Left 4 Dead (PC)
Premiera Świat - 18 listopad 2008 Premiera Polska - 21 listopad 2008
Ocena użytkowników: bardzo dobra
8 osób chce zagrać w tą grę
miejsce w rankingu:79
Deweloper: Valve Software Dystrybutor: EA Polska Wydawca: Electronic Arts
Gatunek: Akcja/Arcade Podgatunek: Strzelanka Cechy gry: FPP
Tematyka: Horror, Rozgrywka: Singleplayer/Multiplayer
Game market
zgłoś tę grę
Na tę platformę mamy: 75 screenów, 6 video, 2 recenzji, 46 newsów,
Zombie apokalipsa w klimacie kooperacji
[ zobacz inne recenzje 2 ] Najlepsza recenzja dodana przez
Valve zdecydowanie jest jedną z najlepszych rzeczy, jakie mogły przytrafić się rynkowi PC. Owszem, ich gry pojawiają się też na konsolach, ale ten developer od dawna koncentruje się na tworzeniu rozrywki elektronicznej na blaszaki i robi to dobrze. Najbardziej znani są za serię Half-Life, ale ostatnio nie boją się inwestować w bardziej niekonwencjonalne pomysły. Najpierw krótki, ale genialny i klimatyczny Portal, który był pierwszoosobową grą logiczną, a teraz Left 4 Dead, czyli interesujące połączenie FPS-a, survival horroru i sieciowej gry opartej na koncepcji kooperacji.
Zombiacza apokalipsa
Za budynkiem Louis i Bill natrafili ma niewielki parking.
- Tam chyba jest schron, będziemy mogli odpocząć - Louis wskazał budynek zajezdni po drugiej stronie wypełnionego samochodami placu.
- Nie podoba mi się ta cisza - mruknął do siebie Bill, ale jego czarnoskóry przyjaciel ruszył już naprzód.
Wtedy z ciemności wystrzelił długi język Smokera, oplótł Louisa i zaczął go przyciągać do siebie. Bill, zwinnie jak na swój wiek, przesadził maskę samochodu, błysnął latarką podczepioną do lufy swojej broni w mrok i wsadził dwie paczki śrutu w zarażonego. Stwór zginął, wyrzucając z siebie chmurę gryzącego dymu.
- Dzięki, stary - krzyknął Louis, wyplątując się z języka i klnąc przy tym pod nosem z obrzydzeniem. Bill wyszedł z chmury dymu kaszląc i odpowiedział z uśmiechem:
- Nie jestem jeszcze tak stary, jak wyglądam.
Zombiacze apokalipsy powróciły do łask i znowu są chętnie eksploatowanym motywem w książkach, filmach, komiksach i grach. Left 4 Dead jest kolejnym produktem popkultury, sięgającym po ten temat, i robi to naprawdę dobrze, tworząc klimat grozy i osaczenia przez masy odczłowieczonych, agresywnych stworów. Zarażeni w omawianym tytule nie są nawet typowymi zombie, gdyż trudno powiedzieć, czy są martwi, czy jedynie chorzy, a do tego cechuje ich zwinność. Chyba najbliżej im do potworów z filmu 28 dni później, ale poza podstawową, biegającą i atakującą wersją występują też w odmianach specjalnych, obdarzonych nadzwyczajnymi zdolnościami.
Trzeba przyznać twórcom, iż sięgnęli po wszystkie typowe dla gatunku zombie-horrorów sztuczki oraz motywy. Opuszczone miasta, szpitale, wiejskie domy, lotniska i inne obiekty publiczne są miejscem akcji. Jak to zwykle bywa w tego typu produkcjach, wiele z tych lokacji jest znacząco zniszczonych przez wywołane infekcją wypadki, jak na przykład katastrofy samolotów, a część z nich wydaje się być dopiero co opuszczona, tak jakby jeszcze przed momentem żyli tam normalni ludzie.
