Gaminator. Gry online.

graj lub zgiń
Szukaj

Jesteś tutaj pierwszy raz. Bardzo nam miło. Zarejestruj się, aby zyskać dostęp do największej bazy video o grach, możliwości wrzucania swoich treści, a także do systemu podpowiadania gier – Game Connect.

Logowanie

Zamknij Wyślij uwagę
 

Król Artur (PC)

Lubię to! 1

Premiera Świat - 27 listopad 2009 Premiera Polska - 4 grudzień 2009

Ocena użytkowników: dobra

3 osób chce zagrać w tą grę

miejsce w rankingu: n.a.

Deweloper: Neocore Games Dystrybutor: CD Projekt Wydawca: CD Projekt

 

Gatunek: Akcja/Arcade, Strategia Podgatunek: RTS, Turowa, Bitewna

Tematyka: Fantasy,

Moja ocena: 1 2 3 4 5

 

grasz?
close

Game market

zgłoś tę grę

Na tę platformę mamy: 21 screenów, 1 video, 1 recenzji, 3 newsów,

Legenda Artura w sosie z Total War

[ zobacz inne recenzje 1 ]
Najlepsza recenzja dodana przez OsaX Nymloth OsaX Nymloth
Nowa gra studia Neocore Games wzięła mnie z zaskoczenia. Zupełnie nieznane mi studio ni z tego, ni z owego zaprezentowało filmiki z Króla Artura, które rozbudziły wyobraźnię niejednego gracza. Zanim się obejrzałem, już ściągałem za pośrednictwem Steama pełną wersję gry, która w założeniu miała połączyć kilka światów.

OsaX Nymloth

Czym jest rzeczony Król Artur? W wielkim skrócie - mamy do czynienia z hybrydą serii Total War z licznymi elementami rodem z pełnokrwistych RPG-ów, a to wszystko obficie podlane sosem fantasy, z silnym posmakiem legend arturiańskich. Brzmi ciekawie? Zobaczmy, jak Rycerze Okrągłego Stołu sprawili się w bitwie.

Koronę na głowę, miecz w dłoń i do przodu!


Czego można się spodziewać po grze, której tytuł brzmi "Król Artur"? Ano tego, że głównym bohaterem, a zarazem tym, w kogo wcieli się gracz, jest nikt inny, jak słynny król, o którym legendy są dzisiaj wręcz kanonicznym przykładem fantastyki. Mamy więc młodego Artura, który właśnie dobył z kamienia równie słynny miecz, Excalibur, oczywiście celem zjednoczenia Anglii pod jednym sztandarem. Jak to jednak w życiu bywa, plany niektórych lordów i udzielnych książątek nie uwzględniają Artura jako króla, tak więc na dzień dobry gracz staje przed koniecznością zjednania jednych i pokonania drugich. Przyda się w tym odrobina dyplomacji oraz silna armia, która dobitnie wytłumaczy oponentom, dlaczego nie należy zadzierać z królem. Problem w tym, że feudalni panowie, siedzący na zamczyskach, to nie jedyne utrapienie, któremu przyjdzie Arturowi stawić czoła. Okazuje się bowiem, że wraz z momentem dobycia Excalibura, a potem przywrócenia jego mocy, obudziły się w Brytanii nieczyste siły zła. Te przybrały rozmaite formy - od szalonych wojowników wychowanych w leśnych ostępach, poprzez stada wściekłych wargów, a na olbrzymach kończąc. Dodając do tego nieprzychylnie nastawionych władyków oraz konieczność budowania królestwa od podstaw, otrzymamy właśnie to, czym jest Król Artur.

Na szczęście, Artur nie daje sobie w kaszę dmuchać i po kilku wygranych bitwach może wziąć się za podbijanie opornych i zjednywanie chciwych. W tym momencie nasuwają się oczywiste skojarzenia z serią wykreowaną przez Creative Assembly, gdyż wydarzenia na mapie świata toczą się w trybie turowym. Aczkolwiek (zwłaszcza na początkowych etapach gry) znacznie ograniczona jest kwestia rekrutowania wojsk oraz rozbudowy miast. Co było główną zasadą cyklu Total War? Oczywiście podboje! Podbijanie prowincji nie jest jednak tak proste, jak mogłoby się wydawać – dbać należy bowiem nie tylko o stan skarbca, ale również o zapasy żywności i morale wojska, które nieszczególnie lubi głodować pod byle dowódcą. Kwestia lidera armii jest o tyle ważka, że bohaterowie tacy nie są zwykłymi generałami, a rycerzami – potężnymi jednostkami, które potrafią w boju wykorzystać czary lub inne, nadzwyczajne zdolności. Zresztą, część z tych rycerzy wejdzie w skład Okrągłego Stołu, a Artur będzie mógł rozdzielać pomiędzy nich lenna oraz proponować rękę powabnych, lecz zaskakująco pyskatych córek.

