Unreal Tournament 2004 (PC)
Premiera: nie znamy jeszcze daty premiery
Ocena użytkowników: bardzo dobra
0 osób chce zagrać w tą grę
miejsce w rankingu: n.a.
Na tę platformę mamy: 11 screenów, 1 recenzji,
Kolejna porcja rzezi...
[ zobacz inne recenzje 1 ] Najlepsza recenzja dodana przez
Chimaira
Good...
Pierwsze co rzuca się w oczy, to kampania dla jednego gracza. Tak tak. Już w poprzednich odsłonach mieliśmy jako taki zalążek i przyczynek do botmachów, ale teraz, choć nadal trudno mówić o jakiejkolwiek fabule, całość jest całkiem przyjemna. Nie dość, że odpowiednie drabinki odblokowane są cyklicznie, to możemy dynamicznie zmieniać ilość ludzi w drużynie, kupując ich za specjalne kredytki, a tym samym zwiększając możliwości naszej drużyny. Każdy zawodnik bowiem opatrzony jest specjalnymi statystykami. Można także wygrywać zawodników, jeśli stoczy się z nimi pojedynek. Słowem, jeśli ktoś nie ma dostępu do internetu, albo nie kręci go dostawanie łomotu od "pr0" graczy przez sieć, droga wolna - singlowa część UT 2004 jest całkiem ciekawa i miła.
Zajmijmy się jednak szczególikami. Na początek, to co ważne przede wszystkim, czyli tryby gry, których jest aż dziesięć! Poza standardowym Deathmatchem, drużynową wersją tegoż oraz Capture the Flag pozostają tryby specyficzne dla serii Unreal. Pierwszym z nich jest Domination. Tym razem niestety zmienione na Double Domination, w sensie są tylko dwa punkty zamiast trzech i tylko wtedy zdobywamy punkty. To dość frustrująca rozgrywka, zwłaszcza na niektórych mapkach, bowiem łatwo przejąć punkt, który z kolei jest przejęty przez przeciwnika, którego przejmujemy ponownie i tak możemy ad mortem usrandam. Ale nie ma się co martwić, znacznie bardziej frustrującym trybem jest Bombing Run. To taka wariacja na temat piłki nożnej, czy raczej futbolu amerykańskiego. Jest niesamowicie wkurzająca, bo gdy posiadamy piłkę, nie możemy prowadzić ognia i trzeba liczyć na wsparcie kolegów z drużyny. A jak z tym bywa, wiadomo. Na szczęście piłkę można podawać, tym samym szybko przechodząc w tryb bojowy. Nie zmienia to jednak faktu, że jest to chyba najbardziej frustrujący tryb rozgrywki. Dalej mamy już ciekawsze rzeczy. Stary dobry Last Man Standing, czyli gra podobna do klasycznego deathmatcha, tyle że mamy określoną liczbę żyć i wygrywa ten, kto zostanie ostatni na placu boju. Invasion z kolei to tryb znany z wcześniejszej wersji gry, czyli ostatnia linia obrony. Zewsząd atakują hordy stworów, a my musimy je na określonych zasadach odpierać.
Na koniec zostały trzy, zdecydowanie najciekawsze tryby. Pierwszym jest Mutant, który sprawia nielichą radochę podczas gry. O co chodzi? Sprawa przedstawia się tak. Mamy jednego gracza, który jest mutantem. Szybszy, silniejszy, sprawniejszy. Ale nic za darmo, musi on bowiem fragować cały czas innych ludzi, by nie spadało mu zdrowie. Gracz, który zabije mutanta, sam staje się mutantem. I tak w koło Macieju. Jest jeszcze jedna rzecz, mianowicie bottom feeder. To gracz na ostatnim miejscu, który poza mutantem może fragować też i innych graczy.
Drugi zaś tryb to Onslaught spowinowacony nieco z Domination. Zadaniem drużyny jest utrzymywanie specjalnych punktów kontrolnych, które z kolei ma zniszczyć przeciwnik, by dobrać się do naszego generatora mocy i tym samym ukończyć misję. Aby było ciekawiej (i niestety smutno nieco), jest to jedyny tryb walki, w którym używamy różnorakich pojazdów.
Na sam koniec pozostaje Assault. Tryb znany już z pierwszego Unreal Tournament, teraz gruntownie poddany specjalnemu liftingowi. Nie dość że misje taktyczne są znacznie ciekawsze, to usprawniono HUD i teraz niemożliwe jest "zapomnienie" rozkazów, czy pogubienie się na mapie. Jest to jedna z ciekawszych form rozgrywki w nowym UT.
