Men of War: Karmazynowy Przypływ (PC)
Premiera Świat - 1 listopad 2009 Premiera Polska - 19 luty 2010
Ocena użytkowników: raczej słaba
0 osób chce zagrać w tą grę
miejsce w rankingu: n.a.
Deweloper: Best Way Dystrybutor: Cenega Polska Wydawca: 1C Company
Gatunek: Strategia Podgatunek: RTS
Tematyka: Historyczna, Wojenna,
Platformy:84.0 zł
Na tę platformę mamy: 13 screenów, 1 video, 1 recenzji,
Karmazynowy Przypływ
[ zobacz inne recenzje 1 ] Najlepsza recenzja dodana przez
OsaX Nymloth
OsaX Nymloth
To trzeba powiedzieć na samym początku: jeśli jesteś miłośnikiem typowych strategii czasu rzeczywistego pokroju WarCraft III i Age of Empires, to ta pozycja z portfolio Cenegi z pewnością nie jest dla ciebie. Nie masz również czego szukać w Men of War: Karmazynowy Przypływ, jeśli przy jedynce wyrywałeś sobie włosy z głowy i niewybrednymi zdaniami obdarzałeś niemieckie wojska, bezlitośnie niszczące Twoje nieliczne oddziały. Ta produkcja przeznaczona jest tylko dla prawdziwych fanatyków gatunku oraz maniaków, którzy gotowi są zachwycać się każdym pieczołowicie odwzorowanym mundurem z epoki.
Na odsiecz Odessie
Men of War: Karmazynowy Przypływ nie odpływa daleko od swojego pierwowzoru – ponownie gracz ma okazję zagłębić się w najgorętszy okres największego konfliktu zbrojnego w dziejach ludzkości. W latach 1941 – 1945 to właśnie nam będzie dane poprowadzić niewielkie oddziały przeciwko znacznie liczniejszemu przeciwnikowi w trakcie sześciu głównych scenariuszy, na które podzielona jest kampania. Każda z misji (a w zasadzie bitew) wzorowana jest na rzeczywistych starciach i tylko od gracza zależy, czy np. armia radziecka poradzi sobie z oblężeniem Odessy, czy też całe Morze Czarne wpadnie w ręce III Rzeszy i sprzymierzonych z nią wojsk rumuńskich. Tym, co niejako łączy wszystkie scenariusze to legendarna jednostka Czarnych Kamizelek (The Black Coats), nad którymi gracz obejmie dowodzenie. Niewątpliwie ta radziecka grupa, specjalizująca się w walkach w okolicach linii brzegowej jest właśnie motywem przewodnim tej produkcji.
Dodatkowym spoiwem łączącym w całość kampanię oraz urozmaicającym wprowadzenia do misji oraz filmiki w trakcie gry jest osoba Alexandra Zoricha – znanego rosyjskiego pisarza, specjalizującego się w pisaniu scenariuszy chociażby do gier silnie wykorzystujących wydarzenia historyczne. Swoistego smaczku sprawie dodaje fakt, że sam Alexander to tylko pseudonim artystyczny, którego używa dwóch pisarzy. Podczas trwania 23 misji z pewnością można być spokojnym o warstwę, nazwijmy to, fabularną gry. Cała zabawa zaś zaczyna się we wspomnianej Odessie, gdzie siły rosyjskie przypuszczają dosyć desperacką próbę obrony miasta przed atakującymi wojskami rumuńskimi, a główną rolę w tym wszystkim odgrywają właśnie Czarne Kamizelki.



Morze szerokie, niezmiernie głębokie...
