Gaminator. Gry online.

graj lub zgiń
Szukaj

Jesteś tutaj pierwszy raz. Bardzo nam miło. Zarejestruj się, aby zyskać dostęp do największej bazy video o grach, możliwości wrzucania swoich treści, a także do systemu podpowiadania gier – Game Connect.

Logowanie

Zamknij Wyślij uwagę
 

Hitman: Kontrakty (PC)

Lubię to! 22

Premiera Świat - 20 kwiecień 2004 Premiera Polska - 16 marzec 2006

Ocena użytkowników: bardzo dobra

2 osób chce zagrać w tą grę

miejsce w rankingu: n.a.

Deweloper: Io Interactive Wydawca: Eidos Interactive

 

Gatunek: Akcja/Arcade Podgatunek: Skradanka Cechy gry: TPP

Rozgrywka: Singleplayer

Moja ocena: 1 2 3 4 5

 

grasz?
close

Game market

zgłoś tę grę

Na tę platformę mamy: 172 screenów, 1 recenzji,

Krwawe wspominki

[ zobacz inne recenzje 1 ]
Najlepsza recenzja dodana przez E. Siekiera E. Siekiera
Są dwie szkoły, tak w ogólnym uproszczeniu. Zdaniem jednych Hitman rozpoczął i skończył się na pierwszej odsłonie, inni z kolei twierdzą, że dość siermiężna jedynka była jedynie rozgrzewką przed daniem właściwym - Silent Assassin. A później? Później było już tylko lepiej. Choć też nie do końca.

Eugeniusz Siekiera

Nie ukrywam, że należę do drugiego ugrupowania i jak na mój gust początki Hitmana były mocno dyskusyjne. O ile Splinter Cell czy Thief już od pierwszej części mocno pracowały na swą markę, tak Hitmanowi udało się wpaść we właściwe tory dopiero przy drugim podejściu. W jedynce jeszcze stosunkowo słabo został zarysowany najciekawszy element serii, czyli wielowątkowość wyborów i rozmaitych ścieżek prowadzących do celu, w bonusie dorzucono z kolei zubożałą grafikę i skandalicznie krótką kampanię, która przy odrobinie samozaparcia i anielskiej cierpliwości (gra nie wybaczała błędów) pękała w jedno popołudnie.

Wraz z nadejściem Silent Assassin nastąpiło odrodzenie, seria nabrała wiatru w żagle, oferując graczom to, czego nie potrafiła zapewnić większość konkurencji - względnie nieliniowy (jak na grę akcji) przebieg scenariusza, co zakładało kilka rozwiązań w obrębie danej misji czy nawet jednej z wytycznych i odpowiednią ilość smakowitych misji. Jak zaś w obliczu powyższego rysuje się recenzowana tu część trzecia?

Zdaniem wielu to klasyczny motyw odcinania kuponów, skok na kasę i doskonały przykład na to, że chłopakom z IO Interactive skończyły się dobre pomysły (czemu swoją drogą świetna czwórka zdaje się zaprzeczać, ale nie wyprzedzajmy faktów). Skąd powyższe zarzuty? Cóż, Kontrakty to taki Hitman 2.5. Z jednej strony mamy ideowe rozwinięcie naczelnych założeń z Silent Assassin, z drugiej zaś zaserwowano nam znane już danie, lekko tylko przyprawione dla smaku, bowiem większość z dostępnych zadań to zlecenia, z którymi przyszło nam się zmierzyć w pierwszej odsłonie.

Chciałoby się powiedzieć, że trochę odgrzewany kotlet z tych Kontraktów, ale jak na mój rozkapryszony gust dopiero teraz, po odpowiednim retuszu, wspomniane misje stały się szalenie grywalne. Wyeliminowano niemalże zerowy margines błędu, dodając do puli rzecz najbardziej charakterystyczną dla drugiej odsłony, czyli wspomniane wybory w obraniu drogi do celu. Kierując się morderczymi instynktami wytniesz wszystkich w pień, czy może przebierając się za kucharza, poczęstujesz wroga zatrutym żarciem i ulotnisz się z miejsca wypadku, nim spasiony wieprz utopi twarz w zupie? Opcji jest najczęściej kilka, więc nawet znane już scenariusze można rozegrać na nowe sposoby, a powodzenie misji (i końcowa ocena) zależy w głównej mierze od pomysłowości gracza. Naturalnie nie da się zrobić rzeczy, których nie przewidzieli twórcy, to w końcu tylko gra komputerowa. Tym niemniej pole manewru jest z reguły na tyle duże, że w temacie nieliniowości konkurencyjne tytuły mogą schować się pod kamieniem ze wstydu.

