Guild Wars (PC)
Premiera: nie znamy jeszcze daty premiery
Ocena użytkowników: bardzo dobra
3 osób chce zagrać w tą grę
miejsce w rankingu: n.a.
Na tę platformę mamy: 49 screenów, 1 video, 1 recenzji, 8 newsów,
Taktyczne zabawy i ładne panie
[ zobacz inne recenzje 1 ] Najlepsza recenzja dodana przez
Chimaira
(King Diamond - Daddy)
Przede wszystkim, trzeba powiedzieć jedną rzecz. Sprawę powtarzaną niemal jak mantra w każdej dyskusji z udziałem Guild Wars. Gra tu opisywana, nie jest MMORPG sensu stricto. Na nic gadanie o wspólnej rozgrywce, o zwiedzaniu świata, o szukaniu nowego ciuszka dla swojej mesmerki. Po pierwsze, grę można ukończyć samemu, po drugie składa się ona jedynie z instancji i jest grą taktyczną. Zajmijmy się zatem tymi dwoma reczami dokładniej.
Lone rangers?
Startowo gracz do wyboru ma sześć profesji. Wojownik, Łowca, Elementalista, Nekromanta, Mesmer oraz Mnich. Już w prologu mamy obligatoryjny wybór "drugoplanowej" profesji, z tej samej puli oczywiście. W ramach zabawy w tworzenie swojego awatara jest sporo możliwości. Karnacja, kilkanaście krzywych mord, startowy kolor zbroi i tak dalej. A potem ruszamy w świat Tyrii.
Pierwszym zaskoczeniem, nader miłym, jest fakt, że Guild Wars posiadają fabułę. I nie chodzi mi tu o bezsensowny przyczynek do grindu, jak ma to miejsce w , ale o porządną, konkretną, mroczną opowieść. Pojawiają się tu i ówdzie cut-scenki, cały czas jakoś pchamy nasz świat do przodu, podróżując przez różnorakie krainy. Jest to rozwiązanie o tyle ciekawe, że pozwala odkrywać Guild Wars samemu. Tak, nawet w późniejszych etapach, gdzie sześcio, czy ośmioosobowa drużyna to mus, można wziąć sobie do pomocy sterowanych przez komputer pomagierów. A zatem nic nie stoi na przeszkodzie, by potraktować ten MMOG jako... grę singlową. Ot, pograć, skończyć fabułę, a potem odłożyć na półkę. Oczywiście każdy, co bardziej wprawiony gracz, wie że to tylko kilka procent z całej zabawy, jednakże nie można tego nikomu zabronić. AI pomocników jest jakie jest, czasem kretyńskie, czasem potrafi zaskoczyć. Jeśli jednakże nie znajdziemy żadnego kumpla tudzież chwilowego kolegi do grania, trzeba zdać się na łaskę komputerowych sojuszników.
CORPG? Że ke?
W niekończącej się wojnie między Guild Wars i co rusz podnoszony jest argument, że ta pierwsza nie jest MMORPG, tylko CORPG. Skrót ten oznacza "Competitive...", resztę zaś, mam nadzieję, znamy i potrafimy rozszyfrować. Jak to naprawdę wygląda? Wpadając na moment w dygresję, powiem tak: jednym z elementów kształcenia na filologa jest to, że nowa epoka, tudzież gąłąź genologii zaczyna się wtedy gdy powstaną dwa dzieła i to one wyznaczają kurs danego gatunku. Jedno o niczym nie świadczy. Nie wchodząc już w szczegóły i analogie do opisywanej gry, nie da się ukryć, że jak dotąd jedynym CORPG jest właśnie Guild Wars.
W tych magicznych literkach zawiera się swoista rewolucja. W trakcie gry bowiem nie napotkamy żadnych otwartych obszarów. Wszystkie (poza miastami) lokacje to tzw. instanty, bądź spolszczone - instancje. Oznacza to pokrótce tyle, że za każdym razem gdy wychodzimy poza obszar miejski, program generuje wersję danego obszaru tylko i wyłącznie dla nas i naszej ewentualnej drużyny.
Gdyby ktoś jednakże jeszcze nigdy nie grał w Guild Wars i nie potrafi sobie tego wyobrazić, proszę pomyśleć o grze jak o , miastach jak o kanale chatowym na battlenet, a o instancjach, jak o właściwej grze, gdzie jesteśmy tylko my.
