Gaminator. Gry online.

graj lub zgiń
Szukaj

Jesteś tutaj pierwszy raz. Bardzo nam miło. Zarejestruj się, aby zyskać dostęp do największej bazy video o grach, możliwości wrzucania swoich treści, a także do systemu podpowiadania gier – Game Connect.

Logowanie

Zamknij Wyślij uwagę
 

Dark Messiah of Might and Magic (PC)

Lubię to! 19

Premiera Świat - 24 październik 2006 Premiera Polska - 23 styczeń 2007

Ocena użytkowników: bardzo dobra

4 osób chce zagrać w tą grę

miejsce w rankingu: n.a.

 

 

Gatunek: RPG, Akcja/Arcade Podgatunek: Strzelanka Cechy gry: FPP

Tematyka: Fantasy, Rozgrywka: Singleplayer/Multiplayer

Moja ocena: 1 2 3 4 5

 

grasz?
close

Game market

zgłoś tę grę

Na tę platformę mamy: 81 screenów, 2 video, 4 recenzji, 2 newsów,

Nastał czas mrocznego mesjasza.

[ zobacz inne recenzje 4 ]
Najlepsza recenzja dodana przez Ingmar Ingmar
Fakt, że prawa autorskie do marki Heroes trafiły w ręce Ubisoftu pociągnął za sobą kolejne fakty. Zapewne najważniejszym jest to, iż stare, dobre serie wydawane przez New World Computing doczekają się nowych odsłon. Los erpegów spod znaku Might and Magic spoczął w rękach Arkane Studios, ojców niezwykle ciepło przyjętego Arx Fatalis. Tym samym wysłużony już tytuł czekała całkowita zmiana oblicza, charakteru rozgrywki, a nawet odbiorców. Czy była ona pozytywna? Przekonajmy się!

Witaj w kolejnym świecie fantasy!


Opisywanie tego czym Dark Messiah jest warto rozpocząć od wypisania tego, czym nie jest. Stawiamy sprawy jasno i klarownie: grą RPG nie jest na pewno. Nie ma tutaj tur, drużyny, setek tabelek i statystyk, wielu zadań pobocznych czy arcyciekawej fabuły. Jest za to dużo walki, akcji, magii i krwi. Z naciskiem na tę ostatnią.

Historia zabiera nas do typowego świata fantasy, Ashanu, zaserwowanego przy okazji Heroes V, a skupia się na starożytnej przepowiedni o mrocznym mesjaszu. Osoba nosząca ten napawający dumą tytuł ma zadecydować o losach uniwersum, wypuszczając bądź wiążąc piekielne hordy. Do swych niecnych czynów potrzebuje potęgi zawartej w równie starożytnych artefaktach. Dalej już z górki: nasza postać - oczywiście - musi jako pierwsza wejść w posiadanie tych przedmiotów i zadecydować o losach świata. Na pierwszy rzut oka widać, że ta umiarkowanie ciekawa fabuła jest jedynie pretekstem do wrzucenia gracza w sam środek akcji i wymordowania setek potworów, które przeznaczenie ustawiło na naszej drodze. Biedacy...

Tnij, siecz i rąb.


