Gaminator. Gry online.

graj lub zgiń
Szukaj

Jesteś tutaj pierwszy raz. Bardzo nam miło. Zarejestruj się, aby zyskać dostęp do największej bazy video o grach, możliwości wrzucania swoich treści, a także do systemu podpowiadania gier – Game Connect.

Logowanie

Zamknij Wyślij uwagę
 

Tony Hawk's Underground 2 (PC)

Lubię to! 5

Premiera: nie znamy jeszcze daty premiery

Ocena użytkowników: bardzo dobra

4 osób chce zagrać w tą grę

miejsce w rankingu: n.a.

Deweloper: Beenox Studios Wydawca: Activision

 

Gatunek: Sportowa

Moja ocena: 1 2 3 4 5

 

Game market

zgłoś tę grę

Na tę platformę mamy: 3 screenów, 2 video, 1 recenzji,

Gdzie Tony nie może, tam Bama pośle

[ zobacz inne recenzje 1 ]
Najlepsza recenzja dodana przez Szychu Szychu
Można rzec, że seria sygnowana mianem Tony’ego Hawka powoli zamiera. Co prawda autorzy kolejnych jej części stają na głowie i obiecują wianki na kiju, ale dawnej świetności jakoś przywrócić nie potrafią. Na szczęście w naszej pamięci wciąż tkwią starsi bracia aktualnych deskowych produkcji. By jednak nie musieć cofać się, aż hen daleko do czasów poprzedniego millenium, trzeba wiedzieć, iż bywały Tonyhołki łączące to, co stare i dobre + dające się przetrawić młodszemu pokoleniu.
Szychu


To właśnie THUG2, który, nie ukrywam, jest moją ulubioną wirtualną deseczką i niejako punktem wieńczącym serię (trzeba dodać, że efektowym bum - ach, ta płonąca Skatopia). Potem ostatkami sił jeszcze bronić się próbuje American Wasteland, ale nadchodzi moment, kiedy Człowiek Ptak musi oddać palmę pierwszeństwa nadciągającemu dziecku EA, czyli bezkonkurencyjnemu Skate. Na dobrą sprawę nawet dokładnie nie wiem, co tam dzieje się po AW. Ot, wychodzą jakieś Proving Groundy, Project Snowbl... ehm, Project 8 oczywiście, czy Shredy. Wystarczy jednak popatrzeć na wyniki sprzedaży. Ale dość pastwienia się, wszak miałem Tony’ego chwalić. A naprawdę jest za co. Bowiem Underground 2 zbiera samo najlepsze z części 1-3, dodaje nieco od siebie (włączając w to niezłą fabularną otoczkę) i nadal razi pokładami grywalności. Podsumowując go w jednym zdaniu wyjdzie, że to sporo ładniejszy THPS3 podlany Jackass’owym sosem. Mniam!

Fabuła w szóstym Tonym kręci się wokół nie do końca legalnych zawodów World Destruction Tour oraz dwóch ich pomysłodawców: Tony’ego Hawka i Bama Margery. Obaj panowie pewnego dnia wpadają na pomysł, by razem ze swoimi kumplami (de facto grupką debili i śmietanką światowego skateboardingu) ruszyć w tany dookoła świata, w poszukiwaniu najciekawszych i najbardziej odjechanych miejscówek. Tam zaś robić to, co potrafią najlepiej i przy okazji zrównać wszystko z ziemią. W końcu nazwa turnieju zobowiązuje. Nasz skater (uprowadzony razem z innymi deskołamaczami, co przedstawia zabawne intro) trafia początkowo pod skrzydła Hawka, Bam bowiem nie wierzy w jego możliwości. W ten sposób otwiera się przed nami pierwsza plansza, skatepark usytuowany w magazynie, pełniący jednocześnie rolę samouczka. Po krótkim treningu i sprawdzeniu, co pamiętamy z poprzednich części, ruszamy do Bostonu. Tam też zaczyna się gra właściwa. A fabuła, by ruszyć do przodu, została oparta o system wykonywanych zadań i wymaga gromadzenia odpowiedniej ilości punktów. Lista z questami dzieli się na cztery podgrupy: zadania dla naszego skejta, dla pro, zadania special i dla postaci związanej z daną planszą (może to być np. Benjamin Franklin na bostońskiej miejscówce). W efekcie daje to możliwość przełączania się pomiędzy czterema bohaterami na każdym z poziomów. Oczywiście nic nie stoi na przeszkodzie, by realizować zadania tylko swoją postacią (chyba że w opisie jest wymagana ta konkretna). Ale zwykle rotacja zawodników wydaje się ciekawszym rozwiązaniem. Bo, o ile profesjonalni skejci jak Chad Muska, czy Rodney Mullen poruszają się po planszy w wiadomy sposób, tak znany z programu Jackass Steve-O bądź rdzenny mieszkaniec Australii już niekoniecznie.