Better...
Uzbrojenie generalnie pozostało bez zmian, poddane jest tylko wizualnemu usprawnieniu. A jednak różnice są i zaraz się nimi zajmiemy. Po pierwsze, nie ma już enforcera, czyli popularnego pistoleciku na motylki. Teraz mamy assault rifle, które w trybie alternatywnym wypluwa z siebie granaty. Drugą nową bronią jest granatnik, który normalnym sposobem strzelania wyrzuca granaty, zdalnie detonowane przez tryb alternatywny. Jabłuszka przyklejają się też do przedmiotów i ludzi, zatem stwarza to nowe możliwości rozgibania kolegów po fachu. Dalej, stawiacz min. Podobnie jak granatnik, może wywalić z siebie do ośmiu pajączków. Tryb alternatywny pozwala na to by podążały za celem. Następnie snajperka, znana mimo wszystko z poprzednich odsłon, oraz jej elektryczna wersja - lightning gun. Działa praktycznie rzecz biorąc tak samo, choć bardziej przypomina Rail Guna z serii Quake. Ostatnia partia broni, które są nowością, to trzy pukawki służące do masowej zagłady. Pierwszą jest znany i kochany odkurzacz, czyli Redeemer. Mini-bombka atomowa w odpowiednie miejsce i połowę drużyny wroga (albo i swojej) mamy z głowy. Drugim narzędziem zniszczenia jest Ion Painter, znacznik, który przytrzymujemy na danym miejscu, by po chwili uderzył weń promień mocy z satelity. Ostatnią zabawką jest AVRIL, czyli wyrzutnia rakiet, która służy tylko i wyłącznie do niszczenia pojazdów przeciwników.
Ale, jest jeszcze najważniejsze... Pojazdy, które pojawiły się wcześniej, teraz są naprawdę przydatne i jest ich sporo - od małych poduszkowców po ogromne transportery. Niestety, można ich używać tylko w jednym trybie, a szkoda. Reszta gry jest niestety "zwykłym" fragowaniem.
Best!
Skoro już przebrnęliśmy przez technikalia mechaniki, jak prezentuje się UT 2004 w bezpośrednim starciu? Doskonale. Mimo nowej grafiki, już nie tak sterylnej, gra zachowuje doskonały poziom dynamiki. Walki są emocjonujące, szybkie, zabójcze. Nie sposób się nudzić, nawet w wersji dla jednego gracza. A gdy fraguje się wraz z kolegami, zabawa jest jeszcze lepsza.
Technicznie engine prezentuje się wręcz fantastycznie. Gdy pierwszy raz grałem w Unreal Tournament 2004, było to na znacznie słabszym sprzęcie niż teraz - ledwo spełniał wymagania minimalne, a gra śmigała aż miło. Dobrze wiedzieć, że Epic porządnie tworzy silnik i jeszcze lepiej go optymalizuje. Gra, mimo że jest dość widowiskowa, nie sprawia wrażenia plastusiowej (jak pewien mało znany produkt, czyli Quake 3). Wręcz przeciwnie, jest w miarę realistyczna, jak na tamten czas oczywiście. Do boju przygrywają nam różne kawałki, jednakże trudno tu uświadczyć ten dark ambient znany z poprzednich odsłon wielkiego U. Teraz kompozycje uderzają bardziej w elektronikę, czasem symfoniczne pasaże, czy wreszcie to co tygryski lubią najbardziej, czyli industrialny rock. Słowem, ścieżka dźwiękowa jest niemal doskonała i idzie w parze z dynamiką gry.
Cóż na koniec? Nie sposób nie polecić tej wspaniałej gry. Nie jest oczywiście tak świeża jak pierwszy Unreal Tournament, gdyż siłą rzeczy poprawia tylko niektóre pomysły i jest zmianą silnika graficznego. Niemniej jednak, grzech nie pograć, a jeszcze większy - nie fragować kumpli po sieci.
recenzja dodana przez:
Chimaira
który uważa że gra ma takie plusy i minusy
+ grafika!
+ dynamika rozgrywki
+ nowe bronie
+ pojazdy!
− pojazdy tylko w jednym trybie gry...
− mimo wszystko, powtórka z roz(g)rywki...
Ocena wszystkich
recenzentów
9.0
Grafika 90%
Dźwięk 100%
Gameplay 100%
Spierek: Wybuch kanalizacji :D (PC)
Spierek: Scoreboard (PC)
Spierek: Unreal Tournament: Most Wanted (PC)
Spierek: Head Shot! (PC)









