Gaminator. Gry online.

graj lub zgiń
Szukaj

Jesteś tutaj pierwszy raz. Bardzo nam miło. Zarejestruj się, aby zyskać dostęp do największej bazy video o grach, możliwości wrzucania swoich treści, a także do systemu podpowiadania gier – Game Connect.

Logowanie

Zamknij Wyślij uwagę
 

Team Fortress 2 (PC)

Lubię to! 47

Premiera Świat - 10 październik 2007 Premiera Polska - 19 październik 2007

Ocena użytkowników: bardzo dobra

1 osób chce zagrać w tą grę

miejsce w rankingu:38

 

 

Gatunek: Akcja/Arcade Podgatunek: Strzelanka, Taktyczna Cechy gry: FPP

Rozgrywka: Multiplayer

Moja ocena: 1 2 3 4 5

 

Game market

zgłoś tę grę

Na tę platformę mamy: 21 screenów, 15 video, 2 recenzji, 17 newsów,

CRY SOME MORE!

[ zobacz inne recenzje 2 ]
Najlepsza recenzja dodana przez NBlast NBlast
Pisząc tą recenzję śmiało mogę ją nazwać długodystansową. Jak zapewne się orientujecie Team Fortress 2 wraz z całą resztą Orange Boxa, został wydany na oko jakiś rok temu. To teraz pytanie za 100 punktów, a odpowiedź za 200: Ile czasu spędziłem przy tej grze? Miesiąc? Dwa? Otóż gram w TF2 od calutkiego roku i jeszcze mi się nie znudził

"Haha! You got owned!" - Scout (*)



A teraz pytanie bonusowe: Jaka gra komputerowa powstawała najdłużej? Prey? Stalker? Duke Nukem Forever? Dodatkowo biorąc pod uwagę to, iż Duke NIE powstał, to żadna z tych odpowiedzi nie jest poprawna. Dziewięć lat - tyle czasu potrzebowali ludzie z Valve aby stworzyć Team Fortress 2, następcę słynnego już modu do pierwszego Kwaka. Przez ten cały czas twórcy zmieniali koncepcje oraz styl rozgrywki, aby spełniły one oczekiwania zarówno graczy jak i samych autorów gry. Skończone dzieło trafiło na blaszaki, XBoxy 360 i PS3, jak już wspominałem, około rok temu w zestawie The Orange Box. Wszyscy spodziewali się malutkiego shooterka, który miał załatać dziurę miedzy Half-Life 2 a Portalem na krążkach z Pomarańczowego Pudełka. Dodatkowo tacy konkurenci jak ET: Quake Wars czy UT3, nie napawali optymizmem. A jednak wyszło na to, że TF2 stał się istnym czarnym koniem, który zaciekle walczył o pierwsze miejsce na mecie. Jak dla mnie: udało się jak Kubicy na GP Kanady 2008 (**).

"Give 'em hell boys!" - Soldier



Ale o co tak właściwie w Team Fortress chodzi? Otóż najprościej ujmując TF2 to sieciowy, drużynowy FPS oparty na grywanych klasach. Wchodząc na serwer (w grze nie ma trybu Singleplayer ani nawet botów, które można by tłuc w samotności, ale to grze niepotrzebne) najpierw dołączamy do jednej z dwóch drużyn: RED lub BLU, a następnie wybieramy jedną w dziewięciu występujących w grze klas (o nich później) i już możemy brać się do drużynowej rozwałki. Wtedy naszym oczom ukazuje się wystylizowany, zabawny i "nie-do-końca-na-serio" świat. Choć na grafikę poświecę osobny akapit to już mogę powiedzieć, że FPSa w takiej konwencji nigdy nie widzieliście - wszystkie postacie wyglądają jakby zostały wzięte z jakiejś kreskówki. Miejscówki swoją stylistyką i konstrukcją zachwycają, ale nie monumentalnością, lecz stylem graficznym. Zresztą warto popatrzeć na screeny, bo to tak jakby kupując Maybacha, w ogóle nie zajrzeć do jego wnętrza (warto nadmienić, że niemal każda tekstura była ręcznie malowana i skanowana do komputera!).

