Far Cry 2 (PC)
Premiera Świat - 21 październik 2008 Premiera Polska - 7 listopad 2008
Ocena użytkowników: dobra
8 osób chce zagrać w tą grę
miejsce w rankingu:91
Deweloper: Ubisoft Montreal Dystrybutor: Ubisoft Wydawca: Ubisoft
Gatunek: Akcja/Arcade Podgatunek: Strzelanka Cechy gry: FPP
Rozgrywka: Singleplayer/Multiplayer
Game market
zgłoś tę grę
Na tę platformę mamy: 172 screenów, 13 video, 2 recenzji, 28 newsów,
Pocztówka z Afryki
[ zobacz inne recenzje 2 ] Najlepsza recenzja dodana przez
Chimaira
Chimaira
Far Cry 2 - Main Theme
Krótkie preludium pozagrowe
Wypadałoby zacząć od opisu gry, posuwać się wzdłuż linii szczegółowości, aby zakończyć jakimś zgrabnym podsumowaniem. Pozwólmy sobie jednakże na krótki akapit na temat DRM. Far Cry 2 został zabezpieczony SecuROM. To miło, że twórcy gier dbają o graczy, swoje kieszenie oraz traktują potencjalnych konsumentów swoich produktów jak złodziei. Grając w stare produkcje nie zdawałem sobie sprawy, że walka z piractwem weszła na nowy poziom absurdu. Jak mawiają mądrzy ludzie - życie weryfikuje doświadczenia.
Far Cry 2 ma zwyczajny problem z weryfikacją daty premiery i w efekcie blokuje na twardo aktywację gry. Ten problem na świecie ma masa ludzi, co pokazały kilkugodzinne przeszukiwania zasobów for internetowych poświęconych tej grze. Co więcej, Ubisoft i panowie od SecuROM wypuścili specjalnego patcha, czy raczej - cracka, który ma w teorii poprawić działanie programu (sic!). Niestety, w tym przypadku i to nie zadziałało. I teraz trzymajcie się mocno, drodzy czytelnicy. Oto bowiem, żeby uruchomić oryginalną grę, która przyszła zafoliowana do naszej redakcji, trzeba było użyć pirackiego cracka! Przecież to jest jakiś absurd i kpina... Żeby korzystać z pomocy crackerów po to, by pograć sobie w oryginał?! Choć nie powinno i nie będzie mieć to wpływu na moją ocenę tej gry, Ubisoft podpadł i to mocno. Na tym kończymy ten prologos albowiem Far Cry 2 w końcu ruszył i...
Merc...
Jak pamiętamy, pierwowzór nie miał zbyt pasjonującej fabuły. Ot, przez pierwszą połowę gry walczyliśmy z najemnikami, po czym akcja zmieniała się o 180 stopni i trzeba było pacyfikować nader szybkie i groźne mutanty. Ot, "Wyspa Doktora Moureau" w wersji lite. Taki sam, jak niektórzy pamiętają, stał się i Crysis. Czy Ubisoft Montreal powtarza ten schemat?
Tu czeka nas pierwsze i nie jedyne zaskoczenie. Akcja gry przenosi się bowiem na czarny ląd, do fikcyjnego afrykańskiego państewka. Jest ono rozdarte domowymi konfliktami, panującą wszędzie malarią i stadami patroli na drogach. W środku tego wszystkiego znajduje się enigmatyczny Szakal, handlarz bronią, który uzbraja obie strony i zbija na tym niezłą kasę. Na miejsce zostaje wysłany pewien najemnik, którego jedynym celem jest zabicie rzeczonego "psiaka". Niestety, jak wiadomo, w każdym perfekcyjnym scenariuszu coś idzie nie tak. Tak jest i teraz.
Po pierwsze, zapadamy w ekspresowym tempie na malarię. Po drugie, kończymy jako rzężący strzęp człowieka w obskurnym hotelu, zaś nad nami stoi sam Szakal. Cytuje Nietzschego, po czym zostawia nas na pewną śmierć. Ta jednakże, jak łatwo się domyślić, nie nadchodzi. Po niemal kilkudziesięciominutowym (!) tutorialu zdobywamy chininę, broń, jakiś kiepski samochód i tu zaczyna się prawdziwa zabawa.