I już na dzień dobry gracz jest rzucony na głęboką wodę. Nie, w zasadzie to określenie jest za małe. Ujmijmy to więc w taki sposób, że już od pierwszych minut pierwszej misji, której celem jest przerwanie pierwszej linii obrony Rumunów oblegających Odessę, gracz jest przywiązywany do worka pełnego kamieni, ubierany w gustowne, betonowe buciki i wrzucany w najgłębszy rów oceaniczny, jaki akurat dało się znaleźć. Zapomnijcie o samouczkach, prowadzących gracza za rękę przez pierwsze minuty, wyrzućcie wszelkie marzenia o okienkach dialogowych z poradami dla nowych albo chociaż o tym, że najniższy poziom trudności pozwoli na bezstresowe zapoznanie się z grą. W Men of War: Red Tide gracz musi sam pojąć istotę sterowania. Oznacza to, że kilka pierwszych podejść (a tym samym co najmniej godzinę gry) poświęca się na nic innego, jak tylko poznanie podstaw sterowania, urozmaicanego nerwowym kartkowaniem instrukcji oraz desperackie próby zastosowania bardziej zaawansowanych manewrów. Jeszcze idzie to przeżyć, kiedy do Red Tide podchodzi się prosto po grze w jedynkę, ale już każdy nowy gracz na powitaniu dostaje w zęby i jest zakuwany w ciężkie kajdany.
Kiedy już człowiek w miarę upora się z pierwszym szokiem i przełknie gorzką pigułkę porażki (która jest podstawowym daniem serwowanym przez twórców), dopiero można rzucić okiem na całe pole bitwy bez wrażenia, że oto widzi się chaos. I trzeba przyznać, że to, co się wtedy dostrzega, potrafi zrobić wrażenie. Przede wszystkim, w oczu rzuca się momentami wręcz przytłaczająca przewaga wroga, ale to jeszcze nic niezwykłego dla tego typu produkcji. Uwagę przykuwa również dbałość o detale – od razu widać, że twórcy to pasjonaci, którzy zjedli zęby na historii II Wojny Światowej i ta nie ma dla nich żadnych tajemnic. Pola bitew usiane są wieloma obiektami, które mają wymierny wpływ na toczoną batalię – jednostki mogą chować się do okopów, można nakazać im skrycie się w krzakach i czajenie się w zasadzce, tudzież wydać rozkaz do 'położenia ognia' w wybranym rejonie, pozwalając sojuszniczej jednostce na w miarę bezpieczne przemieszczenie się na inną, ważną strategicznie pozycję. Wojska wroga potrafią dzielnie bronić się za workami z piaskiem, obsługują porzucone działa i karabiny maszynowe, zajmują budynki i ogólnie robią wszystko to, co na ich miejscu robiliby prawdziwi żołnierze. Krajobraz jest również dynamiczny i bezpieczna kryjówka potrafi szybko zamienić się w ruinę, kiedy drewnianą chałupę zaatakuje oddział z miotaczem płomieni albo danym obiektem zainteresuje się jakiś czołg. Ciężki ostrzał artyleryjski orze ziemię, czołgi wybuchają, raniąc pobliskie jednostki, granaty sieją spustoszenie pośród piechoty, a ponad tym wszystkim unosi się gęsty dym z podpalonej wsi. Wojna na całego.
Nie brać jeńców!
I właśnie ta wojna potrafi zauroczyć gracza, jak i zdrowo dać mu w kość za sprawą szalenie wysokiego poziomu trudności. Nawet na najłatwiejszym stopniu można z łatwością zaliczyć porażkę i stracić wszystkie wojska w ciągu kilku minut – i to już w pierwszej misji. Wystarczy jedna zła decyzja i cały trud idzie do piachu, a niefortunny dowódca może jedynie z rozpaczą próbować ratować pojedyncze jednostki. Często i gęsto zdarza się również, że po zaliczeniu jednego z celów danej misji, należy wykonać kolejny – na który gracz ma zdecydowanie zbyt małe siły, aby w ogóle marzyć o sukcesie. Sprawia to, że klawisze od restartowania misji oraz zapisu jej w dowolnym momencie są w użyciu niemal tak często, jak lewy przycisk myszy. Problemem i dodatkowym 'przeszkadzaczem' bywa również Sztuczna Inteligencja własnych jednostek, które czasami reagują zupełnie inaczej, niż można by oczekiwać. Mimo nadal świetnego systemu podświetlania, wskazującego jak ustawi się oddział po dotarciu na miejsce, oraz możliwości wykorzystywania porzuconej przez wroga broni oraz skrzynek z amunicją, zbyt często miałem wrażenie, że pojedynczy wojacy się 'zawiesili'. Zdarzało się, że oddział po otrzymaniu rozkazu wymarszu raźno ruszał do przodu, za wyjątkiem jednego wojaka, który postanowił zapuścić korzenie. Ciężko też czasami przewidzieć dokładne zachowanie żołnierzy po otrzymaniu rozkazu do ataku jednostki wroga: niektórzy rozpoczną ostrzał z miejsca, inni pobiegną szaleńczo do przodu, najwyraźniej chcąc przed bohaterską śmiercią potraktować wroga granatem, inni zaś padną na brzuch i zaczną się przekradać ku pozycjom przeciwnika.