"Mmmphya harrgh mrgha hrghgph!" - Pyro



Gdy już przestaniemy się zachwycać stylistyką (wytrzyj tę ślinę!), warto spojrzeć na mapy, a przy okazji tryby rozgrywki, gdyż to od mapy zależy, co grupa maksymalnie 32 graczy ma za zadanie robić. Tychże zadań nie jest jakoś super dużo, ale niektóre z nich występują w kilku odmianach. Są to: Capture The Flag (najbardziej klasyczna konkurencja, z tym że zamiast flag każda drużyna stara się chronić i kraść teczki z tajnymi dokumentami), Capture Point (występujący w kilku odmianach: od takich gdzie jednocześnie atakujemy i bronimy punktów kontrolnych przez wersję gdzie jedna drużyna tylko atakuje, a druga broni, do takich gdzie walczymy o terytoria), PayLoad (jedna drużyna stara się "przepchać" wózek z gigantyczną bombą do bazy przeciwnika, a druga jej w tym przeszkadza) oraz specjalny tryb Arena (Połączenie Team Deathmatch z Capture Point). Tryby zabawy są dobrze pomyślane i na tyle elastyczne, że nawet kilkunaste (kilkusetne?) podejście nie powoduje znużenia. Co do map - z początku było ich sześć, ale Valve w kilku update'ach zwiększyło tą liczbę o trzy duże do zwykłych rozgrywek, pięć małych dla trybu Arena, oraz trzy stworzone przez prężną społeczność TF2 (wybrane z setek innych w formie konkursu). Dlatego z liczby złudnie klaustrofobicznej zrobiła się całkiem niezła sumka. Dlaczego złudnie? Często może wam się wydawać, że mapa, na której toczy się rozgrywka jest strasznie mała - macie racje - wydaje się wam. Okazuje się jednak, że to dopiero jedna z 3 części olbrzymiego terenu, a wystarczy utorować sobie drogę przez drużynę przeciwnika.

"I'm a black, Scottish Cyclops..." - Demoman



Jedną z największych zalet TF2 jest to, że gdy wybieramy klasę, nie wcielamy się w bezimiennego żołnierza, który wygląda jak milion pięćset sto dziewięćset innych takich samych bezimiennych żołnierzy, tylko wchodzimy w skórę zabawnej postaci, mającej swój własny charakter oraz usposobienie. A więc wybierając klasę możemy zdecydować się na Scouta, który spożył tyle kofeiny, ze mogłaby przekroczyć dawkę śmiertelną; Soldiera - trochę szurniętego weterana drugiej wojny światowej wyposażonego w bazookę, który w kwestii zwariowania musi niestety ustąpić kolejnej klasie, bo Pyro to po prostu totalny psychopata-piroman, który próbuje (próbuje to dobre słowo) się z nami dogadać przez maskę przeciwgazową. Demoman to za to czarnoskóry Szkot, który lepiej powinien chodzić na spotkania AA, gdyż często mu się zdarza mieć parę promili w czasie walki, a i to ważne bowiem od samego patrzenia na ładunki wybuchowe, które dzierży, eksploduje głowa. Ale dla grubiutkiego Heavy Weapons Guya (w skrócie Heavy'ego) to jednak nie ważne, gdyż całe jego życie krąży wokół jednej kobiety - Saszy - szybkostrzelnego miniguna (szybkostrzelnej minigunki?) made in ZSSR. Engineer woli jednak myślenie niż brutalną siłę, gdyż budowane przez niego działka strażnicze mają więcej siły ognia niż jego nazwisko tytułów (zwykło nazywać się go dok. prof. mgr. Inżynier). Dla odmiany Medic, nasz kolega zza Odry, przyprawia całą naszą służbę zdrowia o palpitację serca. Broszką dla kolejnej klasy, pochodzącego z kraju aborygenów Snipera są headshoty - i to w ilości hurtowej. Lecz nie martwcie się tylko o głowy, bo przebierający się z członków drużyny przeciwnej Spy tylko czeka aby wbić Wam nóż prosto w plecy.
Charakter postaci, przejawia się podczas gry - bez przerwy słyszymy różnorakie odzywki wypowiadane przez naszych żołnierzy na temat sytuacji na polu walki (na przykład, gdy jako Heavy rozwaliliśmy połowę drużyny przeciwnika, mamy szansę usłyszeć Marsz Żałobny Chopina w wykonaniu "Grubego"). Do tego dochodzą Taunty, czyli drwiny, które uruchamiamy jednym z klawiszy. Każda klasa ma swój komplet i naprawdę warto je zobaczyć. Uwaga! Minister Zdrowia Ostrzega: Niektóre z tych scenek mogą spowodować uszkodzenia ciała, bowiem jest możliwość spadnięcia ze śmiechu z krzesła. Można (na nawet trzeba) obejrzeć też filmiki promujące grę z cyklu "Meet the..." na YouTube czy Steam - polecam!

