Gaminator. Gry online.

graj lub zgiń
Szukaj

Jesteś tutaj pierwszy raz. Bardzo nam miło. Zarejestruj się, aby zyskać dostęp do największej bazy video o grach, możliwości wrzucania swoich treści, a także do systemu podpowiadania gier – Game Connect.

Logowanie

Zamknij Wyślij uwagę
 

Still Life (PC)

Lubię to! 4

Premiera Świat - 14 kwiecień 2005 Premiera Polska - 18 listopad 2005

Ocena użytkowników: bardzo dobra

1 osób chce zagrać w tą grę

miejsce w rankingu: n.a.

Dystrybutor: Cenega Polska

 

Gatunek: Przygoda

Tematyka: Horror, Rozgrywka: Singleplayer

Moja ocena: 1 2 3 4 5

 

Game market

zgłoś tę grę

Na tę platformę mamy: 40 screenów, 1 video, 1 recenzji,

Thriller pełnym pyskiem

[ zobacz inne recenzje 1 ]
Najlepsza recenzja dodana przez E. Siekiera E. Siekiera
Gęsta atmosfera, wiarygodny scenariusz, odpowiednio zarysowane portrety psychologiczne postaci i naturalnie efekt zaskoczenia w kulminacyjnym punkcie opowieści, niekoniecznie dotyczący kluczowej kwestii, czyli kto, u licha ciężkiego, jest mordercą. Myślę, że każdy zainteresowany tematem mógłby jednym tchem wymienić cechy dobrego kryminału bądź thrillera. Dlaczego więc tak ciężko o takowy, zwłaszcza na gruncie gier komputerowych?

Eugeniusz Siekiera

Nie wnikam, nie roztrząsam, nie analizuję. Fakt jednak faktem, że miłośnicy elektryzująco ponurych przygodówek nigdy nie byli zanadto rozpieszczani. Ojcowie Syberii postanowili wstrzelić się w lukę, tworząc opowieść równie posępną jak sen grabarza i nie mniej wciągającą niż lektura powieści Agathy Christie. Co więcej, naprawdę świetnie im to wyszło.

Zgodnie z maksymą mistrza suspensu, zaczyna się trzęsieniem ziemi. W tym przypadku chodzi o kolejne brutalne zabójstwo i miejsce zbrodni, na które trafiamy tuż po rozpoczęciu naszej opowieści. Miejsce to sugestywne, odmalowane w charakterystycznym, ponurym stylu nasuwającym jednoznaczne skojarzenia z genialnym Siedem Davida Finchera. Wcielamy się w Victorię McPherson, młodą agentkę FBI, zajmującą się serią wyjątkowo okrutnych morderstw. Podczas długiego i żmudnego śledztwa przyjdzie nam nie tylko węszyć za poszlakami, analizować dowody, brać na spytki świadków i podejrzanych. Odkryjemy przy okazji fakty związane z przeszłością głównej bohaterki i jej rodziny.

Co ciekawe, Victoria nie jest jedyną pierwszoplanową postacią naszej historii. W chwili, gdy na strychu rodzinnego domu odgrzebuje pamiętnik dziadka, łapiemy się mimochodem na grywalny flashback, by w kolejnym akcie opowieści wcielić się w Gusa McPhersona (tak, dokładnie tego samego, który był głównym bohaterem wydanego dwa lata wcześniej Post Mortem) i własnoręcznie rozwikłać sprawę, którą ten zajmował się przed laty. Naturalnie ów przeskok nie bierze się znikąd; wszystko jest fabularnie uzasadnione, a oba śledztwa łączy kilka subtelnych wątków. Do samego końca przygody poszczególne rozdziały rzucają nas na przemian w skórę dwójki spokrewnionych bohaterów, co samo w sobie okazało się doskonałym pomysłem. Rozdźwięk pomiędzy współczesnym Chicago a praskimi zaułkami z lat dwudziestych z oczywistych względów jest dość znaczny, jednakże w obydwu przypadkach udało się zachować unikalny styl i klimat.