Silnik Source nie jest może szczytem technologicznym pod względem grafiki, ale oferuje dobry kompromis między efektownością i wydajnością, a trzeba przyznać, iż Left 4 Dead wygląda naprawdę świetnie, jak na technologię, na której działa. System fizyczny, miotający całymi chmarami zabijanych zombiaków, radzi sobie naprawdę dobrze nawet na niezbyt nowym już sprzęcie. Udźwiękowienie gry też jest wspaniałe. Od odgłosów broni i zombiaków, aż do głosów postaci i dynamicznie zmieniającej się muzyki, która wpisuje omawiany tytuł do kanonu zombiaczych ścieżek dźwiękowych. Ponadto motywy muzyczne zasługują na specjalną uwagę, gdyż pełnią też funkcję informacyjną, ostrzegając przed zbliżającymi się hordami oraz specjalnymi zarażonymi, dodatkowo czyniąc te wydarzenia bardziej emocjonującymi.
Wspólnie przeciwko zarazie
Chwilę potem dołączyli do nich Francis i Zoey. Wskoczyli do zajezdni przez wybite okna i odetchnęli z ulgą, widząc wagon pociągu przerobiony na schron. Pancerne drzwi były wyraźną obietnicą chwili spokoju.
- Dziwne, że na tym terenie nie widziałam ani jednego z tych wielkich zarażonych. W każdej grupie się jakiś czaił - stwierdziła Zoey.
- Nie wywołuj Tanka z lasu, dziewczyno - zaśmiał się Francis.
Podstawowym założeniem Left 4 Dead jest to, iż ma to być gra oparta na kooperacji. Dlatego też jeden ocalały ma bardzo marne szanse przetrwania choćby kilku minut. Nawet w trybie dla pojedynczego gracza sterowany przez niego bohater otoczony jest przez trójkę innych ocalałych, którymi kieruje sztuczna inteligencja. Ta radzi sobie nawet nieźle, ale prawdziwa zabawa zaczyna się wtedy, gdy gramy po sieci z żywymi ludźmi.
Kooperacja jest wymuszana tym, iż gracz często znajduje się w sytuacji, w której potrzebuje pomocy innego grającego, gdyż sam nie może wydostać się z potrzasku. Stąd też wzięli się specjalni zarażeni, jak Hunter czy Smoker, mający zdolności pozwalające całkowicie unieruchomić atakowanego nieszczęśnika i zadawać mu powoli obrażenia. Dopiero inny ocalony może to przerwać.
Ponadto ważne jest to, aby grający używali różnych broni, które lepiej spełniają swoją rolę w odmiennych sytuacjach, dzielili się apteczkami i środkami przeciwbólowymi, pozwalającymi permanentnie lub tymczasowo podnosić poziom zdrowia, a także rozdzielali pomiędzy sobie podpalające koktajle Mołotowa oraz rzucane bomby, które przyciągają uwagę pomniejszych zarażonych. Left 4 Dead do tego stopnia kładzie nacisk na kooperację, że na wyższych stopniach trudności oddalenie się jednego ocalonego od grupy może skazać wszystkich na porażkę. W mało jakiej grze równie ważna jest dobra komunikacja głosowa. I w mało której zwiększa ona tak znacząco poziom zabawy płynący z rozgrywki.
Reżyser grozy
Krew zmroził im charakterystyczny ryk, a na kładkę prowadzącą do wagonu wspięła się zmutowana góra mięśni. Grupka ocalałych wyskoczyła na parking, wykrzykując przekleństwa. Zza rogu budynku wyłoniła się horda, czyli cała masa piekielnie szybkich zarażonych. Francis, Zoey i Bill otworzyli ogień do biegnących stworów, a Louis schował się za jednym z samochodów, sięgnął po koktajl Mołotowa i odwrócił w stronę atakującego z tyłu Tanka, który właśnie kończył przeciskać się przez okno zajezdni.
- Zobaczmy, jak zasmakuje ci ten napój. - powiedział zapalając wystającą z butelki szmatę i ciskając naczyniem w stronę olbrzymiego zarażonego.
