Prince of Persia: Piaski Czasu (PC)
Premiera Świat - 2 grudzień 2003 Premiera Polska - 12 grudzień 2003
Ocena użytkowników: bardzo dobra
6 osób chce zagrać w tą grę
miejsce w rankingu:32
Deweloper: Ubisoft Dystrybutor: Cenega Polska Wydawca: Ubisoft
Gatunek: Akcja/Arcade Cechy gry: TPP
Tematyka: Fantasy, Rozgrywka: Singleplayer
Game market
zgłoś tę grę
Platformy:14.9 zł
Na tę platformę mamy: 56 screenów, 1 video, 1 recenzji, 6 newsów,
Baśń jednej nocy
[ zobacz inne recenzje 1 ] Najlepsza recenzja dodana przez
Ingmar
Adam "Ingmar" Jank
Księcia Persji nikomu chyba przedstawiać nie trzeba. Persona znana i rozpoznawana. Choć z biegiem lat jego oblicze zmieniło się kilkukrotnie (i zmienia nadal) to cechy wspólne łatwo wyróżnić - zwinność, skoczność, waleczność. Tak było w 1989, kiedy "wychodził" spod klawiatury Jordana Mechnera i w kilkanaście lat później, gdy za przywrócenie świetności marki zabrali się ludzie z Ubisoftu. Minęło bez mała 14 lat, zmienił się system ( ;] ), a Książę nadal zachwyca swoimi zdolnościami. Przed Państwem Prince of Persia: Sands of Time!
Od klepsydry się zaczęło...
Akcja "Piasków Czasu" - podobnie jak protoplasty - rozgrywa się w starożytnej Persji. Kilka elementów pozostało niezmienionych - nadal mamy Księcia, kobietę w opałach i złego wezyra - jednak całość znacząco się różni. Scenarzyści poszli dużo dalej niż pan Mechner i zaoferowali nam fabułę z prawdziwego zdarzenia. Dynamiczną, wciągającą i zaskakującą.
Rzecz zaczyna się w czasie ataku na pałac złowrogiego Maharadży: Sharaman, król Babilonu, przekupił miejscowego wezyra, zyskując tym samym zwycięstwo. Stawką transakcji była część skarbca pokonanego władcy. Konkretna część. Klepsydra czasu. Jednak na drodze do szczęścia zdrajcy staje Książę, zdobywając Sztylet Czasu i uniemożliwiając otwarcie antycznego zegarka. I to nie problem. Wezyr z niezwykłą gracją podpuszcza królewicza, a ten, jak na butnego młodzieńca przystało, podpuścić się daje i klepsydrę otwiera. Straszliwe piaski czasu zostają uwolnione, niemalże wszyscy obecni zmieniają się w demony, a sam protagonista trafia na drugi koniec pałacu. Jest dramatycznie, a zarazem bajkowo, niczym w "Baśniach z tysiąca i jednej nocy"... dokładnie tak, jak być powinno!
Akrobata
Rozgrywkę można podzielić na dwie części: przemieszczanie się pomiędzy platformami oraz walkę z przeciwnikami, którzy na nich egzystują. "Piaski Czasu" wyraźnie rozgraniczają obie składowe. Często trafiają się lokacje, których przejście nie wymaga obnażenia ostrza. Ot, zwyczajnie skaczemy i odbijamy się od ścian. Choć "zwyczajnie" to dość niefortunne określenie. Elementy zręcznościowe nie są zwyczajne pod żadnym względem. To, co Książę wyprawia na ekranie, przekracza możliwości istoty posiadającej typowe stawy i ścięgna. Bieganie po ścianach występuje na porządku dziennym. Podobnie jak przeskakiwanie między drążkami, huśtanie się na linach i wspinanie na kolumny... Brzmi świetnie? Pewnie, bo właśnie tak jest! I nie chodzi o niesamowitą interakcję z otoczeniem - ta jest przeciętna i odbywa się za pośrednictwem prostych skryptów. Elementy akrobatyczne po prostu wyglądają wyśmienicie, a ich opanowanie nie sprawia problemów. A, właśnie. Granie na klawiaturze jest... wygodne, co rzadko się zdarza przy konwersjach z konsol. Kolejny plus dla Ubisoftu.
Wojownik
Coby nie dostać cukrzycy od tego słodzenia. przyjrzyjmy się walce. ;] Jeśli ograniczymy się do samego oglądania - system wydaje się "OK". Oprócz standardowego machania żelastwem możemy przeciwników przeskakiwać, kontrować ich ataki, a nawet odbijać się od ścian, by nadać ciosowi większą siłę. Całość zdobi płynna, efektowna animacja, dodatkowo podrasowana przez doskonałą kamerę. Wróć! Dynamiczna kamera, ukazująca akcję z jak najciekawszej perspektywy jest w porządku... do czerpania wrażeń estetycznych z oglądania, a nie grania. Gdyby
"Piaski Czasu" były filmem - nie miałbym nic przeciwko, ba, z radością napawałbym się ładnie zrealizowanymi scenami pojedynków. Jednak skoro to gra: walka musi być grywalna, a nie tylko efektowna. Kamera lubi ustawiać się w najgorszej z możliwych pozycji, a ciągłe zmiany przybliżenia i kąta widzenia potrafią w skuteczny sposób dezorientować. Zdarza się także, że - miast walki - oglądamy jakieś kolumny, kotary i inne cegły, gdyż rozkoszny kamerzysta zdecydował się na ukazanie sytuacji z wyszczególnieniem walorów obiektów terenowych.