"You are sooo small, it's funny to me!" - Heavy



Jak w każdym "klasowym" netowym FPSie, ważne jest aby klasy były zrównoważone, ciekawe i uzupełniały się siebie nawzajem. Przy takiej ilości, trudno jest wyważyć wszystkie elementy rozgrywki. Jednak Valve się to udało, bo każda klasa ma swoje zady i walety. Na ten przykład Heavy'ego najtrudniej uśmiercić, ale za to porusza się w tempie czołgu, ale trzeba przyznać, nieźle uzbrojonego. Scout za to ma bardzo mało punków życia, ale porusza się tak szybko, że strasznie trudno jest w niego trafić. Do tego każda klasa ma inne priorytety i wcielając się w nią musimy przystosować się do innego stylu rozgrywki: Soldier dzięki wyrzutni rakiet świetnie sprawdza się jako siła uderzeniowa. Pyro działa z zaskoczenia, podpalając wszystkich zanim się zorientują, że wzrosła im temperatura w gaciach. Demoman ma za zadanie pomagać drużynie jako wsparcie artyleryjskie (Granatnik), ale dzięki samoprzylepnym bombom, może tworzyć "wąskie gardła" dla drużyny przeciwnej. Engineer swoimi działkami broni newralgicznych punktów na mapie (buduje także zasobniki i teleportery pomagające drużynie), a Scout stara się przejmować te punkty gdyż robi to szybciej od innych klas. Medic leczy swoich towarzyszy za pomocą specjalnej broni i po jej załadowaniu może dać chwilową nieśmiertelność, temu kogo leczy. Spy potajemnie inwigiluje bazę wroga, i w tempie Zupek Instant zabija maruderów śmiertelnym ciosem w plecy. Snajper w specjalnych miejscach campuje i poluje na ofiary, a Heavy brany jest jako żywy T-34(***).
Każda klasa posiada swoje własne uzbrojenie, charakterystyczne dla danego stylu rozgrywki. W każdym przypadku jest to broń podstawowa, pomocnicza oraz do walki w zwarciu plus ewentualne narzędzia. Jednak i tu twórcy popisali się swoim humorem, ponieważ wśród broni znajdziemy m.in.: kij bejsbolowy, saperkę, butelkę whisky, tekturową maskę (służącą spy'owi do "przebierania się" za wrogów), karabin na strzykawki czy kanapkę. Przy tym Valve mniej więcej co miesiąc wydaje specjalne update'y w których kolejne klasy otrzymują możliwość odblokowania, poprzez zbieranie popularnych achievementów, nowych broni - zamienników, którymi możemy podmienić jej wcześniejszą wersję (takie aktualizacje pojawiły się na razie dla Medica, Pyro i Heavy'ego). Jeżeli martwicie się, że powoduje to wzmocnienie dla weteranów, to się mylicie. Wady starych broni są zastępowane nowymi, a biorąc nowa broń, zmieniamy tylko w nieznacznym stopniu styl gry dana klasą.
Różnorodność klas ma tę wadę, że zmieniając specjalizację z jednej na drugą (można to zrobić natychmiast i jeżeli jesteśmy w spawnroom - bez samobójstwa postaci - choć możemy też włączyć opcję automatycznego zmieniania na wybraną klasę po śmierci w walce), zmieniamy także sposób rozgrywki, a kompletne nauczenie się gry daną klasą trochę potrwa. Nie ma co liczyć na taryfę ulgową od innych. Dlatego warto na początku wymaszerować się w jednej klasie, aby później nauczyć się grać kolejną.

