Call of Duty: Black Ops (PC)
Premiera Świat - 9 listopad 2010 Premiera Polska - 9 listopad 2010
Ocena użytkowników: dobra
10 osób chce zagrać w tą grę
miejsce w rankingu:55
Deweloper: Treyarch Dystrybutor: Licomp Empik Multimedia Wydawca: Activision
Gatunek: Akcja/Arcade Podgatunek: Strzelanka Cechy gry: FPP
Tematyka: Wojenna,
Game market
zgłoś tę grę
Na tę platformę mamy: 24 video, 1 recenzji, 73 newsów,
Zew Ojczyzny po raz kolejny
[ zobacz inne recenzje 1 ] Najlepsza recenzja dodana przez
Zobacz videorecenzję Spierka!

Jak już podkreśliłem w swojej recenzji, poprzednia odsłona serii była przepakowana epickimi momentami, jednak to wszystko za cenę mało spójnej fabuły. Tu balans został nieco przywrócony. Zrywając z tym co już przewałkowano - czyli Drugą Wojną i niedaleką przyszłością, scenarzyści Black Ops postanowili umieścić grę w czasach trochę mniej ogranych. Panie i panowie, pozwólcie że przedstawię wam Zimną Wojnę, lata 60-te minionego wieku. A oto i nasz bohater, Alex Mason.
Jest przesłuchiwany przez ludzi którzy mówią mu, że to "dla dobra kraju", pokój w którym go trzymają jest otoczony telewizorami na których wyświetlane są strzępki informacji, a on sam utrzymywany jest przy życiu i świadomości za pomocą kroplówki i wstrząsów elektrycznych. Prawdziwa rozgrywka to tak naprawdę seria flashbacków. Podczas momentów w których Mason opowiada historię jego życia, my przeżywamy je na nowo. Fabuła gry przeprowadzi nas ponownie w ciele kilku postaci od inwazji na Zatokę Świń, przez Wietnam, a finał gry tradycyjnie będzie miał związek z ratowaniem kraju od wielkiego zagrożenia. Zakończenie jest interesujące, chociaż twórcy wyjaśnili je zbyt bardzo na siłę.
Rozgrywka to dalej ten sam CoD - i bynajmniej nie oznacza to nic złego. Seria już od dawna wytycza szlak dla FPSów, dlatego twórcy nie zdecydowali się zmieniać tego co działa, a jedynie doszlifowali to, co tego potrzebowało. Poza typowym rdzeniem rozgrywki, dorzucono sporo różnorodności. Przez kilka krótkich chwil dane nam będzie pływać wpław, kierować drużyną z orbity okołoziemskiej, sterować helikopterem, oraz wielokrotnie ratować własny tyłek w cutscenkach. Twórcy naprawdę starali się o urozmaicanie, co mogę zaliczyć na plus, bo bawiłem się wybornie. Niestety, tak duża liczba fajnych ficzerów skutkuje też tym, że potem ciężko jest nam sobie przypomnieć co robiliśmy godzinę czy dwie temu. Warto pochwalić postęp w dopracowywaniu sztucznej inteligencji. Mimo dalszej bezużyteczności kompanów, wrogowie, pomimo napakowania skryptami, naprawdę starają się być wyzwaniem, chowając się za osłonami i strzelając zza nich, oraz nieustannie przemieszczając.
O ile na normalnym poziomie trudności rozgrywka jest niczym spacer, o tyle Weteran to standardowo twardy orzech do zgryzienia. Padamy już po dwóch-czterech strzałach, a fatalnie rozlokowane checkpointy ani trochę nie pomagają. Przejście gry na tym poziomie trudności zajęło mi 12 godzin - dwa razy więcej niż powinno. Brutalność w tej grze przebija jednak z łatwością to co widzieliśmy w serii do tej pory. Jeżeli uważacie, że wypalanie oka za pomocą papierosa, które widzieliśmy w World at War to coś okropnego, twórcy z uśmiechem na ustach podważą naszą teorię. Naszym celom będziemy podrzynać gardła, wbijać noże w serca, zrzucać z przepaści, oraz odrywać kończyny shotgunami.
Black Ops ma dla nas jeszcze w zanadrzu rozwiniętą wersję znanego graczom World at War trybu Zombie. Samodzielnie, lub też z maksymalnie trzema kumplami stawiamy czoła coraz większym hordom, coraz twardszych nieumarłych. Za każde trafienie otrzymujemy pieniądze, za pomocą których kupujemy uzbrojenie, odblokowywujemy kolejne pomieszczenia, lub też zdobywamy specjalne napoje wzmacniające. Ten tryb jest bardzo odprężający i wciągający, a odkrywanie sekretów trzech dostępnych map zapewnia masę zabawy. Dodatkowo, nowy CoD pozwala zagrać w dwie ukryte minigierki. Jedna z nich, to shooter z widokiem z góry, podczas którego będziemy przedzierać się przez kolejne poziomy najeżone zombiakami, korzystając z masy odjechanych bonusów. Drugi, to Zork - mająca już ponad 30 lat tekstowa przygodówka.
