Gaminator. Gry online.

graj lub zgiń
Szukaj

Jesteś tutaj pierwszy raz. Bardzo nam miło. Zarejestruj się, aby zyskać dostęp do największej bazy video o grach, możliwości wrzucania swoich treści, a także do systemu podpowiadania gier – Game Connect.

Logowanie

Zamknij Wyślij uwagę
 

Etherlords II: The Second Age (PC)

Lubię to! 6

Premiera Świat - 30 wrzesień 2003 Premiera Polska - 16 październik 2003

Ocena użytkowników: bardzo dobra

0 osób chce zagrać w tą grę

miejsce w rankingu: n.a.

 

 

Gatunek: Strategia Podgatunek: Turowa Cechy gry: Wolna kamera

Tematyka: Fantasy, Rozgrywka: Singleplayer/Multiplayer

Moja ocena: 1 2 3 4 5

 

grasz?
close

Game market

zgłoś tę grę

Na tę platformę mamy: 18 screenów, 1 video, 1 recenzji,

Nadeszła Druga Era

[ zobacz inne recenzje 1 ]
Najlepsza recenzja dodana przez OsaX Nymloth OsaX Nymloth
Pierwsza część Etherlords okazała się jedną z najciekawszych gier swego czasu, a jej ojcowie, rosyjskie studio Nival Interactive, zwróciło na siebie uwagę całego świata. Unikalne połączenie strategii turowych w stylu popularnej serii Heroes of Might & Magic z karciankami pokroju Magic: The Gathering zapewniło grze wielu wiernych fanów, potrafiących godzinami tworzyć nowe talie i testować je w praktyce podczas sieciowych potyczek.

OsaX Nymloth

Jakiś czas po jedynce na podbój wyruszyła druga część Władców Eteru, która wzbudziła spore emocje w światku graczy. Przyjrzyjmy się, jak prezentuje się ta produkcja po latach od wydania i czy przetrwała bezlitosną próbę czasu.

Eter jest źródłem


Każdy, kto grał w pierwszą część Etherlords, bez problemu połapie się w magicznym świecie, zdominowanym przez cztery rasy, reprezentujące własne kolory eteru, będącego bardziej skomplikowaną wersją many, magicznej energii. Kontynent, na którym toczy się akcja, podzielony jest więc na cztery części, którymi rządzą Chaoci, Witalowie, Synteci oraz Kineci. Nie trzeba nadmieniać, że są to śmiertelni wrogowie, Witalowie uważają metal Syntetów za wypaczenie natury, podczas gdy Kineci z chęcią zmroziliby krew w żyłach lubujących ogień i zniszczenie Chaotów. O pokoju mowy być nie może, a wojna trwa w zasadzie każdego dnia, kiedy to dochodzi do mniejszych lub większych potyczek na granicach. Teraz jednak harmonia świata Eteru wydaje się być zachwiana, na horyzoncie pojawiła się tajemnicza wojowniczka i hordy niespotykanych wcześniej istot i to wokół nich obraca się fabuła Etherlords II.

Główna kampania gry podzielona została na kilka rozdziałów, z których na początku dostępne są tylko dwa. W nich to ruszamy na czele bohaterki (o bardzo interesujących poglądach dotyczących ubioru) Witalów lub ruszamy na szlak, wiodący ku zagadkowej przyszłości, jako potężny wojownik Chaotów. Ukończenie każdego z tych rozdziałów otwiera drogę do poznania kolejnych elementów układanki z perspektywy każdej rasy. Dzięki temu prostemu zabiegowi, gracz aż do końca poznaje historię, która chociaż nie jest niczym wybitnym, to jednak dobrze sprawuje się w roli motywacji do stoczenia kolejnych walk, i ma okazję poznać zawiłości gry konkretnym kolorem Eteru. Zanim jednak gracz rzuci się na głęboką wodę, warto zapoznać się z dobrym samouczkiem, który nowych entuzjastów świata Etherlords zapozna z jego prawami i nauczy toczyć bitwy oraz poruszać się po mapie. Weterani pierwszej części mogą z miejsca przystąpić do rozpoczęcia kampanii. Oprócz tego, można stoczyć pojedynczy pojedynek za pomocą jednej z domyślnych talii lub też stworzyć całkowicie od podstaw własny deck i wypróbować go w starciu z komputerowym przeciwnikiem. Jeśli jednak Sztuczna Inteligencja jest zbyt małym wyzwaniem, to zawsze pozostaje opcja rozegrania pojedynku z żywym przeciwnikiem za pośrednictwem Internetu lub sieci lokalnej. Można również wyzwać do bitwy kumpla i grać na przemian na jednym komputerze - do wyboru, do koloru. Oprócz tego, warto zajrzeć do obszernej Encyklopedii, w której zawarto wszystkie istoty, czary, zaklęcia i uroki występujące w grze.