"I told ya, don't touch that darn thing." - Engineer



Teamplay - hasło kluczowe, dla każdej drużynowej strzelanki. Choć w sumie wszystko zależy od samych graczy, czasami w tego typu grach zdarza się, że cała strategię można sobie totalnie olać, a wygrana sama pcha się do kieszeni. TF2 na całe szczęście nie trzeba się o to martwić. Strategia i współpraca w tej grze jest priorytetem jeżeli chce się wygrać, choć i tak wszystko zależy od naszych kolegów z sieci. Bywają serwery, gdzie liczy się tylko brutalna siła i nikt nie bawi się w wykonywanie zadań, choć trzeba przyznać, że nawet gdy gramy w tym stylu, zabawa jest przednia. Oczywiście nie każdemu może się taki schemat podobać, ale wystarczy znaleźć odpowiedni serwer i już można się bawić w "Małego Pattona". W grze zaimplementowano "różę komunikacji" dzięki której nasza postać otrzymuje wachlarz różnych tekstów. Możemy zatem lepiej zgrać się z drużyną ("MEDIC!!!"). Pomaga też wbudowany w grę system VoIP, więc jeżeli jesteście szczęśliwymi posiadaczami mikrofonu możecie na bieżąco gnoić przyjacielskiego medyka, że nie robi tego co trzeba. I niestety zdarza się, ze trzeba tak robić, bo nooby nigdy nie śpią i czasami, na szczęście nie często, spotykamy idiotów świadomie psujących nam rozrywkę.

"Danke, Dummkopfs!" - Medic



Ogólnie nie mam do TF2 żadnych większych zastrzeżeń, jednak twórcy wprowadzili do gry parę elementów, które nie tyle mi przeszkadzają co mogą nie przypaść do gustu innym graczom. Na przykład system losowych krytycznych strzałów, który może niektórym się spodobać ze względu na urozmaicenie zabawy, inni mogą go znienawidzić z powodu loterii jaką wprowadza (postać ZAWSZE ma szansę na wystrzelenie krytycznego pocisku, choć gdy zabije się kilku graczy pod rząd prawdopodobieństwo takiego strzału zwiększa się). Wyjadaczy starych TF może wkurzyć brak granatów, a mnie osobiście czasami wnerwia auto-ballancer drużyn, który może mocno zaleźć za skórę.
Jeżeli miałbym się do czegoś naprawdę przyczepić to jest to lokalizacja. Czcionki użyte w grze nie posiadają polskich znaków, więc każdy przetłumaczony tekst (polonizacja kinowa) wygląda tak, że może być trudność z powstrzymaniem odruchu wymiotnego. Po za tym często możemy natrafić na jakiś bug, ale te na szczęście są na bieżąco łatane. Czasami też sama rozgrywka staje się irytująca gdy w dźwięku trzech liter: W, T i F widzimy jak Spy niespodziewanie wbija nam nóż w plecy albo Sniper zabija nas z odległości jak z stąd do Włoszczowy. Ale to wynika nie z powodu błędu programistów, ale ze stylu rozgrywki, jaki zaserwowali mam twórcy.