Dwie znaczące składowe rozgrywki - fabuła i rozwój/odgrywanie postaci - zostały tutaj maksymalnie uproszczone, więc trzecia musi nadrabiać ich nieobecność swoją własną jakością. Dark Messiah jest nastawiony na walkę, a właściwie na pozbywanie się oponentów, które nie zawsze musi się bezpośrednią walką kończyć.
Do boju pokierujemy Saretha, personę uchodzącą za początkującego adepta, lecz z czasem zmieniającą się w typowego superhero. Gra, i zarazem system rozwoju, została tak zaprojektowana, aby dało się stworzyć trzy odrębne postacie - kryjącego się w cieniach zabójcę, miotającego magiczną energią czarodzieja oraz woja, skupiającego się na machaniu żelastwem i pokrzykiwaniu. A właśnie, system rozwoju. Mimo zastrzegania, że Dark Messiah erpegiem nie jest, ten dziwny twór znalazł tutaj zastosowanie. W zamian za pokonywanie kolejnych... etapów gracz otrzymuje punkty, które następnie może zainwestować w jedno z trzech drzewek umiejętności. Tak, tak, etapów. Nie ma doświadczenia za rąbanie potworów, zresztą, za jakąkolwiek inną czynność też go nie ma. Panowie z Arcane wyrzucili "expa" czy awanse na wyższe poziomy, a zamiast tego stworzyli uniwersalne drzewko zdolności i punktację. Znajduje się tam wszystko - strzelanie z łuku, operowanie brzeszczotem czy ilość punktów magii. Muszę przyznać, że takie rozwiązanie jest całkiem zaskakujące i to niekoniecznie negatywnie. System charakteryzuje prostota i przejrzystość, a przy tym zachowane zostało wrażenie "rośnięcia w siłę" wraz z posuwaniem się w historii. Entuzjaści dużych ilości liczb, liter i tabelek mogą czuć się zawiedzeni, ale nie do nich gra jest adresowana, więc kto by się przejmował. ;)

Do naszej dyspozycji zostały oddane podstawowe narzędzia mordu - są miecze, młoty, topory, sztylety oraz łuk. Jak się nimi będziemy posługiwać zależy jedynie od wybranej postaci, a co za tym idzie, stylu rozgrywki. Wojownik wykorzysta swój łuk do wykończenia przeciwników z dystansu, przebijając ich jak największą ilością strzał, a zabójca pośle jedną, celną strzałę i uzyska podobne efekty. Osobną sprawą jest zawarty system magii. Czarów być może nie uświadczymy tutaj zbyt wiele, ale wszystkie są naprawdę fajnie wykonane. Dark Messiah to jedna z tych niewielu gier, w których kula ognia naprawdę wygląda jak kula utworzona ognia, a nie puchowa piłeczka wyzwalająca kilka płomyków - jest ładnie animowana, a po wystrzeleniu przewraca i podpala przeciwników. Niezwykle satysfakcjonująca sprawa, to uczucie że wyzwolona z naszych rąk energia powala cały zestaw oponentów... nie mówiąc już że zabawa z telekinezą czy "miotaczem ognia" również jest przednia. Równie przyjemną sprawą jest możliwość zastosowania owych zaklęć nie tylko bezpośrednio na przeciwnika, ale i na elementy otoczenia. Na zamrożonej lodową inkantacją powierzchni wrogowie będę się ślizgać i wywracać, a ogień przeniesiony z wcześniej podpalonej beczki może zacząć trawić ich ciała.
Kolejnym sposobem na czyszczenie lokacji z rozlicznych przejawów życia organicznego jest uwalnianie morderczych pułapek (wahadła, żyrandole i inne "upiększacze" pomieszczeń), odrzucanie celnym kopniakiem na znajdujące się w okolicy kolce oraz używanie innych atrakcji, przygotowanych przez Arcane dla zróżnicowania zabawy. Wszystkie te efekty zostały uzyskane dzięki "zaawansowanemu silnikowi fizycznymi", choć de facto jest on mniej niesamowity, tudzież zaawansowany niż się z początku wydaje. Cała ta "fizyka" to tak naprawdę zestaw konkretnych efektów, jakie gra wygeneruje po wykonaniu czynności na odpowiednim obiekcie. Przekładając na język użytkowy: fizyka zadziała jedynie jeśli kopniemy skrzynię, przeznaczoną do kopania. Lokacje zostały wyposażone w masę elementów "stabilnych", na które prawa fizyki najwyraźniej nie oddziałują. Najlepszym przykładem są tutaj skrzynki ze skarbami, które zostały przylutowane do podłoża oraz wykazują niepodatność na podpalenie i uderzenia broni. Być może nie jest idealnie, ale i tak radość płynąca z kopania, obrzucania wazonami, podpalania i nabijania na kolce jest na tyle duża, że fizykę liczę jako jeden z podstawowych plusów "Mrocznego Mesjasza". Na koniec omawiania systemu walki warto jeszcze wspomnieć o "pasku zdenerwowania", który przyrasta po każdym celnym ataku. Kiedy osiąga wartość maksymalną, Sareth może przeprowadzić szybki, bardzo krwawy i równie widowiskowy atak, który na dobre zatrzyma trafionego przeciwnika.

