Dragon Age: Początek – Przebudzenie (PC)
Premiera Świat - 16 marzec 2010 Premiera Polska - 16 marzec 2010
Ocena użytkowników: bardzo dobra
2 osób chce zagrać w tą grę
miejsce w rankingu: n.a.
Deweloper: BioWare Dystrybutor: EA Polska Wydawca: Electronic Arts
Gatunek: RPG Cechy gry: Wolna kamera
Tematyka: Fantasy, Rozgrywka: Singleplayer
Na tę platformę mamy: 37 screenów, 12 video, 1 recenzji, 4 newsów,
Szara Straż nigdy nie śpi
[ zobacz inne recenzje 1 ] Najlepsza recenzja dodana przez
OsaX Nymloth
OsaX Nymloth
W końcu rzeczone rozszerzenie, zatytułowane Przebudzenie trafiło (po wielu dziwnych perypetiach) na moje biurko, a ja musiałem opanować chęć natychmiastowego porzucenia wszystkiego za przysłowiowe okno i przekroczenia magicznego portalu prowadzącego do Fereldenu. Kiedy sytuacja się uspokoiła mogłem w spokoju zanurzyć się w kryjącym wiele tajemnic świecie, tak niedawno po raz pierwszy poznanym za sprawą podstawki i po kilku(nastu) godzinach odpowiedzieć na podstawowe pytanie: czy było warto czekać na dodatek?
Twierdza Czuwania jest starsza niż można by przypuszcać
Akcja Przebudzenia rozpoczyna się krótko po zakończeniu fabuły znanej z podstawowej wersji gry – gracz jako bohater pełną gębą zostaje mianowany komendantem w Twierdzy Czuwania, nowym nabytku Szarej Straży. Wydawać by się mogło, że po pokonaniu Plagi i upadku Arcydemona, sytuacja w Fereldenie powinna się powoli uspokajać, ale nic z tego – Pomioty zamiast zwyczajowo uciec pod powierzchnię Ziemi w poszukiwaniu kolejnego Smoczego Boga gromadzą się w okolicach miasta Amarant. Co więcej, potwory zbierają się w coraz większe bandy i działają zdecydowanie bardziej zorganizowanie, niż powinny. To oczywiście oznacza kolejne kłopoty, z którymi będzie musiał poradzić sobie świeżo mianowany dowódca Szarej Staży w Amarancie, a problemy zaczną się jeszcze przed przybyciem do Twierdzy Czuwania.
Zanim jednak gracz rzuci się na ratunek okolicy i odkryje, co się w ogóle dzieje, czeka go pierwsza decyzja – importować, czy tworzyć? Dodatek pozwala na rozpoczęcie gry zarówno weteranem z podstawki, jak i stworzenie zupełnie nowej postaci, którą szybko awansuje się do 18 poziomu doświadczenia. Obie opcje mają swoje plusy i minusy, zwłaszcza jeśli kogoś razi zachwianie ciągłości fabularnej w postaci żyjącego bohatera, co oczywiście zależy od końcowych decyzji w wielkim finale Dragon Age. Obojętnie jednak, którą opcję się wybierze, zarówno nowa jak i stara postać będzie mogła skorzystać z nowych umiejętności oraz specjalizacji, przez co każdy będzie mógł spróbować gry Magiem Bitewnym lub Duchowym Wojownikiem, bądź też przekradać się przez okolicę jako Cień.
Historię piszą zwycięzcy, a w wielkich bitwach rodzą się legendy
W końcu gracz trafia w rejon Amarantu i zaczyna swoją przygodę na poważnie – trzeba przyznać, że główna oś fabularna Przebudzenia jest naprawdę niezła i może się podobać, a do tego nie raz zmusi bohatera do podjęcia trudnych decyzji. Szkoda tylko, że w porównaniu z podstawką mniej jest okazji do dokonywania wyborów mających duże znaczenie dla dalszych losów np. danego zadania – owszem, kilka momentów jest, ale można odnieść wrażenie, że w niektórych sytuacjach przydałoby się kilka dodatkowych opcji. Czego jednak złego nie mówić, trzeba przyznać, że BioWare ponownie dostarczyła nam dobrą historię, w której nie brakuje nawiązań do wydarzeń w okresie Plagi oraz dodatkowych wątków. Na komendanta czekają nie tylko kolejne bitwy z Pomiotami, ale również zarządzanie Twierdzą, uspokajanie niepokojów społecznych i zapewnianie szlachiców, że ich ziemiom nie grozi niebezpieczeństwo. Nie zabraknie również wielu ważnych wydarzeń i sytuacji, w których nie można podjąć jednoznacznie dobrej decyzji, a konsekwencje potrafią okazać się znacznie surowsze, niż ktokolwiek by przypuszczał.
Odkrywanie północnego rejonu Fereldenu w pojedynkę może i brzmi jak wyzwanie, ale każdy bohater potrzebuje drużyny – a żeby tą zdobyć, trzeba się trochę natrudzić i wiedzieć, jakie decyzje podjąć w konkretnym momencie, bowiem twórcy w (prawie) żadnym przypadku nie narzucają tego, kto może stać się towarzyszem Szarego Strażnika, a kto nie. W praktyce oznacza to, że często przy pierwszym podejściu można nie odblokować wszystkich możliwych członków drużyny – niektórych można zwyczajnie zignorować lub przez pomyłkę zabić. Co do samych postaci, jedynym znanym towarzyszem z podstawki jest rubaszny Oghren, który powrócił z Orzamaru, aby skopać trochę Pomiocich tyłków. Obecność tej postaci z pewnością ucieszy miłośników specyficznego poczucia humoru krasnoluda, którego cytaty należałoby oprawić w złotą ramkę i zawiesić nad łóżkiem. Poza z lekka szalonym wojownikiem w trakcie swoich wojaży gracz może przyłączyć do swojej wesołej kompanii między innymi pewną krasnoludzką zwiadowczynię Legionu Zmarłych, potomka Howe'a (tak, tego Howe'a), czy też maga uciekającego przez Zakonem, a nawet Ducha Sprawiedliwości, prosto z Pustki!
