Gaminator. Gry online.

graj lub zgiń
Szukaj

Jesteś tutaj pierwszy raz. Bardzo nam miło. Zarejestruj się, aby zyskać dostęp do największej bazy video o grach, możliwości wrzucania swoich treści, a także do systemu podpowiadania gier – Game Connect.

Logowanie

Zamknij Wyślij uwagę
 

Far Cry (PC)

Lubię to! 24

Premiera Świat - 23 marzec 2004 Premiera Polska - 10 maj 2004

Ocena użytkowników: bardzo dobra

4 osób chce zagrać w tą grę

miejsce w rankingu:42

Deweloper: Crytek Dystrybutor: Cenega Polska Wydawca: Ubisoft

 

Gatunek: Akcja/Arcade Podgatunek: Strzelanka Cechy gry: FPP

Tematyka: Science-Fiction, Rozgrywka: Singleplayer/Multiplayer

Moja ocena: 1 2 3 4 5

 

Game market

zgłoś tę grę

Na tę platformę mamy: 97 screenów, 10 video, 2 recenzji, 3 newsów,

Grom w raju

[ zobacz inne recenzje 2 ]
Najlepsza recenzja dodana przez Chidder Chidder
Rok 2004 na stale zapisze się w historii gier FPP. Był to rok, w którym ujrzeliśmy nie tylko długo wyczekiwane produkcje, w założeniach mające zatrząść rynkiem, ale także w którym byliśmy świadkami niezwykłego debiutu. Gracze zalewani byli informacjami o "trzech królach": "Doomie 3", drugiej części "Half-Life" oraz "S.T.A.L.K.E.R.". Pierwszy miał mieć doskonałą grafikę, drugi realistyczną fizykę, trzeci olbrzymi teren działań (w tym przypadku poprzestano na "miał mieć"). I teraz wyobraźcie sobie jakież musiało być zdziwienie graczy, kiedy nikomu nieznane studio Crytek wypuściło grę, która posiadała wszystkie te cechy.

Fabuła niby jakaś jest


Jako datę narodzin "Far Cry" należy podać rok 2000. Wtedy to właśnie, na targach ECTS, Crytek zaimponował wszystkim swoim pierwszym demem. Projekt nazwano X-Isle i pod względem technologicznym robił piorunujące wrażenie. W 2002 firma mogła się już pochwalić stworzeniem własnego silnika graficznego, nazwanego CryENGINE. Jak się pewnie domyślacie, X-Isle wyewoluował w to, co dzisiaj znamy pod nazwą "Far Cry", a silnik, na którym zrobiona została gra, zapewniał niesamowitą grafikę przy zaskakująco niskich wymaganiach sprzętowych. Czegoś takiego jak ten produkt jeszcze nie było. Ale po kolei...

Fabuła, jak na produkcję stworzoną z takim rozmachem, jest dosyć prosta. Głównym bohaterem jest Jack Carver - typowy "badass" o niejasnej przeszłości, który porzucił dotychczasowe życie i otworzył interes na jednej z wysp Mikronezji. Pewnego dnia zostaje on wynajęty przez Valerie Constantine, pragnącą zbadać wyspę z gatunku tych mniej znanych i odwiedzanych. Krótko po tym, jak Valerie opuszcza pokład, w jacht uderza rakieta. Jack cudem unika śmierci i dopływa na brzeg, gdzie kontaktuje się z nim tajemniczy Harlan Doyle. Człowiek ten informuje bohatera o tajemniczych eksperymentach prowadzonych na wyspie przez doktora Kriegera - słynnego naukowca, który poświęcił się nauce i całkowicie zniknął z życia publicznego. Oczywiście to właśnie naszym zadaniem będzie odkrycie, na czym dokładnie polegają doświadczenia, co wcale nie będzie łatwą sprawą - wszędzie roi się bowiem od najemników, mających tylko jedno zadanie: zabić każdego, kto tylko znajdzie się na brzegu.