Od tego momentu mamy pełną wolność, kompletny i niezaprzeczalny ideał sandboxu, który tak pięknie rozwijał skrzydła w pierwszym Far Cry. Tutaj lata już w przestworzach, czy raczej, trzymając się klimatu gry, nad sawanną. Możemy udać się wszędzie, zwiedzić każdą dziurę w ziemi, czy po prostu poszusować kiepskimi afrykańskimi drogami. Ale jest także i rdzeń gry, czyli wypełnianie misji. I tu mamy - w pewnych ramach i z pewnymi granicami - dowolność. Po pierwsze, wypełniamy misje główne, czyli te dla dwóch zwalczających się frakcji. Po drugie, możemy robić zadania dla naszych kumpli. Po trzecie, każde główne zlecenie ma swoją alternatywę w postaci zlecenia od najlepszego kumpla. Po czwarte, rozwiązujemy zadania od handlarzy bronią oraz tajemniczego nieznajomego.
Prawda, że sporo? Trzeba przyznać że różnorodność zadań jest całkiem niezła. Występuje tu jednakże pewien problem. Otóż wszelakie misje polegają na poniższym schemacie: odbierasz zlecenie-jedziesz-po drodze zabijasz paru ludzi-realizujesz cel-wracasz-odbierasz zlecenie, etc. etc.
Szkoda, że misje, mimo że czasem z całkiem niezłą otoczką fabularną, w kwestii mechaniki nie mają zbyt wiele do powiedzenia. Ironia losu polega na tym, że niżej podpisanemu się taki stan rzeczy nie nudził! Dlaczego? O tym dalej, zróbmy jeszcze mały suspence.
Jeśli idzie o samą warstwę fabularną, tu na dwoje babka wróży. Z jednej strony mamy dość monotonne misje dla frakcji, misje "zabij" od nieznajomego i tak dalej. Z drugiej zaś w pewnym momencie gry fabuła przyspiesza, zawraca o 180 stopni, zaś na zakończenie wali młotem prosto w łeb, miażdżąc czaszkę. Zaprawdę, powiadam wam, ta gra ma jedno z najbardziej gorzkich, dojrzałych i depresyjnych zakończeń, jakie widziałem w ciągu tych kilkunastu lat grania. Poryczeć się można, serio. Na szczęście kobiety nie grają z reguły w takie gry, zaś Prawdziwi Mężczyźni płaczą tylko przy krojeniu cebuli. Far Cry 2 jest przy tym znacznie dojrzalszy od swego poprzednika, ba, jest bardziej rzeczywisty i ponury od większości gier na rynku. Te opierają się zwykle na schemacie "jesteś bohaterem z przypadku, ratujesz świat, wszystko dobrze się kończy". Nie moi drodzy, w Far Cry 2 nie znajdziecie ani chwili na żarciki i śmichy-chichy. Po pierwsze, ma na to wpływ choroba głównego bohatera (i jak się później okaże, nie tylko jego). Dalej, trudna i potwornie realistyczna sytuacja mieszkańców fikcyjnego kraju, w którym jesteśmy. Handel bronią, najemnicy, morderstwa na zlecenie... To wszystko podane jest w nader poważnym i porządnie logicznie zaprawionym sosie. Sprawia, że wierzymy, iż takie wydarzenia gdzieś tam, daleko od europejskiego ciepełka, mogą mieć miejsce. W tle zaś wciąż przewijają się słowa o kontrolowaniu własnego losu, i mają one niebagatelne znaczenie dla końcówki gry. Nie jest to przyjemny świat i szczerze powiedziawszy, młodsi gracze będą widzieć w Far Cry 2 kolejnego FPS-a. Starsi powinni docenić koncept i schemat czytania między wierszami. Tego jest naprawdę sporo i z samego tego tytułu nowy projekt Ubisoftu pretenduje do miana gry roku (przypominam, że nie ukazało się jeszcze GTA IV w wersji PC).
Za samo zakończenie i ciężki temat pozwalam sobie podnieść ocenę o jeden punkt. To naprawdę ważna rzecz, gdy idzie o zwykle nieskomplikowane wyrzynki, jakimi są FPS-y.
Gdy zaś już jesteśmy przy realizmie, gra jest po prostu przerażająco rzeczywista. Mowa tu nie tylko o tym, o czym wspomnieliśmy wcześniej. Gdy idzie o walkę, strzelanie, morderstwa, tak - jest brutalnie. Krew leje się strumieniami. Niestety, przeciwnicy to typowe ofiary systemu ragdoll, zatem nie możemy ich, mimo najszczerszych chęci, rozczłonkować. Natomiast jedne z bardziej hardcore'owych momentów to ratowanie sobie życia. W takich przypadkach, zamiast leczenia strzykawką, następuje animacja, podczas której bohater wyrywa kombinerkami kulę, wyłuskuje nożem to co trzeba, bądź po prostu... wygryza kawałek ciała. Zaręczam, że ludziom o słabych nerwach może zrobić się nieciekawie. Do tego dorzućmy brutalne dobijanie rannych i mamy pewien obraz brudnej, najemniczej roboty.
