Operation Flashpoint: Cold War Crisis (PC)
Premiera Świat - 30 sierpień 2001 Premiera Polska - 3 październik 2001
Ocena użytkowników: bardzo dobra
1 osób chce zagrać w tą grę
miejsce w rankingu: n.a.
Gatunek: Akcja/Arcade Podgatunek: Strzelanka, Taktyczna Cechy gry: FPP, TPP
Tematyka: Wojenna, Rozgrywka: Singleplayer/Multiplayer
Na tę platformę mamy: 31 screenów, 1 recenzji,
Zimnowojenny kryzys
[ zobacz inne recenzje 1 ] Najlepsza recenzja dodana przez
WolfMoon
Tak mogłaby wyglądać kartka z pamiętnika Davida Armstronga, gdyby jakiś prowadził. Pisząc ją, nasz bohater nie zdawał sobie sprawy, że już niedługo przyjdzie mu wziąć udział w czymś, co tylko cudem nie zamieniło się w trzecią wojnę światową. Te wspomniane wiadomości zapowiadały lądowanie wojsk radzieckich pod dowództwem gen. Guby na wyspie Everon. Ty, graczu, jako Dawid Armstrong, będący częścią małej załogi posterunku NATO na wyspie, będziesz musiał wraz z resztą ludzi z twojego oddziału, przyjąć na siebie pierwszy impet ataku.
WolfMoon
Jak to jest wszystko urządzone?


David Armstrong jest pierwszą postacią jaką przyjdzie nam grać w Operation Flashpoint: Cold War Crisis. W ramach postępu w grze będziemy zmieniać kierowanych przez nas żołnierzy. Każdy z nich należy do innych oddziałów. Będziemy więc wcielać się w rolę czołgisty, pilota czy członka jednostek specjalnych działających na tyłach wroga. Każda z tych postaci, to inny żołnierz, różniący się nie tylko nazwiskiem, ale także głosem, wyglądam czy życiorysem. Przed nami wiele różnorakich misji. Patrole, obrona baz, organizowanie pułapek na wroga, ataki na konwoje, zdobywanie przyczółków. Cały świat jest bardzo żywy, sytuacja zmienia się często a gra zaprojektowana jest tak, by dać nam maksimum swobody. Żadnej misji nie rozgrywamy tak samo. Mało tego, każdą misję można wygrać na wiele, bardzo wiele sposobów. Odprawa przed misjami podpowiada nam rozwiązanie, ale nigdzie nie jest ono narzucone. Nierzadko okazuje się, że można znaleźć prostsze niż to podane przez autorów.
Swoboda jest na tyle duża, że w każdej misji możemy dowolnie poruszać się po wyspie, na której walczymy i mimo, że cel znajduje się w jednym miejscu, możemy iść w przeciwnym kierunku po porostu celem pozwiedzania. Fakt, misje mają cele, niektóre mają też ramy czasowe. Nigdy jednak nie mamy wrażenia sztuczności. Nie ma niewidocznych ścian, od których odbijają się nasi ludzie. Nie ma sytuacji, w której wycofanie się powoduje nagłą śmierć z niewiadomych przyczyn. Tu można wszystko? lub prawie wszystko, co można zrobić w realnym świecie. Jakby tego było mało, prawie każdą misję można przegrać! Tak, to prawda. Można nie wykonać zadania, a mimo to gra będzie toczyć się dalej. Ma to jednak swoje konsekwencje. Niezniszczenie bazy przeciwnika oznacza, że stamtąd przyjdzie wsparcie dla sił, z którym walczysz w następnej misji. Pozostawienie nienaruszonego konwoju spowoduje, że stojące dotychczas czołgi, czekające na zaopatrzenie, w którejś z kolejnych misji zaatakują cię z flanki.
Sam teren walk jest niesamowicie żywy. Obce jednostki nie stoją w miejscu. Rosjanie patrolują regiony pod swoją kontrolą a ich śmigłowce przelatują nam nad głowami.
