Neverwinter Nights: Hordes of the Underdark (PC)
Premiera: nie znamy jeszcze daty premiery
Na tę platformę mamy: 25 screenów, 1 recenzji,
Powrót do klasyki
[ zobacz inne recenzje 1 ] Najlepsza recenzja dodana przez
Ingmar
Adam "Ingmar" Jank
Podróż do wnętrza Ziemi
Tak - by nie przeciągać niepewności. Tak, "Hordy Podmroku" są kolejnym, równie dobrym dodatkiem. Są niemalże tym samym dodatkiem. Od początkowych założeń, przez wprowadzone ulepszenia, po protagonistę, kierowanego przez gracza. Tylko miejsce akcji się zmieniło.
Hordes of the Underdark kontynuuje historię herosa z pierwszego rozszerzenia. A ponieważ ten ostatni do szczególnie barwnych postaci nie należał - zastosowane rozwiązanie nie ma żadnego znaczenia. No, prawie żadnego. Stanowi fabularne uzasadnienie do wprowadzenia rozgrywki na nowy poziom. Iście epicki.
Wielka przygoda rozpoczyna się w mieście Waterdeep, w parszywej spelunie, w trakcie odbywania zasłużonego odpoczynku. Odpoczynku, który niespodziewanie przerwany zostaje serią ataków. Najpierw urocza assassynka spróbuje powstrzymać naszą krew przed dotarciem do mózgu, a następnie całe podmrokowe ścierwo wyleje się z piwnicy. Pijackie przyśpiewki zostają bezpowrotnie przerwane przez obserwatorów, drowy i duergarów - słowem: stworzenia, które wybrały życie w podziemiach. Skąd się wzięły? Czemu chcą nas zabić? Te i inne pytania pozostają otwarte, a odpowiedź leży głębiej niż ktokolwiek chciałby zejść. W miejscu, którego mieszkańcom nigdy nie dane było zaznać światła promieni słonecznych.
W ten sposób nakreślony został świat gry, który przyjdzie nam zwiedzić. O włóczeniu się po ulicach Waterdeep należy czym prędzej zapomnieć - miasto jest bardziej ubogie niż typowe, erpegowe "zapadłe dziury". Ot, dostęp do innych dzielnic został odcięty, mieszkańcy boją się zostawiać drzwi w domach, więc pośpiesznie je zamurowali, itd. Całe miasto zawiera się w paru sklepach, umieszczonych w roli źródła magicznych przedmiotów.
Przejdźmy więc do dania głównego - eksploracji podziemi. HotU wraca do najbardziej klasycznej tematyki gatunku. Nie sili się na innowacje. Po prostu oferuje duży kompleks jaskiń. I bardzo dobrze! Pierwszy zestaw tematyczny to Podgórze, siedziba szalonego maga, Halastera, stworzona by zabijać poszukiwaczy przygód. Skarby i pułapki. Hell yeah! Następnie mamy tytułowy Podmrok, wypełniony równie tytułowymi hordami. Najbardziej nieliniową część gry. Na samym początku otrzymujemy listę miejsc do zbadania, a o kolejności eksploracji możemy zdecydować samemu. Oczywiście, nie mogło zabraknąć lokacji klasycznych - są więc i jaskinie obserwatorów, i wioska zamieszkana przez złowieszczych Łupieżców Umysłu. Na końcu naszej wyprawy spoczywa jeszcze jedna kraina, lecz jej opis pominiemy. By uniknąć niepotrzebnych spoilerów.
Wyborów czas
Fabuła "Hord Podmroku" nie należy do wyszukanych. W obawie o własne życie wyruszamy, by je jeszcze bardziej narażać. Coś ją jednak wyróżnia. Wybory. Nie oferowała tego ani podstawka, ani "Cienie Undrentide", ani połowa sławetnych przedstawicieli gatunku. Możemy podejmować decyzje. Wybrać stronę. Zmienić bieg historii i scenariusza zarazem. Ba, możemy nawet poznać efekty dokonanych decyzji.
Konstrukcja owych wyborów jest prosta: dostajemy dwie, wzajemnie wykluczające się opcje i przeciągamy stronę. Po czyjej stronie walczyć? Komu oddać potężny artefakt? Zakłócić równowagę sił czy walczyć o harmonię? Oddać się biuściastej elfce czy pozostać wiernym przyjaciołom? Ciężko wyobrazić sobie lepszą motywację do kolejnego podejścia. Kierując się zwykłą, ludzką chęcią dowiedzenia się "co by było, gdyby...".
