Kroniki Riddicka: Ucieczka z Butcher Bay (PC)
Premiera Świat - 7 grudzień 2004 Premiera Polska - 28 luty 2005
Ocena użytkowników: bardzo dobra
1 osób chce zagrać w tą grę
miejsce w rankingu: n.a.
Deweloper: Starbreeze Studios Dystrybutor: CD Projekt Wydawca: Sierra Inc.
Gatunek: Akcja/Arcade Podgatunek: Strzelanka, Skradanka Cechy gry: FPP, TPP
Tematyka: Science-Fiction, Rozgrywka: Singleplayer
Na tę platformę mamy: 60 screenów, 9 video, 1 recenzji, 3 newsów,
Witaj w Butcher Bay...
[ zobacz inne recenzje 1 ] Najlepsza recenzja dodana przez
OsaX Nymloth
Butcher Bay. Najgorsze więzienie w tej części galaktyki, a zapewne również w całym chrzanionym systemie. Nie pamiętam już nawet jakim cudem mnie tutaj przenieśli, teraz liczy się fakt, że jestem tutaj strażnikiem i mam mieć oko na zgraję najgorszych szumowin kosmosu! Na domiar złego słyszałem, że złapali niejakiego Riddicka i zamierzają go tutaj ulokować. Byle z dala ode mnie! Zabiłbym go na sam widok, ot - dla zasady.
Kroniki Riddicka: Ucieczka z Butcher Bay to gra nietypowa. Na pierwszy rzut oka jest to normalny FPS, gdzie biegamy i strzelamy, jednocześnie starając się być w tym lepszym od komputerowych przeciwników. Ta gra jest jednak inna, ponieważ łączy w sobie również elementy skradanki (fani Thiefa i Splinter Cella poczują się usatysfakcjonowani), wspomnianego wcześniej shootera oraz gier typu beat'em'up (walka na pięści!). Mieszanka ta jest na tyle unikalna, że Riddick wymyka się wszelakim próbom sztywnego zaszufladkowania. I dobrze, ponieważ programiści ze szwedzkiego Starbreeze udowodnili coś, co wydawało się niemożliwe zrobienia. Stworzyli naprawdę dobrą grę na bazie filmu. Ile dobrych "egranizacji" jesteś w stanie wymienić? Nie, daruj sobie Władcę Pierścieni i Spidermana, mam na myśli naprawdę dobre gry! Pustka? Żadnej pozycji? No właśnie, Riddick jest pierwszy, ale po kolei...
Więźniowie coś dzisiaj niespokojni, jakby przeczuwali, że coś się wydarzy. Niech ich kule biją, muszą tak wyć?! Świr z celi A38 prawie pożarł Jacka! Dlaczego po prostu nie wrzucą go do izolatki? Sam Jack nie wydaje się przejmować stratą nogi. Cóż, może to dlatego, że jeszcze śpi i jest pod narkozą? Psia mać, za mało mi płacą, za to wszystko powinienem dostać ekstra premię. Podobno dostarczono nowego, krążą o nim plotki takie, że wierzyć się nie chce. Uwierzyłbyś, gdyby ktoś ci powiedział, że ten cały Riddick wychodził już bez szwanku ze starcia z czterema uzbrojonymi ludźmi?
Richard B. Riddick, jeden z ostatnich przedstawicieli starożytnej rasy Furionów i jednocześnie najbardziej poszukiwany człowiek we wszechświecie. Właśnie w skórę tego wielkiego i zabójczego drania przyjdzie Ci się wcielić. Cel jeden: wolność. Za wszelką cenę. Przy okazji omawiania głównej postaci należy wspomnieć, że Vin Diesel, aktor odgrywający filmowego Riddicka, użyczył swojego wizerunku i głosu na potrzeby gry. Efekt jest naprawdę dobry, Diesel znakomicie "zagrał" naszego antybohatera, a komentarze w jego wykonaniu naprawdę mogą się podobać. Jak już pisałem wyżej, Riddick to twardziel i urodzony zabijaka. Zapomniałem dodać, że nie czuje on respektu przed nikim (niezapomniany cytat "Boisz się ciemności? Ja nie. To ciemność obawia się mnie"), a ewentualne niepowodzenia wcale go nie zniechęcają. Wręcz przeciwnie, Richard uwielbia wyzwania. Pytanie, czy wyzwania lubią Richarda.
Burza piaskowa. Znowu. Nienawidzę tego. Chwila, co ja piszę, przecież ja nienawidzę całego tego pieprzonego więzienia! Ale burzy nie znoszę szczególnie, zakłóca sygnały i przez nią nie mogę pozwolić sobie na jedną z niewielu rozrywek w tym miejscu - oglądanie międzygwiezdnej telewizji! Może trafię jutro na powtórki. Riddicka osadzili w bloku A, w moim cholernym bloku! Cóż, ale trzeba przyznać, że koleś twardziel. Zastanawiam się, czy te plotki o nim nie były przypadkiem prawdziwe?