Jackal...
O konstrukcji gry powiedzieliśmy już kilka słów. Czas rozwinąć ten temat. Far Cry 2 korzysta ze swego poprzednika i dźwigać możemy tylko cztery bronie. Właściwie trzy, bowiem pierwszą z nich jest maczeta, której nigdy nie zmienimy. Swoją drogą, owo ostrze jest nieco przegięte, bo czasem wystarczy cios i samochód wylatuje w powietrze. Zabijamy nim praktycznie wszystko i wszystkich. Czasem wystarczy wpaść jak kamikaze w sam środek posterunku i za pomocą maczety wyrżnąć cały inwentarz, niźli skradać się ze snajperką...
Tak czy inaczej, poza Maczetą Zagłady i Zniszczenia (tm), posiadać możemy broń krótką, główną i specjalną. Do tych pierwszych zaliczymy przede wszystkim pistolety i ich maszynowe odpowiedniki. Szczerze mówiąc, to taki "last resort", ostateczny środek, gdy nie mamy już z czego strzelać, albo nie chce nam się wyciągać maczety. Pierwsze skrzypce gra tu bowiem broń główna - to wszelakie karabiny, snajperki czy granatnik. Broń specjalna zaś to wyrzutnia rakiet, RKM, bądź (hehehe) miotacz ognia. Nie jest tak, że wszystkie mamy od początku. Na starcie dysponujemy kiepskimi i często psującymi się (sic!) karabinami. Dopiero w trakcie rozgrywki odblokowujemy podczas misji dla handlarzy kolejne pukawki i narzędzia, służące do pacyfikacji wroga. Szczerze mówiąc, w pewnym momencie miałem na stanie RKM, dość zgrabną snajperkę i to mi do szczęścia wystarczało. Ale jeśli ktoś ma parcie na odblokowanie wszystkiego, nie ma przeszkód, by trochę więcej pobiegać tudzież pojeździć po sawannie...
Ano właśnie, pojeździć. Jeśli ktoś jest twardzielem, może przemierzać obszar gry na piechotę. Ale to raczej absurdalne, zważywszy na fakt, że mamy do przejścia per pedes około 50 kilometrów kwadratowych. Realnych. W takim przypadku jedynym sensownym wyborem staje się jakiś pojazd. Wśród tychże znajdziemy i jeepyi i swego rodzaju pojazdy szturmowe, poza tym zaś obdrapane samochody osobowe czy malutkie terenówki. Pojawia się też epizodycznie i lotnia, ale nie jest to tak epicki środek transportu jak w poprzedniczce.
Sama walka prezentuje się znakomicie. Choć monitorowi daleko do ekranu w game-roomie, jaki widziałem podczas pierwszego playtestu Far Cry 2, efekty są oszałamiające. Wybuchy, eksplozje, fruwające części samochodów i liście w powietrzu. Krzyki rannych i dobijanych, nawoływania w celu znalezienia naszego bohatera; to wszystko składa się na doskonały klimat starć. SI wroga nie jest jakoś zastraszająco dobra, ale standardy trzyma. Chowają się za osłonami, biegną na boki, okrążają nas, słowem - niby nic nowego, ale jednak cieszy. Przyznam się jednak po cichu, że moim ulubionym schematem było wykurzenie przeciwników z okopu granatem, a gdy wybiegali - to prosto pod mój RKM.
Trzeba tu także dodać jeszcze jeden element gry, który jest niejako rzeczą pokazową. Mowa o Bestii, czyli ogniu. Poza tym, że mamy specjalne skrypty do drzew i promieni słońca, w Far Cry 2 występuje ogień i jest to, fizycznie, jeden z najlepiej zrealizowanych żywiołów, jakie widziałem. Bestia rozpoczyna się od kępki trawy i w ekspresowym tempie potrafi spopielić niemały kawałek terenu wraz z wszystkim, co się tam znajduje. Stwarza to oczywiście pewne możliwości taktyczne, bowiem czasem możemy po prostu okrążyć wrogów okręgiem płomieni i spokojnie patrzeć jak duszą się i płoną żywcem. Niestety, Bestia litości nie zna, za nic jej wrogowie i przyjaciele, zatem trzeba uważać by nie obrócić potencjalnego sojusznika przeciwko nam. Nie raz zdarzyło mi się, że w jakiś sposób, być może za pomocą zmiany kierunku wiatru, to ja musiałem spierniczać ile sił w nogach, bo jeden feralnie rzucony koktajl mołotowa podpalił nie to, co trzeba.
