Star Wars Jedi Knight: Jedi Academy (PC)
Premiera Świat - 17 wrzesień 2003 Premiera Polska - 26 wrzesień 2003
Ocena użytkowników: bardzo dobra
2 osób chce zagrać w tą grę
miejsce w rankingu: n.a.
Gatunek: Akcja/Arcade Cechy gry: FPP, TPP
Tematyka: Science-Fiction, Rozgrywka: Singleplayer/Multiplayer
Na tę platformę mamy: 85 screenów, 2 video, 2 recenzji,
Jest dobrze, ale mogło być lepiej
[ zobacz inne recenzje 2 ] Najlepsza recenzja dodana przez
Na straży wszechświata
Tym razem nie pokierujemy losami Kyle'a, którego znamy ze wszystkich poprzednich części, a Jaden Korr'a - nowego studenta Akademii Jedi. Zostaje on, wespół z Roshem Peninem, uczniem Katarna i razem z nim przyjdzie mu walczyć przeciwko tajemniczemu kultowi Ragnosa pragnącemu wskrzesić wielkiego Sitha. Po co? Oczywiście żeby podbić wszechświat rzecz jasna. Podczas rozgrywki spotkamy na swojej drodze postacie znane zarówno z poprzednich części, jak i drugoplanowych bohaterów "Gwiezdnej Sagi". Niestety ,nie przyjdzie nam podziwiać krągłości Jane Ors (jest ona tylko wspomniana w jednej z misji), co w sumie jest trochę dziwne, gdyż była ona bardzo ważnym bohaterem poprzedniej odsłony "Jedi Knight".
"Jedi Academy" bardzo różni się od poprzednich tytułów z serii, a zmiany widoczne są już na samym początku rozgrywki. Otóż twórcy nie narzucają nam wcielenia się w postać stworzoną przez nich, sami możemy wybrać naszego bohatera! Mało tego, możemy wcielić się nawet w bohaterkę, jeśli tylko chcemy! Do wyboru mamy trzy modele męskie i trzy żeńskie, a do każdego z nich dodano sporą liczbę ubrań. W przypadku płci brzydkiej możemy pokierować zielonym jak wzgórza Irlandii Rodianinem, masywnym Kel-Dorem i, oczywiście, człowiekiem. Kobiety reprezentowane są przez uroczą "ziemiankę", Zabrak i Twi'lek. Niestety, wybór postaci to tylko kosmetyka, która nie ma zbyt dużego wpływu na rozgrywkę. Najbardziej widać to w przypadku części męskiej: każdy walczy tak samo i, co gorsze, każdy mówi w identyczny sposób! Modele mówią płynnym angielskim, a przecież nie tego języka spodziewamy się po Rodianinie czy kosmicie, u którego w ogóle nie widać twarzy! Wydaje się, że twórcy chcieli stworzyć coś nowego, ale w pewnym momencie się powstrzymali. Wyobraźcie sobie tylko, co by było, gdyby każda postać była naprawdę inna...
Strażnik nie tylko Teksasu
Głównym zajęciem Jedi jest utrzymywanie pokoju we wszechświecie, a więc nasze misje to nie tylko polowanie na wyznawców Sith, ale także pomoc pokrzywdzonym, uwalnianie zakładników, wysadzanie w powietrze baz wroga czy po prostu przeprowadzanie śledztw. Przed każdym etapem czeka nas krótki briefing przeprowadzony przez Luka, Kyle'a, a w pewnym momencie także i C3PO. Ciekawym pomysłem jest dowolność w wyborze poziomów - tylko od nas zależy czy najpierw zbadamy ślady aktywności kultu, czy na przykład uwolnimy negocjatorów uwięzionych w pewnym zamku. Niestety, same poziomy nie są tak dobre, jak w przypadku poprzednika. Spora ich część jest po prostu za krótka i zbyt prosta. Większość tak naprawdę można przejść w kilka minut, no bo ile może zająć pokonanie całej długości pociągu, czy podłożenie kilku bomb w małej lokacji? Jeśli spodziewacie się etapów kilkuczęściowych (czyli składających się z kilku mniejszych), to czeka was zawód - takie misje pojawiają się tylko wtedy, gdy pokonamy wszystkie dostępne w danym czasie poziomy i są to z reguły etapy ważne dla rozwoju fabuły. Twórcy próbowali także nieco urozmaicić rozgrywkę wplatając kilka smaczków w postaci jazdy na wierzchowcu podczas wizyty na Hoth, pościg ścigaczem czy też strzelanie do Tie-Fighterów. Jak to wyszło? Tak sobie. Poruszanie się czymś innym niźli na nogach, jest po prostu uciążliwe ze względu na sterowanie: skręcać możemy tylko i wyłącznie myszą, a nie AD, a plucie z działa do Imperialistów wygląda marnie. Dobrym pomysłem jest natomiast wprowadzenie dwóch zakończeń: dobrego i złego, choć trzeba przyznać, że granie tym złym stanowi większe wyzwanie.