Natura sama potrafi się bronić


Kilka słów o mechanice rozgrywki dla tych, którym nazwa Etherlords nic nie mówi. Otóż gracz kontroluje jednego herosa, którym podróżuje po mapie strategicznej, na której rozmieszczeni są różni NPC-e, przeciwnicy, a nawet przydatne artefakty. Gracz może skorzystać również z pomocy portu, aby popłynąć i zbadać mało dostępne rejony planszy lub udać się do rzadkich sklepów i dokonać zakupów nowych czarów lub istot w zamian za znajdowane po drodze surowce (rośliny, kamień oraz najcenniejsze, lodowe płomienie). Ten element rozgrywki przypomina zwykłe gry turowe, z tą różnicą, że miast tur mamy przemijające dni i nie trzeba klikać co chwila przycisku zakończenia swojej kolejki. Kiedy w końcu dojdzie do walki, gracz zostaje przeniesiony na pole bitwy, które jest zależne od miejsca, w którym dochodzi do potyczki. W trybie walki każdy z oponentów po kolei rzuca czary za dostępne punkty Eteru, których jest tym więcej, im więcej pasm posiada dany heros. Punktów Eteru przybywa również w miarę upływu kolejnych tur, co pozwala na wyzwalanie mocy coraz to potężniejszych zaklęć. Kiedy jednak dana walka trwa zbyt długo, do akcji wkraczają zaburzenia Eteru, które zadają coraz większe obrażenia obydwu herosom. Brzmi to może trochę zawile, zwłaszcza jeśli dodać do tego czary kradnące Eter albo dodające całe jego pasma, ale każdy, kto miał okazję zagrać w Etherlords, wie, że zasady są tak naprawdę bardzo proste do zrozumienia. O wiele ciężej z ich pełnym opanowaniem. Ta część rozgrywki najbardziej przypomina potyczkę w karciankach, takich jak Magic: The Gathering, a jego miłośnicy bez trudu odnajdą się w tym growym odpowiedniku.

Na początku kampanii prowadzony heros posiada najbardziej podstawowy zestaw czarów i musi modlić się, aby w najbliższej kolejce przeciwnik nie przywołał jakiegoś potężnego potwora. Dzięki kolejnym zwycięstwom heros zdobywa doświadczenie, a tym samym wzrasta ilość jego punktów życia, poznaje nowe specjalizacje (np. pozwalające mu na całkowitą negację magicznych obrażeń lub powrót do świata żywych z połową swego życia) i umiejętności (na przykład możliwość kilkukrotnie wykorzystania tej samej karty), a na pokonanych przeciwnika może zdobywać nowe czary. Oznacza to również, że bardzo wiele czasu spędza się na walce, a następnie miesza w swojej talii, starając się jak najlepiej dopasować nowo poznane zaklęcia do preferowanej taktyki.

Właśnie, taktyka. W Etherlords II można mieć doskonały zestaw zaklęć i potworów, ale jeśli nie posiada się odpowiedniej taktyki (i pewnej dozy szczęścia), można z łatwością ponieść porażkę w starciu ze znacznie słabszym przeciwnikiem. Walka bohaterów z tej samej nacji potrafi być zupełnie odmienna, można bowiem wykreować zarówno herosa, który bazuje na tanich i szybkich stworzeniach, jak i niewzruszoną skałę, która bez trudu blokuje takie ataki, powoli zyskując coraz większą przewagę, aby w odpowiednim momencie zadać ostateczny cios. Możliwości taktycznych w Etherlords II jest masa, a kolejne znajdźki zazwyczaj oznaczają długie minuty spędzone na ekranie doboru zaklęć. Dodajmy do tego możliwość korzystania z artefaktów o różnym działaniu i otrzymujemy pozycję, przy której nawet Napoleon mógłby spędzić długie noce.

