Gaminator. Gry online.

graj lub zgiń
Szukaj

Jesteś tutaj pierwszy raz. Bardzo nam miło. Zarejestruj się, aby zyskać dostęp do największej bazy video o grach, możliwości wrzucania swoich treści, a także do systemu podpowiadania gier – Game Connect.

Logowanie

Zamknij Wyślij uwagę
 

Hegemonia: Żelazne Legiony (PC)

Lubię to! 4

Premiera Świat - 13 listopad 2002 Premiera Polska - 29 listopad 2002

Ocena użytkowników: dobra

0 osób chce zagrać w tą grę

miejsce w rankingu: n.a.

Deweloper: Digital Reality Dystrybutor: Licomp Empik Multimedia Wydawca: Wanadoo

 

Gatunek: Strategia Cechy gry: Wolna kamera

Tematyka: Science-Fiction, Rozgrywka: Singleplayer/Multiplayer

Moja ocena: 1 2 3 4 5

 

grasz?
close

Game market

zgłoś tę grę

Na tę platformę mamy: 6 video, 1 recenzji,

Konkurencja dla Homeworlda.

[ zobacz inne recenzje 1 ]
Najlepsza recenzja dodana przez Teacher Commander Teacher Commander

Prawie zwycięzca...


Tytułem wstępu - Hegemonia: Legion Of Iron jest dziełem pewnego węgierskiego studia, Digital Reality, znanego z serii Imperium Galactica, więc natkniemy się tu na rozwiązania z tej właśnie serii. Gdy pierwszy raz spotkałem się z Hegemonią (dołączoną jako demo do pewnego cudownego pisma komputerowego), myślałem o dwóch rzeczach: o tym jak trudne było sterowanie w NAPRAWDĘ trójwymiarowym środowisku, i o tym, że gra ma przepiękną grafikę. Jednak nie samą grafiką gra żyje. Ma ona jeszcze inne zalety, czyniące z niej godnego konkurenta dla serii Homeworld.

Tam gdzie nie dotarł żaden człowiek.


Akcja gry rozpoczyna się na początku XXII wieku, dokładnie w 2104 roku. Ludzie skolonizowali praktycznie cały Układ Słoneczny i wydawało by się, że wszyscy żyją w powszechnej szczęśliwości otoczeni zaawansowanymi technologiami, całą masą surowców, niewyczerpalnymi źródłami energii i innymi rzeczami podnoszącymi standard ludzkiego życia. Jednak owy rozwój odbywał się w takim tempie, że większość naukowców emigrowała z Niebieskiej Planety na Marsa, co nie podobało się rządowi Ziemi. Mało tego, kolonie (ze stolicą właśnie na Marsie) chciały ogłosić pełną niepodległość, na co rząd ziemski nie mógł się absolutnie zgodzić. Na dodatek, kiedy już osiągnięto pewien kompromis, statek konsularny kanclerza Thidala z Marsa, został w drodze na Księżyc zaatakowany i zniszczony wraz z eskortą przez nieznanych sprawców. Oczywiście, nikt się do tego nie przyznaje, co po krótkim czasie doprowadza do wojny między Ziemią a kolonistami. Jednak jak każda wojna i ta się kiedyś skończy. Tyle tylko, że za miedzą naszego w miarę bezpiecznego słonecznego podwórka, czekają na ludzi jeszcze inne problemy. Powiem tylko, że w grze ogólnie natkniemy się na trzy (razem z nami) rasy, a dwie jeszcze będą wplątane w fabułę (w kampaniach koncentrujemy się na grze ludźmi, a w multiplayerze mamy dostęp do pozostałych dwóch).
Ogólnie czeka nas podróż przez cały Układ Słoneczny oraz wycieczki do odległych systemów gwiezdnych. I to jaka podróż!

Ugh! Oślepłem!


Pierwsze co wam się rzuci na wzrok po odpaleniu gry to perfekcyjnie zrobione intro, będące połączeniem widoków z gry i fotorealistycznego filmiku. Kurde, zostało to tak dobrze zrobione że może konkurować z filmami Blizzarda. Może i przesadzam, ale intro naprawdę robi wrażenie, tak samo jak pozostałe filmy w grze. Potem natkniemy się na całkiem ładne menu z ruchomym tłem. Znajdziemy tam to co zwykle czyli dwie kampanie, grę wieloosobową, opcje, pliki do wczytania i rzecz jasna, ku utrapieniu komputerowych zombie, wyjście z gry. Powiem jeszcze, że po najechaniu na któryś z elementów menu, pokazują się całkiem zabawne podpisy/ komentarze (tak zresztą jak w czasie gry i po ukończeniu/zawaleniu misji). Zaś gdy grę rozpoczniemy już, oczka nasze zaatakuje piorunująco przecudna grafika. Niech to licho, niektóre dzisiejsze gry mają gorszą grafę. Dookoła nas unoszą się planety, księżyce, obłoki pyłu, pola asteroid, wraki statków, gwiazdy, a w oddali widzimy przecudne mgławice, obłoki, dalekie konstelacje. W grze natkniemy się nawet na czarne dziury, a gwiazdy są tak jasne że lepiej się do nich nie zbliżać. Tak samo perfekcyjnie wyglądają strumienie gazów z silników naszych statków, efekty strzałów czy wybuchy (te to już w ogóle istny majstersztyk). Jeszcze jedną rzeczą na którą powinniśmy zwrócić uwagę, są fantastyczne efekty pól siłowych otaczających okręty. Niejeden film s-f ma gorsze efekty z nimi związane. Modele statków, stacji kosmicznych czy całej reszty też są wykonane wzorcowo. Co najlepsze, gra wcale nie ma wysokich wymagań, więc na nieco słabszych kompach, prze lekko zmniejszonych detalach, powinna chodzić, jeżeli nie płynnie, to przynajmniej bez problemów.