Przed każdą misją dano nam możliwość wyboru odpowiedniego oręża. Miecz świetlny i blaster (który otrzymał nowy wygląd) wchodzą do wyposażenia, którego nie można wyrzucić, do tego dobieramy dwa rodzaje broni (w sumie to samo, co poprzednio + nowe, potężne działo), jeden typ materiału wybuchowego i lecimy na misję. Wydawać by się mogło, że dobry pomysł, co nie? Wprowadzenie pewnej dozy realizmu, zamiana Jedi w człowieka, a nie w Rambo noszącego cały arsenał w kieszeni, mogłoby być ciekawe, gdyby programiści znowu nie ustąpili. Podobnie jak w przypadku modeli, tak i tu nie do końca wyszło tak jak powinno, a to dlatego, że podczas przechodzenia poziomów możemy zebrać broń od przeciwników. Nic nie stoi na przeszkodzie, aby zdobyć niemal cały arsenał. Dlaczego nie można zamieniać jednej broni na drugą? Gdyby było takie rozwiązanie, to byłoby znacznie ciekawiej. A tak to czułem się trochę oszukany, no bo wysyłany jestem na misję bez zabawek zdobytych wcześniej. O bombach i granatach pisać nie będę, bo są one po prostu bezużyteczne i dziwię się, że obowiązkowo trzeba wybrać jeden z trzech rodzajów materiałów wybuchowych, gdyż podczas całej gry nie użyłem ich ani razu.
A co po zakończeniu misji? Po wykonaniu tego, co do nas należy możemy zwiększyć nasze moce. Podobnie jak to miało miejsce w pierwszym "Jedi Knight", moce zostały podzielone na stronę ciemną i jasną. Podstawowe zdolności (Push, Pull, nowy Sense, rzut mieczem itp.) ulepszane są automatycznie, natomiast pozostałe wybieramy według własnego uznania. I tak do wyboru mamy na przykład tarczę chroniącą nas przed obrażeniami, leczenie się, wysysanie życia od przeciwnika, błyskawice czy też duszenie. Do wyboru do koloru. Tylko trochę głupio, że wybór mocy nie wpływa na to, jaką postacią jesteśmy - możemy mieć wszystkie moce Ciemniej strony, a i tak grę ukończyć można jako ten dobry. Musicie przyznać, że trochę to dziwne...
Rach-ciach
Co więc sprawia, że tak wiele osób kocha ten tytuł? Odpowiedź jest prosta: walki na miecze świetlne. Wierzcie lub nie, ale tutaj pojedynki są jeszcze lepsze niż w "Jedi Outcast"! Na początku walczymy przy pomocy pojedynczego miecza, ale w pewnym momencie przyjdzie nam dokonać wyboru czy resztę gry pokonamy przy pomocy dwóch "lightsaberów" (jak Anakin w "Ataku Klonów"), czy też jednym z podwójnym ostrzem (jak Darth Maul). Do tego wybrać możemy wygląd rękojeści oraz kolor ostrza (lub ostrzy), a także styl walki. Ciąć będziemy mieli kogo, bowiem wrogów jest cała kupa i znajdziemy wśród nich zarówno tych złych z poprzedniego dzieła Raven Software (Szturmowcy, Imperialiści), jak i całkowicie nowych. Większość jednak nie stanowi dla nas problemu - jedno, dwa cięcia i wróg gryzie piach. Co innego jednak przeciwnicy władającą Mocą: ich AI została znacznie poprawiona i częściej korzystają z dostępnych sztuczek. Jeśli tylko znajdą się w odpowiedniej odległości, zaczną nas dusić, wysysać energię, a podczas pojedynków na dachach czy mostach niejednokrotnie spróbują nas zepchnąć. Praktycznie całą grę wypełniają takie właśnie potyczki, a o tym, że pojedynki z wrogami walczącymi podwójnymi mieczami są niezwykle widowiskowe nie muszę chyba mówić, prawda?
Kupą mości panowie!
A skoro o widowiskowości mowa, to czas przejść do trybu multiplayer, który jest po prostu... wielki. Już sam proces tworzenia swojego wirtualnego odpowiednika może zająć sporo czasu, ponieważ do wyboru mamy aż 44 modele postaci, czyli wszystkich z "Jedi Outcast" i singla "Jedi Academy". Do tego możemy także użyć takiego samego edytora postaci, jak w kampanii dla pojedynczego gracza, dzięki czemu nasza postać będzie miała niepowtarzalny wygląd. W grze na jednego ta opcja to tylko kosmetyka, tutaj jednak to strzał w dziesiątkę.