Tryb multiplayer to wyewoluowana wersja tego co widzieliśmy w poprzedniej odsłonie serii. Czternaście zupełnie nowych map, podzielonych na stare i lubiane tryby rozgrywki. Poziomy na których będziemy walczyć z innymi są naprawdę zróżnicowane i każdy znajdzie coś dla siebie. Mi najbardziej przypadł do gustu ciasny Nuketown, na którym łatwo można siać zniszczenie za pomocą shotgunów. Poza mapami, dużo rzeczy można z góry uznać za podkolorowane wersje tego co już widzieliśmy. Dobrym przykładem niech będą rakiety Walkiria, które są chyba spokrewnione z Predatorami z MW2. Spora część perków jest przeniesiona z części poprzedniej, tylko niektóre z nich wyrzucono. Nadal napotkamy ogromne ilości wyzwań dających nam punkty doświadczenia, których zdobywanie przeprowadzi nas przez 50 poziomów doświadczenia i 15 poziomów prestiżu.
Hucznie reklamowany system Create-A-Class 2.0 powinien raczej uważać siebie za 1.5. Zmiany widoczne są gołym okiem, ale jest to czysta kosmetyka. Mamy do dyspozycji kilka nowych broni, jak kusza z wybuchającymi bełtami, czy tomahawki, ale to tylko ciekawostki. Swój nieśmiertelnik możemy wyedytować jak tylko dusza zapragnie, korzystając z ogromnej ilości teł i elementów graficznych. Zanim jednak skorzystamy z tego wszystkiego, będziemy musieli zdobyć odpowiedni poziom doświadczenia, a potem odblokować dodatki korzystając z waluty w grze, nazwanej CoDPoints. Zyskujemy kasę za każdy mecz, oraz za wykonywanie kontraktów - określonych zadań które są wymieniane na inne co jakiś czas.
Właśnie z tą walutą związany jest nowy tryb Gra o Kasę, w którym stawiamy na szalę swoje ciężko zarobione punkty, a najlepsi wychodzą z zyskiem. Losowo zostanie nam wybrany jeden z czterech unikalnych trybów. W "Jeden w Komorze" zaczynamy z jednym nabojem i trzema życiami, a każde zabicie dodaje nam jeden ekstra nabój. Inny tryb będzie co 45 sekund dawał nam zupełnie nową broń. W Grę o Kasę gra się przyjemnie, ale przydatność tego trybu jest bardzo umowna, bo grając w multi zdobędziemy z łatwością dużo więcej waluty niż kiedykolwiek będziemy potrzebować. Jedna rzecz na którą na pewno mogę ponarzekać w trybie multi to niedopracowana wyszukiwarka serwerów, która nie pozwala łączyć się z niektórymi, oraz zatrzymać wyszukiwania w dowolnym momencie.
Bardzo fajnym dodatkiem jest za to tryb Kinowy. Gra zapisuje na dysku kilka naszych ostatnich gier, które potem możemy obejrzeć z dowolnej perspektywy, przyspieszając lub spowalniając rozgrywkę, obserwując dokładnie co działo się podczas rundy. Potem jesteśmy w stanie pociąć film na kawałki i skleić go wewnątrz gry. Możemy wyróżnić do sześciu gier, które będą wyświetlane w naszym profilu tak, aby każdy mógł je zobaczyć. Jest to na pewno bardzo potężne narzędzie, dzięki któremu na Youtube zaroi się od fanowskich filmików. Jeżeli zechcemy, możemy też obejrzeć nałożony na mapę wykres pokazujący miejsca w których najczęściej dochodziło do śmierci, lub zobaczyć na kartonowym modelu przeciwnika, jak wygląda nasza celność podczas strzelania.
Jakość grafiki nie jest wybitna, ale stoi wysoko. Na plus należy zaliczyć bardzo szczegółowe otoczenia, oraz różnorodne lokacje. Modele postaci i broni są świetne, jak w każdej części gry. Spadki płynności zdarzały się jednak zbyt często, szczególnie w ostatniej misji, ale niewiele osób miało ten sam problem, więc podejrzewam tutaj winę mojej karty graficznej, jak i brak optymalizacji przez twórców. No właśnie, to ostatnie jest dużą zmorą PCtowej wersji Black Ops. O ile w singlu możemy z tym jakoś żyć, o tyle w multiplayerze nawet półsekundowe przycięcie grozi śmiercią. A z winy źle zoptymalizowanego kodu sieciowego i częstych lagów, zdarza się to często. Jeśli jednak twórcy uporają się z tym, tryb multiplayer nie będzie miał już żadnych wad. Głosy i efekty dźwiękowe stoją na wysokim poziomie, a klimatyczna i dynamiczna muzyka brzmi naprawdę świetnie.
Call of Duty: Black Ops to najlepsza gra jaką studio Treyarch wydało do tej pory. Wszelkie problemy z rozgrywką są zupełnie przyćmione niesamowitą ilością materiału jaki upchnięto w tej grze. Dostajemy długi, ciekawy single-player, odświeżony i wciąż wybitny multiplayer, tryb zombie do którego pewnie wrócimy nie raz, oraz dwie dodatkowe minigierki. Z ręką na sercu mogę polecić zakup, bo ten tytuł starczy wam na wiele godzin dobrej zabawy.
recenzja dodana przez:
Spierek
który uważa że gra ma takie plusy i minusy
+ ciekawa fabuła
+ dopracowany multiplayer
+ zombiaki
+ porządna grafika
+ spora zawartość
− lagi w trybie MP
− problemy z optymalizacją
− misje nie zapadają głęboko w pamięć
Ocena wszystkich
recenzentów
8.0
Grafika 90%
Dźwięk 80%
Gameplay 80%












