Gaminator. Gry online.

graj lub zgiń
Szukaj

Jesteś tutaj pierwszy raz. Bardzo nam miło. Zarejestruj się, aby zyskać dostęp do największej bazy video o grach, możliwości wrzucania swoich treści, a także do systemu podpowiadania gier – Game Connect.

Logowanie

Zamknij Wyślij uwagę
 

Skrzydła Chwały (PC)

Lubię to! 0

Premiera Świat - 25 grudzień 2009 Premiera Polska - 12 luty 2010

Ocena użytkowników: dobra

0 osób chce zagrać w tą grę

miejsce w rankingu: n.a.

Dystrybutor: Cenega Polska Wydawca: 1C Company

 

Gatunek: Symulator Cechy gry: FPP, TPP

Tematyka: Historyczna, Wojenna,

Moja ocena: 1 2 3 4 5

 

Game market

zgłoś tę grę

Na tę platformę mamy: 22 screenów, 1 video, 1 recenzji, 2 newsów,

Dwa w jednym

[ zobacz inne recenzje 1 ]
Najlepsza recenzja dodana przez Kirq Kirq
Fani gier lotniczych od dłuższego czasu nie mogą narzekać na klęskę urodzaju. Zwolennicy hardcorowych symulacji mają jeszcze gorzej. Godne uwagi tytuły, które corocznie pojawiają się na sklepowych półkach, można spokojnie policzyć na placach jednej dłoni. Tym bardziej łakomym kąskiem wydaje się być gra, która aspiruje do miana strzelanki lotniczej i symulatora w jednym. Czy twórcom z Gaijin Entertainment udało się osiągnąć ten ambitny cel? Tak, i to bardzo.

Kirq

Wings of Prey to gra lotnicza rozgrywająca się w realiach II Wojny Światowej. Omawiany tytuł wywodzi się w linii prostej z wydanej niecałe pół roku temu konsolowej produkcji - IL-2 Sturmovik: Birds of Prey. Nie grałem we wspomniana grę, więc nie jestem w stanie ocenić jak bardzo pecetowa wersja różni się od swojego konsolowego odpowiednika. Jednak patrząc na przychylne noty, które on zbierał, mogę ponad wszelką wątpliwość stwierdzić jedną rzecz, która łączy oba produkty - wysoką jakość. Dlatego bardzo dziwi mnie stosunkowo niewielki rozgłos wokół premiery Wings of Prey.

Siła omawianej produkcji drzemie m.in. w tym, że dzięki bardzo szczegółowemu skalowaniu stopnia trudności oraz realizmu rozgrywki, jest ona dostępna dla szerokiego spektrum odbiorców. Możliwym jest skonfigurowanie gry w taki sposób, że ze sterowaniem Spitfire’em poradzi sobie zupełny laik, nie posiadający joysticka. Zaś na drugim biegunie ustawień trudności czekają wyzwania, które mogą przyprawić o ból głowy nawet osoby, które miały już kiedyś przygodę z symulatorami lotu. Gra posiada trzy bazowe tryby rozgrywki: „arcade”, „realistic” i „simulation”. Każdy z nich to predefiniowany zbiór ustawień trudności oraz realizmu lotu. Do tego możliwym jest wybranie opcji „custom” i skonfigurowanie gry w bardzo szczegółowy sposób. Tak aby realistyczny model lotu oraz zniszczeń samolotu, łączył się z pewnymi ułatwieniami, takimi jak markery pokazujące nam na mapie wrogie jednostki znajdujące się w zasięgu naszego wzroku.

Ekran ustawień trudności. Ostatnie chwile. Koniec z rzekami od linijki. P51 Mustang nad Ardenami.

Ktoś może powiedzieć: „jak coś jest do wszystkiego, to jest do niczego”. Wings of Prey stanowi wyjątek od tej reguły. Wyobrażam sobie, że podczas produkcji gry, która praktycznie stara się zawierać w sobie dwa gatunki, na twórców musiała czyhać masa pułapek. Jednak Studiu Gaijin Entertainment udało się wyjść z tej opresji obronną ręką. Praktycznie jedynym momentem, kiedy zaobserwowałem poważne iskrzenie na styku dwóch zawartych w grze gatunków, były niektóre misje w kampanii dla pojedynczego gracza. O tym za chwilę.

