Prototype (PC)
Premiera Świat - 9 czerwiec 2009 Premiera Polska - 3 lipiec 2009
Ocena użytkowników: bardzo dobra
7 osób chce zagrać w tą grę
miejsce w rankingu: n.a.
Deweloper: Radical Entertainment Dystrybutor: Licomp Empik Multimedia Wydawca: Activision
Gatunek: Akcja/Arcade Cechy gry: TPP
Tematyka: Science-Fiction, Rozgrywka: Singleplayer
Na tę platformę mamy: 110 screenów, 7 video, 5 recenzji, 12 newsów,
Kozak, jakiego świat nie widział
[ zobacz inne recenzje 5 ] Najlepsza recenzja dodana przez
E. Siekiera
Eugeniusz Siekiera
Motyw bohatera z amnezją, który w trakcie całej kampanii stara się połączyć w jedną zwartą historię wiele przypadkowych elementów układanki, był już eksploatowany na milion najrozmaitszych sposobów. Tym razem jednak zaserwowano nam dość oryginalne rozwiązanie. Powody wybuchu epidemii i wirusa pożerającego łapczywie kolejne przecznice Nowego Jorku, jak i udział Alexa w tym całym zamieszaniu, odkrywamy stopniowo, zaś poszczególnymi puzzlami są w tym przypadku wspomnienia napotkanych osób, od wysoko postawionych oficjeli, aż po przypadkowych przechodniów. Jak zaś sprawić, by pacjent podzielił się z nami własną pamięcią? Pożreć go. Konsumpcja odbywa się na szczęście bez noża i widelca, za to w o wiele bardziej widowiskowy sposób. Kolejne fragmenty misternej sieci intrygi powoli wyłaniają przed nami wszelkie fabularne tajemnice, przy czym ukończenie kampanii nie wymusza na nas poznania wszystkich wątków.
Wchłonięcie danej postaci to również regeneracja nadwątlonych sił witalnych oraz zdobycie nowego kamuflażu. Tu kłania się drugi z najbardziej nowatorskich pomysłów Prototype. Choć gra siłą rzeczy skłania do załatwiania wszelkich sprawunków w akompaniamencie wybuchów i rozrywanych ciał, czasem prostszą i nie mniej skuteczną metodą jest wzięcie przeciwnika z zaskoczenia (zresztą w przypadku niektórych misji jest to jedyne możliwe wyjście). W tym celu można przybrać postać ostatnio skonsumowanej persony i w ciele wojaka wejść niepostrzeżenie na teren bazy wojskowej. Możliwości jest sporo, więc w razie niepowodzenia warto spróbować innego rozwiązania.
Prototype to jednak przede wszystkim ostra jazda bez trzymanki. Wybuchowa mieszanka demolki, niewiarygodnych możliwości i bezpardonowej rzezi na pogrążonych w chaosie ulicach Manhattanu. Wizytówka programu, czyli Alex Mercer i bagaż jego talentów, to niewątpliwie najbardziej dopracowane elementy omawianej produkcji i śmiem przypuszczać, że to właśnie dzięki nim Prototype przyciąga do siebie spragnionych wrażeń graczy, bo pod względem wylewającego się z ekranu sadyzmu produkcja Radical Entertainment przebija nawet wydanego nie tak dawno Wolverine’a. I choć nic nie stoi na przeszkodzie, by złapać za broń zabitych żołnierzy, nieporównywalnie więcej frajdy daje rozpłatanie przeciwnika na dwoje za pomocą gigantycznego ostrza, wyrastającego bezpośrednio z naszego ramienia (a to tylko jedna z wielu możliwości).
Kapitalnie został również przemyślany system upgrade’u, dzięki czemu praktycznie do samego końca przygody rozwijamy naszego bohatera, nabywając nowe zdolności bądź doskonaląc już posiadane. By zaopatrzyć się w dostępne dobra, trzeba zainwestować punkty doświadczenia, te zaś zdobywamy niemalże za każdą konkretną aktywność. Rzecz jasna, najlepiej premiowane są misje głównego wątku fabularnego, choć nie zabrakło również rozmaitych wyzwań pobocznych. A to pokroić jak największą ilość przeciwników w wyznaczonym limicie czasowym, a to przelecieć się po dachach zaliczając po drodze wszystkie checkpointy. Generalnie nic na tyle odkrywczego, bym był skłonny zmarnować kilka kolejnych godzin na pobijanie własnych rekordów.
Niestety i na gruncie podstawowej kampanii gra ma tendencję do przynudzania. Nie spisali się ludzie odpowiedzialni za konstrukcję poszczególnych zadań. Na główny wątek składa się nieco ponad 30 mniej lub bardziej rozbudowanych questów, jednak niewiele z nich wykracza ponad standardowy schemat: idź na miejsce, zrównaj z ziemią budynek, grupę mutantów bądź cokolwiek innego. Czasem dla odmiany należy bronić jakiegoś punktu (bądź pojazdu) lub posłużyć się wojskowym sprzętem (czołgi i śmigłowce), ale i te misje w gruncie rzeczy sprowadzają się do totalnej demolki. Niby trudno mieć pretensje, skoro tym właśnie Prototype stoi, w tym jego siła, ale na dłuższą metę wydało mi się to po prostu nudne. Nudne i frustrujące, bowiem w miarę rozwoju wydarzeń drastycznie rośnie również poziom trudności.