Fabuła wygląda trochę jak skrzyżowanie "Wyspy doktora Moreau" z "Rambo". Na szczęście w grze sprawdza się ona znakomicie, a i samym twórcom zdarzyło się mnie kilka razy nieźle zaskoczyć. Możecie mi wierzyć, że zwroty akcji są naprawdę ciekawe. Fabułę, oprócz rozmów i skryptowanych zdarzeń, posuwają do przodu rozmaite filmiki. O ile cut-scenki stworzone na silniku gry są naprawdę ładne, to nie wiedzieć czemu niekiedy na ekranie zobaczymy film... również na silniku gry. Co mam na myślii? Jak zgrywacie gameplay z jakiejś produkcji, logiczne jest to, iż plik video nie będzie w takiej jakości jak gra "na żywo". Dokładnie tak samo jest tu: widać, że scenka zrobiona jest na silniku gry, ale jakość jest dużo gorsza. A przecież można było zrobić ją normalnie! Albo chociaż stworzyć tak, jak doskonałe pod względem wizualnym intro.

Wyspy, ale nie bezludne


Zostawmy jednak warstwę fabularną i skupmy się tym, co sprawiło, że "Far Cry" stał się największym zaskoczeniem roku. Na początku nic nie zapowiada wielkiego szoku: lądujemy w bunkrze pamiętającym czasy wojny na Pacyfiku i przechodzimy prosty samouczek. Gdy jednak wyjdziemy z tego ciemnego, ponurego pomieszczenia, naszym oczom ukaże się przepiękna dżungla: ziemia pokryta trawą, niezwykle szczegółowe palmy, rośliny, fruwające tu i ówdzie papugi, a nieco dalej falująca woda i majaczące na horyzoncie małe wysepki. A wiecie co jest najlepsze? Że do tych wysepek możemy dopłynąć! W innych grach byłyby one tylko tłem, tutaj natomiast możemy dostać się praktycznie wszędzie. Każda pojedyncza mapa to obszar około czterech kilometrów kwadratowych. Czy to dużo? Pokażę wam na przykładzie: zaczynamy przed bazą wroga, wycinamy wszystkich w pień, wskakujemy za kierownicę samochodu (o pojazdach będzie troszkę dalej), jedziemy brzegiem plaży, docieramy do urwiska, a stamtąd widzimy ogromny wrak lotniskowca, do wnętrza którego oczywiście wejdziemy. Tak ogromne mapy pozwalają na praktycznie dowolne rozgrywanie poszczególnych leveli. Tylko od nas zależy, czy postanowimy zaatakować taką bazę frontalnie, czy może obejść i zaskoczyć wroga od tyłu. Dzięki temu każda nowa gra jest całkowicie inna od poprzedniej - możemy użyć zmienionej strategii, znaleźć nową ścieżkę czy też ominąć część przeciwników i skupić się na celach misji. Same cele zbyt skomplikowane nie są i polegają na m.in zdobyciu jakiegoś przedmiotu, dotarciu w jednym kawałku do punktu na mapie czy zabiciu jakiegoś "niemilca".

A skoro było o celach misji, to trzeba wspomnieć o tych, którzy będę nam przeszkadzać w ich realizacji. Na początku naszymi przeciwnikami będą rozmaici najemnicy na usługach doktora, a z czasem dojdą do nich również naukowcy czy pracownicy ochrony. Warto wspomnieć o ich sztucznej inteligencji, która była na zaskakująco wysokim poziomie. W innych grach FPP, przeciwnicy stanowili raczej typowe mięso armatnie, dosłownie pchające się pod lufę, tutaj natomiast potrafili nie raz czy dwa mile zaskoczyć gracza. Na zewnątrz, potrafią sprawnie korzystać z rozmaitych środków transportu, działek stacjonarnych, zaatakowani wzywają posiłki, chowają się za przeszkodami, koordynują swoje ataki czy próbują oskrzydlić głównego bohatera. W dalszej części gry do tego całego wesołego towarzystwa dojdą również twory Kriegera. Walka z nimi jest jeszcze trudniejsza, z uwagi na zupełnie inny sposób walki poszczególnych okazów: jedni są cholernie szybcy, drudzy powolni ale ciężko uzbrojeni, a jeszcze inni mogą przez jakiś czas pozostać niewidzialnymi.

Sklep z zabawkami


Pora wspomnieć nieco o tym, co nasz bohater będzie mógł nosić ze sobą podczas wycieczki na wyspę. Broni mamy całkiem spory zasób i znajdziemy wśród nich takie zabawki jak: maczetę, pistolet pół-automatyczny, M4, P90 SMG, M249 SAW MG, wyrzutnię rakiet czy karabin snajperski AW50. Co ciekawe Jack nie jest żadnym terminatorem i może nosić tylko kilka rodzajów "pukawek", toteż często będziemy musieli wybierać między jedną bronią a drugą. Moim zdaniem jednak, jest to pomysł jak najbardziej trafiony. Oprócz tego będziemy mogli mieć przy sobie także granaty: tradycyjne, oślepiające i dymne. Mało wam? To dorzućcie jeszcze kamienie, których używamy do zmylenia przeciwników, materiały wybuchowe, lornetkę pozwalającą na podsłuchiwanie wrogów czy też gogle, dzięki którym żaden najemnik nam się nie uchowa. Nie da się ukryć, że również w kwestii całego wyposażenia, ekipa Crytek odrobiła pracę domową.