Drużyna oczywiście nie zajmuje się tylko gadką między sobą (interakcji wewnątrz teamu nie brakuje) i ewentualnym odwiedzaniem lokalnych tawern, ale przede wszystkim toczy walki i stara się rozwiązać kwestię tego, dlaczego Pomioty nie uciekły z podkulonymi ogonami i jakim cudem niektóre ich grupy walczą ze sobą. Jak to zwykle bywa, rozwiązywanie problemów oznacza konieczność sięgnięcia po broń i magię – starć w grze nie brakuje i są one w zasadzie nie do ominięcia. Szkoda tylko, że w natłoku walk naprawdę mało jest prawdziwie epickich starć, które stanowiłyby jakiekolwiek wyzwanie – większość bitew można wygrać kontrolując postać bohatera i okazjonalnie klikając myszą tu i tam. Walki są po prostu za łatwe, zwykli przeciwnicy są gromieni w ilościach hurtowych nawet przy zastosowaniu domyślnych taktyk poszczególnych kompanów, przez co tracą one na atrakcyjności. Prawdziwych wyzwań w Przebudzeniu jest niestety tylko kilka, a wśród nich wymienić można takie oczywistości jak dwójka elitarnych bossów na raz, czy też kilka smoków. Może moja postać była zbyt potężna, skoro jedynie w dwóch walkach musiałem stosować więcej niż jedno podejście, które nie było standardowym przejawem taktyki 'hurra i do przodu'? Sprawy nie ratują nawet nowi wrogowie, którzy może i robiliby wrażenie w podstawce, ale przy wysokopoziomowej drużynie padają jak muchy.
Cóż ci po magii, kiedy sztylet w karku tkwi?
Na szczęście BioWare postarało się o to, aby gracz nie mógł za bardzo ziewać podczas walk, a to za sprawą miejscówek. Tych może i nie ma przesadnie wiele, ale są na tyle zróżnicowane i kryją w sobie niejedną ciekawą historię, że grzechem byłoby nie zbadanie szczegółowo każdego skrawka terenu. Szara Straż sprawdzi swoje legendarne umiejętności na Głębokich Ścieżkach, odwiedzi starą krasnoludzką Twierdzę i pozna krwawą historię jej obrońców, a nawet zwiedzi smoczy cmentarz okraszony ruinami Imperium Tevinterskiego. Lokacje są całkiem duże i pełne rozmaitych miejsc wartych uwagi, nie brakuje również okazji do poznania nowych faktów i legend uniwersum stworzonego przez kanadyjskie studio, a tu i ówdzie znajdzie się również okazja do wysilenia szarych komórek przy zagadkach. Uważne oko zauważy także wiele skrytek, a kolekcjonerzy ucieszą się na widok nowych przedmiotów, w tym potężnych kompletów pancerzy i broni. Szkoda jedynie, że nadal stroje magów są zdecydowanie mało ciekawe, a tarcze mają zwyczaj lewitować za plecami postaci.
Co jeszcze oferuje Dragon Age: Przebudzenie poza nowymi lokacjami, masą walki i sprzętu, nowymi postaciami i historiami oraz okazją do ponownego odwiedzenia Fereldenu? W zasadzie niewiele więcej – momentami jest epicko, fabuła jest składna i ma jedno (na upartego nawet dwa) zakrętasy, a wszystko to wieńczy krwawa batalia z Pomiotami, przerywana niewybrednymi komentarzami Oghrena na temat magów. Grafika pozostała bez większych, zauważalnych zmian, podobnie jak interfejs, co nie dziwi – po co zmieniać coś, co działa idealnie? Udźwiękowienie jak stało na wysokim poziomie, tak na nim pozostaje i nawet polski dubbing nie zraził mnie do siebie. Błędów w trakcie gry również nie uświadczyłem, poza brakiem jednej linii dialogu i nagłym zniknięciem obrazu z tym związanym, które jednak nie zakłóciło samej rozgrywki. Co prawda liczyłem, że podczas podróży po Amarancie dane mi będzie chociażby usłyszeć plotki na temat losów członków mojej starej drużyny, ale być może BioWare zachowuje takie smaczki na pełnoprawny sequel. Nie obraziłbym się również na to, aby gra częściej nawiązywała do moich wcześniejszych decyzji, które podejmowałem jeszcze za czasów walki z Arcydemonem – te kilka wspominek to trochę za mało. Ogólnie jednak trzeba przyznać, że po serii dość mało interesujących DLC, otrzymaliśmy dobry kawał soczystego i dobrze przyprawionego rozszerzenia.
recenzja dodana przez:
OsaX Nymloth
który uważa że gra ma takie plusy i minusy
+ Dobra fabuła
+ Wiele dodatkowych historii i ciekawostek
+ Konsekwencje działań i decyzji gracza
+ Oghren i humor
+ Ciekawe postacie
+ Nowi wrogowie, specjalizacje, umiejętności, przedmioty...
+ Grafika i muzyka nadal dają radę
− Zbyt proste walki
− Lekkie przekłamania graficzne (np. lewitujące tarcze)
− Chciałoby się więcej ;)
Ocena wszystkich
recenzentów
8.0
Grafika 80%
Dźwięk 80%
Gameplay 80%
mnq: Nieumarły na dzień dobry (PC)
mnq: Pan przystojniak (PC)
mnq: Wielki insekt (PC)
mnq: Epicka poza (PC)