Prototype cierpi na przekleństwo większości gier sandboxowych, czyli totalny burdel i chaos, który towarzyszy nam przy praktycznie każdej większej akcji. Na to samo narzekałem w przypadku Red Faction: Guerilla, tym razem jednak bajzel jest nieporównywalnie większy. W powietrzu roi się od helikopterów, czołgi wylewają się na ulice, grupa mutantów dziwnym trafem poluje głównie na ciebie, a z dachów wojskowi częstują cię rakietami. Nie podobna tego wszystkiego ogarnąć, więc miotasz się jak opętany i zamiast czerpania czystej niezmąconej frajdy z rozwałki, zaczynasz się frustrować spadającym na łeb, na szyję wskaźnikiem życia. Albo już refleks nie ten, albo umiejętności z wiekiem wyparowały, ale Prototype jak żadna gra w ostatnim półroczu zmusiła mnie do rzucania w monitor stekiem wyzwisk. Walka z bossami też jest ździebko przegięta, a limit czasowy w przypadku ostatniego, wyjątkowo twardego bydlaka to dobry pretekst do tego, by zaparzyć sobie ziółek na uspokojenie.
Choć Prototype nie jest tytułem, w którym spacerowalibyśmy po oddanym do naszej dyspozycji świecie i podziwiali widoczki (tutaj z reguły nie ma na to czasu), z konieczności trzeba nadmienić, że kuleje wygląd miasta. Odlane z kilku podstawowych szablonów budynki w dobie GTA IV nikogo już nie zachwycą. Częściowo jest to usprawiedliwione ostrą zadymą, jaka rozgrywa się na ulicach. Szalejące, rozbiegane tłumy (to nic, że modele postaci są słabo zróżnicowane, liczy się w tym przypadku efekt masy), gigantyczne korki, przepychające się samochody etc. Totalny chaos i panikę udało się oddać niezgorzej, a w miarę postępów efekt ten przybiera na sile. Wraz z rozwojem wypadków coraz większy procent mieszkańców ulega zarażeniu, kolejne ulice zostają objęte kwarantanną, pojawia się więcej wojska, domy płoną, niebo spowija krwista poświata. Wyżej wymienione elementy odwalają dobrą robotę w temacie budowania klimatu, ale wystarczy wzbić się na dachy, by ujrzeć rzędy prostych jak konstrukcja cepa budynków. Porównania do inFamous po prostu nie ma. W produkcji studia Sucker Punch każdy zakamarek metropolii wyglądał inaczej, a na wszystkie budynki dało się wejść chwytając wystających elementów elewacji. Tutaj mamy makietę z kartonowymi pudłami, które obleczono płaskimi, niezbyt szczegółowymi teksturami.
Daleko mi do stwierdzenia, że Prototype może inFamous co najwyżej buty czyścić. Choć trudno uniknąć porównań obydwu tytułów, w rzeczywistości są to produkcje bazujące na innej filozofii rozgrywki. O ile Prototype stawia na szaleńcze tempo akcji, przerysowany, komiksowy wręcz sadyzm i bohatera wyżynającego w imię własnej zemsty pół miasta, tak drugi z przytoczonych tytułów jest daleko bardziej subtelny. Na każdy budynek trzeba się mozolnie wspiąć, a nie po prostu wbiec. Wrogów zdejmować pojedynczo i z głową, a nie wbić się w sam środek większej grupki i rozpocząć szalony taniec śmierci. Obie produkcje znalazły uznanie w oczach branży i graczy, a wytypowanie lepszej zależy w tym przypadku od indywidualnych preferencji i oczekiwań.
Ja osobiście stawiam na inFamous. Opowiada ciekawszą historię, ma nieporównywalnie lepiej skonstruowane miasto, w swych podstawowych założeniach jest bardziej przemyślany i pomimo skromniejszej palety mocy bohatera, po prostu daleko bardziej złożony. Prototype był dla mnie jak wysokobudżetowy film akcji. Idziesz do kina, wcinasz popcorn, mózg zostawiasz z zapasowej parze dżinsów, bo chwilowo nie będzie ci potrzebny. I choć po seansie nie żałujesz straconego czasu, wystarczy kwadrans, by zapomnieć, na czym byłeś.
recenzja dodana przez:
E. Siekiera
który uważa że gra ma takie plusy i minusy
+ ciekawie poprowadzona historia
+ główna persona opowieści i jej niebywałe możliwości
+ dobra optymalizacja
+ kilka ciekawych pomysłów
− na dłuższą metę robi się monotonna
− totalny chaos przez większą część gry
− średnia grafika
− sklonowane budynki
Ocena wszystkich
recenzentów
7.8
Grafika 68%
Dźwięk 76%
Gameplay 82%
Something New Trailer
przez
Marwari
E3'09 Launch Trailer
przez
Doombek
Videorecenzja
przez
quaz
Mario1447: Prototypowy bohater prototypowej gry prototypowo uczepiony prototypowego czołgu... (PC)
Mario1447: I've got the power! (PC)
Mario1447: Piesioooo!!! (PC)
Mario1447: Wysiadka! (PC)