Jednakże ten tryb niesie ze sobą coś więcej, o czym szybko przekonuje się czujny gracz. Wielce ważką kwestią jest bowiem nie tylko odpowiednie zarządzanie swoimi armiami, ale również wykonywanie zadań. Właśnie w tym momencie na horyzoncie pojawiają się elementy znane z gier RPG – główne zadania linii fabularnej są co prawda dość liniowe, ale często Artur stanie przed wyborem, który będzie miał wpływ na dalsze losy krewkiego młodziaka, na którego głowie wylądowała królewska korona. Co prawda, możliwości zmiany toku wydarzeń nie są szczególnie odkrywcze, jednak zawsze miło jest mieć wybór pomiędzy dobrym i sprawiedliwym obrońcą swych poddanych, a tyranem z pobliskiej prowincji, któremu zamarzyło się podbicie ziem sąsiada. Jednakże możliwość opowiedzenia się po jednej lub drugiej stronie jakiegoś lokalnego konfliktu to nie wszystko. Wielkie znaczenie mają również zadania związane z samą fabułą oraz misje poboczne. Te podzielić można na kilka typów - od takich, które raczej na pewno zakończą się walką, poprzez negocjacje, aż po przygody rodem z sesji RPG. I mówię to bez zbędnej przesady, bowiem rycerze Artura mogą wziąć udział w epickim zadaniu, które polega na niczym innym, jak... czytaniu opisów sytuacji oraz podejmowaniu na ich podstawie decyzji. Wygląda to jak stare gry przygodowe, które były całkowicie oparte na tekście, a za grafikę służyła graczom wyobraźnia. Aż się łezka w oku zakręciła, zwłaszcza, że przygody w Królu Arturze są całkiem, ciekawie zrobione i często można pójść różnymi ścieżkami, aby osiągnąć rozmaite rezultaty. Chociażby taki wybór - aby wydobyć informacje od rybaka, który widział w pobliżu podejrzaną armię, można biedaka zarówno przekupić kilkunastoma złotymi krążkami, jak i przemocą zmusić do mówienia. Dodatkowo, niektóre opcje uaktywniają się jedynie w przypadku, kiedy bohater posiada odpowiednie wysokie atrybuty.

W tym momencie dochodzimy do kolejnego elementu dzieła Neocore Games, czyli atrybutów rycerzy oraz awansowania. W miarę postępów w grze oraz po wygranych bataliach, uczestniczący w starciu żołnierze zdobywają cenne doświadczenie, które następnie przekuć można w kolejny poziom. Sprawia to, że bohaterom można zwiększyć jeden z atrybutów (np. umiejętność walki wręcz, znajomość magii, dowodzenie lub smykałkę do poszukiwania przygód) oraz zainwestować w nową umiejętność, która może zwiększyć morale jednostek albo pozwoli na zasypanie wroga prawdziwym gradem strzał. Same jednostki, których w grze jest mnóstwo i są one bardzo zróżnicowane, zdobywają doświadczenie oraz awansują na kolejne poziomy, co pozwala graczowi na zwiększenie atrybutów dotyczących ataku, obrony, wytrzymałości lub umiejętności celnego szycia z łuków. Wracając jeszcze na chwilę do bohaterów, należy wspomnieć ze wzorem herosów z pełnoprawnych RPG-ów w trakcie gry zdobywają różne przedmioty, takie jak zaklęte miecze i zbroje, które można założyć danemu rycerzowi. Ma to wymierny wpływ na jego statystyki, co z kolei pomaga wygrywać kolejne bitwy lub wychodzić cało z niejednej opresji w trakcie poszukiwania przygód.

Jednakże to nie wszystko, Król Artur jest bowiem produkcją, którą można przejść na kilka różnych sposobów, nie tylko wybierających innych sojuszników i opowiadając się po stronie dobra lub zła. Ciekawostką jest bowiem system moralny, który wskazuje, czy Artur jest dobrotliwym, sprawiedliwym władcą, czy też tyranem, który dla zasady nabija przypadkowe osoby na pal i uwielbia osobiście torturować pechowych szpiegów. Okrąg ukazuje również, czy królewskiej osobie bliższe jest chrześcijańskie niebo, czy magia Starej Wiary. Sprawiedliwość, tyrania, Chrześcijaństwo oraz Stara Wiara to cztery punkty, a każda akcja popycha Artura w stronę któregoś z nich. Nie jest to jednak tylko symbolika. Osiągnięcie np. pewnego poziomu przychylności magii i tradycji sprawi, że gracz zyska możliwość zesłania na wrogie oddziały paskudnej klątwy lub rekrutowania mistycznych stworów i legendarnych wojowników, charakterystycznych dla danej "frakcji".

