki
− Audio po prostu jest, ale to już czepialstwo
− Pompatyczni aktorzy w cut-scenkach
Ocena wszystkich
recenzentów
9.0
Grafika 70%
Dźwięk 60%
Gameplay 100%
focus: Puzzle Quest 2 (PC,Xbox 360)
focus: Puzzle Quest 2 (PC,Xbox 360)
focus: Puzzle Quest 2 (PC,Xbox 360)
focus: Puzzle Quest 2 (PC,Xbox 360)

