Darksiders: Wrath of War (PC)
Premiera Świat - 24 wrzesień 2010 Premiera Polska - 27 wrzesień 2010
Ocena użytkowników: bardzo dobra
2 osób chce zagrać w tą grę
miejsce w rankingu: n.a.
Deweloper: Vigil Games Dystrybutor: CD Projekt Wydawca: THQ
Gatunek: Akcja/Arcade Podgatunek: Strzelanka Cechy gry: TPP, Free Roam
Tematyka: Science-Fiction, Fantasy, Rozgrywka: Singleplayer
Na tę platformę mamy: 15 screenów, 5 video, 1 recenzji, 15 newsów,
Jego imię Wojna
[ zobacz inne recenzje 1 ] Najlepsza recenzja dodana przez
E. Siekiera
Eugeniusz Siekiera
Debiutancki projekt Vigil Games pojawił się na rynku konsolowym już jakiś czas temu, pokazując, że nawet świeże studio potrafi rozpocząć z wysokiego C i stworzyć dzieło na odpowiednim poziomie. Teraz, niespełna rok po premierze, posmakować go mogą właściciele blaszaków.
Darksiders nie próbuje wyważać dawno otwartych drzwi, czy odkrywać na nowo Ameryki. Obficie, by nie powiedzieć zachłannie, czerpie z rozwiązań i pomysłów konkurencji, ale można te zapożyczenia wybaczyć, bowiem po pierwsze robi to naprawdę dobrze, po drugie zaś dodaje też coś od siebie - szalenie ciekawy koncept wykorzystujący motywy z Apokalipsy św. Jana.
Fabuła Darksiders ma się tak do tekstu źródłowego, jak Dante's Inferno do dzieła włoskiego poety. Nawiązania są oczywiste, ale już sama interpretacja bardzo luźna. Wcielamy się w Wojnę, jednego z Czterech Jeźdźców Apokalipsy, który sądnego dnia przybywa na ludzki padół, by zgotować la grande finale. Na miejscu okazuje się jednak, że do scenariusza wkradły się pewne przekłamania, a siedem pieczęci nie zostało złamanych. Mimo to ludzkość gryzie beton, a po ulicach zdewastowanych miast tłuką się armie niebios i piekieł. Istny cyrk. Winą za zaistniałą sytuację i zachwianie równowagi pomiędzy siłami światła i ciemności zostaje obarczony nie kto inny, a Wojna właśnie. Po czasie, pozbawiony niemal wszystkich mocy i umiejętności, powraca na spustoszoną ziemię, by wyjaśnić całe zamieszanie.
Rozgrywka to klasyczne siecz i rąb okraszone ciekawymi zagadkami środowiskowymi i prostą akrobatyką. Jeśli coś wyróżnia Darksiders na tle konkurencji, to proporcje. W porównaniu do takiej Bayonetty czy God of War 3, mniej tu klasycznej mordowni, więcej z kolei główkowania, skakania i czepiania się najrozmaitszych gzymsów.
Wyzwania logiczne stawiane przed graczem nie są jakoś wybitnie skomplikowane, tym niemniej jest ich relatywnie dużo. Większość polega na odblokowaniu dostępu do dalszej sekcji mapy, wysadzenia kryształu zasłaniającego przejście, bądź przekręcenia jakiejś dźwigni. W pokonywaniu przeszkód wielce pomocny okazuje się specjalny dysk z ostrzami (podejrzanie przypominający podstawowe narzędzie pracy z Dark Sectora), dzięki któremu aktywujemy trudno dostępne panele bądź podpalamy charakterystyczne ładunki wybuchowe. Cudeńko nadaje się również do walki na niewielkich dystansach, gdy przeciwnika nie sposób popieścić ostrzem miecza. To zresztą dopiero początek atrakcji. W miarę rozwoju scenariusza Wojna awansuje w klasycznym stylu "od zera do bohatera", a wachlarz talentów nieustannie się powiększa (jak chociażby o możliwość szybowania, czy przybrania demonicznej formy). Twórcy zgrabnie podsuwają coraz to nowe atrakcje, by nie znudzić gracza, dzięki czemu wciąż odkrywamy, czy poznajemy nowe możliwości.