"Thanks for standin' still, wanker!" - Sniper



Wracając do grafiki to warto wspomnieć, że gra hula na niezniszczalnym silniku Source, a wiec nawet na nie najnowszym komputerze gra powinna chodzić płynnie. Do tego dzięki unikalnemu stylowi graficznemu gra będzie się starzeć o wiele wolniej od konkurencji, dodatkowo nie można odmówić grze wodotrysków takich jak HDR. Gra wygląda ładnie i grafice nie mogę niczego zarzucić W tym tytule aspekt wizualny gra ważną rolę ale powoduje tu uśmiech na twarzy przez bardzo długi czas. Naprawdę opłaca się zobaczyć screeny lub trailery nawet jeżeli jesteście fanami RPG - choćby i turowych ;)
Co do audio, głosy postaci to światowa czołówka - podkładający je aktorzy odwalili kawał dobrej roboty. W każdym usłyszanym słowie czuć profesjonalizm i humor zarazem. Także muzyka, która słyszymy w menu jest miła dla ucha i idealnie wpasowuje się w klimaty gry. Szkoda tylko, że odgłosy takie jak zabranie apteczki czy paczki amunicji, są takie same jak w innych grach na silniku Source, np. Half-Life 2. Nie robi to żadnego problemu, ale twórcy przepuścili dodatkową okazję do wywołania u nas uśmiechu.

"Oh dear, I've made quite a mess." - Spy



Nikt się nie spodziewał takiego sukcesu. Codziennie TF2 odpala tysiące graczy, a obecnie w ruchu działa około 3 tys. różnych serwerów. Społeczność graczy działa na pełnych obrotach a Valve bez przerwy udoskonala swój produkt kolejnymi łatkami. Jak dla mnie zakupienie TF2 w Orange Boxie było interesem stulecia. Trzeba przyznać, że nieźle mnie wciągnęło. Gra JĄ ma - ma tą samą moc przyciągania co inne naprawdę dobre produkcje. Tak, rozgrywka jest czasami irytująca a niektórym może się w ogóle nie spodobać (wątpiących kieruję na darmowe weekendy, będące od czasu do czasu na Steamie), ale niezłe akcje w zespół ze swoją drużyną dają naprawdę wiele satysfakcji i zapadają w pamięci na naprawdę bardzo, bardzo, bardzo długo. Jeżeli tylko nie przeraża Was korzystanie z systemu spod znaku Pary, to tak gra powinna zainteresować wszystkich lubujących się w internetowych strzelankach, choć i inni naprawdę mile widziani. Od serca i spoconych przy grze palców: Polecam przez duże P!

* Wszystkie odzywki ze śródtytułów pochodzą wprost z gry
** Dla nie rozeznanych - Kubica wtedy wygrał
*** Rosyjski czołg z czasów Drugiej Wojny Światowej

Podobała Ci się recenzja? Jeśli tak kliknij "graj"

recenzja dodana przez: NBlast NBlast który uważa że gra ma takie plusy i minusy

+ Plusy

+  Prześliczna, kreskówkowa grafika
+ Klasy? także kabaretu :)
+ Niezłe mapy
+ Tryby rozgrywki
+ Tendencje strategiczne
+ Wszędobylski humor
+ Głosy postaci
+ Wciąga!!!

Minusy

  Możliwość "odbicia się" od gry
 Kilka dyskusyjnych pomysłów
 Z emocji (lub irytacji) można zniszczyć klawiaturę
 Lokalizacja wołająca o pomstę do nieba
 Bugi, ale są tak rzadkie, że żal mi tutaj miejsca

dlatego NBlast
ocenia tę grę na:

9

Grafika 90%

Dźwięk 80%

Gameplay 90%

Ocena wszystkich
recenzentów

9.0

Grafika 85%

Dźwięk 85%

Gameplay 95%

[ + dodaj screen ]

czason411: Ale..ja chciałem MINIGUNA !!! (PC)

czason411: 3 okrążenie za nami. Prowadzi Pyro!!! (PC)

NBlast: Robota aż im się pali w rekach... (PC)

NBlast: Biegnę po aparat! (PC)

Przejmij panowanie nad grą

Teraz

Użytkownicy, którzy lubią tę grę:

Gaminator.tv

Projekt dofinansowany ze środków Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego w ramach Programu Operacyjnego Innowacyjna Gospodarka