Earth 2160 (PC)
Premiera Świat - 3 czerwiec 2005 Premiera Polska - 8 lipiec 2005
Ocena użytkowników: dobra
0 osób chce zagrać w tą grę
miejsce w rankingu: n.a.
Deweloper: Reality Pump Studios Dystrybutor: TopWare Poland Wydawca: Zuxxez Entertainment
Gatunek: Strategia Podgatunek: RTS Cechy gry: Wolna kamera
Tematyka: Science-Fiction, Rozgrywka: Singleplayer/Multiplayer
Game market
zgłoś tę grę
Na tę platformę mamy: 28 screenów, 1 video, 1 recenzji,
No i Polak (z Niemcem) rzeczywiście potrafi.
[ zobacz inne recenzje 1 ] Najlepsza recenzja dodana przez
Teacher Commander
Przybyliśmy, zobaczyliśmy i...
No "i" właśnie. Powiem wam na początek, że kiedy poznałem fabułę Earth 2150 Escape From The Blue Planet, to podejrzewałem, że może powstać Earth 2160. Tyle tylko, że za nic nie potrafiłem sobie tego wyobrazić. W końcu było to jeszcze w czasach, kiedy o takiej pięknej grafice można było tylko marzyc, a pięćdziesiątka jawiła mi się jako dzieło sztuki. Aż tu nagle zaczynają pojawiać się jakieś strzępy informacji na temat nowej części. I w końcu ja (i wszyscy fani doczekaliśmy się). Nadszedł Earth 2160. Już na samym początku zdziwiło mnie to, że wszedłem w posiadanie oryginału (a jakżeby inaczej) za śmiesznie niską cenę. Niezły początek, nie powiem. Potem było jeszcze kupno Earth Universe, ale to już kompletnie inna historia. No, koniec tego biadolenia, czas przejść do konkretów.
... i zwyciężyliśmy?
Nie całkiem. Po zagładzie Ziemi 8 grudnia 2150 roku, bardzo niewielu ludzi zdołało ocaleć, ledwie kilka milionów. Na dodatek nie wszyscy zdołali szczęśliwie osiągnąć Nową Ziemię. Statek USC - Phoneix - zaginął w tajemniczych okolicznościach, ale to co z nim się stało odkryjecie sami. W każdym razie grę rozpoczyna kampania ED, gdzie kierujemy poczynaniami pewnego dowódcy ED, Michaela. R. Falknera. Zostaje on dowódcą pierwszej grupy desantowej, która ma wylądować na Marsie. Okazuje się jednak że flota ED została ubiegnięta przez Korporację Księżycową, ktróa na miejsce przybyła pierwsza. Teraz zamiast znaleźć pokojowe rozwiązanie, ED i LC wszczynają kolejną wojnę, tym razem o przestrzeń do kolonizacji. Początkowe starcia na Marsie rozprzestrzeniają się na cały Układ Słoneczny. Jednak ten zwyczajny, kolejny konflikt jest tylko wstępem do tego, co się stanie później. Falkner i jego nowi przyjaciele (mi.in kapitan Ariah, dowódca jednej z grup specjalnych LC) zostają zdradzeni przez własnych towarzyszy broni i podejmują desperacką walkę o jak najszybszą ucieczkę przed swoimi prześladowcami. Nie powiem, co będzie dalej, ale napomnę tylko, że jednym z powodów tego zamieszania będzie nowa strona konfliktu, rasa obcych: Morphoidzi (w ich kampanię też zresztą zagramy). Powiem tylko jedno: to co się tutaj stanie będzie miało przełomowe znaczenie dla ludzkości, umęczonej ciągłą wojną. Łącznie czeka nas 28 misji, po siedem na każdą kampanię. To w zupełności wystarczy, gdyż każda misja jest dość długa. Aha, gra jest ciekawym połączeniem gry nieliniowej i liniowej - to znaczy, że w pewnym momencie mamy trzy misje do wyboru w dowolnej kolejności, a pozostałe cztery przechodzimy w z góry narzuconym porządku.
Argh! Moje oczy!