Czego by nie mówić o drugim THUGu, na pewno nie można zarzucić mu słabego modelu jazdy. Ten wszak przez kilka ładnych lat zdążył konkretnie wyewoluować i został dopracowany niemal do perfekcji. Dynamiczny, bardzo złożony, a przy tym prosty i intuicyjny system kręcenia tricków daje masę frajdy i pozwala czesać długaśne combosy. Pierwszy Underground wprowadził ciekawą innowację schodzenia z deskorolki i możliwość krótkiego sprintu. Teraz dostajemy możliwość odbijania się od ściany i kontynuowania dalszej jazdy. To całkiem przemyślane rozwiązanie pozwala na jeszcze dłuższe sekwencje tricków, a także jest pomocny w dostawaniu się w mniej dostępne miejsca. Inną ciekawostką jest sposobność tagowania różnych spotów przy pomocy spray’u w trybie na nogach. Co prawda służy to tylko w niektórych zadaniach i jako smaczek, ale dodaje właśnie tego klimatu. Nasze graffiti możemy oczywiście dowolnie modyfikować, ale do tego wrócę za chwilę. Nawiązując jeszcze do jazdy, w przypadku zaliczenia gleby da się załadować pasek złości naszego skejta, by ten wyładował swą frustrację na deskorolce w jakiś efektowny sposób. W grze występuje też swoisty bullet time, który odpalony po wymaksowaniu odpowiednio dużym combem, pozwala cieszyć się animacją poszczególnych tricków w spowolnionym tempie. Pomaga też przy utrzymaniu wskaźnika balansu.

Tony Hawk’s Underground 2 to także raj dla fanów customalizacji. Naszego skatera możemy dowolnie modyfikować, począwszy od twarzy, skończywszy na kolorze sznurówek. W grze mamy kilkunastu znanych producentów reprezentujących skate style, przebieramy więc w ciuchach różnych marek i firm. To samo tyczy się naszej deski, jak i wspomnianego graffiti. Dowolne kolory, loga, znaczki. Co więcej, istnieje nawet możliwość zaimportowania do gry naszej twarzyczki i rozbijania jej podczas rozgrywki. Wystarczy odpowiednio przyciąć cyfrową fotkę. A jeśli komuś mało, do dyspozycji oddano edytor skateparków, więc przy odrobinie talentu stworzymy sobie prawdziwy raj do jazdy. Opcji jest mnóstwo, więc z pewnością każdy znajdzie coś dla siebie i zmodyfikuje nieodpowiadające elementy po swojemu.

Tak z początku chwaliłem Underground 2, że czerpie garściami ze swych poprzedniczek, a prawie zapomniałem o najważniejszym. Poza oczywistościami typu ulepszony system jazdy, w grze mamy dostępny Classic Mode, czyli na dobrą sprawę duchowego spadkobiercę Pro Skaterów (co bystrzejsi zauważyli pewnie, że THUG2 nie ma Pro Skater w tytule). Dostajemy zestaw zadań do wykonania, deskę i dwie minuty czasu. Brzmi znajomo? Podobnie wygląda, gdyż część plansz zostało żywcem przeniesionych ze starszych części serii. Pozostałe to miejscówki z trybu fabularnego i dodatkowe, odblokowywane wraz z postępami.

