Gaminator. Gry online.

graj lub zgiń
Szukaj

Jesteś tutaj pierwszy raz. Bardzo nam miło. Zarejestruj się, aby zyskać dostęp do największej bazy video o grach, możliwości wrzucania swoich treści, a także do systemu podpowiadania gier – Game Connect.

Logowanie

Zamknij Wyślij uwagę
 

Call of Duty 2 (PC)

Lubię to! 35

Premiera Świat - 25 październik 2005 Premiera Polska - 9 grudzień 2005

Ocena użytkowników: bardzo dobra

1 osób chce zagrać w tą grę

miejsce w rankingu:25

Deweloper: Infinity Ward Wydawca: Activision

 

Gatunek: Akcja/Arcade Podgatunek: Strzelanka Cechy gry: FPP

Tematyka: Wojenna, Rozgrywka: Singleplayer/Multiplayer

Moja ocena: 1 2 3 4 5

 

Game market

zgłoś tę grę

Na tę platformę mamy: 45 screenów, 6 video, 4 recenzji,

Wojna nigdy nie była tak wciągająca!

[ zobacz inne recenzje 4 ]
Najlepsza recenzja dodana przez Ingmar Ingmar
II wojna światowa - największy, najbardziej krwawy, najrozleglejszy i zarazem najbardziej ograny konflikt w historii. Istnieją całe sterty książek, filmów czy wreszcie gier, których akcja została osadzona w czasie pamiętnych sześciu lat. Czy opierając się o tak zużyty materiał można stworzyć satysfakcjonujący produkt? Zdecydowanie tak, a Call of Duty 2 jest tego najlepszym przykładem!

Trzy kampanie, jeden cel


O ile opisywanie scenariusza można by skwitować słowami "zatrzymujesz niemiecką machinę wojenną", o tyle o poszczególnych misjach - podzielonych na trzy, oddzielne kampanie - można i wypada powiedzieć znacznie więcej.

Rzecz zaczyna się w okolicach Moskwy, gdzie, jako świeżo zrekrutowany towarzysz Vasili Ivanovich Koslov, zaczynamy służbę na rzecz ojczyzny. Początek pierwszej misji jest zarazem zgrabnie zrealizowanym samouczkiem. W tym miejscu zamieszczę drobny spoiler: trening rzucania granatów, w którym zamiast zwykłych "cytrynek" korzystamy z ziemniaków (prawdziwe granaty są więcej warte od was, jak to zwykł mawiać towarzysz komisarz) lepiej świadczy o pomysłowości ludzi z Infinity Ward, niż kolejny akapit zapisany przez niżej podpisanego. No, ale wracajmy do docelowego tematu.

Akcja kampanii radzieckiej toczy się w terenie zabudowanym, w bliźniaczo do siebie podobnych ruinach dwóch wielkich, socjalistycznych metropolii - Moskwy oraz Stalingradu. Niemal przez cały czas towarzyszy nam schemat: od osłony do osłony i od budynku do budynku. W końcu to bardziej partyzantka i uliczne przepychanki niż rozciągnięta na wiele kilometrów linia frontu. Realizowane zadania nie należą do szczególnie epickich - ot, zdobywamy gmach nazistów, odbijamy stację kolejową, parę domostw oraz ratusz. Czasem przez mapę przetoczy się czołg, a nieboskłon przetnie bombowiec. Jest szaro-buro, ciasno, industrialnie i cholernie mroźno.

Kampania brytyjska zabiera nas na front afrykański, gdzie jako John Davis z 7. dywizji pancernej będziemy powstrzymywać taktyczny geniusz Rommela. Zmienia się nie tylko protagonista, ale i rozgrywka. Pustynia, jak powszechnie wiadomo, nie jest terenem szczególnie silnie zurbanizowanym, więc ciasne walki miejskie stanowią jedynie dopełnienie misji na mapach o bardziej otwartej strukturze. Tutaj też pojawiają się zadania innego charakteru - pewnie, strzelanie nadal stanowi podstawę zabawy, ale zupełnie inaczej wygląda wypuszczanie serii z Tompsona, niż obsługa działka przeciwlotniczego czy zmechanizowany pojedynek czołgów. A, właśnie. Jeden z "podrozdziałów" kampanii brytyjskiej przenosi nas za stery i działo Mk VI Crusadera. Zróżnicowanie rozgrywki to podstawa i dobrze, że tutaj jest realizowane z taką pieczołowitością. Końcówka misji Zjednoczonego Królestwa zabiera nas do Europy Zachodniej, a tym samym na plan...

