Spore (PC)
Premiera Świat - 4 wrzesień 2008 Premiera Polska - 5 wrzesień 2008
Ocena użytkowników: dobra
11 osób chce zagrać w tą grę
miejsce w rankingu:88
Gatunek: Akcja/Arcade, Strategia Podgatunek: MMO Cechy gry: Wolna kamera
Tematyka: Społeczna, Rozgrywka: Singleplayer
Game market
zgłoś tę grę
Platformy:41.89 zł
Spore: Fabryka Stworów - Dubonokingur
Spore - E3 Trailer Polska Wersja
Spore - konflikt międzyplanetarny
Spore : Fabryka Stworów - Sąsiadka Szp4k3ra
Spore: Fabryka Stworów - Czarna Wdowa
Spore - videorecenzja
Spore - Easter Egg
Spore: Fabryka Stworów - Stalagman
Spore - stadium Stworzenia
Na tę platformę mamy: 129 screenów, 17 video, 1 recenzji, 29 newsów,
Ewolucja stosowana
[ zobacz inne recenzje 1 ] Najlepsza recenzja dodana przez
Foidek
Ewolucja to długi proces. Aby ładnie to zobrazować Spore zostało podzielone na 5 części: fazę komórki, zwierzęcia, plemienia, cywilizacji i kosmosu. Każda z nich różni się od pozostałych, co pozytywnie wpływa na zróżnicowanie gry. Brakuje im jednak głębi, przez co nie mamy ochoty do niej powracać. Zacznijmy jednak od początku, a dokładnie od uderzenia meteoru (z życiem) w planetę.
Początki
Grę zaczynamy od wyboru, czy nasz gatunek ma być roślino- , czy mięsożerny. Dopiero wtedy, jako jednokomórkowiec, lądujemy w oceanicznej zupie. Naszym pierwszym celem jest zbieranie części do naszego ciała, np. super płetwy zwiększające prędkość, trujący kolec, czy możliwość porażenia prądem, która jest bardzo przydatna w ataku. Aby móc je wykorzystać trzeba zdobywać punkty DNA, które otrzymujemy poprzez zjadanie roślin lub innych stworków. Początkowo jesteśmy jedną z najmniejszych istot, więc aby przetrwać uciekamy przed większymi drapieżnikami. Nie trwa to długo (na szczęście), bo bardzo szybko następuje rozwój co umożliwia nam pożarcie niedoszłego prześladowcy. I tak, po beztroskim pożeraniu innych istot trzeba opuścić ocean i wyjść na ląd.
Tysiące możliwości
Faza zwierzęcia rozpoczyna się od wyboru kończyn. Nie jest ich zbyt wiele, ale na początek wystarczy. Tuż po założeniu naszego gniazda odwiedzamy pobliskie legowiska należące do innych ras. W tym momencie mamy dwie opcje do wyboru. Pierwszą z nich jest zaprzyjaźnienie się z innym gatunkiem, poprzez tańce, śpiewy i inne wygibasy, oraz druga - eksterminacja. W obu przypadkach efekt jest ten sam; otrzymujemy punkty DNA oraz nowe części ciała. Można je również znaleźć w gęsto porozmieszczanych szkieletach wymarłych zwierzaków. Jest to jeden z najlepszych momentów w grze, ponieważ możliwości tworzenia stworów są nieograniczone. Zbieranie części jest tylko pretekstem do stworzenia nowych, bardziej pogiętych kreatur. W tej fazie pojawiają się umiejętności specjalne. I tak, roślinożercy otrzymują możliwości ułatwiające zaprzyjaźnianie się z innymi gatunkami, mięsożercom wściekły ryk pomaga w ich zabijaniu. Jednak nie wpływają one znacząco na sposób rozgrywki, ot takie to kosmetyczne bajerki. Etap ten kończy się w chwili, gdy u naszego gatunku wykształca się sprawnie funkcjonujący mózg. Od tej chwili nie będzie można zmieniać wyglądu stworków, bo czas założyć plemię!
Howgh, wodzu!