Wszystkie te zachowania bywają naprawdę uciążliwe, zwłaszcza kiedy każdy, nawet najgorzej wyposażony wojak jest na wagę złota i trudno przymknąć na to oko. Z drugiej strony AI przeciwnika również potrafi poczęstować gracza kwiatkami, jak chociażby wystawianie na pewną śmierć kolejnych żołnierzy, którzy próbują zająć stanowisko CKM-u, przebiegając pod ostrzałem snajperów. Mimo tych wad trzeba jednak przyznać, że wróg potrafi zagrać bardziej logicznie, a sama jego przewaga liczebna i jakościowa (czołgi, artyleria) zazwyczaj sprawia, że wykonanie konkretnego scenariusza bywa niesamowicie trudne.



Nieliczni przeciwko wielu
Jeśli chodzi o technikalia, to tutaj nie zmieniło się wiele pod względem oryginalnego Men of War – dodano trochę tekstur i modeli (nowe jednostki w końcu zobowiązują) oraz postarano się o lekką modyfikację interfejsu. Podstawa jest jednak identyczna i nie jest to nic złego – dla fanów gatunku taka oprawa graficzna z pewnością wystarczy, aby rozpoznać wiele detali chociażby w umundurowaniu albo w konstrukcji jakiegoś lekkiego czołgu. Nadal cieszą oko efekty wybuchów, za to trochę skrzywić się można przy obserwacji piechociarzy na maksymalnym przybliżeniu.
O muzyce można napisać w zasadzie tylko tyle, że jest i doskonale wpasowuje się w tematykę okresu. Cały efekt psuje jednak marny voice acting, który w polskiej wersji (i ponoć również w angielskiej) woła o pomstę do nieba – panowie czytający niektóre role sprawiają wrażenie równie przejętych wydarzeniami na ekranie, jak typowa kłoda leżąca w germańskim lesie. Zastrzeżeń na szczęście nie można mieć co do pozostałego udźwiękowienia, czyli wszelkich odgłosów wybuchów, rykoszetujących pocisków i krzyków żołnierzy. Jest solidnie i nic ponad to.
Idziemy w bój?
Men of War: Karmazynowy Przypływ to produkcja z pewnością dość niszowa, która przeznaczona jest głównie dla tych graczy, którzy na wylot poznali oryginalne Men of War. Wyzwania są chyba jeszcze cięższe niż w oryginale, technikalia nie uległy znaczącym zmianom, a nowe bitwy o Odessę, Teodozję i Konstantę z pewnością zajmą każdemu maniakowi wiele godzin wytężonych zabiegów taktycznych. Nowe jednostki, zarówno pośród piechoty i czołgów, jak i samolotów oraz okrętów sprawią, że miłośnicy II Wojny Światowej spędzą sporo czasu w interesującej sekcji encyklopedii – a cała reszta graczy ominie ten tytuł wielkim łukiem. Tylko dla prawdziwych twardzieli, godnych miana Black Coats!
