The Punisher (PC)
Premiera: nie znamy jeszcze daty premiery
Ocena użytkowników: bardzo dobra
1 osób chce zagrać w tą grę
miejsce w rankingu: n.a.
Na tę platformę mamy: 29 screenów, 2 recenzji,
Sadyzm kontrolowany
[ zobacz inne recenzje 2 ] Najlepsza recenzja dodana przez
E. Siekiera
Eugeniusz Siekiera
Szkopuł w tym, że Frankowi pewne draby nadepnęły na odcisk. W chwili, gdy zmasakrowali jego rodzinę, podpisali na siebie wyrok śmierci. W zasadzie to już nie żyli. Pozostawała jedynie kwestia czasu, ta zaś dla człowieka pragnącego zemsty nie ma większego znaczenia. Prędzej czy później i tak dopnie swego.
Brutalność na cenzurowanym
Dzieło Volition jest wypadkową Max Payne'a i Manhunta, niestety nie dorasta do pięt żadnemu z nich. Z Maxa weźmy perspektywę, tony spluw i radosną rozwałkę z wyskakującym zewsząd mięsem armatnim. Manhunt z kolei mógłby być wzorcem, jeśli idzie o wspomnianą brutalność. Najwyraźniej twórcy Punishera wzięli sobie za punkt honoru, by ich gra przekroczyła kolejną granicę dobrego smaku i na gruncie sadyzmu pobiła "niesławne" dzieło Rockstara.
Co prawda, pomysłowość ekipy w temacie efektownego wykańczania przeciwników przerosła moje najśmielsze oczekiwania, ale efekt końcowy okazał się jakiś taki karykaturalny, komiksowy i pozbawiony wyrazu. Co więcej, podczas najgorętszej fazy uśmiercania ofiary ekran pokrywa charakterystyczny czarno-biały filtr, a kamera w razie potrzeby ucieka na bok, byśmy nie byli zmuszeni oglądać, jak wiertło przeszywa czaszkę jakiegoś delikwenta. Z jednej strony całkowicie rozumiem takie podejście, z drugiej zaś można pokusić się o wniosek, że wylano dziecko razem z kąpielą, bowiem chcąc zrobić najbardziej brutalną grę wszechczasów, jednocześnie ją ocenzurowano. W pomysłach na uziemienie wroga Manhunt był dość, powiedziałbym, tradycyjny (ot bejzbol, łom, młotek, odłamek szkła, względnie worek foliowy w razie, gdyby zabrakło ciekawszych narzędzi), ale znacznie bardziej wyrazisty, a przez to sugestywniejszy i mocniej oddziałujący na psychikę odbiorcy.
Pozostańmy jednak przy temacie recenzji. Całe to mordowanie na tysiące wymyślnych sposobów jest tylko opcją, z której rzecz jasna wcale nie trzeba korzystać. Co więcej, pełni rolę swoistego straszaka, służącego do wydobywania zeznań z ofiary. Innymi słowy - sam fakt, że potrzymasz gościa nad basenem z rekinem nie oznacza jeszcze, że żarłacz będzie miał soczystą kolację. Można bowiem przycisnąć draba, dowiedzieć się, czego trzeba i potraktować ulgowo, wykorzystując na przykład w charakterze żywej tarczy, bądź humanitarnie sprzedać mu kulkę w łeb, żeby się biedak nie męczył.
Z przesłuchiwaniem wiąże się mini-gierka, w której manewrujemy za pomocą gryzonia. Z początku jest dość prosto, jednak im dalej w las, tym margines błędu jest mniejszy, co za tym idzie - trudniej złamać gościa, łatwiej z kolei pozbawić go życia. Zresztą, system przesłuchań nie ogranicza się jedynie do określonych punktów. Każdego napotkanego typka można złapać i na cztery rozmaite sposoby zmusić do spowiedzi. Pozostają jeszcze specjalne miejsca, które służą już tylko i wyłącznie mniej lub bardziej wymyślnemu zabiciu ofiary. Bez przesłuchań, bez pertraktacji, za to z przeszywającym ciemności krzykiem nieszczęśnika.