Nasze gniazdo się rozrasta. Od tej chwili nie sterujemy pojedynczym osobnikiem, a całą grupą. Nadal zdobywamy pożywienie, ale stanowi ono również walutę potrzebną do produkcji jednostek oraz namiotów. Naszym zadaniem zniszczenie, bądź zaprzyjaźnienie się z innymi gatunkami, które tak jak i my założyły plemiona. Aby zaprowadzić wieczny pokój między dwoma gatunkami należy zaopatrzyć naszych podwładnych w różnego rodzaju instrumenty muzyczne. Grajkowie wraz z wodzem udają się na spotkanie, podczas którego uruchamia się prosta mini-gra. Ci z was, którzy wolą wojować (tak jak ja) zabierają ze sobą topory, włócznie i pochodnie i atakują sąsiadów. Ważne jest aby odpowiednio dobrać liczbę wojowników każdego rodzaju. W czasie walki przydaje się też znachor, który pełni rolę medyka. W moim przekonaniu ta faza najbardziej przypomina grę strategiczną, ponieważ występuje kilka rodzajów jednostek bojowych. Niestety w dwóch następnych etapach nie występuje takie zróżnicowanie.
Nareszcie cywilizacja!
Przedostatnia fazą Spore jest cywilizacja. Nasz gatunek jest gatunkiem dominującym, a pozostałe są już tylko tłem. Aby wystrzelić rakietę w kosmos musimy przejąć władzę nad całym globem. Ale po kolei. Pierw w kreatorze tworzymy trzy rodzaje budowli (mieszkalny, przemysłowy i rozrywkowy). Stawiając je w miastach ważne jest aby fabryki nie stały koło klubów, bo zmniejsza to zadowolenie, więc oddzielamy je mieszkaniami. Budowle przemysłowe zwiększają dochody z wydobycia drogocennej przyprawy. Następnie tworzymy jeden z trzech rodzajów pojazdów, a każdy z nich uzależniony jest od tego, czy miasto, w którym są zbudowane, jest militarystyczne, religijne, czy finansowe. Pojazdy religijne zaopatrzone są w głośniki wygrywające przeciwnikowi nasz własnoręcznie skomponowany hymn. Pokazuje również podobiznę naszego boga przekonując inne miasta do koalicji. Finansowe furmanki mają na sobie różnorakie błyskotki zwiększające dochody z prowadzenia szlaku handlowego. Po zebraniu odpowiedniej kwoty można miasto, z którym handlujemy, wykupić.
Najprostszą i najszybszą drogą ku zwycięstwu jest droga militarna. Niestety, nie opiera się na odpowiednim doborze jednostek bojowych, bo tych mamy po jednym rodzaju dla wojsk lądowych, morskich i powietrznych. W ten sposób tworzymy tyle jednostek ile się da i zalewamy nimi przeciwnika. Czyli zero strategicznego myślenia, szkoda, nie tego się spodziewałem. Warto dodać, że wyzwaniem jest zdobycie trzech pierwszych metropolii, bo z następnymi idzie jak z płatka. Na osłodę pozostaje nam możliwość swobodnego doboru parametrów pojazdów. Możemy stworzyć ślamazarne maszyny, ale posiadające gruby pancerz oraz olbrzymią siłę ognia. Niestety, za szybkość rozwałki trzeba zapłacić. I to słono. Odbudowanie miasta kosztuje krocie. W końcowej fazie cywilizacji (jako państwo wojskowe) otrzymujemy dostęp do głowic atomowych, które możemy spuścić na wszystkie miasta przeciwnika. Jest to równoznaczne z zakończeniem tej fazy, ale koszt jest ogromny - przez pewien czas w tych miastach obowiązuje kwarantanna, równoznaczna z zerową produkcją. Uniemożliwia to z początku ekspansję naszego galaktycznego imperium.
Kosmos jest OLBRZYMI!