Myśląc o przeciwnikach, także mam mieszane uczucia. Z jednej strony są świetnie animowani i ładnie się prezentują, a z drugiej pozostaje pytanie: dlaczego twórcy zdecydowali się na pewne, niekoniecznie życiowe, rozwiązania? Otóż posiekanie danego demona mieczem, po Bożemu iście, na niewiele się zdaje; piekielny pomiot po chwili się zregeneruje i przeprowadzi kolejne natarcie. Jedynym remedium pozostaje sztylet czasu odpowiednio wepchnięty w bebechy.
Przechodząc na mniej ekspresywną formę języka: aby przeciwnika zabić, należy go powalić i pchnąć sztyletem. Koncepcja niby fajna, a i utrudnienie dodatkowe. Tylko czemu w czasie walki stawiamy czoła kilkunastu słabeuszom zamiast kilku mocarzom? Potyczki nie są dzięki temu trudniejsze, a jedynie bardziej monotonne i nudne. Skok, uderzenie, wbicie, następny. I tak dwadzieścia razy. Gdzie tu finezja, gdzie konieczność zastosowania jakiejś taktyki, czy chociaż wykazania się małpią zręcznością? Nigdzie. Walki są efektowne, ale nużące przy dłuższym aplikowaniu. Jedno szczęście, że panowie z Ubi sami to zauważyli i stosunek ilości demonów na metr kwadratowy nie przytłacza.
Manipulator
Pozostała jeszcze kwestia mocy: poprzez zdobycie sztyletu czasu nasz Książę posiadł rzadką zdolność - ograniczoną władzę nad... czasem, oczywiście. Popełniłeś kiedyś błąd na tyle poważny, że chciałbyś zmienić bieg czasu? Tak? To wreszcie się doczekałeś. Co prawda, wycieczka w odmęty przeszłości nie należy do długich, ale zazwyczaj wystarczy by uniknąć kilku kolców zdobiących klatkę piersiową, ciosu miecza niemiłego pana czy skoku w niekoniecznie właściwym kierunku. A że okazje do popełnienia iście śmiertelnego błędu "Piaski Czasu" oferują w ilościach konkretnych - moc się przydaje. Zdecydowanie przyjemniejsze rozwiązanie niż mordowanie komputera kolejnymi loadingami.
Bynajmniej "przypomnienie" nie jest jedynym możliwym zastosowaniem czasu. Wszak można go jeszcze zawiesić. Moc spowolnienia zastępuje typowy, rozsławiony Matrixem, bullet-time, a "zamrożenie" sprawia, iż dla danego celu czas staje w miejscy, co skutecznie wspomaga proces zatrzymania funkcji życiowych.
Antyczna Persja w całej swej kanciastości
Przejdźmy do spraw technicznych. Odnowiony Prince of Persia domyślnie powstawał na konsole poprzedniej - z dzisiejszego punktu widzenia - generacji, więc graficznie nie ma prawa zachwycać. Ubogie i kanciaste modele, rozmazane tekstury, właściwie zerowa podatność na zniszczenie przeszkód terenowych, wszechobecne przenikanie się obiektów i tak dalej. Oprawa graficzna zestarzała się w zawrotnym tempie i jedynie gra świateł może się podobać. Niby i pikseloza wzroku ni wypala, ale powodów do zachwytu nie ma.
Zdecydowanie lepiej wypada dźwięk, który nie ulega tak szybkiemu procesowi starzenia. Stylizacja na wschodnie brzmienie pomaga wczuć się w klimat starożytnej Persji, a nieco ostrzejsze akcenty, pojawiające się w trakcie walki są nie tyle nachalne, co motywujące. Całość utrzymana jest w podobnej tonacji i wykonana na zbliżonym poziomie, więc nie sposób się do czegoś przyczepić... choć z głosami bywa różnie. Książę i Wezyr zostali odegrani pierwszorzędnie, czego niestety nie można powiedzieć o Farah. Więcej życia, przejęcia czy emocji na pewno by nie zaszkodziło.
Hej, szable w dłoń!
Ludziom z Ubisftu udało się osiągnąć podstawowy cel - przywrócili życie zapomnianej marce. Nowe przygody Perskiego Księcia zachwycają tym samym co wersja z 1989 roku: akrobatyką, opartą o widowiskową interakcje z otoczeniem. Dodatkowo otrzymujemy równie widowiskową walkę oraz dobrze poprowadzony scenariusz. To właściwie wszystko, co można wymagać od gry akcji. Co prawda system walki mógłby być bardziej urozmaicony, kamera mniej kapryśna, a oprawa graficzna poddana liftingowi, ale cóż... nobody's perfect. ;]
* Cytat z Polskiej wersji gry
recenzja dodana przez:
Ingmar
który uważa że gra ma takie plusy i minusy
+ Akrobacje!
+ Możliwość manipulowania czasem
+ Ładnie poprowadzony scenariusz
+ Bajkowy klimat
+ Animacja postaci
− Walki mogłyby być ciekawsze
− Kapryśna kamera
− Oprawa graficzna z czasów panowania PS2
Ocena wszystkich
recenzentów
8.0
Grafika 70%
Dźwięk 80%
Gameplay 80%
m461k: Jesteś najsłabszym ogniwem! Odpadasz... (PC)
m461k: Poradnik - jak zostać emo w dziesięć dni . W komplecie miecz czasu ! (PC)
m461k: W tym roku pani mikołajowa trafiła do wszystkich dzieci... (PC)
Kostek: Atak.. (PC)











