Carmageddon (PC)
Premiera Świat - 30 czerwiec 1997
Ocena użytkowników: bardzo dobra
1 osób chce zagrać w tą grę
miejsce w rankingu: n.a.
Deweloper: Stainless Games Wydawca: Interplay
Gatunek: Samochodowa
Rozgrywka: Singleplayer/Multiplayer
Na tę platformę mamy: 22 screenów, 1 video, 1 recenzji, 2 newsów,
Bierz babcię na zderzaki!
[ zobacz inne recenzje 1 ] Najlepsza recenzja dodana przez
Joachim "Chimaira" Snoch
As easy as killing bunnies with axes
to, moi drodzy, wyścigi samochodowe. Pobrzmiewa już w uszach ten jęk zawodu ze strony psycholi i piski radości ze strony pryszczatych fanów NFS. Zaraz jednak nam się wszystko pięknie zmieni, głosy po tych dwóch stronach barykady przeskoczą, bo... Bo ta gra to niby wyścigi, ale tak naprawdę nie wyścigi. Chyba samochodowe, ale jednak jakoś nie do końca. Im dłużej gra się w tę produkcję, tym ciężej wychodzić na ulicę, a już brońcie bogowie - siadać za kółkiem.
Przejdźmy zatem do meritum. O tym, że gra jest niesamowicie brutalna i chora, wspominać szeroko już chyba nie trzeba. Mamy tutaj wyścigi, umiejscowione nieco w przyszłości. Coś na kształt Destruction Derby, ale w znacznie większym zakresie. Zasada jest prosta. Dojechać do mety... Zaraz, zaraz. Tu pojawia się pierwsza rzecz, która wywołuje uśmiech podobny do Maxa D. z okładki gry. Otóż, kochane misie pluszowe, wcale nie trzeba ukończyć wyścigu, żeby wygrać.
Sposoby na zaliczenie trasy są trzy. Układając je w kolejności od najprostszego do najtrudniejszego, będzie to przejechanie wszystkich punktów kontrolnych i okrążeń; skasowanie wszystkich przeciwników i... Wisienka na torcie z ludzkich wnętrzności, czyli zamordowanie wszystkich przechodniów. Tak, tak, proszę się tak nie szczerzyć, to oczywista oczywistość, używając politycznego żargonu. Pewnym czynnikiem komplikującym nam życie jest czas. Te cenne sekundy do wygranej zdobywamy również w triadzie. I znów, punkty kontrolne, czołowe zderzenie z jakimś przeciwnikiem, oraz buksowanie w świeżo rozjechanym ciele kobiecinki z wózeczkiem.
Normal everyday carnage?
Trasy, co było bardzo ciekawą rzeczą, są otwarte. I kiedy piszę, że otwarte, to naprawdę tak sprawa wygląda. Nie ma absolutnie żadnych ograniczeń w poruszaniu się po mapce. Wyjmując oczywiście sytuacje przebijania budynku na siłę. W każdej chwili możemy zjechać z wyznaczonej ścieżki, pobujać się po bezdrożach, wjechać na miejski stadion, gdzie właśnie rozgrywany jest mecz... I czasem trzeba. Po pierwsze, dla ludzi z ambicją, jest tam dużo przechodniów, których trzeba spacyfikować. Po drugie zaś, często na planszach poukrywane są znajdźki (ang. power-up), które niejednokrotnie się nam przydadzą, albo i też zaszkodzą w bezstresowym ograniczaniu populacji ludzkiej w danym mieście.
Na każdej trasie będziemy mieć także do dyspozycji kilku przeciwników, których można zrównać z ziemią. I o ile sami nasi komputerowi przeszkadzacze są do zniesienia, problem pojawia się wtedy, kiedy świnki wkraczają do akcji. Świnki? Policja oczywiście. Niemiluchy mają mocno opancerzone wozy, wskutek czego często frontalny atak jest kiepskim pomysłem. Na szczęście słychać ich już z dala, zatem można szybko przemieścić się w jakieś spokojniejsze miejsce, by tam oddawać się z radością mordowaniu bezbronnych ludzi.
Warto tu przy okazji wspomnieć o jeszcze jednej rzeczy. Otóż zabicie człowieka to nie jest, żabki zielone, tylko rozjechanie go naszym cudownym samochodem. Są bonusy! Trzeba przyznać, że pomysł jest cudowny i wręcz genialny w swojej prostocie. Ot, są dodatki punktowe i czasowe za, na przykład, artystyczną impresję, przygwożdżenie nieszczęśnika do ściany, czy wręcz combo za trzy, cztery czy nawet pięć osób rozjechanych jedna po drugiej.