Po rozczarowującej fazie cywilizacji przyszedł czas na kosmos. Zanim jednak przystąpimy do jego eksploracji musimy zaprojektować statek. Potem, jako jego kapitan, wyruszamy w głąb galaktyki wypełniając szereg misji przydzielonych przez naszą ojczystą planetę (później pojawią się misje od innych cywilizacji). Aż odkrywamy, że nie jesteśmy sami we wszechświecie. Wokoło znajduje się kilka galaktycznych imperiów gotowych do podbojów. Najpierw musimy zająć pobliskie planety, na których znajduje się drogocenna przyprawa, jeden z materiałów handlu. Po utworzeniu sprawnej gospodarki przyszedł czas na budowę floty. Floty... Jakiej floty? W tej grze nie ma możliwości utworzenia floty gwiezdnej! Do końca gry jesteśmy skazani na dowodzenie jednym stateczkiem plus słabiutkie stateczki sojuszników. W takim razie jak wygląda walka? Otóż jest to najzwyklejsza w świecie zręcznościówka. Non stop musimy klikać w przeciwników, aby móc ich zniszczyć. Początkowo nasz arsenał jest skromny. Przez co najmniej 3 pierwsze godziny odradzam jakichkolwiek działań zbrojnych, a później też nie jest łatwo. Trzeba się sporo napocić, aby przejąć planetę. Przez to jesteśmy zmuszeni do prowadzenia bardziej ugodowej polityki zewnętrznej. Polepszamy relacje poprzez wykonywanie misji oraz handel. Można również zakładać szlaki handlowe, dzięki którym będzie można wykupić cały system. I to bez żadnej walki! W międzyczasie terraformujemy pobliskie planety, np. zmieniając klimat, kolorując je lub wprowadzając nową florę i faunę. Ta część rozgrywki dała mi najwięcej frajdy. Odkrywanie nowych planet, przekształcanie oraz kolonizowanie ich jest po prostu superanckie. Nie można zapominać o tajemniczych artefaktach, które można sprzedać za całkiem przyzwoitą cenę.
W ten etap można grać niemal w nieskończoność. Naszym celem jest podbicie całej galaktyki (która jest OLBRZYMIA) i/lub dotarcie do jądra wszechświata (gdzie ponoć znajduje się odpowiedź na pytanie o wszechrzeczy), a to zajmuje naprawdę wiele, wiele, wiele godzin. Ja wymiękłem po 12 godzinach. Zbieranie przypraw, a potem ich sprzedawanie jest na dłuższą metę nużące, zaś walki nie sprawiają satysfakcji.
Oprawa audiowizualna jest poprawna. Grafika nie jest fotorealistyczna, przez co Spore może pójść na starszych komputerach. Ponadto zastosowano nieco kreskówkową grafikę, dzięki czemu nie zbrzydnie nam wraz z rozwojem sprzętowym. Dźwięki w grze są przyzwoite, ale bez żadnych rewelacji. Zwierzęta wydają odgłosy jak prawdziwe, a w pełni rozwinięty gatunek porozumiewa się zmodyfikowaną wersją simlishu (język simów).
Nie jest łatwo ocenić Spore. Z jednej strony gra potrafi zachwycić i wciągnąć na długie godziny, zaś z drugiej strony poraża prostotą i wtórnością. Na szczęście do dyspozycji są różnorakie kreatory, które przedłużają i uatrakcyjniają grę. A przyszłość? Wydano na razie jeden dodatek, a w drodze jest kolejny. Nic tylko tworzyć, grać i wygrywać. Ku chwale imperium!
recenzja dodana przez:
Foidek
który uważa że gra ma takie plusy i minusy
+ oryginalność
+ ogromna liczba edytorów
+ bardzo dobra symulacja ewolucji
+ prosta obsługa na jakimkolwiek poziomie
+ trzy sposoby prowadzenia rozgrywki
− przez większość czasu za nudna
− za prosta
− za wtórna
− za zręcznościowa, a za mało strategiczna
− za mało jednostek
Ocena wszystkich
recenzentów
7.0
Grafika 80%
Dźwięk 60%
Gameplay 80%
Lama: Faza statku kosmicznego (PC)
Mystique: Błękitna planeta... (PC)
Mystique: Z księżyca spadli... (PC)
Mystique: Mucha w zupie (PC)