(Prze)bieganie w plenerze.


Czas dzielący jedną potyczkę od następnej jest wypełniony łażeniem po lokacjach - zarówno ładnych, otwartych obszarach, jak i posępnych lochach. Design jest naprawdę sympatyczny i ciężko do czegokolwiek się przyczepić. Szczególnie przyjemnie prezentują się podziemia - mroczne, ciemne i wilgotne. Wreszcie jakieś porządne lochy, a nie sterylne podziemne zabudowania, wyposażone w etatowych sprzątaczy, na jakie możemy natrafić w wielu innych tytułach. Podobnie jest z całą oprawą graficzną - stoi na wysokim poziomie, a przy tym nie wymaga wielkich ilości mocy sprzętowej. Choć mój komputer lata świetności ma już za sobą, to "Mrocznego Mesjasza" odpaliłem na maksymalnie podkręconych "wodotryskach", nie zauważając nawet krótkich przycięć. Odcięte kawałki ciał wrogów, które tak płynnie się animują, naprawdę podnoszą grywalność. ;)

Lokacje prezentują się porządnie, a aby eksploracja nie zmieniła się w nudną i mozolną przeprawę, panowie z Arcane umieścili trochę elementów zręcznościowych, w większości sprowadzających się do przeskakiwania pomiędzy kolejnymi platformami. Czasem trzeba zwyczajnie się rozpędzić i wykonać skok, a czasem sprawy się bardziej komplikują. Dzięki umieszczeniu specjalnej broni - Rope Bow - uzupełnionej o nieskończoną ilość strzał zakończonych liną, będziemy sporo strzelać w drewniane elementy konstrukcji, a następnie wspinać się po szeregu sznurków, aby dosięgnąć punktów na naprawdę pokaźnych wysokościach. Ogółem: etapy wymagające zwinnych palców raczej dają satysfakcję niż ból i mękę, ale zawsze znajdzie się taka rzecz, która wybitnie nie będzie chciała się udać, co zaowocuje następnymi 15 minutami spędzonymi na kolejnych, oczywiście nieudanych, próbach pozostania przy życiu. Cóż, takie prawa zręcznościówek.

Coś niedoskonały ten mesjasz...


Obszary, choć wykonane starannie, mają jedną, zasadniczą wadę. Tak naprawdę jest to... tunel, lub raczej labirynt, biorąc pod uwagę ilość zakrętów i bocznych korytarzy. Świat gry jest zamknięty, przez co sama rozgrywka staje się niezwykle liniowa. Nie da się iść "gdzie tylko nas oczy poniosą", gdyż drogę blokują wysokie górskie stoki, przepaście, miejskie mury i inne, co najmniej zaskakujące, przeszkody. Cała gra została pokrojona na znacznie mniejsze etapy. Podział jest dwustopniowy: dziejące się na określonej, większej lokacji rozdziały oraz pomniejsze etapy, czyli odcinki naszego labiryntu pomiędzy jednym loadpointem, a drugim. Wszystko wydaje się całkiem ciekawe za pierwszym podejściem, ale kolejne będzie przepełnione uczuciem deja vu. Szczególnie, że gra starcza na jakieś 20 godzin i potem właściwie nie ma co z sobą zrobić. Owszem, niby jest tryb multiplayer. Szkoda tylko że brakuje graczy i serwerów, a całość jest wspierana przez system Steam, względem którego mam mocno mieszane uczucia. Niemniej, jeśli ma się znajomych, również "pocinających" w Dark Messiah to można mieć zajęcie na kilka długich wieczorów. Taka odskocznia od tych wszystkich MMO osadzonych w kolejnych, kalkowych światach fantasy.

