Gaminator. Gry online.

graj lub zgiń
Szukaj

Jesteś tutaj pierwszy raz. Bardzo nam miło. Zarejestruj się, aby zyskać dostęp do największej bazy video o grach, możliwości wrzucania swoich treści, a także do systemu podpowiadania gier – Game Connect.

Logowanie

Zamknij Wyślij uwagę
 

Warhammer 40,000: Dawn of War - Dark Crusade (PC)

Lubię to! 31

Premiera Świat - 9 październik 2006 Premiera Polska - 10 listopad 2006

Ocena użytkowników: bardzo dobra

1 osób chce zagrać w tą grę

miejsce w rankingu: n.a.

PEGI 16 Przemoc

Deweloper: Relic Entertainment Dystrybutor: CD Projekt Wydawca: THQ

 

Gatunek: Strategia Podgatunek: RTS Cechy gry: Wolna kamera

Tematyka: Science-Fiction, Rozgrywka: Singleplayer/Multiplayer

Moja ocena: 1 2 3 4 5

 

Game market

zgłoś tę grę

Na tę platformę mamy: 35 screenów, 2 recenzji,

orki, imperium i chaos w kosmosie

[ zobacz inne recenzje 2 ]
Najlepsza recenzja dodana przez Scream Scream
Dla wielu walka orków, elfów, demonów i diabłów, mrocznych bogów, zelockiej inkwizycji i paladynów musi się odbywać w świecie fantasy. W świecie, gdzie głównym orężem jest miecz i magia, czasem może kusza. Świat Warhammera jednak zasadniczo różni się od tej wizji. Są orki, elfy, nawet magowie, walczy się mieczem i toporem... Problem w tym, że akcja toczy się w 41 milenium według czasu ludzi, paladyni i inkwizycja to genetycznie zmodyfikowani doskonali ludzie, miecze, młoty i topory to broń energetyczna, zbroje to pancerze wspomagane, a zamiast kuszy mają broń zwaną bolterem, strzelająca maszynowo Boltami - wybuchowymi pociskami w kształcie bełtu. Czyż nie zapowiada się ciekawie i wesoło?

Burn the heretic. Kill the alien. Purge the unclean.


Warhammer Dark Crusade oferuje nam 7 grywalnych ras w trybie single player. Są to Kosmiczni Marines, Orkowie, Eldarowie, Kosmiczni Space Marines chaosu, Gwardia imperialna, Dominium Tau oraz Nekroni.

Kosmiczni Space Marines, inaczej Adeptus Astartes, to słudzy ludzkiego boga - imperatora, spoczywającego na swoim złotym tronie, na przeświętej planecie Terra. Są genetycznie zmodyfikowani, zdolni wytrzymać ból i obrażenia, przekraczające ludzkie pojęcie, a ich motto to "każdy jeden z nas jest jak armia" i, o dziwo, to prawda. Zorganizowani są w zakony, a wierzą w swego wiecznie żywego przywódcę - imperatora (jak w boga), i wiarę tę krzewią bolterem i mieczem energetycznym.

Orkowie nie są ssakami, a ich kod genetyczny składa się z dwóch łańcuchów - jednego zbliżonego do ludzkiego (stąd podobieństwo do człowieka), a drugiego przypominającego roślinę (stąd nadludzka siła, wytrzymałość, niewrażliwość na ekstremalne warunki i regeneracja), ich jedynym życiowym celem jest bicie mniejszych od siebie, w tym słabiutkich człowieczków.
Eldarowie to zdeprawowana rasa, której metody walki (i życia) są oparte o niezwykle skomplikowany kodeks, zakładający jednak zazwyczaj błyskawiczny przemarsz wojsk oraz ucieczkę po ataku. Rasa ta ma niezwykle rozwiniętą technologie kamuflującą.

Kosmiczni Space Marines chaosu, to członkowie Adeptus Astartes, którzy zdradzili swego boga imperatora i żądają jego obalenia. Przyłączyli się do czterech mrocznych bóstw i nagrodzeni za to zostali mutacjami i demonicznymi zdolnościami, dzięki którym sieją śmierć i zniszczenie na polu walki.