Pierwszą rzeczą, która rzuca się w oczy w nowej części gry, to powalająca grafika będąca zasługą napisanego od podstaw silnika "Earth-4", który bazuje na Pixel Shaderach. Gdy pierwszy raz ujrzałem wstępne screeny, nie mogłem uwierzyć własnym oczom. Twórcy naprawdę się postarali. Tutaj każdy szczegół cieszy oczy, począwszy od cieni na jednostkach, budynkach i gruncie po wypasione eksplozje. Jednostki, jak i budynki zresztą, to prawdziwa uczta dla oczu. Wszystkie animacje są zrobione na bardzo wysokim poziomie, chociaż można się przyczepić do animacji ruchu piechoty (tak, piechota wróciła po nieobecności w Earth 2150) i mimiki twarzy postaci w okienkach dialogowych. Jednak są to tak nic nieznaczące rzeczy, że nikt przy zdrowych zmysłach by się tego czepiał. Żeby dalej się nie rozckliwiać nad tym, podsumuję to wszystko od razu: grafika naprawdę wymiata. Jedno, co mi tutaj naprawdę nie pasuje, to brak pogody i tych opadów atmosferycznych, nad którymi można było się rozwodzić w Earth 2150. Niemniej jednak, pozostał cykl nocy i dnia. Tutaj zresztą został jeszcze bardziej dopieszczony i dalej dzięki niemu będzie można planować ataki z zaskoczenia. Niestety, ten cały luksus został okupiony odpowiednio wysokimi wymaganiami sprzętowymi. A szkoda, bo w najwyższych detalach gra wygląda naprawdę cudnie. Chociaż w mniejszych też jest na co patrzeć.
Do hymnu!
Teraz będzie co nieco o muzyce. Ta też nie uniknęła zmian. W Earth 2140 był ciąg soundtrack-ów dla obydwu stron (UCS i ED), niemający nic wspólnego z tym, co się dzieje na ekranie. W Earth 2150 były już osobne tematy muzyczne dla każdej ze stron i do tego podzielone na kategorie: dzień, noc i bitwa. W Earth 2160 twórcy nieco to uprościli. Mamy podział utworów na bitwę i na ten okres spokoju, w czasie którego badamy, budujemy i produkujemy. Jednak, poza niewielkimi zmianami, jest on taki sam dla wszystkich czterech stron konfliktu. Jednak biorąc pod uwagę jakość jej wykonania, nie trzeba się tym specjalnie martwic. Muzyka jest bardzo dobra, nastrojowa. Już pierwszy utwór jest dobry. Z tego co mi wiadomo, ścieżkę dźwiękową, składająca się z ok.30 utworów, skomponowała Orkiestra Mannheim-Heidelberg z Niemiec. Zaś jeżeli chodzi o ogólną stronę dźwiękową gry, to można ją rozpatrywać w trzech kategoriach: dźwięki środowiskowe, odgłosy wydawane przez jednostki i jakość odzywek, wygłaszanych przez postacie i nasze wojska. Najpierw środowisko: mało jest odgłosów wydawanych przez samą naturę, ale te które są brzmią wyjątkowo dobrze. Tak świszczącego wiatru nie słyszałem dotąd w żadnej grze. Ilekroć ktoś siedział w pobliżu kompa, kiedy grałem pierwszy raz w Earth-a, kazali mi ściszać dźwięk, bo ten wiatr zaczynał im działać na nerwy. Co zaś się tyczy jednostek i odgłosów wydawanych przez nie, to dźwięk maszerujących mechów czy odgłos silników maszyn ED brzmią bardzo przekonująco i realistycznie. Dźwięki strzałów też są niezłe. Kiedy jednostka wyposażona w kilka rodzajów broni zaczyna ostrzał, to można się w tym zakochać. Dźwięk towarzyszący eksplozjom jest dobry, ale nie oszołamia. Teraz dochodzimy do jednej z frapujących rzeczy, czyli odzywek postaci i wojsk. Nie brzmią one źle, ani też przecudnie, chociaż mam wrażenie, że lektorzy mogli się bardziej wczuć. Czasami myślę, że byłoby dobrze, gdybyśmy mieli do czynienia z polonizacją kinową (bo Earth 2160 był na początku robiony przez Polaków po angielsku). Jednak nie zakłóca to przyjemności płynącej z gry, chociaż niektóre odzywki brzmią co najmniej dziwnie.