Kampanii Amerykańskiej, rozpoczynającej się - równie ograną, co tematyka CoD2 - sekwencją lądowania w Normandii. I aż dziw człowieka bierze, że właśnie ten rozdział najlepiej zapisał się w pamięci. Niby to odgrzany kotlet, ale podany w zaiste mistrzowskiej zasmażce. Kakofonia dźwięków, chaos bitwy i dramaturgia przedstawionych scen. Operacja Overlord w najlepszym stylu! Dalsza część kampanii również trzyma poziom - zdobywanie wzgórza 400 i przeprawa przez Ren to kolejne świetne momenty. Jedyne, co można zarzucić kampaniom, to brak wyraźnego zakończenia, akcentowane np. poprzez trudną i widowiskową misję. Ale z drugiej strony - to wojna w konwencji realistycznej, więc o big bossie nie mogło być mowy.

Z pamiętnika zwykłego żołnierza


Już pierwsze Call of Duty prezentowało odmienny od większości FPS-ów styl rozgrywki. Nie działaliśmy jako wielki heros i ostatnia nadzieja ludzkości, niczym z tandetnego RPG-a, a zwykły, maluczki żołnierz, stający naprzeciw ogromu wojny. CoD2 ową konwencję utrzymuje. Podczas wszystkich misji towarzyszą nam inni wojskowi, biorący nad wyraz aktywny udział w rozgrywanych potyczkach. Ostrzeliwują przeciwników, chowają się za przeszkodami, rzucają granaty, jęczą i giną. I choć postać gracza nadal gra pierwsze skrzypce - każdy bardziej ambitny cel przypadnie nam do realizacji - to sam koncept świetnie wpasowuje się w realia wojny. Przy okazji warto by wspomnieć o sztucznej inteligencji - ogólnie sprawuje się dobrze i nie ma problemów z wykonaniem powyżej wymienionych czynności. Jedyne, do czego można się przyczepić, to reagowanie na granaty - owszem, towarzysze broni ewakuują się z zagrożonego miejsca, ale często w dość losowym kierunku, wbiegając w kolejny granat lub pod ostrzał drugiej strony. Spostrzegłem również... hmm... "specyficzne" zachowanie się SI w trakcie spotkań na krótkim dystansie. Zamiast załatwić delikwenta szybką i bezpieczną kulką, zaczynają skakać i wymachiwać kolbami. Nie powiem, rozwiązanie ekonomiczne, choć niekoniecznie życiowe. ;)

Pozostawmy jednak to, co jest sztuczne, a powinno być inteligentne i przejdźmy do zmian w rozgrywce. Pierwsze, co się rzuca w oczy, to pasek zdrowia naszego żołnierza. Otóż... nie ma go. Zresztą, podobnie jak wszelkiej maści apteczek, bandaży, podręcznych amputatorów kończyn i innych leczniczych cacek. Miast tego otrzymaliśmy innowatorskie i fajne rozwiązanie - kiedy przyszły weteran zostanie postrzelony, widoczność zostaje rozmyta, ekran zdobi krwawe "obramowanie", z głośników wydobywa się dźwięk przyspieszonego tętna, a w ekstremalnych przypadkach kolorystka przechodzi w czarno-białą. Innymi słowy - wszystkie znaki na niebie i ziemi zwiastują nadejście Kostuchy. Aby nieunikniony koniec nieco opóźnić, wystarczy gdzieś przystanąć, schować się za wyższym murkiem i poczekać aż organizm się nieco uspokoi. Jak dla mnie - świetne rozwiązanie! W praktyce wypada lepiej niż wydumane leczenie ran postrzałowych za pomocą bandaży i perfekcyjne zdolności samodiagnozy w skali 1-100. ;]

Jak wojna wygląda?


CoD2 został wydany równocześnie na Xboxa 360 oraz PC-ty, więc można było spodziewać się oprawy graficznej godnej słów "next gen". I owszem, jest ładna, ale wszyscy wyczekujący wizualnych wodotrysków poczują się zawiedzeni. Poszczególne składowe prezentują przeciętny poziom: tekstury, jakimi obłożone zostały lokacje, wydają się być zbyt mało szczegółowe; modele żołnierzy, choć wykonane poprawnie, powtarzają się zdecydowanie zbyt często i właściwie jedynie broniom ciężko jest coś zarzucić. Do tego dochodzą dwa odwieczne problemy - przenikanie się obiektów z ciałami na czele oraz niemal zerowy model fizyki. Większość porozrzucanych na mapach przedmiotów jest niezniszczalnych, w tym niemalże wszystkie, nawet najbardziej liche osłony. Szkoda, FPS bez dobrego modelu fizyki dużo traci, a tytuł w którym osłony i ich zniszczalność odgrywają kluczowe znaczenie - jeszcze więcej.