Zacna to pieśń, doprawdy zacna.


Drugą sprawą, na którą warto zwrócić uwagę w Hegemoni, to muzyka i dźwięk. Ta pierwsza zrobiona jest tak, żeby odpowiadała klimatom takiego kosmicznego sciene-fiction. Mamy tutaj nieco ponad dziesięć utworów pogrupowane w zależności od sytuacji na ekranie. Kiedy nic się nie dzieje, a my budujemy, badamy lub przemieszczamy nasze okręty, możemy usłuszeć muzykę która bardzo przypomina podkłady dźwiękowe ze Star Trek-a (np. z The Next Generation). Zaś kiedy zostaniemy zaatakowani lub my zaatakujemy, do naszych uszu dociera prawdziwie imperialno-marszowo-hegemonistyczna muzyka. Powiem że do bitwy nadaje się ona idealnie. Co zaś się tyczy odgłosów wybuchów i strzałów z broni, to tak cudnych eksplozji, nie usłyszy się zbyt często. Aż czuć ten rozrywany kadłub okrętu już samym dźwiękiem. Przy odgłosach broni też się postarano. Każda brzmi inaczej. Oczywiście z racji tego że to gra w kosmosie, gdy patrzymy z odległości kilkuset kilometrów, nic nie usłyszymy. Co najwyżej dźwięki środowiskowe, też zresztą zrobione na poziomie.

Terraforming ending.


Czas powiedzieć coś o samej rozgrywce. Gra jest podzielona na kilka różnych epizodów, a każdy epizod składa się z pewnej ilości misji. O ile pierwsze epizody kampanii ziemskiej i marsjańskiej są rożne pod względem wykonywanych zadań, to późniejsze są prawie że takie same. Co najwyżej poznajemy je z perspektywy innego bohatera głównego, gdyż nie ma tak, że pierwszy epizod (czyli wojna w Układzie Słonecznym) skończy się zwycięstwem obu stron. Wygrywa albo Ziemia, albo Mars; takie alternatywne zakończenia. Można wtedy zrozumieć dlaczego później jest tak samo, lecz gdyby twórcy się trochę bardziej wysilili, można by coś z tym zrobić. A tak, takie same epizody trzeba zaliczyć na minus. Mały, ale minus. Co do bohaterów, to oprócz tych głównych i tych pobocznych wplecionych w kampanię, natkniemy się jeszcze co jakiś czas na bohaterów-najemników, którzy będą oferowali swe usługi. Każdy zaś bohater ma wiedzę i umiejętności na inny temat, jeden będzie zwiększał wytrzymałość, inny lepiej będzie zbierał podatki , a inny zna się na badaniach. No właśnie - badania, podatki. Oznaczają one kolonie. I tak właśnie jest. Oprócz zwykłej tułaczki po kosmosie, możemy tutaj zarządzać i zakładać kolonie, zwłaszcza w późniejszych epizodach. Moduł zarządzania jest tutaj całkiem nieźle wykonany. Na planetach musimy dbać o rozwój, zdrowie i rozrywkę naszych mieszkańców. Budujemy więc różne budynki (nie widzimy ich, są tylko pokazane ich ikonki w panelu budowania i w miejscach budynków zbudowanych), które służą tym właśnie celom. Planety to też (oprócz ruchomych kopalni na asteroidach) sposób zarabiania kredytów, poprzez ściąganie podatków (nie wolno jednak z nimi przesadzać). A żeby planeta nie była bezbronna, możemy na niej zabudować też orbitalne działa obronne i planetarne tarcze ochronne. Ogólnie co do panelu zarządzania koloniami, nie mam żadnych zastrzeżeń. Jeszcze tylko słówko o jednostkach. W grze mamy podział na statki cywilne i militarne. W tych pierwszych znajdziemy transportowce międzyplanetarne i międzygwiezdne (są one kolejnym dostawcą kasy kiedy za ich pomocą handlujemy), zbieracze wraków, ruchome kopalnie, statki kolonizacyjne itd. Zaś w wojskowych mamy myśliwce, korwety, krążowniki, statki szpiegowskie, pancerniki, bazy wojskowe itp. Jak już mówiłem ich modele są ładnie wykonane, lecz ci którzy grali w Homewolrd, zauważą dysproporcje w ich wielkości. Owszem, pancernik będzie kilkanaście razy większy od myśliwca, ale gdzie im tam do tej skali jaką spotykamy w Homeworldzie. Niby nic nie znaczącego, ale to też można zaliczyć na minus, choć malutki. W końcu dochodzimy do ostatniej części rozgrywki, czyli badań. Nie musimy stawiać żadnych laboratoriów, ale na badania mamy przeznaczoną z góry określoną liczbę punktów. Są one podzielone na 7 kategorii, z czego cztery są powiązane z czterema rodzajami broni w grze. Raz zbadana technologia przechodzi do następnych misji (i chwała twórcom za takie coś), jednak nie mamy nieograniczonej liczby punktów na badania, więc musimy wybierać mądrze. Dlatego np. nie warto rozwijać wszystkich broni naraz - co najwyżej dwie. Trzeba rzec coś o trybie rozgrywki wieloosobowej. Temu kto go odpowiednio skonfiguruje, może go potraktować jako coś w rodzaju potyczki z komputerem, a ogólnie tryb ten został przygotowany odpowiednio dobrze, żeby się przy nim nie nudzić, tylko czerpać z niego przyjemność.