Gra składa się z czterech bazowych komponentów. Mamy tu kampanię dla pojedynczego gracza – rozgrywającą się na 6 różnych teatrach działań, zestaw pojedynczych misji, tryb dla wielu graczy oraz trening. Kampania to 20 misji, które zabiorą nas m.in. w takie miejsca, jak pożółkłe wybrzeże Sycylii, , zaśnieżone ardeńskie lasy czy też zielone okolice Portu Dover, gdzie możecie wskoczyć za stery brytyjskich myśliwców i poczuć się jak pilot dywizjonu 303. Na każdej z dostępnych map rozegramy od dwóch do pięciu misji. Wypada tu wyjaśnić wspomniane wcześniej „iskrzenia”. Mowa mianowicie o tym, iż niektóre etapy kampanii singleplayerowej skonstruowane są w sposób pasujący bardziej do arcadowej strzelanki niż do symulatora lotu. Kiedy zdarzy się tak, że zabierzemy się za nie w trybie symulacji, gra potrafi porządnie zirytować. Wyobraźcie sobie bowiem konfrontację z kilkoma wrogimi myśliwcami i równoczesną próbę niszczenia instalacji naziemnych, a wszystko to w maszynie podatnej na korkociągi, przeciągnięcia, przegrzania silnika itd itd. Całe szczęście przed rozpoczęciem misji możemy wybrać ilość powtórzeń na które zezwoli nam gra. Jeśli chcemy, możemy postarać się wykonać całość w jednym samolocie. Tą opcję polecam tylko ekstremalnym hardcorowcom.

Kokpit Mustanga. Przelot pod mostem. Miejsce tego oleju jest w jego silniku, a nie na mojej owiewce. Niemiecki czołg przeszedł właśnie do krainy wiecznych łowów.

Jeśli jakaś lokacja szczególnie przypadnie nam do gustu, powrót na nią umożliwią nam pozostałe trzy części składowe gry. Pojedyncze misje to zestaw zadań przypisanych do konkretnych teatrów działań. Dostępny w grze tryb treningowy, stanowi element składowy większości symulatorów. Jest to generator różnego rodzaju bojowych spotkań w przestworzach. Mamy tutaj wpływ zarówno na miejsce starcia jak i porę dnia, pogodę czy też obecność obrony przeciwlotniczej. Oczywiście, wedle własnego uznania określamy modele samolotów, które wezmą udział w walce. Te wybieramy spośród pokaźnego zbioru maszyn. Pojawiają się zarówno różne warianty angielskich Spitfire’ów, jak i niemieckie Messerschmitty oraz rosyjskie Yaki. Ogólnie w grze dostępnych jest ponad 40 rodzajów samolotów.

Na oddzielny akapit zasługuje tryb dla wielu graczy. Bowiem nic nie daje takiej satysfakcji, jak wypracowanie pozycji na ogonie samolotu pilotowanego przez żywego przeciwnika. Multiplayer w Wings of Prey sprawuje się wyśmienicie. Mamy do wyboru cztery tryby gry: „dogfight”, „team battle”, „strike” oraz „capture airfields”. Dwa pierwsze to odpowiedniki „deathmatchu” i „team deathmatchu”. Tryb „strike” polega na niszczeniu wrogich celów naziemnych i jednoczesnej obronie własnych. Mniejszą liczbę punktów uzyskujemy również za strącanie nieprzyjacielskich maszyn. Wygrywa strona, która zniszczy wszystkie naziemne cele przeciwnika lub też po upływie określonego czasu zgromadzi na swoim koncie większą ilość punktów. Jak sama nazwa wskazuje, tryb „capture airfields” polega na zajmowaniu lotnisk. Możemy tego dokonać lądując na takowym po uprzednim wyczyszczeniu nieba z napastników. Każda ze stron dysponuje pewną pulą kuponów. Tracimy je, kiedy kontrolujemy mniejszą ilość lotnisk oraz gdy przeciwnik strąca nasze samoloty. Zwycięstwo osiągamy, kiedy pozbawimy wroga wszystkich kuponów, bądź też po upływie określonego czasu dysponujemy ich większą ilością. Stopień realizmu narzucany jest z poziomu serwera, więc zabawa w sieci dostępna jest dla niedzielnych pilotów, jak i hardocowych wyjadaczy. Wystarczy wybrać serwer z poziomem realizmu tożsamym do naszych umiejętności.

Sycylia. Heavy flak. IL2 w tarapatach. Kokpit IL2.