W trakcie intensywnych walk wszędzie świstają pociski, widać dymy wystrzałów z ręcznych broni przeciwpancernych, czy z dział czołgów. Słychać serie, wybuchy, ryk silników. W eterze krążą rozkazy, informacje o zauważonych jednostkach wroga, wołania o pomoc medyczną, czy prośby o wsparcie lotnicze. W trakcie misji sytuacja na froncie potrafi zmieniać się o 180 stopni i z obrońców jakiegoś punktu przechodzimy do ataku, lub podczas ataku na umocnienia przeciwnika musimy szybko zbierać ludzi i uciekać, bo pojawiły się niezauważone przez wywiad kolumny pancerne wroga. Grając w Operation Flashpoint, poza misjami, w których wcielasz się w postać członka oddziałów specjalnych, nie czujesz się sam. Nie jesteś tym jedynym, który ma uratować świat (no może poza ostatnimi misjami). Jesteś częścią zespołu, lub jego dowódcą. Na polu walki są też inne oddziały, które mają swoje rozkazy i realizują swoje zadania. Nawet, jeżeli czegoś nie zrobisz, to jest szansa, że przynajmniej czasami, załatwi to ktoś inny.
Gdzie to jest urządzone?


Autorzy gry stworzyli nam, graczom, mały archipelag wysp, nieistniejących w rzeczywistości. Najważniejszą z nich jest wspomniana Everon. Wyspy są ogromne, przejście ich na piechotę może zająć kilkadziesiąt minut. To na nich będziemy powstrzymywać wściekłe ataki Rosjan, aby w końcu przejść do ofensywy. Co prawda nasze wojska zawsze określane są jako siły NATO, to nie ma co liczyć na jednostki inne niż amerykańskie. O polskich też oczywiście możemy zapomnieć, w końcu mamy rok 1984.
Wyspy pokrywają sieci dróg, lasy, zagajniki, krzaki. Od czasu do czasu można nadziać się na małe osady. Istnieją też większe miasta, ale nie szukajmy tu metropolii. Przypominają one raczej większe wioski z kilkoma blokami mieszkalnymi.
Teren można podzielić na obszary płaskowyżu, wzgórza, czy wysokie góry. Znajdziemy tu nawet pustynie. Dzięki temu, misje są bardzo różnorodne, gdyż do każdego terenu musimy odpowiednio dobrać taktykę. Inaczej wygląda atak z zaskoczenia na konwój czołgów w terenie górzystym, a inaczej walka z nim na otwartym terenie.
Jak to wygląda?


Muszę powiedzieć, żeby nie skłamać, że po pierwszym uruchomieniu gry stwierdziłem, że chyba źle wydałem pieniądze. Grafika była? paskudna. Moje wrażenia troszkę poprawiły się, gdy zmodyfikowałem domyślne ustawienia gry, włączyłem wyższą jakość tekstur, cienie itd. Niestety, nie jest to rewelacja. Walka jest ciężka, często strzela się do wrogów, których ledwo widać. Jest to na początku bardzo frustrujące. Po paru misjach przestałem jednak na to zwracać uwagę? a po kilku następnych przekonałem się do niej.
Człowiek ma to do siebie, że szybko przyzwyczaja się do pewnych standardów. Jak FPS, to feeria kolorów, smugi po pociskach, skaczący wrogowie? po prostu Quake III. Troszkę trwa, zanim zda sobie sprawę, że ma do czynienia z symulatorem współczesnego (w miarę, w końcu to lata 80?) pola walki. Na ekranie dominuje zgaszona zieleń lasów, liści czy trawy, brąz pni drzew, oraz czerń broni, czy śladów po wybuchach. Tego właśnie można spodziewać się po polu walki. Nie ma intensywnych kolorów, bo de facto nie znajdziemy ich na równinach, jakie znamy z klimatu europejskiego.
Grafika niestety ma pewne ułomności, podyktowane wydajnością. Podczas niektórych misji, na mapie może znajdować się nawet kilkadziesiąt jednostek. Każda z nich musi podejmować autonomiczne decyzje, a także reagować na rozkazy swoich dowódców, znajdować drogę w terenie itd. Takie obciążenie maszyny narzuca pewne uproszczenia w grafice. Dobrym przykładem są wszelkie drzewa czy krzaki. Składają się one z jednej, lub kilku płaskich tekstur przecinających się wzdłuż osi, przypominając papierowe zabawki na choinkę robione na zajęciach w szkole podstawowej. Z daleka nie przeszkadza to za bardzo, ale gdy kryjemy się w takich krzakach, jest to aż nad to widoczne.
Animacje postaci też do najlepszych nie należą. Ruszają się one nienaturalnie, można powiedzieć, kwadratowo. Najbardziej tą nienaturalność widać, gdy przełączymy się w tryb oglądu tylko za pomocą głowy. Możemy dzięki temu naszemu żołnierzowi obrócić głowę prawie o 180 stopni, przez co wygląda jak ofiara makabrycznego wypadku.
Na szczęście modele pojazdów są poprawne. Nie są co prawda pełne detali, ale nie rażą też prostotą.