Jak to wygląda w całości?


Hegemonia ma jeszcze parę zalet, do których można zaliczyć aktywną pauzę, możliwość przyspieszenia czasu, to że w czasie walki możemy kazać atakować kadłub, broń czy silniki oraz bohaterowie i statki zdobywający doświadczenie. Jednak ma też parę wad, na które trzeba zwrócić uwagę. Oprócz powtarzalności późniejszych epizodów w kampanii czy dysproporcji rozmiarów niektórych jednostek, trzeba jeszcze powiedzieć o tym że nasze wojska i w ogóle liczba statków są określone przez ścisłe (nawet bardzo ścisłe) limity, co nie pozwala czerpać przyjemności płynącej z dowodzenia wielką armadą. Rozwiązano to po części w ten sposób że niektóre statki (z tych wojskowych) są pogrupowane w oddziały (np. myśliwce po pięć), chociaż to nie to samo co większa ich ilość. Druga sprawą jest to że walki nie wymagają od nas jakichś zaawansowanych taktyk. Głównie chodzi o ilość i typ statków. Ogólnie są to pomniejsze minusy - większych nie ma - ale niestety te też widać. Do plusów jeszcze mogę dodać na pocieszenie, że w naszym kraju gra jest wydawana w wersji kinowej. I Bogu dzięki! Lepiej czytać kwestie niż je słyszeć, bo jeszcze znowu byłoby tak, że podkładają je jacyś trzeciorzędni aktorzy.

Reasumując, mimo paru wad, Hegemonia: Legion Of Iron, to gra ze wszech miar godna polecenia. Powinna się spodobać każdemu kto lubi grac w strategie, nawet te nieco trudniejsze, kosmiczne. Szkoda tylko, że do sprzedaży w Polsce nie trafił dodatek do niej The SOLON Heritage. Został on wydany na świecie, ale już u nas nie. Dziwne są takie zachowania ze strony wydawców. Nie pierwszy raz się coś takiego zdarza...

Podobała Ci się recenzja? Jeśli tak kliknij "graj"

recenzja dodana przez: Teacher Commander Teacher Commander który uważa że gra ma takie plusy i minusy

+ Plusy

+  Grafika.
+ Muzyka i dźwięk.
+ Dobrze wyglądające bitwy.
+ Możliwość kolonizowania i zarządzania planetami.
+ Odpowiednio ciekawa fabuła.
+ Bohaterowie (do tego zdobywający doświadczenie, razem ze statkami).
+ Polonizacja kinowa.
+ I parę innych ciekawych rzeczy.

Minusy

  Dysproporcje w wielkości statków.
 Ścisłe limity w ilości naszych statków.
 Bitwy nie wymagają od nas zbyt wielkiej taktyki.
 Powtarzalność późniejszych misji...
 ... jednak naprawdę potężnych wad ta gra nie ma.

dlatego Teacher Commander
ocenia tę grę na:

9

Grafika 100%

Dźwięk 100%

Gameplay 80%

Ocena wszystkich
recenzentów

9.0

Grafika 100%

Dźwięk 100%

Gameplay 80%

Przejmij panowanie nad grą

Teraz

Użytkownicy, którzy lubią tę grę:

Gaminator.tv

Projekt dofinansowany ze środków Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego w ramach Programu Operacyjnego Innowacyjna Gospodarka