Myślę jednak, że największymi atutami Wings of Prey są oprawa audiowizualna oraz optymalizacja kodu gry. Nie boję się stwierdzić, że omawiany tytuł jest najlepiej wyglądającym symulatorem dostępnym na PC. Ostre jak brzytwa tekstury, wyglądające nieźle nawet z mniejszych wysokości, w połączeniu z ogromnym zagęszczeniem obiektów na ziemi powodują, że podczas lotu trudno oderwać wzrok do naprawdę efektownych widoków. Ma to wpływ nie tylko na przyjemność obcowania z grą, ale również na samą rozgrywkę. Niejednokrotnie traciłem z oczu wrogi samolot, który zanurkował i zniknął mi gdzieś na tle bogatego krajobrazu. Nie mówię już nawet o wypatrywaniu niektórych naziemnych celów, ukrytych pomiędzy drzewami i zabudowaniami. Modele samolotów wykonane są przepięknie i szczegółowo. Do tego cała gama shaderów powoduje, że nieraz wyglądają one wręcz fotorealistycznie. Wrażenie robi też system zniszczeń. Samoloty mogą być zestrzeliwane na masę sposobów. Niektóre trafienia dziurawią skrzydła – nie mówię tutaj o teksturach udających dziury, tylko o faktycznych prześwitach - inne zupełnie je odrywają. Czasami trafiony samolot szybuje ku ziemi, pomimo iż nie widać na nim żadnych rzucających się w oczy uszkodzeń. Może się tak stać zarówno za sprawą zabicia pilota, jak też uszkodzenia sterów. Oczywiście, najbardziej cieszą oko efektowne trafienia w silnik oraz bak paliwa. Bo cóż daje większej radochy, niż oglądanie wrogiego samolotu pikującego ku ziemi w płomieniach i ciągnącego za sobą kilkusetmetrową smugę smolistego dymu.

Te wszystkie dopracowane do perfekcji elementy graficzne to nie wszystko. Zapierający dech w piersi odbiór gry uzupełnia cała masa szczegółowych efektów. Niektóre są po prostu wykonane lepiej niż w innych grach, a inne widziałem na oczy po raz pierwszy. Wymienię tutaj takie rodzynki, jak efekt skraplania się wody na owiewce podczas lotu przez chmurę, czarne kropelki oleju trafiające we front owiewki, kiedy lecimy tuż za gubiącym go uszkodzonym samolotem czy też - wręcz miażdżące swym wyglądem - pociski smugowe. Dźwięki nie pozostają daleko w tyle za warstwą wizualną. Silniki i działka brzmią przekonująco a autorzy pomyśleli nawet o takich smaczkach, jak ciężki oddech pilota słyszalny przy większych przeciążeniach. W ucho wpada też muzyka skomponowana przez Jeremyego Soule'a. Wielgaśną wisienką na tym audiowizualnym torcie są śmiesznie niskie wymagania sprzętowe. Umożliwiają one uruchomienie Wings of Prey z wszystkimi bajerami ustawionymi na maks na średniej klasy PC. Naprawdę, zupełnie nie rozumiem w jaki sposób mój dwuipółletni blaszak wyświetla bez zająknięcia taką grafikę? Gra praktycznie cały czas oscyluje w okolicach 50-60 klatek i tylko podczas walk na niskich wysokościach nad płonącym i zadymionym Berlinem, z całą masa samolotów na niebie FPS-y spadały do ok. 30. Jednak ani razu nie przekraczając poziomu dyskomfortu.

Obaj dymimy, ale on bardziej. Dziura w owiewce. Deszcz łusek. Szybowcem to kolega nie poszaleje.

W moim odczuciu, Wings of Prey to pozycja obowiązkowa zarówno dla wszystkich fanów prostszych lotniczych strzelanek, jak i symulatorów takich, jak IL-2 Sturmovik: 1946. I wcale nie dlatego, że na rynku aktualnie nie ma nic innego, czym można zabić czas czekając na Storm of War: Battle of Britain. WoP jest wyjątkową grą z dwóch powodów. Po pierwsze, naprawdę nieczęsto spotykam się z tytułem, który, dzięki bardzo rozbudowanym ustawieniom trudności i realizmu, ma szansę trafić do tak szerokiego grona odbiorców. Po drugie, jest to moim zdaniem bezdyskusyjnie najładniejsza gra lotnicza dostępna na PC. I co bardzo ważne, wcale nie potrzebujecie czterordzeniowego procesora i najnowszej karty graficznej, aby uruchomić ten tytuł w dobrych ustawieniach.