Zagrać możemy w 6 trybów: Free For All, Team FFA, Duel, Power Duel, CTF i Siege. Czym jest FFA, Team FFA i Duel wie każdy, kto miał styczność z jakąkolwiek grą zaopatrzoną w możliwość rozgrywki po sieci, więc nie będę rozpisywał się na czym one polegają. Do FFA i Team FAA przeznaczono 5 map, do pojedynków jeden na jednego - 10, a do CTF - 5. Power Duel polega na walce dwóch na jednego, z tym że ten jeden posiada dużo większą siłę i ilość życia, a więc wymusza od graczy współpracę. Tryb ten wykorzystuje te same mapy, co zwykły Duel. Jednak to nie ten typ zabawy jest tu głównym daniem a Siege, czyli bardzo widowiskowe i efektowne bitwy z udziałem dwóch drużyn, gdzie każdy gracz wybiera profesję. Zadaniem jednej drużyny jest wykonanie określonego zadania, a drugiej - powstrzymanie przeciwnika. Map co prawda zbyt dużo nie ma (tylko 3), ale są one po prostu świetne i zapewniają masę zabawy. Jest to jedyna multiplayerowa rozgrywka, w którą nie możemy grać sami - każdy inny tryb zaopatrzony jest w boty, a więc nawet osoby pozbawione dostępu do internetu mogą sobie trochę pograć.
Widzę i słyszę, że coś się zmieniło...
Gra działa na jeszcze mocniej zmodyfikowanym silniku Quake III Arena, który jednak w dniu premiery miał trochę latek na karku i nawet wtedy pod względem grafiki nie zachwycał. Wymagania w stosunku do poprzedniej części mocno poszły w górę i żeby cieszyć się tym tytułem należało mieć Pentium 450MHz, 128MB RAM, kartę graficzną 32MB i 1,3GB miejsca na dysku. Dość sporo, zwłaszcza, że jakoś dużo lepiej od "Jedi Outcast" nie wygląda. Podczas pierwszej misji myślałem nawet, że gram na niskich detalach, bo las Yavin IV wyglądał po prostu biednie, a przecież etap na tej planecie był jednym z najładniejszych w "Jedi Knight II"! Na szczęście w późniejszych etapach jest lepiej, głównie dzięki świetnemu oświetleniu - widać, że twórcy przyłożyli się do tego elementu. Poprawione zostały także wszelkie cienie, dzięki czemu postacie wyglądają bardziej realistycznie. Szkoda tylko, że główny bohater porusza się sztywno jakby miał kij od miotły zamiast kręgosłupa. Motion Capture panowie! Słyszeliście o czymś takim?!
Dźwięk i muzyka jak zwykle robią pozytywne wrażenie, no ale nie jest to żadne zaskoczenie, bo słyszeliście o jakiejś grze ze stajni LucasArts ze złym udźwiękowieniem? Muzyka to symfoniczne kawałki, w tym te znane z filmowej trylogii. Do dźwięków w żaden sposób przyczepić się nie mogę, a voice-acting stoi na przyzwoitym poziomie. Jeśli miałbym się czepiać, to tylko męski Jaden po wybraniu Ciemnej Strony Mocy brzmi nieco śmiesznie, no ale to tylko gdybym miał się czepiać.
Moc dalej jest z nami
Walki na miecze świetlne jeszcze nigdy nie były tak dobre, multi potrafi wciągnąć na długie godziny, a tryb dla pojedynczego gracza na pewno zapewni masę radochy. Tak, "Jedi Academy" to bardzo dobra gra, jednak gdyby twórcy nieco bardziej się przyłożyli, poprawiliby to i owo, to mogłaby być jeszcze lepsza. Gra miała potencjał, który nie do końca został wykorzystany, ale nawet mimo to warto w ten tytuł się zaopatrzyć.
recenzja dodana przez:
Chidder
który uważa że gra ma takie plusy i minusy
+ Jeszcze lepsze walki na miecze świetlne
+ Boty w multi
+ Znakomity tryb Siege
+ Poprawiona grafika
+ Dobra oprawa dźwiękowa
+ Niezła AI
+ Dość długi tryb singleplayer
+ Nowe moce
− Większe wymagania
− Poruszanie się bohatera
− Nie do końca wykorzystane pomysły z singla
Ocena wszystkich
recenzentów
8.5
Grafika 80%
Dźwięk 85%
Gameplay 85%
garbaty: Ekran tworzenia postaci (PC)
garbaty: Latający jedi! (PC)
garbaty: Ciekawa poza (PC)
pierre dolain: Hej Chewie, co masz w torbie? (PC)
Postacie [1]
- Nazwa: Kyle Katarn
- Typ: Osoba