Takie rozwiązanie niesie ze sobą kilka zalet. Po pierwsze zatem, nie ma tzw. kill steal. Jeśli bijemy Charrów, tudzież inne kreatury, zawsze dostaniemy doświadczenie za walkę. Po drugie, nie ma też loot steal. Gdy z wroga wypadną jakieś skarby (tzw. drop), zawsze, ale to zawsze podniesiemy je my, bądź ktoś z naszej drużyny. Program bowiem losowo przyznaje co większe dropy. Złoto jest dzielone po równo każdemu. Po trzecie wreszcie, nie musimy się martwić o niespodziewane PVP (tj. Player VS Player). Nie ma możliwości, żeby ktokolwiek inny pojawił się w naszej instancji.
Wady? No cóż, z racji owych obostrzeń, nie ma szans spotkania kogoś w grze, poza miastami. Z tego też tytułu potencjalne ogrywanie RPG maleje do minimum. Ale tutaj dochodzimy do koronnego rzec by można stwierdzenia. Guild Wars bowiem nie jest klasycznym cRPG, MMORPG czy innym zabawnym akronimem. To przede wszystkim gra taktyczna. Dlaczego? Postać może osiągnąć maksymalnie 20 poziom. Jak na standardy MMOG jest to boleśnie mało. Jednakże nasz bohater może korzystać z dziesiatek umiejętności, których wybór musi ograniczyć się do ośmiu aktualnie używanych. To już wymaga niestety planowania i robienia konkretnego tzw. builda (tj. odpowiedniej kreacji i rozwoju danej postaci), niejednokrotnie bardziej skomplikowanego niźli w zwykłych grach MMOG. Nie ma teoretycznie jedynej słusznej drogi. Jedna opcja może być kompletnie nieprzydatna w pewnych okolicznościach (wyjątkiem może być tu co najwyżej tzw. spike). Na szczęście umiejętności można do woli zmieniać, tak samo zresztą jak statystyki naszego bohatera (sic!).
War, not World
I tu dochodzimy do punktu właściwego, czyli rozgrywki PVP. Nie ma co ukrywać, że choć miła jest kampania singlowa, służy ona li i jedynie odblokowaniu umiejętności, by potem wykorzystać je w walce z żywymi graczami. Nikt tu nikogo do niczego nie zmusza, ale PVP stanowi trzon tej gry. To tu zaczyna się prawdziwa walka, taktyki i gra grupowa, przy której, excuse le mot, oraz inne MMOG (może poza City of Heroes) mogą się zwyczajnie schować. Piszący te słowa nie jest jakimś szczególnym zwolennikiem rozgrywki PVP, jednak przyznaje iż w ten element grania został rozwiązany wręcz wyśmienicie. Gdy rozegra się jeden mecz, następne dwadzieścia leci z górki... A do tego przecież są wojny gildii, specjalne formy battlegroundów oraz cała masa innych przyjemności związanych z biciem żywych graczy. Dlatego też gra zwie się "Guild Wars" a nie "World of Tyria". I pod względem zróżnicowania walk w PVP pozostaje niekwestionowanym liderem na rynku.
Methinks, I see...
Graficznie Guild Wars stoi na najwyższym poziomie. Była jak dotąd, póki co, najpiękniej zaprojektowaną grą sieciową. Przykro to stwierdzić, ale taki nie dorasta jej do pięt. Wszelkie tereny są bardzo ładne, tekstury cieszą oko, a efekty to orgazm gałki ocznej. No, może to ostatnie niekoniecznie, nie da się jednak ukryć, że gra estetyczne wymogi spełnia i co ważniejsze, sprawnie chodzi także i na wolniejszych komputerach.
Koniec końców, Guild Wars to porządna, dająca wiele wielogodzinnych przyjemności gra. Każdy, kto potrzebuje odskoczni od bajkowego , a przy tym ma ochotę od razu wpaść w wir walki, powinien jej spróbować...
recenzja dodana przez:
Chimaira
który uważa że gra ma takie plusy i minusy
+ grafika
+ ciekawe i innowacyjne podejście do rozgrywki sieciowej
+ brak abonamentu!
+ różnorodność taktyk
− no cóż... nieco za mało RPG w RPG
− nie każdemu może się podobać
Ocena wszystkich
recenzentów
9.0
Grafika 100%
Dźwięk 90%
Gameplay 90%
yasiu: czyszczenie okolic Ascalonu HM (PC)
JaSk: Widoczki (PC)
Asamakuren: Zielone miejsce po Spopieleniu (PC)
Asamakuren: Lyssa- Bliźniacza bogini piękna i iluzji (PC)






