TMNT - Wojownicze Żółwie Ninja (PC)
Premiera Świat - 20 marzec 2007 Premiera Polska - 14 wrzesień 2007
Ocena użytkowników: dobra
0 osób chce zagrać w tą grę
miejsce w rankingu: n.a.
Gatunek: Akcja/Arcade Podgatunek: Bijatyka, Platformówka Cechy gry: Wolna kamera
Rozgrywka: Singleplayer
Platformy:31.42 zł
Na tę platformę mamy: 14 screenów, 8 video, 1 recenzji, 1 newsów,
Wojownicze Żółwie Ninja
[ zobacz inne recenzje 1 ] Najlepsza recenzja dodana przez
E. Siekiera
Eugeniusz Siekiera
Szybsza niż Prince
W skromnej produkcji Ubisoft żółwie, wbrew obiegowej opinii (za to zgodnie z duchem komiksu, serialu animowanego, oraz wspomnianego filmu), mogą pochwalić się niesamowitą zwinnością i szybkością, są też mistrzami wschodnich sztuk walki. Najbardziej karkołomne i niebezpieczne ewolucje to dla nich chleb powszedni. Biegają po ścianach, odbiją się od nich, chwytają automatycznie gzymsów, półek skalnych i występów, a do przedostania się na trwały grunt wykorzystają wszystkie specyficzne elementy otoczenia, jak np. drążki, pręty i tym podobne. Coś wam to przypomina? Jasne, że tak. Wszystko to już widzieliśmy w innej grze tego studia - a raczej całej serii. Mowa oczywiście o trylogii Prince of Persia. Najbardziej charakterystyczne ewolucje księcia zostały tu całkiem zgrabnie przeszczepione. Czy znalazły się oprócz tego jakieś oryginalne elementy?
Jak najbardziej. W główną historię (średnio interesującą nawiasem mówiąc) wpleciono nieco "moralizatorstwa". O tym, jak ważna jest rodzina (niekoniecznie w klasycznym rozumieniu tego słowa), zaufanie, więź braterska itd. I to właśnie przesłanie postanowiono wykorzystać w trakcie samej zabawy. Jak te uniwersalne wartości przekładają się na skakanie po dachach? Bardzo prosto. Część misji rozgrywamy całą paczką, a więc w każdej dowolnej chwili możemy się pomiędzy żółwiami przełączać, a pokonanie wielu przeszkód i niektórych bossów jest bez ścisłej współpracy po prostu niemożliwe. Mało tego, pod koniec każdego etapu jesteśmy rozliczani pod kątem czasu, w jaki pokonaliśmy poziom, stylu walki, zebranych monet i właśnie współpracy z drużyną. Ten ostatni współczynnik ma największe znaczenie i najbardziej rzutuje na końcowej ocenie, od której z kolei zależy m.in. to, czy zostanie odblokowany bonusowy mini-poziom (tzw. Wyzwanie).
Poszczególne etapy są bardzo rozległe. Trudno dać temu wiarę, gdy uwzględnimy fakt, że na zaliczenie każdego potrzeba od 10 do 20 minut (z wyjątkiem ostatniego - tu z uwagi na kilku upierdliwych bossów czas nieco się wydłuża). Sęk w tym, że żółwie niczym Jeż Sonic (bohater gier Segi) zasuwają tak szybko, że zręczny Książę Persji wygląda przy nich jak obolały tetryk. Prawdę mówiąc nie pamiętam, kiedy ostatnio na PC mieliśmy okazję pograć w tak dynamiczną zręcznościówkę (Devil May Cry 3 nie liczę, bo to był krwisty, a przy okazji cholernie trudny slasher, TMNT zaś jest bardziej platformerem z drobnymi elementami walki).
Znamienne są statystyki, do których mamy wgląd w głównym menu. Po zaliczeniu całości przetarłem oczy ze zdumienia, gdy dowiedziałem się, że na niespełna pięć godzin gry, przez grubo ponad godzinę kierowani przeze mnie bohaterowie znajdowali się w powietrzu. To chyba najlepiej obrazuje, jak duży nacisk położono tutaj na wszelkiej maści akrobacje i ewolucje.