Rzut był bezbłędny i w kilka sekund później Tank stał w płomieniach. Teraz wystarczyło tylko poczekać, aż ogień go strawi, ale to nie znaczy, iż ten przeciwnik przestał być już problemem.
Left 4 Dead jest w głębi duszy (kodu?) pierwszoosobową strzelanką na silniku Source i to taką o dość prostej mechanice. Bronie strzelają szybko i nie mają odrzutu, a tempo rozgrywki jest naprawdę intensywne. Zwyczajni zarażeniu występują tu w bardzo dużych grupach i zabija się ich tysiącami, ale pomimo tego omawiany tytuł nigdy nie przypomina gier pokroju Serious Sama. Cała grupa różnych mechanik wpływa na to, iż gracze muszą planować, właściwie reagować i skutecznie kontrolować pole walki, aby przetrwać ataki zarażonych.
Jedną z istotniejszych cech gry jest technologia nazwana AI Director. Dzięki niej nie można nauczyć się rozmieszczenia przeciwników na pamięć, a i wszystkie scenariusze da się przechodzić wielokrotnie bez znużenia, gdyż za każdym razem napotkamy odmienne zdarzenia. AI Director analizuje sytuację w grze i wedle własnego uznania generuje wydarzenia oraz rozmieszcza przeciwników. Czasem w jednej lokacji przemkniemy chyłkiem w ciszy, a innym razem będą nas tam zalewać masy zombiaczych hord. Jeśli zbyt długo będziemy tkwić w miejscu AI Director nie pozwoli nam się odprężyć i będzie nasyłać na nas kolejne fale zarażonych. Pewne wydarzenia są z góry ustalone, jak np. ilość specjalnych zombie określonego rodzaju, którzy mają wystąpić na danej mapie, ale nigdy gracze nie mogą być pewni tego, w którym miejscu pojawi się dany potwór i kiedy.
Wszystkie te mechaniki sprawiają, iż Left 4 Dead jest generatorem zabawnych i ciekawych sytuacji. Najlepsza rozgrywka jest wtedy kiedy coś się naprawdę udaje lub gdy dochodzi do totalnej porażki. Każdy, kto pogra w omawiany tytuł nieco dłużej, z pewnością zapamięta całą masę zabawnych zdarzeń, które go tam spotkały i wcale nie muszą one być podobne do doświadczeń innych grających.
Zaraza wyspecjalizowana
- Boomer! - wrzasnął Bill przekrzykując wycia napierającej masy zarażonych, ale było za późno. Gruby stwór nachylił się do przodu i rzygnął gęstym strumieniem żółci trafiając Francisa, a wtedy, w jednej chwili, cała masa zarażonych ruszyła w jego stronę. Zoey doskoczyła do motocyklisty, aby pomóc mu w walce z hordą, a Bill celnym strzałem położył Boomera, który eksplodował w tłumie atakujących ochlapując ich swoją żółcią.
Zabijanie stad prostych zarażonych byłoby zapewne dość nudne, więc twórcy wprowadzili kilka typów rzadziej występujących, specjalnych zombie.
Gruby, gnijący Boomer może obrzygać graczy swoją żółcią, która przyciąga zwyczajne stwory i wywołuje w nich agresję, a ginąc wybucha obryzgując wszystkich stojących blisko ocalonych swoimi wnętrznościami, które mają takie samo działanie.
Hunter jest zwinny i potrafi daleko skakać, a gdy trafi ocalonego takim skokiem, to przygniata go do podłoża i zaczyna metodycznie rozszarpywać. Wtedy może mu pomóc tylko inny z żywych, gdyż przyszpilony przez Łowcę nieszczęśnik sam nie jest w stanie nic zrobić poza wołaniem o pomoc.
Podobnie działa specjalna zdolność Smokera, który chwyta długim językiem i przyciąga do siebie ocalonych, a zasięg tegoż narządu jest całkiem imponujący. Pochwycony zmutowanym językiem osobnik może liczyć tylko na pomoc innego ocalonego. Nazwa Smoker wywodzi się z tego, iż ten zarażony, ginąc, pozostawia po sobie utrudniającą widzenie chmurę dymu.