Przejdźmy teraz do wspomnianych nieco wyżej pojazdów. W grze, podobnie jak w takim "Red Faction", mamy do dyspozycji szereg rozmaitych środków lokomocji. Przydadzą się one nie tylko do szybszego pokonywania ogromnych dystansów, ale również pomogą nam w efektywnym wysyłaniu na tamten świat wrogich jednostek. I tak przyjdzie nam popływać pontonem czy motorówką, rozjeżdżać przeciwników przy pomocy Buggy, Humvee, ciężarówki czy wózka widłowego (choć ten widok raczej sprawi, że przeciwnicy umrą ze śmiechu), a kilka razy w ciągu całej rozgrywki poszybujemy na lotni. W określonych miejscach na mapie przyjdzie nam także siąść do działek stacjonarnych, które pomogą nam w eksterminacji nadciągających hord wroga. Oczywiście najemnicy też mają kilka asów w rękawie, a najpoważniejszym z nich jest śmigłowiec z zamontowanym minigunem. Niestety nie przyjdzie nam nim polatać, jedyne co możemy zrobić, to posłać w jego kierunku kilka rakiet czy serii z karabinu. Do poruszania się pojazdami nie mam najmniejszych zastrzeżeń - korzystanie z nich jest po prostu idealne. Niestety kilka razy zdarzyły się pewne bugi: raz, po zniszczeniu mostu, samochód przeciwników unosił się nad wodą, podczas próby wejścia do ogromnej ciężarówki, gra wywalała mnie do Windowsa, zdarzało się także, że wrogowie potrafili utknąć w miejscu. Były to przypadki sporadyczne, no ale w takiej grze nie powinno ich być.

Największym minusem tej produkcji jest jednak brak zapisu gry w dowolnym momencie. "Far Cry" jest grą wydaną tylko i wyłącznie na komputery osobiste, więc "save'y" powinny być i już. Gra zapisywana jest automatycznie i w przypadku śmierci bohatera wracamy do zaliczonego checkpointa. Wydaje mi się, że domyślam się o co chodziło twórcom - myślę, że chcieli, aby po zaliczeniu "zgona", gracz spróbował rozwiązać dany problem w inny sposób. Niestety są momenty, w których będziemy ginąć bardzo często, więc przygotujcie na to, że wasza cierpliwość w pewnym momencie zacznie się kończyć. Strzał w tył naszej głowy tuż przed kolejnym automatycznym zapisem? Bezcenne. Zdarzyło mi się także, iż system ten w pewnym momencie się posypał: musiałem przechodzić cały etap od początku, gdyż gra przestałą zapisywać mi postępy w grze. Jeśli i wam program spłata takiego figla - restart produktu.

Nie jesteśmy tutaj sami...


Jak na porządną strzelankę przystało, "Far Cry" posiada także satysfakcjonujący multiplayer. Wprawdzie samych trybów zbyt wielu nie ma, ale i tak każdy powinien znaleźć coś dla siebie. Pierwszym rodzajem rozgrywki jest tradycyjny deathmatch, czyli po prostu "każdy na każdego". Większość gier FPP posiada ten tryb, więc w zasadzie nie ma się tu o czym rozpisywać - wystarczy napisać, że zabawa z uwagi na wielkość map jest naprawdę przednia. Kolejnym trybem jest "Team-Deathmatch". Jak sama nazwa wskazuje, jest to walka w drużynach. Tu także wszystko powinno być raczej jasne. Na walce drużynowej polega także trzeci tryb: Assault. W bitwach biorą udział dwie drużyny, z których jedna musi zdobyć trzy bazy przeciwnika, z kolei druga, jak łatwo się domyślić, musi ich bronić. Nie ma tutaj na miejsce na indywidualne akcje - gracze, aby osiągnąć sukces, muszą ze sobą ściśle współpracować.