Pomimo powyższych wad ogólne wrażenia estetyczne są zadziwiająco dobre. Przede wszystkim - na mapach dużo się dzieje. Wybuchy, naloty samolotowe, chmary granatów przemierzających przestrzeń powietrzną i ciągłe serie z gnatów nie odstępują nas na krok. Dodatkowym, a być może i przeważającym, plusem jest fantastyczna oprawa dźwiękowa. To właśnie ciągła kakofonia dźwięków - wymieszane odgłosy broni, eksplozji oraz ludzkich krzyków, budują poczucie zagubienia oraz chaosu. Na pochwałę zasługują także świetne głosy postaci - Naziści gadają jak na germański lud przystało, a i anglojęzyczni sowici wypadają poprawnie za sprawą odpowiedniego akcentu. Wreszcie, pochwała należy się muzyce - nie występuje często (zazwyczaj natykamy się na nią podczas zabawy menu), ale kiedy już się pojawi to aż ma się ochotę przystanąć i posłuchać. Kawał dobrej, rzemieślniczej roboty.

Pozostała jeszcze kwestia uzbrojenia. Nasz protagonista może dzierżyć jednocześnie dwie spluwy (obojętnie od wielkości czy przeznaczenia) oraz po cztery granaty odłamkowe i dymne. Dostępnych broni jest ponad 20, a lista zawiera wszystko, co wojakowi może być do przeżycia potrzebne - karabiny maszynowe, snajperskie, strzelby oraz pistolety. Jako urozmaicenie dochodzą działka stacjonarne oraz obsługa narzędzi zniszczenia większego kalibru z czołgami na czele.

Kampania sieciowa


Single CoD2 jest dobry, ale niestety szybko się kończy. Przejście wszystkich trzech kampanii zajmuje 8 do 10 godzin, w zależności od stosunku wybranego stopnia trudności do indywidualnych umiejętności strzeleckich. Następnie można zaliczać poszczególne misje na wyższym stopniu trudności, a potem... no właśnie, potem alternatywy zdają się kończyć. Na szczęście jest jeszcze multiplayer!

Pojedynczy serwer może pomieścić do 64 graczy. Przy takiej ilości strzelców wydaje się być nawet zbyt tłoczno, a pingi potrafią osiągnąć nieprzyjemnie wysoki poziom, więc na ilość graczy nikt nie powinien narzekać. Nieco gorzej sprawy mają się z trybami gry - jest ich zaledwie pięć: CTF, Deatchmatch, Deatchmatch drużynowy, Search & Destroy oraz Headquarters. Przeznaczenie tego ostatniego może budzić pewne wątpliwości, więc sytuacje rozjaśnię: Headquarters polega na bronieniu tytułowego sztabu przed siłami przeciwnika. Co ciekawe, podczas trwania walki respawnować mogą się jedynie atakujący, więc z każdą chwilą linia obrony słabnie. Kiedy wreszcie padnie lokalizacja sztabu ulega zmianie i wszystko zaczyna się od nowa. Jest zabawnie i spontanicznie, choć multiplayer to krok wstecz w porównaniu z bardziej rozbudowanym United Offensive.

Ruszamy na front!


Call of Duty 2 jest pozycją niezwykle ciekawą i jeśli tylko poszukujesz gry FPS osadzonej w realiach II wojny światowej - nie wahaj się ani chwili dłużej. Zróżnicowany tryb dla pojedynczego gracza, okraszony filmową prezencją i genialnym udźwiękowieniem oraz dobry multiplayer składają się na doznanie, którego każdy szanujący się fan "strzelanek" powinien doświadczyć.

Podobała Ci się recenzja? Jeśli tak kliknij "graj"

recenzja dodana przez: Ingmar Ingmar który uważa że gra ma takie plusy i minusy

+ Plusy

+  Filmowość akcji
+ Zróżnicowanie zadań
+ Udźwiękowienie
+ Ciekawe rozwiązanie zamiast paska zdrowia

Minusy

  Brak sensownego modelu fizyki
 Zubożenie multiplayera

dlatego Ingmar
ocenia tę grę na:

9

Grafika 90%

Dźwięk 100%

Gameplay 90%

Ocena wszystkich
recenzentów

9.2

Grafika 87%

Dźwięk 92%

Gameplay 92%

[ + dodaj screen ]

Glorfindel: Moim zdaniem jedna z ładniejszych misji w grze. (PC)

Pawelix: do ataku!! (PC)

Pawelix: Idziemy na grzyby! (PC)

Pawelix: Czterej pancerni, bez psa... (PC)

Przejmij panowanie nad grą

Teraz

Użytkownicy, którzy lubią tę grę:

Gaminator.tv

Projekt dofinansowany ze środków Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego w ramach Programu Operacyjnego Innowacyjna Gospodarka