Halo Brzoza, halo Brzoza, jak mnie słychać?
Granie w Operation Flashpoint bez dźwięku jest profanacją, bo 70% atmosfery budują tutaj odgłosy walki. Pominę już tak oczywisty fakt, jak orientowanie się skąd padają strzały na podstawie huku, ale wspomniane wcześniej meldunki, wołania o pomoc, wzywanie wsparcia to po prostu esencja pola walki. Odgłosy strzałów są zróżnicowane, inaczej brzmi M16 a inaczej M60. Nadjeżdżające czołgi można z daleka usłyszeć odpowiednio planując następne ruchy. Tutaj niestety muszę się przyczepić do ich natężenia. Niezależnie czy czołg jest 2km czy 100m od nas, dźwięk jest prawie identycznie mocny. To potrafi zdezorientować, zwłaszcza w misjach, w których mamy zorganizować pułapkę na konwój. Dodatkowo, nie wiedzieć dlaczego, odgłos gąsienic zagłusza ryk silnika. Kilkaset czy kilka tysięcy koni mechanicznych powinno jednak narobić więcej huku niż para gąsienic. Na szczęście jest to jednak tylko drobna nieścisłość, niemająca większego wpływu na realizm gry.
Muszę także przyznać, że początkowo miałem wiele problemów z dźwiękiem. Nie wiem czy to wina gry czy moich słuchawek USB, w każdym bądź razie, gdy nałożyły się na siebie odgłosy wybuchu i wydawania rozkazu (co zdarza się dosyć często), dźwięk zaczynał trzeszczeć a po pewnym czasie gra resetowała mi komputer. Na szczęście dało się włączyć opcję w ustawieniach, dzięki której uniknąłem nakładania się rozmów i to rozwiązało problem.
Te problemy jednak nie zmieniają bardzo wysokiej oceny klimatu tworzonego przez dźwięk w Operation Flashpoint. Trzeba też pochwalić niezłą muzykę w przerywnikach, oraz dobrze zagrane kwestie wypowiadane przez bohaterów i to zarówno w języku angielskim jak i rosyjskim.
Narzędzia zbrodni


Wybór broni w Operation Flashpoint jest naprawde duży. Jako, że gra toczy się z punktu widzenia żołnierzy armii USA, do naszych rąk trafiają M16A2, czy M16A2 z granatnikiem, ukm M60, karabin snajperski M21. Na ciche misje przyda się pistolet maszynowy MP5SD, a do zwalczania jednostek pancernych LAW. Możemy także siać zamieszanie w szeregach wroga granatami odłamkowymi lub stawiać zasłony granatami dymnymi. Będąc za liniami frontu, możemy coś wysadzić ładunkami wybuchowymi czy położyć kilka min celem zatrzymania szturmu jednostek pancernych.
Nie tylko z piechoty składa się jednak współczesna armia. Z czasem będziemy mogli zostać pancerniakiem czy lotnikiem. Początkowo zostanie nam oddany pod dowodzenie starusieńki M60 Patton, ale potem przesiądziemy się w M1A1 Abrams. Jako pilot polatamy Blackhawkiem, AH1 Cobrą, następnie AH64 Apache a na końcu siądziemy za sterami samolotu szturmowego A-10 Thunderbolt.
Jeżeli tego jest za mało, zawsze możemy podnieść broń zabitego wroga i pobiegać z AK-74, postrzelać z RPG-75, czy nawet pojeździć BMP, T-72 czy T-80. Od czasu do czasu będziemy też mieli okazję przejąć śmigłowiec wroga, a nic tak nie poprawia humoru jak zezłomować Rosjanom kilka czołgów latając nad nimi w Mi-24.
Nasi ludzie i ich ludzie.


Grę zaczynamy jako szeregowy. Jesteśmy jednym z ludzi w oddziale i naszym zadaniem jest wykonywanie rozkazów oficera. To z czasem się zmieni, gdy dostaniemy swoich podwładnych. Wtedy dopiero gra nabiera blasku i rozwija skrzydła. Musimy zacząć myśleć nie tylko o swojej d?, ale także o swoich ludziach. Daje to także mnóstwo rozwiązań taktycznych do dyspozycji. Rozkazy swoim podkomendnym wydajemy z menu, które początkowo wydaje się skomplikowane, ale po paru misjach na pamięć znamy klawisze pozwalające wywołać najczęściej używane rozkazy. Mamy wpływ na to, gdzie nasi ludzie się udadzą, do kogo będą strzelać, jaką postawę przyjmą, jakimi zasadami zaangażowania (rules of engagement) będą się kierować, oraz na wiele innych rzeczy. Na szczęście nasi żołnierze nie są dziećmi, których trzeba prowadzić za rękę. Pod ostrzałem potrafią przykleić się do ziemi i odpowiedzieć ogniem. Sami potrafią wykryć i zlikwidować wroga.