Tu z konieczności należy pochwalić oprawę. Jak przystało na klasyczną przedstawicielkę point & click, mamy do czynienia z ręcznie rysowanymi, nieruchomymi planszami, po których poruszają się trójwymiarowe sylwetki postaci (wspomniany wcześniej Post Mortem oferował widok z perspektywy pierwszej osoby, jednakże nie było to szczególnie szczęśliwe rozwiązanie). Poszczególne miejscówki w Still Life, bez względu czy mowa o pomieszczeniach zamkniętych, czy też otwartym terenie, odmalowano z niezwykłym przywiązaniem do najdrobniejszych detali. Co więcej, pomimo sporego zróżnicowania doskonale wpisują się w ponury wydźwięk całej historii. Pogrążone w półmroku korytarze, posępne kamienice, zapadłe rudery, zmurszałe kaplice, podejrzane skwery i ciemne uliczki, rozległe sale galerii sztuki, uderzająca sterylnością i chłodem kostnica - wszystko wydaje się być na swoim miejscu, stanowiąc modelowe tło dla scenariusza. Nawet bezpieczny azyl symbolizowany przez rodzinny dom skąpany w ciepłym świetle świątecznych lampek pasuje tu idealnie, bo jest miłą odskocznią, a rozmowy z ojcem nadają wiarygodności opowieści, uświadamiając, że bohaterka nie jest wypchaną trocinami kukłą, a poza pracą ma swe prywatne życie, rodzinę i wspomnienia. Dodatkowego smaczku dodają rozmaite animacje, wprowadzające nieco ożywienia na statyczne plansze (przelatujący ptak, leniwy nurt rzeki). Na tle wypieszczonych miejscówek stosunkowo gorzej przedstawiają się niezbyt szczegółowe modele postaci.

Naturalnie nie tylko opowieścią, ale i zagadkami przygodówka stoi. Może nawet przede wszystkim nimi. Jaki zaś przedstawiają poziom w Still Life? Różny. Łamigłówek mamy w bród - i tych klasycznych, bazujących na znajdywaniu, wykorzystywaniu bądź łączeniu przedmiotów, jak i wszelkiej maści układanek czy puzzli. Nie prezentują jakoś szczególnie wyśrubowanego poziomu, choć w przypadku jednych i drugich można się napatoczyć na prawdziwe zmory. Przekleństwem i irytującym przestojem, który nie ma większego związku z przedstawioną historią, okazało się pamiętne pieczenie ciasteczek wedle przepisu. Innym koszmarem spędzającym sen z powiek była łamigłówka z rozpracowywaniem zmyślnego zamka za pomocą wytrychów. Przy mordowaniu się z ustrojstwem odniosłem wrażenie, że próbuję włamać się co najmniej do Fortu Knox.

Na szczęście większość zagadek zawartych w grze prezentuje umiarkowany poziom trudności, a więc przystępny dla przeciętnego zjadacza chleba. Mogą irytować tylko nieco nagminne podpowiedzi dotyczące dalszych kroków. Zakładam, że dojrzały odbiorca, do którego skierowana jest produkcja Microids, nie jest idiotą i sam prędzej czy później poradziłby sobie z problemem. Dla niektórych minusem będzie również liniowość programu, cecha dość często trapiąca gry przygodowe. Istotnie, konstrukcja fabularna Still Life dość znacznie ogranicza naszą swobodę, jednak wcale nie uważam tego za olbrzymią wadę. Osobiście, w grach tego pokroju wolę skupić się na rozwikłaniu tajemnicy i zgłębianiu niuansów fabuły, a nie ganianiu po stu dostępnych jednocześnie lokacjach w poszukiwaniu przeoczonego detalu.

Po średnio udanym Post Mortem Microids udowadniło po raz kolejny, że są mistrzami gatunku (i to pomimo braku wsparcia ze strony niedoścignionego Sokala), a w temacie przygodówek wciąż pozostaje wiele nieodkrytych kart. Wartość omawianej produkcji podnosi dodatkowo tematyka, bo dojrzałych, a przy okazji sensownych, dobrze opowiedzianych thrillerów można ze świecą szukać.

Podobała Ci się recenzja? Jeśli tak kliknij "graj"

recenzja dodana przez: E. Siekiera E. Siekiera który uważa że gra ma takie plusy i minusy

+ Plusy

+  sugestywny, ponury klimat
+ thriller pełną gębą
+ fabuła i dobrze napisane dialogi
+ grafika i muzyka
+ kapitalnie wyreżyserowane cut-scenki

Minusy

  kilka idiotycznych zagadek bądź irytujących momentów
 otwarte zakończenie

dlatego E. Siekiera
ocenia tę grę na:

9

Grafika 90%

Dźwięk 80%

Gameplay 90%

Ocena wszystkich
recenzentów

9.0

Grafika 90%

Dźwięk 80%

Gameplay 90%

[ + dodaj screen ]

Pepik: Ehh.. dać takiej żyletkę do ręki... (PC)

Pepik: Taaak...to jest to, relaksująca kąpiel we własnej krwi (PC)

Pepik: Aż strach się bać... (PC)

Pepik: Bo nie chcieli dać podwyżek dla służby zdrowia... (PC)

Przejmij panowanie nad grą

Teraz

Użytkownicy, którzy lubią tę grę:

Gaminator.tv

Projekt dofinansowany ze środków Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego w ramach Programu Operacyjnego Innowacyjna Gospodarka