Ta rakieta być bardzo dobra na ten budynek.
Była grafika, była muzyka, był dźwięk, to teraz przechodzimy do najciekawszej części, czyli jednostek, budynków i badań. W tej materii zmieniło się najwięcej. Zacznijmy od tego, że wróciła piechota. ED dalej ma androidy, UCS cyborgi, a LC wkracza ze swymi kobiecymi oddziałami. Wygląd piechociarzy jest bardzo dobry, ale ich ruch mogli lepiej dopracować. Ogólnie w grze mamy 10 rodzajów zróżnicowanej piechoty i, o ile W Earth 2140 była ona raczej nieczęsto wykorzystywana (głównie jako środek nękający), to tutaj bez niej raczej się nie obejdziemy. Co do jednostek, to ma się wrażenie że twórcy przy ich projektowaniu wzorowali się i na Earth 2140 i na 2150. Chodzi o to, że w czterdziestce produkowało się jednostki jako gotowe modele, ale każda z nich była praktyczna i bez żadnych niepotrzebnych dodatków. W piędziesiątce mieliśmy możliwość budowania ich z kilku elementów, więc niektóre z nich wyglądały pokracznie - jakby owe elementy ktoś wcisnął na siłę. Tutaj zaś mamy połączenie i tego, i tego. Konstruktor jednostek został jeszcze bardziej rozbudowany, ale teraz zostały one tak skonstruowane, że obojętnie co się na nich zamontujemy, będą one wyglądały jak najbardziej elegancko i opływowo. Nawet jeżeli jest to ta sama broń, to na każdym pojeździe będzie ona wyglądała inaczej. Zresztą, tutaj nie ma tak, że można każdy rodzaj broni montować na byle jakim pojeździe. Tutaj niektóre jednostki mają przygotowany swój własny, unikalny arsenał, który można zamontować na nich i tylko na nich. Co do szczegółowego wyglądu jednostek, to powiem, że jest on piorunujący. Ta plątanina rur, kabli, płyt, siłowników hydraulicznych wygląda nader przekonująco. Co do budynków, to każda frakcja buduje je w inny sposób: ED zrzuca z orbity Centrum Kolonii i dobudowuje kolejne moduły woków niego, LC spuszcza z nieba wszystkie swoje budynki, a większość z nich formuje w wysokie wieżowce. Zaś UCS ma latający pojazd konstrukcyjny który zbuduje struktury tam, gdzie zdoła dolecieć i gdzie dopływa energia. Widzicie więc że możemy budynki stawiać teraz właściwie wszędzie.
Zostały jeszcze badania. W Earth 2140, robiliśmy je w ten sposób, ze stawiamy centrum badawcze i nie mamy wpływu, co teraz się bada. W piędziesiątce stawiamy kilka centrów celem nieznacznego przyśpieszenia badań, ale możemy naraz pracować tylko nad jednym z nich. Tutaj zaś im więcej laboratoriów postawimy, tym więcej naraz robimy badań. Liczba takich struktur nie przyśpiesza wprawdzie badań, ale jest to o niebo wygodniejsze niż w dwóch poprzednich częściach gry (a powiem, że w sześdziesiątce drzewko technologi jest jednocześnie rozpasłe i wygodne). Ciekawa sprawa ma się z obcymi: żadnych badan, żadnego konstruowania, żadnych struktur. Wszystkie ich jednostki są żywe (nawet latadła) i albo się klonują albo morfują. Jedyne co można uznać za budynek, to ich wieżyczki, ale one też są żywe. Po prostu są to organizmy o osiadłym trybie życia. Na dodatek wszystkie ich jednostki są jakby jednostkami wydobywczymi, gdyż wchłaniają on surowce żeby się klonować lub przemieniać. Na koniec jeszcze słówko o zupełnej nowince w serii czyli o wirtualnych agentach. Są oni rodzajem najemników, których wynajmujemy za surowce, a każdy z nich pomoże nam w innej dziedzinie. Jedni będą mieli wpływ na piechotę, inni na celność, inni na badania itd. Sama ich obecność zmienia naszą armię, a możemy im włączyć tryb aktywny i wtedy będą robiły wszystko po swojemu, zaś my zajmiemy się czym innym. Poza tym agenci są obdarzeni odpowiednio wysoką AI, więc naprawdę się nam przydają. Możemy ich także używać do akcji obronnych i ataków. Naraz możemy mieć trzech agentów - są oni pod naszymi rozkazami przez 15 minut, a potem trzeba im znowu zapłacić, żeby przedłużyć im kontrakt.