Jeszcze o oprawie słów kilka, ta bowiem... no, nie siedzi w czołówce. Grafika już kilka lat temu nie powalała szczegółowością, tekstury do najlepszych też nie należały. Chociaż w świetle next-genowych produkcji zwykłem przymykać oko na jakość starszych produktów (inaczej nigdy nie pozaliczałbym połowy klasyków), niektórym może to przeszkadzać. Samo ujęcie graficzne całości ma taki specyficzny, komiksowy wygląd, przez co zaburzone proporcje ciała i wykrzywione twarze są na porządku dziennym. Jako całość, wziąwszy pod uwagę styl, może się to bronić, ale jak mówiłem: nie każdy przysiądzie do THUGa 2 olśniony wizualną oprawą. Grunt, że najważniejsi skejci pokroju Mike Vallely’a, Muski czy Margery, są rozpoznawalni. Z kolei design miejscówek daje radę. Rozległe, zróżnicowane plansze z dziesiątkami przeszkód: boxami, rampami, poręczami, ławeczkami i platformami, aż proszą się o wyciśnięcie na nich tricku czy dwóch. Przemyślano także ich ułożenie, zatem stwierdzenie, że gra jeździ się sama jest jak najbardziej na miejscu.

Było o wideo, teraz nieco o audio. Tu jednak zupełnie nie ma do czego się przyczepić. THUG2 prezentuje poziom, do którego przyzwyczaiły nas poprzednie części. Jest dużo, dobrze i różnorodnie. Bogaty soundtrack zasilają liczne zespoły około rockowe jak The Casualities czy Metallica. Znajdzie się też kilka klasyków pokroju Franka Sinatry. Dla każdego coś miłego, ale to chyba standard w grach Activision, tych z większym naciskiem na muzykę.

Czas chyba jakoś zebrać do kupy te kilka informacji o szóstej części deskorolkowej serii sygnowanej nazwiskiem Człowieka Ptaka. Zdecydowanie jest to gra dla szerokiego grona odbiorców. Odnajdą się w niej z pewnością starzy wyjadacze, jak i zupełne żółtodzioby, co więcej do gustu przypadnie osobom lubującym się w, znanych z MTV, jackass’owych wyczynach. Smaczku dodaje jeszcze ta debilno-hardkorowa otoczka World Destruction Tour i związany z nią humor. Oprócz tego mnóstwo rzeczy do odblokowania, ciekawe i śmieszne postacie, różnorodne tryby - THUG2 jest zdecydowanie grą na więcej, niż jeden raz. Warto odnotować także, iż posiada multika i tryb split-screen, które dodatkowo wydłużają jego żywotność. Mimo to uświadomienie sobie, iż od Undergrounda zaczął się powolny upadek deskorolkowego króla, trochę boli. Wszak THUG2 to część, w której zabrakło istotnych zmian, ale sama jakoś broni swojej pozycji. Niestety, tego procesu nie idzie przeciągać w nieskończoność (chociaż z drugiej strony, jak widzimy ostatnio na przykładzie CoDa, da się sprzedawać odgrzewany kotlet nawet po kilka razy - a dziwne, bo i to, i to od Acti). Niemniej Tony Hawk’s Underground 2 pozostaje dla mnie najlepszą grą deskorolkową ever, a wam polecam wypróbowanie go i indywidualną ocenę. Nawet jeśli wasze serce należy już do Skate’a.

Podobała Ci się recenzja? Jeśli tak kliknij "graj"

recenzja dodana przez: Szychu Szychu który uważa że gra ma takie plusy i minusy

+ Plusy

+  Tony grywalności
+ Dopracowany system jazdy i tricków
+ Jackass'owy klimat
+ Humor
+ Soundtrack

Minusy

  Brak istotnych zmian
 Graficznie niedomaga

dlatego Szychu
ocenia tę grę na:

9

Grafika 70%

Dźwięk 90%

Gameplay 90%

Ocena wszystkich
recenzentów

9.0

Grafika 70%

Dźwięk 90%

Gameplay 90%

[ + dodaj screen ]

Szychu: Grind (PC)

Szychu: Muska (PC)

Szychu: Bam Bam (PC)

Przejmij panowanie nad grą

Teraz

Użytkownicy, którzy lubią tę grę:

Gaminator.tv

Projekt dofinansowany ze środków Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego w ramach Programu Operacyjnego Innowacyjna Gospodarka