W skórze Riddicka z pewnością można poczuć się jak zimnokrwisty drań z rodowodem, który nie cofnie się przed niczym na drodze ku raz wytyczonemu celowi. Od pierwszych chwil pobytu w Butcher Bay czujemy specyfikę tego miejsca, w którym władzę ma ten, kto ma broń. I plecy. Już pierwsze starcie z szefem lokalnego gangu daje do zrozumienia, że pozostali więźniowie muszą uważać na Riddicka, nie na odwrót. Lecz blok A to tak naprawdę tylko wstęp do gry, w którym przyjdzie nam zwiedzić setki metrów systemów wentylacji, cele więzienne, kopalnie, hangar oraz...izolatkę. Zwiedzanie kilkakrotnie zostanie umilone transportem opancerzonym np. w takim mechu strażniczym, który wydatnie przyczyni się do zmniejszenia liczby stróżów prawa w tym sektorze galaktyki.
Niech piekło go pochłonie! Wiedziałem, że tutaj było za spokojnie! On uciekł! Najbardziej niebezpieczny człowiek w całej galaktyce jest na wolności w MOIM bloku! Co ja teraz zrobię?! Abbott nie wydaje się specjalnie przejmować, jest zbyt pewny siebie. Dostałem rozkaz, zaraz wyruszam na patrol, mam nadzieję, że przyjdzie mi jeszcze oglądać moją pryczę...
W trakcie ucieczki z Butcher Bay należy korzystać ze wszelkich dostępnych środków. W przeciwieństwie jednak do pozostałych gier akcji, tutaj broń sama nam w spocone łapska nie wlatuje, a żeby zdobyć pierwszy karabin, będziemy musieli się naprawdę sporo namęczyć. Jak już jednak Riddick dorwie się do jakiejś broni, to pokaże, co to znaczy "wykorzystać w pełni potencjał bojowy posiadanego arsenału". Początkowo w brudne łapy Furiona wpadną proste bronie białe, kastety, prowizoryczne noże lub nawet śrubokręt. W późniejszych etapach do arsenału dołączą
karabiny, strzelby, pistolety, a nawet minigun! Jednakże bez wątpienia najniebezpieczniejszym narzędziem zbrodni (a w zasadzie bronią masowej zagłady) jest sam Riddick. Ten facet nawet gołymi rękoma może załatwić niemalże każdego. Ot, wystarczy podczas walki odpowiednio wykorzystać atak przeciwnika, a Riddick załatwi oponenta jego własną spluwą np. poprzez strzeleniu przeciwnikowi prosto w twarz. Jeśli wolisz załatwiać sprawy cichcem, to wystarczy, że zajdziesz przeciwnika od tyłu, a przeciwnik skończy z czymś ostrym w szyi lub ze skręconym karkiem.
Nie wierzę w to, co się tutaj dzieje! Na wszystkich bogów jacy kiedykolwiek istnieli i istnieć będą! Plotki były nieprawdziwe. Stanowczo! Riddick jest jeszcze gorszy od tego, co słyszałem! Ten facet dopadł Abbotta i wywołał totalny chaos w kopalniach! Do teraz nikt nie wie, co się tak naprawdę stało. Modlę się tylko o to, abym na niego nie wpadł... Zamknąłem się na klucz, mam w nosie rozkazy Hoxiego, niech sam go sobie łapie! Ja chcę tylko przeżyć i wydostać się stąd. Koniecznie w jednym kawałku.
Grafika to coś, co jako pierwsze rzuca się w oczy. Tutaj na uwagę zasługuje efektowne menu i ładnie zrealizowane, dość tajemnicze intro. Bardzo fajnie wprowadza to gracza w fabułę Kronik. W samej grze jest jeszcze lepiej. Osobiście miałem pewne skojarzenia z Doomem III - tyle, że grafika w Riddicku jest po prostu lepsza. Co ciekawsze, gra wyszła oryginalnie na konsolę Xbox, a mimo to zarówno sterowanie jak i tekstury sprawiają wrażenie stworzonych tylko dla PeCetów! Ekipie Starbreeze należą się naprawdę duże brawa. Grafika jest - krótko mówiąc - bardzo dobra. Znakomite cieniowanie, dynamiczne oświetlenie, świetnie zastosowany bump-mapping, ostre tekstury - to wszystko sprawia, że gra potrafi zachwycić. Postacie są szczegółowe i dobrze animowane, jedyne czego mogę się przyczepić, to to, że niektóre modele więźniów robią wrażenie "plastikowych". Jednakże ten mankament jest naprawdę rzadko zauważalny i nie razi podczas rozgrywki. Lokacje są dobrze zaprojektowane, niejednokrotnie będzie można pokonać daną trasę na kilka sposobów. Dodatkowym smaczkiem do uważnego zwiedzania plansz są porozrzucane tu i ówdzie paczki papierosów, które odblokowują różne ciekawostki, takie jak projekty poziomów z gry i scen z filmu, a nawet fragment opowiadania o Riddicku. Dźwięki są, śmiem twierdzić, równie dobre jak w Doom III. Broń brzmi mocno i potężnie, kroki w kanałach wzmacniają nastrój i napięcie. Aktorzy również spisali się na medal, nie ma tutaj sytuacji, w której gracz odnosi wrażenie, że dany pan mówi, jakby dopiero co z baru wrócił. Muzyka znakomicie potęguje emocje i podkreśla klimat lokacji, podczas walki zaś sprawia, że krew szybciej krąży w żyłach. W kwestii udźwiękowienia nie można się do niczego przyczepić.