Tank to wielkie bydle występujące nieco rzadziej, ale jest on niesamowicie wytrzymały i silny. Jego uderzenia zadają spore obrażenia, rzucają zaparkowanymi samochodami, a dodatkowo stwór ten potrafi wyrwać z podłoża kawał gruzu i rzucić nim w ocalonych. Często występuje on w roli czegoś, co można by nazwać bossem i jego zabicie wymaga wspólnego działania ze strony całej drużyny.
Ostatnia, ale nie najmniej istotna, jest Witch, czyli Wiedźma. Ta forma zarażonego ostrzega o swojej obecności głośnym, słyszalnym z daleka płaczem. Siedzi sobie ona w jakimś miejscu i najlepiej ją ominąć, ale jeśli jakiś nieostrożny gracz podejdzie za blisko, zaświeci jej latarką w twarz albo będzie jakoś hałasować, to może ją przestraszyć. Wiedźma jest piekielnie szybka, dość wytrzymała i zabija tego, który ją wystraszył w kilka sekund. Jeśli to się stanie, należy mieć nadzieję, iż reszta drużyny zdąży wpakować w nią dostatecznie dużo ołowiu zanim rozszarpie ona nieszczęśnika na kawałki.
Wszystkie te typy specjalnych zarażonych są ciekawie zaprojektowane i mają duży wpływ na urozmaicenie rozgrywki. Tak naprawdę to właśnie te stwory są największym zagrożeniem, a zwyczajni zarażeni to masa, na której marnujemy amunicję i która z chęcią nas pożre, jeśli pozwolimy się unieruchomić jednemu z ich wyspecjalizowanych braci. Co nie znaczy, że na wyższych poziomach trudności horda zombiaków nie potrafi być niebezpieczna.
Rywalizacja zdrowych i zarażonych
Louis myślał, że - klucząc między samochodami - schowa się przed Tankiem, ale nie docenił siły tego zarażonego. Stwór zaczął roztrącać pojazdy na boki niczym zabawki uderzeniami swoich potężnych ramion, a jeden z samochodów uderzył ocalonego w ramię, powalając go na ziemię. Płonący potwór stanął nad nim, przygotowując się do zadania ostatecznego ciosu, ale w ostatniej chwili kilka wystrzałów ze strzelby odepchnęło go i powaliło. Ogień dokończył dzieła.
- Ciągle muszę cię dziś ratować - powiedział Bill, pomagając Louisowi się podnieść.
Gra zawiera 4 kampanie po 5 map każda i całość można ukończyć na średnim stopniu trudności w jakieś 4 godziny, ale to nie przeszkadza, bo losowość zdarzeń i możliwość wspólnego grania ze znajomymi wcale nie czyni tej gry krótką. Tak naprawdę jest to sieciówka, więc jak to zwykle z takimi bywa, może ona okazać się tytułem na wiele tygodni, a nawet miesięcy.
Jeśli jednak dla kogoś tryb co-op to za mało - pozostaje jeszcze rywalizacyjny Versus. W trybie tym jedna z drużyn wciela się w ocalonych, a druga przejmuje rolę specjalnych zarażonych. Konkretnie Boomera, Huntera i Smokera, a od czasu do czasu także Tanka. Zwyczajne zombiaki oraz Witch zawsze sterowane są przez sztuczną inteligencję.
Ocaleni próbują dotrzeć do końca mapy, a zarażeni im w tym przeszkadzają. Gdy ocalonym się uda lub wszyscy zginą, następuje zamiana ról i żywi stają się zombiakami, a zombiaki żywymi. Osiągnięcia każdej ze stron są punktowane, a na koniec całej kampanii podliczone punkty wskazują zwycięską drużynę.