Jedyne co denerwuje w starciach to ich wymuszona powtarzalność. Gdy, na ten przykład odblokujemy jakiś posterunek, wytłuczemy tam wszystko, co się rusza, pojedziemy dalej, to za jakieś kilka minut znowu pojawią się tam wrogowie. To niby zrozumiałe, gdyż inaczej gra stałaby się bardzo szybko nudna, ale czasem działa na nerwy.
...And poor souls between them
Czas przejść do najważniejszego elementu gry, czyli grafiki! Już podczas playtestu na PS3 byłem wręcz zachwycony i oniemiały. Obawiałem się, że na PC nie będzie już tak różowo, ale na szczęście była to pomyłka. Na początek - Far Cry 2 nie wymaga megasprzętu do uruchomienia. Silnik DUNIA został naprawdę sprawnie napisany i w ciągu gry trafiłem tylko raz na "zaciachy", ale znikły one po załadowaniu gry. Być może to jakiś pomniejszy bug, ale trudno ich nie uniknąć w tak ogromnej produkcji. Samo otoczenie, choć nie jest tak zniszczalne, jak w Crysis, zachwyca. Główne melodie grają tu dwie rzeczy, a właściwie skrypty. Pierwszy odpowiada za przepiękne promienie afrykańskiego słońca, przedzierające się przez liście i inne obiekty. Drugi zaś, za same drzewa. Zastanawiało mnie to, czemu - mimo pozornej monotonii - czarnolądowe otoczenie mnie nie nudzi. Po jakimś czasie zrozumiałem. Skrypt generujący drzewa nie pozwala na stworzenie dwóch identycznych obiektów. Dzięki temu czujemy się tak, jakbyśmy tam naprawdę byli, wśród krzewów, akacji (tych prawdziwych), gdzie czasem przebiegnie przed maską samochodu zebra, gazela czy impala. Brakuje jeszcze tylko zapachu i upału, a naprawdę można by było pomyśleć, że jest się w Afryce. Za to brawa, i to ogromne, bowiem Ubisoft stanął na wysokości zadania. Do tego, podczas grania, subtelnie towarzyszy nam doskonale skomponowana muzyka o - a jakże - zabarwieniu etno/afro. Jest ona nieco za cicha, ale może to i lepiej, gdyż ma pomagać przy grze, nie zaś stanowić pierwsze skrzypce.
Postcard from Africa
Mimo nader ponurego zakończenia gry, podsumowanie tejże recenzji, i tym samym gry, będzie inne. Mimo problemów z aktywacją, mimo pewnej monotonii wykonywania misji, mimo pomniejszych bugów, uważam, że Far Cry 2 stanowi nie tyle kontynuację swego poprzednika, co wytycza nowe ścieżki w zatęchłym nieco światku FPS, zdominowanym przez drugowojenne produkcje i proste wyrzynki. Jest produkcją ze wszech miar urzekającą, pogrywa nieźle na uczuciach i stanowi coś, czemu poświęcić można bez mała kilkadziesiąt godzin (tyle wynosi "przebieg" gry). Do tego olśniewająca i niezwykle rzeczywista grafika, doskonałe etniczne rytmy muzyczne oraz miażdżące zakończenie - wszystko to zebrane razem może dać tylko jeden wynik. I werdykt. Spójrzcie niżej.
recenzja dodana przez:
Chimaira
który uważa że gra ma takie plusy i minusy
+ Zakończenie...
+ GRAFIKA!
+ Oprawa audio
+ Potworny realizm
+ Ogółem - niemal wszystko
− Pomniejsze bugi? Znam tylko z opowieści...
Ocena wszystkich
recenzentów
9.0
Grafika 100%
Dźwięk 85%
Gameplay 85%
Mario1447: Buuuuuuuuuum! (PC)
Mario1447: Utne Ci jaj...uch!!! (PC)
Mario1447: Zachodzik słońca... (PC)
Mario1447: Ej, stodoła wam się pali... (PC)
Postacie [5]
- Nazwa: Ingram MAC-10
- Typ: Broń
- Nazwa: AK-47
- A.K.A.: AK47, Kałasznikow, KBK AK, Kałach
- Typ: Broń
- Nazwa: SWD Dragunow
- Typ: Broń
- Nazwa: Desert Eagle
- Typ: Broń
- Nazwa: FN Minimi
- A.K.A.: M249 SAW
- Typ: Broń