Epicka mechanika
BioWare zdecydowało się na gruntowne zmiany. Pułap maksymalnego poziomu doświadczenia został podniesiony. Do niemalże boskiej wartości - 40. levelu nie osiągają zwykli śmiertelnicy. Niezwykłym też się rzadko udaje. Zabieg ten zaowocował wdrożeniem epickiej mechaniki - po przekroczeniu 20 poziomu bohater automatycznie zyskuje status "legenda" i wiążące się z tym profity. Dzięki stosownym atutom i zdolnościom rozwój nabiera tempa. Ubicie smoka przestaje stanowić wyzwanie.
Przechodząc na język liczb: HotU oferuje 6 nowych klas prestiżowych, 50 atutów i 40 czarów. W połączeniu z bogactwem poprzedników, otrzymujemy naprawdę złożony system rozwoju. Wachlarz możliwości jeszcze nigdy nie był tak szeroki. Prócz tego 16 nowych bestii i cztery zestawy tekstur - budowniczy też nie mają na co narzekać.
W jaki sposób zmiany przełożyły się na rozgrywkę? Jest bardziej epicko. Walczymy z wielkimi bestiami, wymachującymi równie wielkimi ostrzami. Na dodatek występującymi grupowo - pięć na raz to żaden wyczyn. Do tego dochodzą animacje wysokopoziomowych czarów - długie, operujące wszystkimi kolorami tęczy i co najmniej taką ilością wybuchów. Ekran się trzęsie, kolejne kolosy padają u naszych stóp. Wygląda to ładnie i nie jest szczególnie trudne w opanowaniu. Klikamy na przeciwnika, a ten ginie. Tak, po prostu. Poziom trudności nie należy do wygórowanych. Raz jeszcze o rozgrywce - "Hordy Podmroku" na nowo definiują towarzyszy. Pierwsza zmiana - na raz możemy ciągnąć za sobą dwóch straceńców. Zmiana druga - oni mają osobowość. Nie, serio. ;) Opowiadają swoje historie, komentują bieżące wydarzenia, z czasem zaczynają flirtować. Era marionetek dobiegła końca. Wreszcie!
Jeszcze pompatyczniej
Na potrzeby dodatku imć Soule skomponował nową ścieżkę dźwiękową. Jeszcze bardziej pompatyczną niż zwykle. Muzyka wbija w fotel i każe sięgnąć po miecz. Aż się chce komuś rozwalić łepetynę.
Od strony graficznej zaś niewiele się zmieniło - niebo zyskało odnowiony wygląd, dzięki czemu prezentuje się znacznie okazalej. Jest tylko jeden, drobny problem - czemu ulepszone nieba zostały wprowadzone akurat w HotU?! Przecież akcja dzieje się w podziemiach i budynkach, a na te wspaniałe nieboskłony możemy popatrzeć tylko przez kilka chwil. Inwencja twórców odniosła kolejne zaskakujący zwycięstwo. Do zmian wizualnych zalicza się także wprowadzony system craftingu. Możemy modyfikować wygląd uzbrojenia i opancerzenia, zmieniać jego kolor, a nawet dodawać szaty i togi. Zwiewne fatałaszki magików upiększyły następne uniwersum fantasy.
Na pohybel hordom!
Neverwinter Nights mogło być dobrym, singlowymi RPG-iem. Pierwszy dodatek powyższą tezę przedstawił, a HotU ugruntowało. Oferujący wybory scenariusz, wyposażeni w osobowość towarzysze i wyniesiona na epicki poziom mechanika przyciągnęła mnie do ekranu komputera na kolejne kilka godzin - wypełnionych rozgrywką, po częstokroć graniczącą z hack'n'slashem, ale mimo to satysfakcjonującą. "Hordy Podmroku" nie są rewolucją czy kamieniem milowym w rozwoju gatunku. To powrót do klasyki. W epickim wydaniu.
recenzja dodana przez:
Ingmar
który uważa że gra ma takie plusy i minusy
+ Niezły scenariusz
+ Wybory
+ Epicka mechanika
+ Nowe atuty, czary, klasy prestiżowe, itd.
+ Odnowiona ścieżka muzyczna
− Rozgrywka graniczy z hack'n'slashem
− Niski poziom trudności
− Oprawa graficzna nadal nie zachwyca
Ocena wszystkich
recenzentów
8.0
Grafika 60%
Dźwięk 80%
Gameplay 80%
Ingmar: Demon tu, demon tam (PC)
Ingmar: Podmrok (PC)
Ingmar: Z niebios jasność (PC)
Ingmar: Bum! (PC)