Jak do tej pory nie padło ani jedno słowo o oprawie dźwiękowej. I mniej więcej tyle (czyli: "nic") mogę o niej powiedzieć po przejściu gry. O ile efekty dźwiękowe trzymają standardowy poziom, o tyle ścieżka dźwiękowa jest niezwykle "przezroczysta". Żaden kawałek nie zapadł mi w pamięci, nie potrafiłbym również odtworzyć motywu przewodniego ścieżki dźwiękowej... o ile takowy w ogóle istnieje.

Sztuczna inteligencja przeciwników również pozostawia wiele do życzenia. Wszelkie istoty humanoidalne lubują się w "zgrywaniu bohatera" i samotnych przechadzkach. I tak, jeśli zauważą coś podejrzanego to najpierw przybiegnie jeden, a dopiero kiedy jego dusza trafi do krainy wiecznych łowów - następny. Co prawda system walki został zaprojektowany raczej do potyczek jeden na jednego, ale taka forma "pomocy" ze strony twórców to już przesada. Szczególnie że nie wydaje się być zamierzona. Czasy "wyciągania" przeciwników powinny się skończyć już dawno temu.

Warto również wspomnieć że nie jest to gra szczególnie stabilna. Nie raz, nie dwa, wszystkie procesy życiowe komputera ustawały, a "czary" wpisywane z poziomu klawiatury nie chciały działać. Na szczęście mogę napisać, że nie natknąłem się na wiele błędów w samym programie - tekstury raczej przez siebie nie przenikają, a bohater nie blokuje się w ciasnych miejscach. Ostatecznie te kilka(naście) resetów można przeboleć, bo gra wczytuje się względnie szybko, choć pewien niesmak pozostaje.

Akcja z elementami RPG. Zdecydowanie.


Po przejściu Dark Messiah of Might and Magic mam mieszane uczucia. Z jednej strony jest to niesamowicie wciągająca gra akcji, okraszona świetną grafiką, zabawną fizyką i możliwością gry multiplayer, a z drugiej nie ma wiele wspólnego z pierwowzorem. Fabuła jest przeciętna, a elementy RPG spokojnie można by pominąć, otrzymując produkt podobnej jakości. Z pewnością nie jest to gra rewolucyjna, a z wysłużonej marki pewnie można by "wycisnąć" jeszcze ze dwa razy tyle grywalności. Jednak sama rozgrywka jest na tyle satysfakcjonująca, że wszelkie niedociągnięcia, błędy i niedoskonałości zdają się odchodzić na dalszy plan, podczas tych parunastu godzin skakania i mordowania. Jeśli Arcane Studios zdecyduje się na wydanie sequela - mają we mnie potencjalnego klienta. Graj!

Podobała Ci się recenzja? Jeśli tak kliknij "graj"

recenzja dodana przez: Ingmar Ingmar który uważa że gra ma takie plusy i minusy

+ Plusy

+  Świetny system walki wręcz
+ Trzy różne style rozgrywki
+ Oprawa graficzna
+ Fizyka
+ Stosunkowo niskie wymagania sprzętowe
+ Istnieje multiplayer

Minusy

  Starcza ledwie na 20 godzin
 Liniowa rozgrywka
 Przeciętna fabuła
 Tendencje do licznych zawieszeń systemu
 "Przezroczysta" muzyka

dlatego Ingmar
ocenia tę grę na:

8

Grafika 80%

Dźwięk 60%

Gameplay 90%

Ocena wszystkich
recenzentów

8.0

Grafika 82%

Dźwięk 62%

Gameplay 90%

[ + dodaj screen ]

SZP4K3R: Zimioków potrzeba? (PC)

SZP4K3R: A oto główna brama Stoneheim w pełnej krasie... (PC)

SZP4K3R: ... Nie na długo niestety. (PC)

SZP4K3R: Pożar (PC)

Przejmij panowanie nad grą

Teraz

Użytkownicy, którzy lubią tę grę:

Gaminator.tv

Projekt dofinansowany ze środków Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego w ramach Programu Operacyjnego Innowacyjna Gospodarka