recenzja dodana przez:
OsaX Nymloth
który uważa że gra ma takie plusy i minusy
+ wierność historyczna
+ dbałość o detale
+ encyklopedia
+ wymagająca - fani nie będą zawiedzeni
+ nadal przyzwoita oprawa graficzna
− wymagająca - nowi gracze nie mają szans
− drętwe aktorstwo
− momentami szwankujące AI
Ocena wszystkich
recenzentów
7.0
Grafika 70%
Dźwięk 60%
Gameplay 70%
OsaX Nymloth: W encyklopedii znaleźć można rozmaite ciekawostki (PC)
OsaX Nymloth: Witamy na Morzu Czarnym! (PC)
OsaX Nymloth: Pierwsze pole bitwy (PC)
OsaX Nymloth: Atak na okopy wroga (PC)
Najlepsze gry
-
1.
Drakensang: The River of Time
RPG
Dodatek do staroszkolnego cRPG w niemieckim stylu.
-
2.
Amnesia: The Dark Descent
Przygoda
Ambitny projekt, wielkie nadzieje, zapewne kiepska sprzedaż.
-
3.
Dead Rising 2
Akcja/Arcade
Masowa rozwałka zombiaków po raz drugi.
-
4.
Mafia 2
Akcja/Arcade
Sequel świetnego sandboksa w gangsterskich klimatach.
-
5.
Sid Meier's Civilization V
Strategia
Piąty raz turowo podbijemy świat.
-
6.
StarCraft II: Wings of Liberty
Strategia
Powtórka z rozrywki w stylu Blizzard.
-
1.
Dead Rising 2
Akcja/Arcade
Masowa rozwałka zombiaków po raz drugi.
-
2.
Guitar Hero: Warriors of Rock
Akcja/Arcade
Najmocniejsze muzycznie Guitar Hero w historii serii.
-
3.
Kane & Lynch 2: Dog Days
Akcja/Arcade
Psychol i ponurak powracają nadzy i skąpani we krwi.
-
4.
Mafia 2
Akcja/Arcade
Sequel świetnego sandboksa w gangsterskich klimatach.
-
5.
Super Street Fighter IV
Akcja/Arcade
Rozszerzenie podstawowej wersji Street Fighter IV to nowi zawodnicy, areny ...
-
6.
Tom Clancy's H.A.W.X. 2
Symulator
, Akcja/Arcade
Dogfighty i epickie powietrzne batalie spod znaku kropek.
-
1.
Demon's Souls
RPG
, Akcja/Arcade
Genialny klasyczny hack&slash po japońsku.
-
2.
Guitar Hero: Warriors of Rock
Akcja/Arcade
Najmocniejsze muzycznie Guitar Hero w historii serii.
-
3.
Ratchet & Clank Future: A Crack in Time
Akcja/Arcade
Kolejna odsłona zwariowanej gierki dla starych i młodych.
-
4.
Yakuza 3
Akcja/Arcade
, Przygoda
Kolejna odsłona sagi o japońskiej mafii.
-
5.
Tom Clancy's H.A.W.X. 2
Symulator
, Akcja/Arcade
Dogfighty i epickie powietrzne batalie spod znaku kropek.
-
6.
Mafia 2
Akcja/Arcade
Sequel świetnego sandboksa w gangsterskich klimatach.
-
1.
N.O.V.A.
Akcja/Arcade
Wyobraźcie sobie Halo, ale na iPhone.
-
2.
Dungeon Hunter
RPG
, Akcja/Arcade
Diablo w wersji Gameloftu.
-
3.
Plants vs. Zombies
Strategia
Tower defense z zombiakami w roli głównej.
-
4.
Hero of Sparta II
Akcja/Arcade
Druga część przygód xeroboja Kratosa.
-
5.
Street Fighter IV
Akcja/Arcade
Mobilna wersja najlepszego mordobicia ostatnich lat.
-
6.
Spore Creatures
Akcja/Arcade
Spore Creatures, takie jakie znamy z DSa.