Każdy kij ma dwa końce i niezła sztuczna inteligencja twoich ludzi oznacza podobną inteligencję wroga. Przeciwnik nie wyśle przeciwko nam czołgów bez wsparcia piechoty, jeżeli zaatakujemy pierwszy wóz w konwoju, reszta nie wjedzie nam pod lufy, jak owieczki idące na rzeź, a będzie szukać sposobu, żeby nas oflankować. Jeżeli zasiedzimy się w jednym miejscu, możemy być pewni, że wcześniej czy później oddział wroga zajdzie nas z najmniej spodziewanej strony
Na koniec krótko
Trochę się rozpisałem, ale o Operation Flashpoint warto. Jest to gra obowiązkowa dla wszystkich miłośników militariów czy domorosłych taktyków. Jeżeli nie byłeś nigdy na wojnie, a chciałbyś zobaczyć jak ona wygląda bez strachu, że ktoś ci odstrzeli twoje 4 litery i nie chcesz spędzać parę lat w koszarach, kup i pograj w Cold War Crisis. Ten produkt jest umiejętnie wywarzony między dorosłymi symulatorami używanymi do szkolenia amerykańskich żołnierzy a prostą zabawą dla cywilów. Mimo, że miejscami gra jest piekielnie trudna, to stopień swobody w niej zaimplementowany, pozwala za każdym podejściem spróbować wykonać misję w inny sposób. Komputerowy przeciwnik potrafi być diabelsko przebiegły, chować się w krzakach, flankować, wykorzystywać szybkość jednostek pancernych, czy sprowadzić twój śmigłowiec na ziemię celną serią broni p-lot. Jeżeli po jakimś czasie znudzą ci się jednak misje, które dostajesz razem z grą, zawsze możesz odpalić dodany do produktu edytor, za pomocą którego możesz puścić wodze fantazji i stworzyć swój własny świat w którym będziesz prowadził batalie. Jeżeli nie czujesz w sobie weny, skorzystaj z przepastnych zasobów Internetu i wybierz coś z setek stworzonych przez innych misji, pojazdów czy nawet całych nowych wysp.
Gra warta jest wydania na nią kilku złotych i mimo swych lat oraz przeciętnej grafiki, nadal oferuje świetną zabawę.
recenzja dodana przez:
WolfMoon
który uważa że gra ma takie plusy i minusy
+ Niezły realizm
+ Dobre wyważenie pomiędzy poważnym symulatorem a lekką zabawą
+ Świetne odgłosy pola walki budujące klimat
+ Ogólnie pojęta miodność
+ Miodność
+ Czy wspominałem już o miodności ? :)
− Bardzo przeciętna grafika i błędy w jej generowaniu (widoczne zwłaszcza w cieniach)
− Drobne błędy sztucznej inteligencji
− Problemy z dźwiękiem (możliwe, że to wina mojego sprzętu)
Ocena wszystkich
recenzentów
9.0
Grafika 60%
Dźwięk 90%
Gameplay 100%
WolfMoon: Wycieczka 5-tonową ciężarówką po okolicy (PC)
WolfMoon: Wzgórza na Everon (PC)
WolfMoon: Nie ma to jak Blackhawk o świcie (PC)
WolfMoon: Biegiem do drzew! (PC)
Postacie [8]
- Nazwa: M16
- A.K.A.: Narzędzie Demokracji, Armalite, Emka
- Typ: Broń
- Nazwa: AKS-74U
- A.K.A.: AKSU, Krinkov, Patyk, Suczka
- Typ: Broń
- Nazwa: M2 Browning
- A.K.A.: Browning, .50 cal., M2
- Typ: Broń
- Nazwa: AK-47
- A.K.A.: AK47, Kałasznikow, KBK AK, Kałach
- Typ: Broń
- Nazwa: H&K MP5
- Typ: Broń
- Nazwa: UAZ
- Typ: Pojazd
- Nazwa: M-60
- A.K.A.: Świniak, Pig
- Typ: Broń
- Nazwa: AK-74
- A.K.A.: AK74, Kałasznikow, Kałach
- Typ: Broń