Żmudna robota sadysty
Wspomniane atrakcje z oczywistych względów były swoistą lokomotywą, napędzającą popularność dzieła Volition, wszak nic tak nie przyciąga spragnionej wrażeń gawiedzi, jak sadyzm nieustannie balansujący na granicy dobrego smaku. Jak mówiłem, średnio to w ostatecznym rozrachunku wyszło z uwagi na wprowadzoną cenzurę. Po drugie - ileż można? Raz, dwa, a nawet dziesięć razy - i owszem. Choć sposobów mamy tu bez liku, z czasem zaczynają zwyczajnie w świecie nużyć. Przesyt jest niezdrowy i źle wpływa na grywalność, bo to, co z początku może szokować, w zbyt dużych dawkach potrafi uśpić nawet najwrażliwsze żołądki. Pozostaje więc cała reszta, czyli masowe strzelaniny z absurdalną ilością przeciwników.
I na tym gruncie nie wszystko gra, jak należy. Fakt, że na krótkie posiedzenia tytuł ten nadaje się idealnie i potrafi należycie zrelaksować po męczącym dniu, ale próba dłuższej kampanii odkrywa wszystkie wady i niedociągnięcia programu. Choć model rozgrywki z grubsza przypomina Maxa Payne'a (Frank nawet w podobny sposób rzuca się przed siebie), darmo tu szukać finezji dzieła Remedy. Sytuacji nie ratuje również przeciętna oprawa graficzna. Gra skalowana pod najsłabszy sprzęt tamtego okresu na PC straszyła tragicznej jakości teksturami, kanciastym otoczeniem i kiepsko uszczegółowionymi modelami postaci. Z pominięciem Franka, wszyscy ludzie przewijający się w tle wyglądają wręcz karykaturalnie. Już w dniu premiery The Punisher był technicznie zacofany o jakieś 2-3 lata. Jak wygląda to na chwilę obecną, mówić chyba nie trzeba. Z kolei całkiem nieźle wypadła dźwiękowa strona programu. Muzyka dla odmiany przetrwała próbę czasu i z przyjemnością można jej słuchać po dzień dzisiejszy.
Drobnym, acz miłym bonusem jest system punktów i upgrade’ów. Gra nie posiada trybu rozgrywek sieciowych, ale dla spragnionych wrażeń graczy jednorazowe zaliczenie scenariusza nie musi oznaczać końca przygody. Wszystko dzięki przyznawanym w trakcie misji punktom, za które wykupujemy kolejne ulepszenia. Osiąganie najwyższych wyników wymaga dłuższej praktyki i większego obycia w temacie.
Choć The Punisher okazał się klasycznym przeciętniakiem z niemałym bagażem wad, zdobył sobie sporą rzeszę wielbicieli. Sukcesu należy upatrywać w końskiej dawce brutalności i bezpretensjonalnej sieczce. Niby wszystko jest na swoim miejscu, mamy odpowiednio mroczny, znany z komiksu klimacik, przebogaty asortyment uzbrojenia i rosnące lawinowo stosy trupów. Mimo wszystko czegoś mi tu brakowało. Postawiłbym na ostateczny szlif, ewentualnie kilka dodatkowych pomysłów, które wprowadziłyby do wielogodzinnej mordowni trochę pieprzu i urozmaicenia.
recenzja dodana przez:
E. Siekiera
który uważa że gra ma takie plusy i minusy
+ niezły klimat
+ w krótkich sesjach daje należytego kopa
+ system przesłuchań
+ przyzwoita muzyka
− zacofana oprawa graficzna
− na dłuższą metę potwornie nuży
− niby skrajnie brutalna, a ocenzurowana
Ocena wszystkich
recenzentów
7.0
Grafika 65%
Dźwięk 75%
Gameplay 70%
Sever: Dwie giwery! To jest to! (PC)
Sever: Gadaj! Czy żwirek kręci z muchomorkiem!? (PC)
Sever: Bo placki były za drogie... (PC)
Sever: Strój mikołaja mi nie pasował... (PC)
Postacie [6]
- Nazwa: M-60
- A.K.A.: Świniak, Pig
- Typ: Broń
- Nazwa: M16
- A.K.A.: Narzędzie Demokracji, Armalite, Emka
- Typ: Broń
- Nazwa: Ingram MAC-10
- Typ: Broń
- Nazwa: Desert Eagle
- Typ: Broń
- Nazwa: Colt M1911
- Typ: Broń
- Nazwa: FN P90
- Typ: Broń