Sama walka to dość klasyczny repertuar cięć, combosów i piruetów. System walki jest szalenie intuicyjny, przez co na sukcesy mogą liczyć również ci gracze, którzy nie zdarli pięciu padów na kolejnych odsłonach Devil May Cry. Wojna z wrodzoną gracją robi z przeciwników szaszłyki, co mniejsze jednostki rozrywając jednym zdecydowanym ciosem. Każdego bydlaka można dodatkowo wykończyć w efektowny sposób, co przypomina finishery Kratosa (nie ustępują mu również pod kątem sadyzmu), tyle że w tym przypadku wystarczy osłabić przeciwnika i wdusić jeden tylko przycisk, bez bawienia się w sekwencje quick time events.
Tempo akcji podczas takich baletów nie słabnie, a rzeź okazuje się niezwykle soczysta, i to pomimo dość komiksowej, karykaturalnej stylistyki (główny bohater korzysta z usług tego samego stylisty, co Arthas z uniwersum Warcrafta). Podstawową zabawką jest olbrzymi miecz, który spokojnie mógłby zawstydzić bohaterów japońskich RPG-ów, zaś dodatkowe klamoty wpadają nam w łapy w miarę postępów. Wspomnieć należy również o demonie robiącym za obwoźnego handlarza, którego wielokrotnie spotykamy podczas tej eskapady. Możemy zaopatrzyć się u niego w dodatkowe przedmioty, umiejętności bądź ciosy specjalne. Walutą są orby (tu w formie dusz) zbierane podczas bitki; występują w kilku odmianach, zgodnie z niepisaną zasadą wszelkiej maści slasherów. W ostatecznym rozrachunku wychodzi, że jest tego wszystkiego całkiem sporo, mimo relatywnie słabo rozbudowanego systemu walki.
Wizualnie Darksiders jest nieco z tyłu za konkurencją. Zarówno jeśli idzie o stylistykę, jak i jakość oprawy, porównałbym ją do Dante's Inferno, które urzekało nieźle zaprojektowanym pomiotem piekielnym i niecodziennymi miejscówkami, ale odstawało pod kątem czysto technicznym. Z Darksiders jest podobnie. Grafika w ogólnym rozrachunku plasuje się mniej więcej na poziomie znacznie starszego DMC4, ale nadrabia na gruncie artystycznego szlifu. Demony w wersji zaproponowanej przez ekipę Vigil Games prezentują się naprawdę konkretnie, bossowie są ogromni, paskudni i budzą należyty respekt, a zdewastowane metropolie, podziemne przejścia czy wnętrza strzelistych katedr, silnie oddziałują na wyobraźnię i na długo pozostają w pamięci. Jeśli coś może irytować, to dość częsty backtracking, zmuszający nas do cofania się i ponownego penetrowania odwiedzonych już lokacji. Na szczęście jest to w pewien sposób uzasadnione, gdyż wiąże się ze zdobywaniem nowego ekwipunku czy oręża. Dzięki niemu niedostępne wcześniej miejsca i ścieżki stają przed nami otworem.
Jeśli mnie pamięć nie myli, ostatnim naprawdę konkretnym slasherem na PC był wspomniany Devil May Cry 4. Jednak nie tylko z powodu braku konkurencji warto zainteresować się z dziełem Vigil Games. To po prostu dobra gra jest. Jak na standardy gatunku, zaskakująca długością kampanii, ciekawą fabułą i stylistyką, a także odpowiednio złożonym systemem rozwoju postaci oraz intuicyjną walką, która zdaje egzamin także na klawiaturze i gryzoniu. Mocne 8 w pełni zasłużone.
recenzja dodana przez:
E. Siekiera
który uważa że gra ma takie plusy i minusy
+ ciekawy koncept fabularny
+ dynamiczna, wciągająca i grywalna
+ długa, rozbudowana kampania
+ świetnie zaprojektowani przeciwnicy
+ kapitalny voice acting
− grafika nieco w tyle za konkurencją
− backtracking
Ocena wszystkich
recenzentów
8.0
Grafika 70%
Dźwięk 80%
Gameplay 80%
E. Siekiera: Darksiders: Wrath of War - 1 (PC)
E. Siekiera: Darksiders: Wrath of War - 2 (PC)
E. Siekiera: Darksiders: Wrath of War - 13 (PC)
E. Siekiera: Darksiders: Wrath of War - 8 (PC)