Zabawa ocalonymi jest prawie taka sama jak w trybie co-operacji z tym, że ma się do czynienia z bardziej inteligentnym przeciwnikiem. Walka zarażonymi jest całkiem ciekawym doświadczeniem i chociaż każdy ich podtyp nie ma zbyt wielu specjalnych zdolności oraz nie trzeba zarządzać zasobami takimi, jak amunicja czy apteczki, to jednak współpraca nadal jest kluczowa do osiągnięcia sukcesu. Rzyganie Boomerem na ludzi, skakanie Hunterem na oddzielających się od grupy ocalałych czy szukanie Smokerem bezpiecznej pozycji, z której można by chwycić przeciwnika językiem, samemu nie narażając się na jego ogień, to niezła zabawa. O roztrącaniu wrogów Tankiem nie mówiąc.
Kooperacja w obliczu apokalipsy
Kilku zarażonych zdołało powalić Francisa, który upuścił karabin, ale mimo to dał radę sięgnąć po dwa pistolety i strzelał dalej leżąc. Horda wreszcie się wyczerpała i Zoey pomogła motocykliście wstać. Właśnie miał jej podziękować, kiedy rozmyty kształt sprzątnął mu ją z pola widzenia i powalił. Francis chwycił karabin i z całej siły zdzielił siedzącego na dziewczynie zarażonego w głowę. Hunter upadł obok Zoey i sekundę później otrzymał śmiertelną dawkę ołowiu w klatkę piersiową.
- Cholerne ścierwo - Francis splunął na asfalt.
Left 4 Dead nie jest pozbawione kilku błędów natury technicznej. Czasem zdarzają się dość dziwne problemy z serwerami, jak np. to, iż rozgrywka potrafi wystartować w trybie Versus chociaż ustawiało się co-op, czasami nie zaliczy się jakieś Steamowe osiągnięcie, chociaż powinno, a do tego cena tytułu jest nieco za wysoka, jak na ilość zawartości, ale tak naprawdę omawiany produkt jest naprawdę dobrą grą. Miłośnicy kooperacji oraz klimatów zombiaczej apokalipsy będą z pewnością zachwyceni. Zabawa ze znajomymi jest świetna, a wszystkie wymyślone przez twórców mechaniki rozgrywki sprawdzają się bardzo dobrze. Ode mnie Left 4 Dead dostaje bardzo mocne 9 na 10 i do tego dopisuję drobny plusik.
Ranna i zmęczona grupka ocalałych dowlekła się do wagonu pociągu. Francis sięgnął do klamki, ale niezbyt głośny dźwięk powstrzymał go przed otwarciem drzwi. Był to wyraźny płacz, przeraźliwy i bolesny.
- Może to ktoś żywy? - zapytała Zoey z nadzieją w głosie. Pomimo tego widać było, iż wyraźnie zbladła słysząc ten dźwięk.
- Nie - stwierdził twardo Bill szykując strzelbę do strzału. - To Wiedźma.
recenzja dodana przez:
quaz
który uważa że gra ma takie plusy i minusy
+ genialny tryb kooperacji
+ niezły tryb Versus
+ zarażeni, zarówno horda jak i specjalni
+ świetny klimat zombie apokalipsy
+ dobra, jak na Source, grafika
+ świetny dźwięk i klimatyczna muzyka
+ prosta, zrozumiała, ale genialna mechanika
+ AI Director
+ zabawa na wiele tygodni, a może miesięcy
− drobne problemy z serwerami
− okazjonalne problemy z osiągnięciami
− wysoka cena jak na grę PC z taką zawartością
Ocena wszystkich
recenzentów
8.5
Grafika 85%
Dźwięk 90%
Gameplay 85%
Opening Cinematic
przez
GregoryFear
Versus gameplay
przez
quaz
Co-op gameplay
przez
quaz
OsaX Nymloth: A panowie dokąd to? (PC)
OsaX Nymloth: Buu! (PC)
OsaX Nymloth: Radiowóz nam kradną! (PC)
OsaX Nymloth: Cicho-ciemni czają się w krzakach (PC)

