American McGee's Alice (PC)
Premiera Świat - 6 październik 2000
Ocena użytkowników: bardzo dobra
3 osób chce zagrać w tą grę
miejsce w rankingu: n.a.
Na tę platformę mamy: 33 screenów, 1 video, 1 recenzji, 3 newsów,
Alicja w Krainie Koszmarów
[ zobacz inne recenzje 1 ] Najlepsza recenzja dodana przez
W głąb króliczej nory
Akcja ma miejsce dwa lata po ostatniej przygodzie Alicji. Podczas gdy bohaterka słodko śpi, następuje pożar, w którym giną jej rodzice. Dziewczynka trafia do szpitala psychiatrycznego w stanie katatonicznym i wydaje się, że nic nie jest w stanie jej pomóc. Jakiś czas później po raz kolejny trafia ona do Krainy Czarów, gdzie nie wszystko wygląda tak jak kiedyś - niegdyś piękne miejsce zamienione zostało przez Królową Kier w straszne, ponure królestwo. Alicji przyjdzie odwiedzić znane miejsca, spotkać starych przyjaciół i stoczyć walkę nie tyle o wyzwolenie Krainy Czarów, co o wyzwolenie samej siebie spod ciężaru przerażających wspomnień.
Fabuła jest naprawdę mocnym punktem tego tytułu - jest mroczna, zakręcona, ciekawa i, co by nie mówić, wyjątkowo okrutna. Wydarzenia z życia głównej bohaterki odbiły się na jej psychice i przez to nie wiemy czego się spodziewać. Spotykamy starych przyjaciół z poprzednich przygód, ale nie przypominają oni w żaden sposób postaci znanych z książek: kot z Cheshire to wychudzona maszkara o dziwnym uśmiechu, Gąsienica pali "coś" z urządzenia przypominającego wielkie bongo, a Kapelusznik to szaleniec budujący przerażające machiny. Kraina Czarów miesza się dziewczynce z rzeczywistością: pojawiają się miejsca z realnego życia, do snu wkradają się wrogowie z rzeczywistości, tacy jak opiekunowie z Domu Psychiatrycznego, a walka z Dżabbersmokiem na zgliszczach rodzinnej posiadłości Alicji zapamiętacie na długo, nie tylko ze względu na miejsce, ale także z rozmowy jaką Jabberwocky przeprowadzi z Alicją. Twórcy tej gry pod względem fabularnym wykonali kawał dobrej roboty.
Kałuża łez
Cała kraina, którą przyjdzie nam zwiedzić, podzielona została na 9 etapów, w skład których wchodzi po kilka map. Nie będę przeciągał tego, co chcę powiedzieć, bo to samo ciśnie się na usta: etapy są po prostu genialne! Aż dziw bierze, ile pomysłów udało się wcisnąć do tego tytułu. Oczywiście miejsca, które odwiedzimy, inspirowane są zarówno pierwszą częścią powieści jak i sequelem w postaci "Through the Looking-Glass, and What Alice Found There", jednak to co zdarzyło się w życiu Alicji odbiło się na wyglądzie krainy. Jest mroczno, przerażająco, niepewnie, dziwnie. Podczas naszej wędrówki odwiedzimy wioski zamieszkałe przez krasnali, wrócimy do szkoły, stoczymy walkę na szachownicy, odbędziemy spływ na liściu, przepłyniemy pod wodą za Niby Żółwiem, by ostatecznie odwiedzić Królową. A etapem, który zrobił na mnie największe wrażenie jest, znana z książki, Kałuża Łez. Cały level przemierzamy zmniejszoną Alicją omijając ogromnej wielkości grzyby, rośliny i drzewa oraz walcząc z lokalną fauną i florą. Cudowna sprawa.
"American McGee's Alice" to strzelanka/platformówka i zarówno pierwszego, jak i drugiego dostaniemy całkiem sporo. Na początku Alicja uzbrojona jest w nóż i od razu można zauważyć, iż mamy dwa rodzaje ataków. Tak, każda broń ma alternatywny tryb strzelania, z tym że ten drugi z reguły zjada większą ilość energii. W miarę postępów w grze zdobędziemy karty, kij do krokieta, czy też różnego rodzaju różdżki (w tym mój ulubiony "zamrażacz"). Oprócz tego możemy się wspomóc kilkoma przedmiotami, takimi jak zegarek zatrzymujący czas, lustereczko, dzięki któremu jesteśmy niewidzialni czy również napojem zamieniającym spokojną (?) Alicję w prawdziwą bestię oraz pasikonikiem, dzięki któremu bohaterka porusza się szybciej i dalej skacze. Programistom gratuluję wyobraźni. A co z elementami platformówki? Podczas przechodzenia gry niejednokrotnie będziemy musieli wykazać się zwinnością godną Larry Croft. Będziemy skakać, pływać, zwisać na krawędzi, jeszcze więcej skakać, strzelać, przesuwać dźwignie, unosić się w powietrzu używając sukienki (świetny pomysł!) oraz... tak, skakać. Twórcom udało się coś niezwykłego: idealnie połączyli platformówkę z grą akcji.