Opad szczęki


"Far Cry" w dniu premiery zmiótł pod względem technologicznym całą konkurencję. Tak dobrze wyglądającej gry jeszcze nie było: przepiękna woda, wysokiej jakości tekstury, szczegółowe modele, wykorzystanie PolyBump, a wraz z patchem 1.3 - także HDR. Nie można również zapomnieć o systemie dynamicznego oświetlenia, dzięki któremu walka w słabo oświetlonych pomieszczeniach nabierała jeszcze większych rumieńców. Tak, dzisiaj każda, nawet podrzędna gra posiada coś takiego, ale wtedy była to nowość. Dzieło studia Crytek to jednak nie tylko grafika - również fizyka była na bardzo wysokim poziomie. Pojazdy zachowywały się tak jak powinny w rzeczywistości, przeciwników zabić mogły spadające beczki, a po wybuchu takiego granatu ich bezwładne ciała zaliczały efektowny lot. Zadbano nawet o taki szczegół jak zsuwanie się broni ze stromych powierzchni. Szok. Nie wszystko jednak wyszło tak jak powinno. Bardzo często po zastrzeleniu jakiegoś "niemilca", jego ciało przyjmowało bardzo dziwne pozycje. Czasem wyglądało to naprawdę absurdalnie: trup opierający się głową o ścianę, czy klękający strażnik, który akurat opadł na stojącą pionowo tarczę. Na szczęście nie psuje to ogólnej radości z grania, niemniej odnotować to po prostu trzeba.

Dźwięk również stoi na bardzo wysokim poziomie, chociaż przy takich widokach chyba mało kto zwróci na niego uwagę. Głosy postaci zostały odpowiednio dobrane a w wielu miejscach możemy sobie posłuchać rozmów strażników. Duże brawa należą się dźwiękowcom za odgłosy dżungli, dzięki którym naprawdę czujemy się tak, jakbyśmy byli na jakiejś tropikalnej wyspie. Nie da się jednak ukryć, że w oprawie pierwsze skrzypce gra wizualna strona produkcji. To na niej się skupiamy, to ona sprawia, że szczęka ląduje nam na podłodze. Dźwięk tylko, a może aż, potęguje te wrażenia.

Rezerwujcie bilet


"Far Cry" to, według mnie, pozycja obowiązkowa dla każdego fana gier FPP. Zapowiadano przysłowiowe gruszki na wierzbie i... obietnicy dotrzymano. Powiedzmy sobie szczerze: twórcy gier dużo obiecują, natomiast w dniu premiery gracze otrzymują zupełnie co innego. W tym przypadku dostaliśmy jeszcze więcej - dostaliśmy grę piękną, niesamowicie grywalną i... z niskimi wymaganiami sprzętowymi. Co? Myśleliście, że taka oprawa oznacza konieczność posiadania prawdziwego potwora? Nic bardziej mylnego! Mimo że "oficjalne" wymagania to P4 1GHz, 256 MB RAM i karta graficzna 64 MB, to na średnich detalach gra możliwa była na... P400 MHz! I ciągle "Far Cry" zjadał konkurencję na śniadanie.

Podobała Ci się recenzja? Jeśli tak kliknij "graj"

recenzja dodana przez: Chidder Chidder który uważa że gra ma takie plusy i minusy

+ Plusy

+  Ogromne mapy
+ AI przeciwników
+ Przepiękna grafika
+ Pojazdy
+ Fizyka
+ Niskie wymagania sprzętowe
+ Dobry multi
+ Dźwięk też bez zastrzeżeń

Minusy

  Brak możliwości zapisu stanu gry w dowolnym momencie
 Rag-doll nieraz kuleje
 Bugi
 Długi czas wczytywania map (choć dziś trwa to znacznie krócej)

dlatego Chidder
ocenia tę grę na:

9

Grafika 100%

Dźwięk 80%

Gameplay 90%

Ocena wszystkich
recenzentów

8.5

Grafika 95%

Dźwięk 85%

Gameplay 85%

[ + dodaj screen ]

Skubi: Tylko się Zagubić... (PC)

Skubi: Mów mi Larry. Larry Croft. (PC)

Skubi: Storpedowało gościa... (PC)

Skubi: No to lecim... (PC)

Postacie [3]

FN P90
Jack Carver
H&K MP5
Przejmij panowanie nad grą

Teraz

Użytkownicy, którzy lubią tę grę:

Gaminator.tv

Projekt dofinansowany ze środków Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego w ramach Programu Operacyjnego Innowacyjna Gospodarka