Chaos i zniszczenie!


Od strony graficznej trudno coś zarzucić dziełu Nivala. Owszem, do dzisiaj tekstury przestały zachwycać szczegółami, postacie nie składają się z oszałamiającej liczby poligonów i obecnie nawet biust Lary Croft zapewne posiada więcej wielokątów niż taki smok z Etherlords II. Mimo to grafika nie odrzuca, ba!, może się nadal podobać. Świat gry jest bajecznie kolorowy, ale na szczęście poziom cukru i lukru nie jest na tyle wysoki, aby zatwardziali maniacy mrocznych klimatów padali nieprzytomni po spojrzeniu na feerię barw błyskających na ekranie. Do dzisiaj szczególnie dobrze prezentują się efektowne animacje czarów oraz ruchy potworów, które mogą nie tylko po prostu dyszeć żądzą krwi, ale również ziewać, oglądać broń, ale również najzwyczajniej w świecie napić się piwa.

Dźwiękowo Etherlords II trzyma poziom, muzyka jest dobrze dopasowana do klimatu gry, zresztą czego innego można było się spodziewać po tym rosyjskim studiu? Każdy, kto grał w poprzednią część Władców Eteru lub Evil Islands, wie, że panowie z Nival Interactive znają się na rzeczy. Również odgłosy jednostek robią dobre wrażenie pospołu z efektami rzucania zaklęć. Zastrzeżenia można mieć do polskiej wersji językowej, kiedy to zupełnie odechciewało mi się słuchać beznamiętnego dubbingu. Może jestem już uczulony na pełne lokalizacje, ale faktem jest, że z chęcią wyciszyłem wszystkie rozmowy, woląc obcować z samym tekstem, bez akompaniamentu znudzonego aktora.

Implanty wszczepione, czas na bój


Etherlords II to bez dwóch zdań kontynuacja udana i godna polecenia, nie tylko fanom jedynki. Owszem, można narzekać, że mniejszy nacisk został położony na warstwę strategiczną, zapierać się wszystkimi kończynami, że "hirołsopodobna" idea gry była znacznie lepsza, a autorzy mogli pokusić się o większe zmiany wśród ras Eteru. Można, ale po co? Jeśli ktoś ma ochotę na nietuzinkową grę, mocno inspirowaną karciankami, to Etherlords II jest pozycją idealną i w zasadzie do dzisiaj bezkonkurencyjną.

Podobała Ci się recenzja? Jeśli tak kliknij "graj"

recenzja dodana przez: OsaX Nymloth OsaX Nymloth który uważa że gra ma takie plusy i minusy

+ Plusy

+  Mechanika
+ Różnorodność taktyk i poszczególnych talii
+ Wciąga jak diabli
+ Nadal przyzwoita oprawa audiowizualna

Minusy

  Na upartego niektóre pojedynki potrafią być naprawdę długie. Lecz czy to minus?

dlatego OsaX Nymloth
ocenia tę grę na:

8

Grafika 70%

Dźwięk 70%

Gameplay 80%

Ocena wszystkich
recenzentów

8.0

Grafika 70%

Dźwięk 70%

Gameplay 80%

[ + dodaj screen ]

Ahmeni: Chyba mam przerąbane (PC)

Ahmeni: A ten co, z cyrku się urwał? (PC)

Ahmeni: W 100% naturalna Vitalka. Jak widać nie uznają oni bielizny ani obuwia. (PC)

Ahmeni: Synteta - czyli połączenie demona i C3PO (PC)

Przejmij panowanie nad grą

Teraz

Użytkownicy, którzy lubią tę grę:

Gaminator.tv

Projekt dofinansowany ze środków Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego w ramach Programu Operacyjnego Innowacyjna Gospodarka