Sama konstrukcja rozgrywki nie uległa żadnym znaczącym rewolucjom. Obowiązuje wciąż ten sam schemat, podobne uzbrojenie i wyposażenie dodatkowe, zaś jedną z podstawowych i najczęściej wykorzystywanych możliwości jest przebieranie się w ciuchy unieszkodliwionych osób. Dzięki perfekcyjnie opanowanej umiejętności składania ubrań w kostkę i wciskania się w kostium o kilka rozmiarów za mały w ułamku sekundy zamieniamy garnitur szyty na miarę na dowolne, chociażby najbardziej fantazyjne szmaty. Standardowo w ekwipunku bohatera znalazło się miejsce dla sporego wyboru spluw, choć naturalnie najlepszym przyjacielem cichego zabójcy nadal pozostaje garota i strzykawka ze środkiem usypiającym.

Jak zaś pogodzono fakt, że mamy do czynienia ze sporym rozrzutem czasowym i najczęściej niepowiązanymi ze sobą zleceniami? Ten fabularny bajzel sprzęgnięto bardzo prosto, choć naturalnie i w tym przypadku można zarzucić twórcom pójście na łatwiznę. Motyw przewodni w zasadzie w tej grze nie istnieje, bo raczej trudno takowym nazwać rozciągniętą do nieprzyzwoitości scenę rozgrywaną w jakimś zapyziałym pokoju hotelowym, kiedy to Tobias zostaje postrzelony i w formie retrospekcji powracają co ciekawsze zadania z jego mrocznej, nasączonej prochem i krwią przeszłości.

Cała gra to swego rodzaju ponure wspominki, w międzyczasie zaś (to jest pomiędzy misjami) obserwujemy, jak bohater broczy krwią i ulatnia się z niego życie. Straszliwy banał, ale nie wiedzieć czemu, świetnie budujący nastrój. Odniosłem wrażenie, że Kontrakty są w stosunku do wcześniejszych odsłon jakby brutalniejsze i zdecydowanie bardziej wymowne. Posępna deszczowa aura kapitalnie współgra z sugestywnym obrazem konającego zabójcy i zleceń, których się podejmował w swym życiu. Ogromny plus za klimat, wykreowany w sumie niewielkim kosztem. Niemałą w tym rolę odgrywa muzyka Jespera Kyda, który od lat z prawdziwą wirtuozerią zdobi swym talentem kolejne produkcje, nadając im oryginalnego charakteru.

Kontrakty to rzecz trudna w ocenie. Z jednej strony należą się baty za ewidentne pójście na łatwiznę, wszak cena programu w dniu premiery nie sugerowała, że mamy do czynienia niejako z półproduktem opartym w znacznej części na znanych już questach i lokacjach. Z drugiej jednak ciężko się od gry oderwać i zapominając na moment o powyższym zgrzycie, trudno jej cokolwiek zarzucić. Tobias jest w wyjątkowo dobrej formie (nie licząc tej nieszczęsnej rany postrzałowej, ale przecież nie z takiego bagna chłopak wychodził), klimat opowieści poraża, a stare-nowe misje są po prostu grywalne jak diabli. Tylko tyle i aż tyle. Ocenę końcową z oczywistych względów zaniżam o jeden punkt, abstrahując jednak od wszystkiego uważam, że to kawał soczystego kodu i każdy miłośnik łysola z kodem kreskowym na potylicy Kontrakty znać po prostu musi.

Podobała Ci się recenzja? Jeśli tak kliknij "graj"

recenzja dodana przez: E. Siekiera E. Siekiera który uważa że gra ma takie plusy i minusy

+ Plusy

+  posępny klimat
+ niezmiennie kapitalna muzyka Jespera Kyda
+ stare misje wzbogacone o nowe możliwości
+ niezgorsza grafika
+ szalenie grywalna

Minusy

  mimo wszystko pójście na łatwiznę
 krótka kampania
 bardzo uproszczony rys fabularny

dlatego E. Siekiera
ocenia tę grę na:

7

Grafika 70%

Dźwięk 90%

Gameplay 80%

Ocena wszystkich
recenzentów

7.0

Grafika 70%

Dźwięk 90%

Gameplay 80%

[ + dodaj screen ]

SZP4K3R: Widok na koszary (PC)

SZP4K3R: Magazyn (PC)

SZP4K3R: A miałby być niezatapialne... (PC)

SZP4K3R: What a pretty submarine... (PC)

Postacie [3]

Desert Eagle
SWD Dragunow
Agent 47
  • Nazwa: Agent 47
  • A.K.A.: Tobias Rieper
  • Typ: Osoba
Przejmij panowanie nad grą

Teraz

Użytkownicy, którzy lubią tę grę:

Gaminator.tv

Projekt dofinansowany ze środków Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego w ramach Programu Operacyjnego Innowacyjna Gospodarka