Mów mi jeszcze.
W grze jest jeszcze trochę innowacji i zmian. Nie będę ich wszystkich wymieniał, żeby nie psuć niespodzianki tym, co jeszcze nie grali. Mamy tam np. znacznie uproszczony pasek wydawania rozkazów (za to praktyczny) i elementy RPG (najemnicy i bohaterowie w kampanii mają swój ekwipunek, w którym składujemy broń, pancerze, apteczki itp.). Jednostki dalej zdobywają doświadczenie, mamy limit amunicji (tylko teraz inaczej ja uzupełniamy), wspomniany cykl dnia i nocy. Powiem jeszcze tylko gwoli jednostek, że oprócz odpowiednio rozłożonego uzbrojenia, mamy tam jeszcze masę wyposażenia dla nich oraz po trzy typy pancerzy, po trzy typy napędu i dwa typy generatorów osłon (nie dla wszystkich akurat po tyle rodzajów, ale dla zdecydowanej większości). Są też trzy, zamiast jednego nieokreślonego, rodzaje surowców (woda, kryształ, metal), a każda ze stron wykorzystuje dwa z nich (np. UCS potrzebuje tylko metalu i kryształu). Tylko obcy potrzebują wszystkich trzech.
Pora kończyć.
Przeszedłem Earth-a 2160 już dwa razy, na łatwym i na trudnym poziomie, ale w ogóle mi się nie znudził. Chętnie wrócę do niego jeszcze raz. Tę grę mogę właściwie polecić każdemu. Ma mnóstwo zalet, a minusy nie psują przyjemności płynącej z grania w nią. Najlepsze jest to, że nie jest ona ostatnią częścią serii. Z niepotwierdzonych informacji, wiadomo że może wkrótce powstać dodatek, a twórcy mówili już o wykupieniu domeny www.earth2170.com. Pozostaje tylko czekać. Ciekawe jest, że każda część Earth-a była w jakiś sposób przełomowa. Earth 2140 był RTS-em w 2D działającym pod DOS-em, Earth 2150 jedną z pierwszych (a może nawet pierwszą) trójwymiarową strategią czasu rzeczywistego, do tego z aktywną pauzą. Earth 2160 wygląda, jak wygląda. Dodatek pewnie będzie miał te same rozwiązania. Strach pomyśleć, jak będzie wyglądał Earth 2170. Ja ze swej strony życzę serii i jej twórcom jak najlepiej.
recenzja dodana przez:
Teacher Commander
który uważa że gra ma takie plusy i minusy
+ Grafika, po pierwszym spojrzeniu grafika.
+ Dobry podkład muzyczny i dźwiękowy.
+ Jakby bardziej realistyczne bitwy.
+ Sporo innowacji, np.piechota, bohaterowie czy wirtualni agenci.
+ Chyba najbardziej oryginalni obcy w grach strategicznych.
− Niestety, dosyć duże wymagania sprzętowe.
− Lektorzy mogli się bardziej postarać przy podkładaniu głosu pod postacie i jednostki.
− Hmmmm, może brak tego super ciężkiego klimatu z poprzednich części....
− ...ale ogólnie, większych minusów brak.
Ocena wszystkich
recenzentów
10
Grafika 100%
Dźwięk 100%
Gameplay 100%
Ahmeni: Rajd Paryż-Dakar 2160. Dziwnym trafem wszystkie pojazdy to konstrukcje rosyjskie. (PC)
Ahmeni: Robaczki (PC)
Ahmeni: Artyleria wkracza do akcji - za tym pagórkiem jest baza nieprzyjaciela (PC)
Teacher Commander: Jaguar - ciężki mech UCS ze sprzeżonymi działami plazmowymi i miotaczem rentgenowskim. (PC)
Postacie [3]
- Nazwa: Spider
- Typ: Jednostka
- Nazwa: Piechota ED
- Typ: Jednostka
- Nazwa: Piechota UCS
- Typ: Jednostka







