Tomb Raider: The Angel of Darkness (PC)
Premiera Świat - 20 czerwiec 2003 Premiera Polska - 7 lipiec 2003
Ocena użytkowników: dobra
1 osób chce zagrać w tą grę
miejsce w rankingu: n.a.
Na tę platformę mamy: 44 screenów, 6 video, 1 recenzji,
Na pewno inaczej... ale czy lepiej?
[ zobacz inne recenzje 1 ] Najlepsza recenzja dodana przez
Madt
Akcja tytułu zaczyna się niedługo po zakończeniu czwartej odsłony serii. Jak się okazuje, nasza bohaterka przeżyła swoją ostatnią przygodę w Egipcie. Zagląda więc do Paryża, do swojego mentora Wernera Von Croya, któremu ma za złe to, ze zostawił ją w wtedy na pastwę losu. Dochodzi do sprzeczki, podczas której Lara traci przytomność, a jej znajomy życie. Poszukiwana przez policję jako podejrzana w sprawie fali zabójstw, które akurat ostatnio miały miejsce, chce za wszelką cenę wyjaśnić ostatnie wydarzenia. Cała historia jest znacznie mroczniejsza niż w przypadku ostatnich odsłon i muszę przyznać, że należy do całkiem ciekawych i wciągających.
Zasadniczą różnicą w Aniele Ciemności jest odejście od scenerii, do których przyzwyczaiły nas jego poprzednicy. W większości zwiedzimy ulice miast i różnego rodzaju budynki w nich umieszczone. Znajdziemy się na paryskich uliczkach, a także spędzimy trochę czasu w Luwrze. Odwiedzimy też Czechy i apartament, w którym dokonano kolejnego zabójstwa. Naturalnie nie tylko widoki się zmieniły. Przemodelowano także trochę styl rozrywki. Do gry wprowadzono bowiem dialogi z możliwością wyboru odpowiedzi, od których zależy dalszy ich przebieg. Jest to taki przygodówkowy akcent i to udany. Dialogi są ciekawe, dobrze odgrywane i nie ma ich w nadmiarze. Irytuje jedynie brak możliwości ich przyspieszenia, zwłaszcza gdy czytamy je po raz drugi. Innym ciekawym choć niedopracowanym rozwiązaniem, przywodzącym na myśl gry crpg, jest zwiększający się współczynnik siły Lary, który pozwala jej między innymi na większe skoki lub dłuższe wspinanie się (tak, koniec z wiszeniem nad przepaścią w nieskończoność). Dopiero po przesunięciu bloku, wyłamaniu drzwi lub innej ciężkiej czynności możemy dojść do dalszej części levelu. Gdzieniegdzie jednak rozwiązanie to wprowadzono na siłę, co trochę irytuje, zwłaszcza przy towarzyszącym mu odzywkach typu „moje nogi czują się silniejsze”.
Oczywiście to wciąż Tomb Raider, czyli głównie gra zręcznościowa, więc aspekt ten ulepszono dodając Larze wachlarz nowych ruchów. Rozrywka na pewno wiele by na tym zyskała, gdyby sterowanie nią było wygodne. Niestety tak nie jest. Postać obraca się bardzo powoli, a w czasie biegu niezbyt dobrze wychodzą jej zakręty. Na szczęście do sterowania można się jakoś przyzwyczaić i po pierwszym treningowym poziomie jakoś sobie radzić. Jeżeli jednak myślicie o szybkiej i bezproblemowej rozrywce, to muszę was zawieść - w tym odcinku Tomb Raidera Lara jest znacznie wolniejsza niż we wcześniejszych odsłonach. Nie radzę podchodzić do gry tuż po ukończeniu tych najnowszych części serii – wrażenie sterowania żółwiem gwarantowane.
W kilku późniejszych etapach gry pojawia się chyba największa nowość w AoD, a nawet całej serii – mamy możliwość sterowania kimś innym niż Lara Croft (!). Drugą grywalną postacią jest Kurtis Trent, który ma rachunki do wyrównania z jednym z głównych przeciwników w grze, a my mamy okazję mu w tym pomóc. Ta zmiana może nie przypaść do gustu fanom Lary, ale jest pewnym urozmaiceniem rozrywki. Niestety, Kurtis miał pecha by trafić na chyba jeden z najgorszych etapów w grze. Jest nim walka z pewnym bossem. Przez ten właśnie poziom miałem ochotę usunąć grę z dysku... A wszystko przez automatyczne celowanie, które sprawiało, że postać strzelała nie tam gdzie trzeba. Po kilkunastu próbach w końcu wyjaśniło się, że cel można zmieniać wciskając klawisz End. Niestety w opcjach sterowania nic o tym nie ma i akurat dopiero tutaj możliwości tej należy użyć - pod koniec gry. Nawet po odkryciu tym nie było jednak łatwo, ponieważ postacią w czasie walki steruje się koszmarnie. Czasami mamy wrażenie, że walczy ona ze samą sobą, aby wykonać jakiś ruch czy strzał. Dobija do tego brak, wbrew temu co sugeruje okładka, używania dwóch broni naraz, czyli jednego ze znaków rozpoznawczych Lary. Wrowadzono za to możliwość walki wręcz, która jednak niezbyt się przydaje.
O grafice i dźwięku na szczęście tyle złego nie można powiedzieć. Wizualnie jest całkiem nieźle, choć zdarzają się elementy niedopracowane, takie jak brak tekstur, czy po prostu brzydkie. Do tych najbrzydszych należą twarze i modele niektórych postaci oraz kilka podziemi. Ogólnie jednak gra wygląda nie najgorzej, a czasami nawet ładnie. Z udźwiękowieniem za to jest o wiele lepiej. Muzyka, która nam przygrywa została wykonana przez Londyńską Orkiestrę Symfoniczną i muszę przyznać, ze to chyba najlepiej dopracowany element „szóstki”. Jest klimatyczna, pasuje do opowiadanej historii i scenerii - główny motyw, który pojawia się w menu jest po prostu rewelacyjny. Reszta oprawy dźwiękowej nie jest może równie dobra, ale trzyma solidny poziom.
Mimo widocznego narzekania w tekście myślę, że jednak warto dać szanse Aniołowi Śmierci, zwłaszcza teraz, kiedy jego cena jest niewielka, a ilość błędów znacząco zmniejszona w stosunku do edycji premierowej. Tytuł ten potrafi wciągnąć, ale czasami też mocno do siebie zniechęcić. Jest to wyraźna, choć nie do końca udana próba odświeżenia serii. Dopiero rewelacyjna Legenda spełniła te zadanie w stu procentach.
recenzja dodana przez:
Madt
który uważa że gra ma takie plusy i minusy
+ Udźwiękowienie, zwłaszcza muzyka
+ Ciekawa fabuła
+ Sporo nowości i zmian...
− ...z których nie wszystkie wyszły grze na dobre
− Sterowanie
− Ani to rewelacja, ani rewolucja, a twórcy obiecali inaczej
Ocena wszystkich
recenzentów
6.0
Grafika 60%
Dźwięk 80%
Gameplay 60%
Marcjan 1995: Mrok to moje drugie imię... (PC)
Marcjan 1995: A ja sobie zwisam. (PC)
Marcjan 1995: Odstrzelić ci łeb ?! (PC)
Marcjan 1995: Eat this ! (PC)