Podobała Ci się recenzja? Jeśli tak kliknij "graj"

recenzja dodana przez: Kirq Kirq który uważa że gra ma takie plusy i minusy

+ Plusy

+  Genialna grafika!
+ Niesamowite efekty!
+ Optymalizacja nie z tej ziemi!
+ Spory wybór samolotów.
+ Dobra zarówno dla casuali jak i fanów symulatorów.
+ Duża ilość misji do rozegrania w pojedynkę.
+ Świetny multiplayer.

Minusy

  Wysokie ustawienia realizmu gryzą się z - miejscami dość casualową - konstrukcją kampanii singleplayerową.
 Ja osobiście tego nie odczułem, ale spotkałem się z głosami, że dostępne w grze mapy są nieco za małe.

dlatego Kirq
ocenia tę grę na:

9

Grafika 100%

Dźwięk 80%

Gameplay 90%

Ocena wszystkich
recenzentów

9.0

Grafika 100%

Dźwięk 80%

Gameplay 90%

[ + dodaj screen ]

Kirq: Spitfire nad Dover. (PC)

Kirq: Chyba podciąłem mu skrzydła. (PC)

Kirq: Pociski smugowe w Wings of Prey to poezja. (PC)

Kirq: Trafiony, zatopiony. (PC)

Przejmij panowanie nad grą

Teraz

Newsy

Najlepsze gry

The Elder Scrolls V: Skyrim

gatunek: RPG
Data polskiej premiery
11 listopad 2011

1. Drakensang: The River of Time RPG

Dodatek do staroszkolnego cRPG w niemieckim stylu.

2. Amnesia: The Dark Descent Przygoda

Ambitny projekt, wielkie nadzieje, zapewne kiepska sprzedaż.

3. Dead Rising 2 Akcja/Arcade

Masowa rozwałka zombiaków po raz drugi.

4. Mafia 2 Akcja/Arcade

Sequel świetnego sandboksa w gangsterskich klimatach.

5. Sid Meier's Civilization V Strategia

Piąty raz turowo podbijemy świat.

6. StarCraft II: Wings of Liberty Strategia

Powtórka z rozrywki w stylu Blizzard.

1. Dead Rising 2 Akcja/Arcade

Masowa rozwałka zombiaków po raz drugi.

2. Guitar Hero: Warriors of Rock Akcja/Arcade

Najmocniejsze muzycznie Guitar Hero w historii serii.

3. Kane & Lynch 2: Dog Days Akcja/Arcade

Psychol i ponurak powracają nadzy i skąpani we krwi.

4. Mafia 2 Akcja/Arcade

Sequel świetnego sandboksa w gangsterskich klimatach.

5. Super Street Fighter IV Akcja/Arcade

Rozszerzenie podstawowej wersji Street Fighter IV to nowi zawodnicy, areny ...

6. Tom Clancy's H.A.W.X. 2 Symulator , Akcja/Arcade

Dogfighty i epickie powietrzne batalie spod znaku kropek.

1. Demon's Souls RPG , Akcja/Arcade

Genialny klasyczny hack&slash po japońsku.

2. Guitar Hero: Warriors of Rock Akcja/Arcade

Najmocniejsze muzycznie Guitar Hero w historii serii.

3. Ratchet & Clank Future: A Crack in Time Akcja/Arcade

Kolejna odsłona zwariowanej gierki dla starych i młodych.

4. Yakuza 3 Akcja/Arcade , Przygoda

Kolejna odsłona sagi o japońskiej mafii.

5. Tom Clancy's H.A.W.X. 2 Symulator , Akcja/Arcade

Dogfighty i epickie powietrzne batalie spod znaku kropek.

6. Mafia 2 Akcja/Arcade

Sequel świetnego sandboksa w gangsterskich klimatach.

1. N.O.V.A. Akcja/Arcade

Wyobraźcie sobie Halo, ale na iPhone.

2. Dungeon Hunter RPG , Akcja/Arcade

Diablo w wersji Gameloftu.

3. Plants vs. Zombies Strategia

Tower defense z zombiakami w roli głównej.

4. Hero of Sparta II Akcja/Arcade

Druga część przygód xeroboja Kratosa.

5. Street Fighter IV Akcja/Arcade

Mobilna wersja najlepszego mordobicia ostatnich lat.

6. Spore Creatures Akcja/Arcade

Spore Creatures, takie jakie znamy z DSa.

Gaminator.tv

Projekt dofinansowany ze środków Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego w ramach Programu Operacyjnego Innowacyjna Gospodarka