Gwardia imperialna, to ciekawe połączenie metod walki ZSRR i Aliantów ubiegłego wieku. Mają doskonały sprzęt, ich pojazdy są najpotężniejsze w grze, natomiast piechota służy za mięso armatnie, a jest wspierana przez komisarzy, którzy podnoszą morale oddziału poprzez egzekucje najmniej lojalnych i wiernych sprawie.

Dominium Tau to rasa walcząca według własnej doktryny zwanej "Większym Dobrem". Jest to niezwykle nowoczesna rasa, której broń zasięgowa nie ma sobie równych. Sprawa walki przedstawia się jednak dużo gorzej...

Ostatnią rasą są Nekroni - rasa powstała dzięki plugawemu paktowi C'tanów, gwiezdnych bogów wampirów, i starożytnej rasie necrontyru, która pożądała nieśmiertelności ponad wszystko. Układ zakładał, że C'tanowie zbudują niezniszczalne ciała necrontyrom, oni zaś oddadzą swe dusze wampirom. Układ wykonano co do joty. Necrontyr to obecnie bezduszne, nieumarłe maszyny, zbudowane z regenerującego się metalu, które nawet po całkowitym zniszczeniu układów, są w stanie się odbudować.

Kill, kill, kill.


Oto do czego się sprowadza większość RTS-ów. Jak już widzicie, zabijać ma się kto z kim, ale jak to się odbywa? DoW jest nowatorską strategią pod bardzo wieloma względami. Jako chyba pierwsza zrezygnowała z wydobycia surowców mineralnych celem rekrutacji wojsk. W tej grze istnieją dwa surowce - rekwizycja oraz energia. Tę pierwszą osiągamy poprzez zdobywanie i umacnianie punktów strategicznych, rozmieszczonych po całej mapie. Energię zaś zdobywamy, budując generatory w bazie. Nie dość, że system jest bardziej realistyczny (jednostki nie są "budowane", tylko składane, sprowadzane z orbity lub teleportowane), to jeszcze wymusza utrzymanie linii frontu. Inną innowacją jest fakt, że w grze nie steruje się jednostkami, lecz całymi oddziałami, których liczebność waha się, w zależności od rasy, między 6 a 14. Znakiem rozpoznawczym są tak zwane SYNCi, czyli sekwencje zabójstw. Kiedy jakaś jednostka ma umrzeć w walce wręcz, dokonuje się niezwykle efektywna sekwencja jej śmierci, a więc herszt orków łapie w swoje hydrauliczne łapy nieszczęsnego marine'a i uderza nim o podłożę, zamieniając w miazgę. Rożgniatacz nabija swoją ofiarę na rogi, berserker strzela w głowę przeciwnikowi na kolanach, awatar nabija przeciwnika na miecz i tak dalej, natomiast sekwencje zabójstwa krwiopijcy przez dowódcę zakonu Marines powinien zobaczyć każdy. SYNCi są bardzo miłym dodatkiem do gry i trzeba przyznać, że niezwykle efektywnym i unikalnym.

Victory needs no explanation, defeat allows none.


Grafika w grze jest dość szczegółowa, jednak przy najnowszych grach już trochę odstaje i widać ewidentnie, że się zestarzała. Choć kanty na niektórych czołgach, czy potężnej kroczącej machinie "drednot" nie dziwią, to już przy takim 10 metrowym demonie krwiopijcy, odrobinę rażą. Muzyka jest niezwykle dopracowana i pasuje idealnie do gry. Na uwagę zasługują odzywki naszych podkomendnych. Są dopracowane klimatycznie i bardzo pasują do realiów Warhammera. Od strony technicznej grze nie można w zasadzie niczego zarzucić, błędy takie jak przenikanie się tekstur, czy niedopasowane animacje SYNC są rzadkością, a gra chodzi płynnie na sprzęcie, postrzeganym dziś za leciwy. Interfejs jest wygodny, przejrzysty oraz charakterystyczny dla każdej rasy. Kampania jest przedstawiona w ciekawy sposób, podobny do tej z Warlords Battlecry 2. Na planecie Kronus toczy się wojną pomiędzy wszystkimi 7 rasamin przedstawionymi w grze. Wybieramy sobie jedną i podbijamy w dowolnej kolejności prowincje, na które została podzielona planeta, a celem w grze jest zdobycie sześciu twierdz, należących do
ras przeciwnika. Zdobycie prowincji wiąże się z bonusami lub uzyskaniem gwardii honorowej naszego przywódcy - niezwykle mocnego oddziału/jednostki, z którymi zaczniemy bitwę.