Obłąkana herbatka
"America McGee's Alice" to jednak przede wszystkim strzelanka. W kogo przyjdzie nam zatem celować? Rozmaitych dziwolągów mamy tu od groma i lwia ich część występuję wyłącznie w obrębie danego etapu. Dla przykładu, w "Behind The Looking Glass" naszymi przeciwnikami będą figury szachowe, a w "Wonderland Woods" mrówki, żuki, ryby, grzyby oraz kwiaty - wszystko, co można spotkać w pobliskim lesie. Część maszkar uprzykrzać nam będzie życie we wszystkich rozdziałach, a wśród nich znajdziemy oczywiście żołnierzy królowej (na początku niegroźni, w miarę pokonywania kolejnych części krainy, uzbrojeni będą w lepszą broń), czy też wyjątkowo irytujące, unoszące się w powietrzu stwory. Wrogowie to kolejny mocny punkt tej produkcji - jest ich naprawdę sporo i wyglądają naprawdę bardzo ładnie.
Od czasu do czasu przyjdzie nam się zmierzyć z nieco większym przeciwnikiem. Tak, mamy również walki z bossami. I to jakie! Bitwa rozgrywa się na małej arenie i należy znaleźć słaby punkt każdej kreatury, co wcale nie jest takie łatwe. Wśród bossów znajdziemy m.in. Szalonego Kapelusznika, Dżabbersmoka, figurę szachową (zgadnijcie jaką) czy też wielką mrówkę. Każda taka potyczka na długo pozostaje w pamięci.
"Beautiful Soup"
Gra śmiga na zmodyfikowanym silniku "Quake III Arena", który mogliśmy podziwiać w "Heavy Metal: F.A.K.K.2". Od oryginalnego engine'u odróżnia go lepsza animacja postaci i większe wykorzystanie shaderów. I to widać, bowiem grafika swego czasu robiła duże wrażenie. Bogata paleta kolorów, mnóstwo szczegółów, ostry, nieco kreskówkowy styl w połączeniu z szalonymi pomysłami dały piorunujący efekt. Świetnie wyglądają wszystkie budynki, przedmioty jakie napotkamy na swojej drodze, tła, przeszkody... Wszystko wygląda po prostu ślicznie i jest dopracowane. Duże brawa należą się twórcom za stworzenie wszystkich potworów: są one bardzo szczegółowe i naprawdę ciekawe (np. pająki z porcelanowymi twarzami). Główna bohaterka porusza się dość żwawo i w zależności od tego, w którą stronę biegniemy, różnie powiewają wstążeczki na plecach. Mały szczegół, a cieszy. Żeby jednak podziwiać te wszystkie cuda trzeba było mieć dość mocny sprzęt.
A jak prezentuje się oprawa dźwiękowa? Cóż, odpowiadał za nią Chris Vrenna, który swego czasu współpracował m.in. z Nine Inch Nails czy Marilyn Manson i wyszło mu... nieprawdopodobnie. Wyszło mu tak dobrze, że 16 października 2001 roku do sprzedaży trafił oficjalny soundtrack z gry. I wiecie co? Warto go zdobyć, bowiem mamy tu do czynienia z jedną z najlepszych ścieżek dźwiękowych w historii. Wykorzystał tu zabawkowe instrumenty, perkusję, zamki, odgłosy drzwi, a w jednym z etapów możemy usłyszeć dziecięcą kołysankę. Wszystko to doskonale pasuje do tej nieco surrealistycznej gry.
Rada Gąsienicy
Alicja według American McGee to doskonała gra, której jednak nie polecam wszystkim. Jest to pozycja dość specyficzna: mroczna, surrealistyczna, niekiedy okrutna - nie wszyscy mogą znieść taki poziom szaleństwa. W moje gusta jednak trafiła bezbłędnie. Posiada ona doskonałą fabułę, śliczną grafikę i perfekcyjny dźwięk. Multi może nie ma, no ale jest za to bardzo dopracowany single. Czego chcieć więcej?
recenzja dodana przez:
Chidder
który uważa że gra ma takie plusy i minusy
+ fabuła
+ doskonała ścieżka dźwiękowa
+ śliczna grafika
+ design etapów
+ całe mnóstwo szalonych pomysłów
− może brak multi?
Ocena wszystkich
recenzentów
9.0
Grafika 90%
Dźwięk 100%
Gameplay 90%
Chidder: Kraina Czarów zrobiła się strasznie ponura. (PC)
Chidder: Twórca tej gry to albo szaleniec, albo geniusz. (PC)
Chidder: W kałuży łez... (PC)
Chidder: Alicja potrafi być niemiła. (PC)