Łatwiejsza niż Prince
Choć początkowe etapy mogą wydać się kaszką z mleczkiem, tak później coraz częściej zdarza nam się spadać w przepaść. Nie znaczy to, że gra jest jakoś specjalnie trudna. Wina leży głównie po stronie kamery, która z różnym skutkiem próbuje nadążyć za naszymi bohaterami i nieraz przez nieodpowiedni kąt źle ocenimy odległość, bądź też naciśniemy nie ten kierunek, co trzeba. Nie mamy niestety opcji cofania czasu, ale prawdę mówiąc nie jest nam ona tutaj jakoś szczególnie potrzebna. Cały etap podzielono na bardzo krótkie odcinki, więc w razie, gdy podwinie nam się noga, zaczynamy od ostatniego checkpointu. Zresztą nie zdarzyła się sytuacja, bym dany fragment musiał zaliczać więcej niż 3-4 razy, co w przypadku trudniejszych etapów w PoP było raczej nie do pomyślenia. TMNT jest grą znacznie łatwiejszą, co wydaje się zrozumiałe, uwzględniwszy tematykę gry (poziom trudności został zapewne celowo zaniżony z uwagi na wiek potencjalnych graczy).
Jeszcze bardziej te ułatwienia dają się nam we znaki w przypadku potyczek z tępawymi przeciwnikami. Zapomnijcie o finezji znanej z wspomnianej już trylogii. Choć ciosy i combosy żółwi z początku mogą robić wrażenie, szybko przekonujemy się, że w rzeczywistości wszystko sprowadza się do wduszania jednego przycisku. W późniejszych etapach rozkładamy na łopatki kilkunastu delikwentów za jednym podejściem, ale to też żaden problem. Nawet jeśli nasza energia spadnie do zera, wystarczy wdusić kilka razy spację, a nasz bohater cudownie uzdrowiony powróci na plac boju. Jak więc sami widzicie, prościej się już chyba nie da. Dzięki temu grę przechodzimy w biegu (dosłownie i w przenośni). Tym niemniej, jeśli masz refleks szachisty, omijaj ten tytuł jak najszerszym łukiem, bo z zawrotnym tempem akcji nie wygrasz.
Brzydsza niż Prince
Najgorzej wypadła oprawa graficzna. Gra wygląda na dość chamską konwersję z konsoli. Świadczy o tym sterowanie przystosowane wybitnie pod pada, menu opcji, które poza poziomem dźwięku i jasnością w zasadzie nie pozwala nam na zmianę czegokolwiek (łącznie z rozdzielczością, więc trzeba grać w skandalicznie niskiej) oraz grafika, która wygląda... jak wygląda. Czyli źle. Tekstury nawet jak na standardy z początków ery PS2 prezentują się tragicznie, a modele przeciwników to raczej poziom rodem z budżetowej zręcznościówki sprzed 5 lat, a nie gry wydanej przez takiego giganta.
Gorsza niż Prince
Biorąc pod uwagę geniusz drzemiący w studiu Ubisoft, a także patrząc z dystansu zarówno na poziom serii o przygodach perskiego księcia jak i recenzowanej tu gry, TMNT powstało zapewne w trakcie kilku przerw na papierosa. Co chcę przez to powiedzieć? Tylko tyle, że gierka jest co prawda niezła, ale patrząc na możliwości twórcze tej ekipy, trzeba niestety dodać - zaledwie niezła.
recenzja dodana przez:
E. Siekiera
który uważa że gra ma takie plusy i minusy
+ Na PC takie gry wychodzą od święta, więc dobrze, że w ogóle jest
+ Zabójcze tempo rozgrywki
+ Niby proste, a wciąga
+ Sporo bonusów do odblokowania
− Kamera czasem nie nadąża za akcją
− Paskudna grafika
− Krótka
−
Ocena wszystkich
recenzentów
6.0
Grafika 60%
Dźwięk 60%
Gameplay 70%
E. Siekiera: Zaraz będziemy mieli pływającego żółwia (PC)
E. Siekiera: Świątynia Wielkiego Żółwia? (PC)
E. Siekiera: Następnym razem się uda! (PC)
E. Siekiera: Ha ha ha - jestem taki zły! (PC)