I skoro wspomnieliśmy już o punktach, to trzeba napisać o tym nieco szerzej. Nasz samochód, niezależnie od tego czy wybieramy Maksia czy Anię (Max Damage & Die Anna), jest podobny, różni się właściwie tylko kolorem karoserii. Podczas każdej przejażdżki jednakże zbieramy pracowicie kasę na zarówno ulepszanie naszego podstawowego wozu, jak i możliwość zakupu innych. Nie ma się co oszukiwać, że ten pierwszy wybór jest z reguły lepszy. Większość wrogów bowiem jeździ z reguły gratami, które rozsypują się po trzech uderzeniach. Wyjątki oczywiście są, ale nieliczne. Lepiej zatem inwestować w stare dobre czerwone, tudzież żółte pudło... A pod koniec, pojeździć sobie dla zabawy czymś innym.
Żeby nie było tak różowo, nasz wóz także, jak i przeciwnicy, podlega uszkodzeniom. Można to na szczęście niwelować na bieżąco, jeśli mamy w zapasie pieniążki. Czasem jednakże, może zdarzyć się tak, że ktoś (zwłaszcza gliniarze) przysoli nam na tyle mocno, że trzeba będzie zaczynać wyścig od początku. Inną sprawą jest zaklinowanie się w, na przykład, wodnej pułapce, tudzież wyjechanie nie wiadomo gdzie. Wtedy też za pomocą jednego przycisku na klawiaturze - oraz odpowiedniej opłaty - wracamy na trasę, bądź jej okolice.
Harder than French kissing a cobra!
Trasy, na jakich przyjdzie nam pojeździć, są całkiem nieźle zróżnicowane. Głównie będzie to oczywiście teren zabudowany, lecz trafią się i nieco bardziej pustynne regiony, czy choćby piękne zielone scenerie, pełne krów, które można stadami przerabiać na kiełbasę.
Audiowizualnie sprawa przedstawia się całkiem strawnie. Co prawda dzisiaj, przy problemach z uruchomieniem trybu 3DFX (jest łatka...), gra w trybie soft wygląda makabrycznie. Ogromne piksele, kanciaste modele... No i te cudne sprite'y, które tak radośnie buksują nam pod kołami. Wszelkie wrzaski i odgłosy są za to nagrane bardzo, ale to bardzo realistycznie. Zabawa w jest niewskazana, gdy w domu przebywa spora ilość osób i nie jest to impreza z okazji jakiejś katastrofy.
, choć wyprodukowany ponad dziesięć lat temu, nadal potrafi bawić i cieszyć, jeśli czytelnicy zgodzą się na taki, nader niefortunny, dobór słów. Grafika może nie jest za ciekawa, biorąc pod uwagę rozwój komputerowej rozrywki, ale gra mimo pewnych uchybień, wynikających stricte z racji wieku, jest miodna jak mało co. Wolna jazda bez ograniczeń, fajna zabawa z niszczeniem wrogów, czy wreszcie bezstresowe pacyfikowanie starowinek na przejściach dla pieszych to jest to, co... No, ktoś na pewno lubi najbardziej.
Wstyd byłoby nie wspomnieć na koniec też o tym, że była jedną z pierwszych produkcji, które zakazywano gdzie się tylko dało. Wypuszczano łatki z zombiakami czy robotami, które niwelowane były natychmiast przez fanów. Poziom brutalności, eksplikacja tejże i wreszcie sam pomysł na rozgrywkę stanowił niezłego ciernia w tyłku wszelkich praworządnych ludzi i z branży i spoza niej. Mimo tego przetrwał jakoś te zawieruchy, doczekawszy się nawet dwóch kontynuacji... Ale może o tym innym razem. Tymczasem, porozjeżdżajmy trochę osób, w ramach poprawy humoru.
recenzja dodana przez:
Chimaira
który uważa że gra ma takie plusy i minusy
+ Ekhm... Niekonwencjonalne podejście do tematu wyścigów.
+ Jak na tamte czasy, znośna grafika.
+ Doskonale odstresowuje...
− Mimo wszystko, kontrowersyjny temat...
Ocena wszystkich
recenzentów
8.0
Grafika 70%
Dźwięk 70%
Gameplay 90%
Chidder: Jednego mniej (PC)
Chidder: Golka, flaki i inne przysmaki (PC)
Chidder: Zaraz mnie czeka twarde lądowanie (PC)
Chidder: To musiało boleć (PC)