Hope is the first step on the road to disappointment.


Niestety, nawet tak świetna gra, jaką bez wątpienia jest Warhammer Down of War: Dark Crusade, nie uniknęła błędów. W zasadzie sprowadza się do jednego, ale za to poważnego - mocno naciągany balans ras w grze, na tyle naciągany, że czasami ciśnie się myśl o jego braku. Wiąże się to z tym, że firma, tworząca DoW, zajęła się grą Campany of Heroes, która okazała się nieco większym sukcesem niż DoW, przez co od pół roku nikt się grą właściwie nie interesował. 7 ras to niestety trochę dużo i po prostu niektóre są dość mocno "przepakowane" w grze multiplayer, co zostawia niemiły posmak. Kolejną wadą jest to, że w trybie multiplayer, jeśli gracz posiada tylko Dark Crusade, zagra tylko Nekronami i Tau. Żeby zagrać gwardią imperialną, potrzebny jest dodatek Winter assault, a do zabawy pozostałymi czterema rasami wymagana jest podstawowa wersja gry. Jest to co najmniej nieuczciwy trik, szczególnie, że na pudełku z grą na próżno szukać tej informacji.

Ciekawostką jest za to tryb "malarz armii". Możemy dowolnie wybrać kolorystykę naszej armii, stworzyć samodzielnie jej sztandar i odznaczenia. Za to duży plus dla twórców gry.

Mercy is a sign of weakness.


Muszę przyznać, że pomimo tej dość dużej łyżeczki dziegciu, gra jest lekkostrawna, bardzo przyjemna, a zwycięstwa na Multi sprawiają niewypowiedzianą radość. Ta gra jest warta polecenia, jeszcze bardziej warta jest zagrania. Polecam wszystkim kupić chociaż Dark crusade dostępny obecnie za 20 złotych. Jest to nie wygórowana cena za poziom rozrywki, jaki ta gra dostarcza. Tym bardziej zamożnym z was, czytelników, polecam szarpnąć się i zakupić wszystkie 3 części Down of war. Przestrzegam jednak młodszych graczy - DoW jest niezwykle brutalny, a ciała po 5 minutowej rozgrywce przykrywają pół planszy.

Podobała Ci się recenzja? Jeśli tak kliknij "graj"

recenzja dodana przez: Scream Scream który uważa że gra ma takie plusy i minusy

+ Plusy

+  Dużo ras
+ Ciekawy świat
+ Grywalność
+ Wygoda
+ Smaczki

Minusy

  Brak balansu w trybie multiplayer
 Wymaga wszystkich części, by zagrać wszystkimi rasami

dlatego Scream
ocenia tę grę na:

8

Grafika 70%

Dźwięk 80%

Gameplay 100%

Ocena wszystkich
recenzentów

8.5

Grafika 80%

Dźwięk 80%

Gameplay 95%

[ + dodaj screen ]

ZigCiacho: Tylu na jednego? (PC)

ZigCiacho: Pusto tu (PC)

ZigCiacho: Masakra piłą łańcuchową (PC)

ZigCiacho: Moja lufa jest większa od twojej (PC)

Przejmij panowanie nad grą

Teraz

Użytkownicy, którzy lubią tę grę:

Gaminator.tv

Projekt dofinansowany ze środków Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego w ramach Programu Operacyjnego Innowacyjna Gospodarka