Raporty, które czytam są coraz bardziej chaotyczne. Cała wewnętrzna sieć Butcher Bay aż kipi od sprzecznych doniesień. Grupa LS21 twierdzi, że znalazła Riddicka na terenie rekreacyjnym, kilku strażników znalazło trupy przy wejściu do kopalni, zaś sami więźniowie jakby oszaleli. Niektórzy nawet próbowali ucieczki. Jest coraz gorzej, a Riddick wciąż pozostaje nieuchwytny. Kto może wiedzieć, gdzie on teraz jest? Na dodatek cholerna wentylacja nawala, chyba znowu coś się uszkodziło, potem muszę zgłosić to technikom.
Do tej pory tylko chwaliłem Kroniki Riddicka, lecz niestety, nie jest to gra perfekcyjna. Pierwszym i najpoważniejszym minusem jest jej długość - około 10-15 godzin rozgrywki, to raczej nie jest porażająca ilość czasu, nieprawdaż? Sytuację trochę ratuje tryb komentarza, który odblokowuje się z momentem przejścia gry. Co w nim takiego ciekawego? Otóż tryb ten pozwala na ponowne przejście gry, tyle że urozmaiconej komentarzami samych twórców. Całkiem przyjemna sprawa, ale nie każdemu będzie się chciało przechodzić ponownie całego Riddicka, tylko dla posłuchania kilkunastu ciekawostek. Drugi minus tyczy się interakcji z otoczeniem. O ile system rag-doll działa jak należy, o tyle system fizyki pozostałych obiektów praktycznie nie istnieje. Zapomnijcie chociażby o strzelaniu do puszek lub przestawianiu skrzynek. Puszki są przymocowane do podłoża jakimś super kosmicznym klejem, skrzynie ważą tony, a kosze na śmieci są odporne-na-wszystko. Fizykę ratuje nieznacznie możliwość uszkodzenia niektórych monitorów i ładne ślady po pociskach na ścianach.
Kroniki Riddicka zostały wydane w polskiej wersji językowej. Spolszczenie jest kinowe, dzięki czemu wszyscy powinni być zadowoleni - zarówno nieznających dobrze języka Shakespeara, jak i tych, którzy polskich aktorów uważają za beztalencia. Cieszy fakt, że tłumacze nie wygładzili wypowiedzi postaci - język używany w więzieniu jest ciężki i ostry niczym brzytwa, nie ma tutaj żadnego owijania w bawełnę, a komentarze postaci są często dosadne i wręcz brutalne. Spolszczeniu nie uległy grafiki w grze (np. napisy na ścianach) oraz - co gorsza - komentarze twórców. O ile to pierwsze można zaliczyć na plus, o tyle brak napisów do mówionych komentarzy może utrudnić ich zrozumienie przez graczy, którzy nie władają idealnie angielskim.
Psia mać! Cisza! Ta cisza jest jeszcze gorsza od chaosu informacyjnego, w którym pogrążona była sieć. Mój terminal padł i za nic w świecie nie mogę wznowić połączenia. Wyjść nie wyjdę, za bardzo się boję tego, co mogę tam spotkać. Jestem cały spocony i trzęsę się jak jakiś młokos. Ja! Po 25 latach służby, ja się boję! Eh, dlaczego ta system wentylacji musiał paść akurat teraz? Na dodatek dochodzą z niego jakieś trzaski, jakby... nie, niemożliwe... a może *dalszy ciąg dziennika nieczytelny ze względu na plamy krwi*
recenzja dodana przez:
OsaX Nymloth
który uważa że gra ma takie plusy i minusy
+ Klimat!
+ Ciekawe lokacje
+ Grafika oraz muzyka
+ Grywalność, po prostu
+ Vin Diesel ;)
− Niektóre modele robią wrażenie plastikowych
− Interakcja z otoczeniem, a raczej jej brak
− Brak spolszczonych komentarzy od twórców
− Na upartego, to rag-doll potrafi wyczyniać cuda ;)
Ocena wszystkich
recenzentów
8.0
Grafika 80%
Dźwięk 80%
Gameplay 90%
Sever: I am Iron Man! (PC)
Sever: - Ja mam większego! - A mój się świeci! (PC)
Sever: Paintball to jednak zabójcza gra! (PC)
Sever: I like, the dark! (PC)