Hejże ho, na wojenkę by się szło!


Element strategiczny na mapie świata to tylko część gry, może i zajmująca najwięcej czasu, ale tylko część. Porównanie z serią Total War nie wzięło się w końcu znikąd, bowiem poza turami w Królu Arturze obecny jest również model rozgrywki w czasie rzeczywistym. Mowa oczywiście o bitwach, do których dochodzi często i gęsto, z mniej lub bardziej szlachetnych pobudek. A zazwyczaj po prostu dlatego, że tamci nie chcieli się usunąć z drogi po dobroci. Początkowo toczenie batalii na zróżnicowanych mapach jest ciekawe i daje sporo zabawy, głównie z powodu kilku nowalijek. Primo: na polu walki nadal działa magia, a to oznacza, że czary i umiejętności bohaterów będą szalenie wręcz przydatne - ot, chociażby potraktowanie szarżującej konnicy kryształowymi igłami wielkości drzewa zazwyczaj wystarcza, aby własne wojska szybko wykończyły wroga. Secundo: na mapach obecne są ważne punkty, których zajęcie daje rozmaite bonusy, w wioskach można szybciej zregenerować wytrzymałość, a w starożytnych ruinach uzyskać dostęp do przydatnego zaklęcia smoczego oddechu. Tertio: zróżnicowanie jednostek i obecność często bardzo fantastycznych stworów wpływa na wyobraźnię i chęć ruszenia w największy wir walki.

Niestety, nie wszystko jest tak piękne, jak się wydaje na pierwszy rzut oka. Magia jest przydatna i działa to w obie strony, bowiem komputerowy przeciwnik wykorzysta każdą okazję, aby zwiększyć swoje szanse. Oznacza to, że w ciągu zaledwie chwili można stracić cały oddział elitarnych jeźdźców, którzy byli prawdziwym skarbem gracza. Zajmowanie punktów zaś szybko schodzi na dalszy plan, kiedy zaczyna się walka, która jest niczym innym jak chaosem. Na widok tego, co się wyczynia podczas starcia, niejeden zatwardziały strateg zapewne uciekłby z krzykiem. Bitwy są bowiem chaotyczne i pozbawione jakiejkolwiek taktyki – co z tego, że ustawi się całą armię, jak i tak błyskawicznie armie zleją się w jednolitą masę, w której często za nic w świecie nie da się odróżnić swoich wojaków od wroga. Jednostki walczą nie wiadomo z kim, nie wiadomo jak i tak na dobrą sprawę szybko zapomina się, po co w ogóle całe te masy wzięły się za łby. Jednakże mówiąc, że w grze taktyka niemalże nie istnieje, lekko przesadziłem: jest bowiem jeden sposób, aby wygrać w zasadzie każdą potyczkę. Jest nim rekrutacja jak największej ilości jak najlepszych łuczników. Wiadomo na całym świecie, że Anglicy i ich długie łuki to mordercze połączenie, ale w Królu Arturze siła oddziałów łuczników jest wręcz przerażająca. Armia dobrana z samych takich jednostek i kilku pomocniczych piechocińców jest w stanie w kilka chwil zmieść z powierzchni ziemi nawet oddziały potężnych gigantów! Goryczy dodaje jeszcze niezbyt wygodny sposób sterowania kamerą, który jest równie przyjemny w obyciu, co czesanie się jeżozwierzem.

Nadobna Gryzeldo, ukaż mi swe cudne lico!


Cała warstwa bitewna sprawia, że w miarę postępów w grze coraz częściej gracz zerka na przycisk automatycznego rozgrywania starć, ale zazwyczaj powstrzymuje go świadomość, że mechanizm obliczający ich wynik zdecydowanie sprzyja komputerowym przeciwnikom. Dodatkowym bodźcem do zmuszenia się do staczania kolejnych batalii jest całkiem ładna grafika, która może i razi trochę przesadną baśniowością oraz uczuciem ataku klonów w przypadku niektórych oddziałów, ale w ogólnym rozrachunku jak najbardziej może się podobać. Nie sposób bowiem odmówić Arturowi, że Anglia jest w pewnym sensie urokliwa: zielone lasy, łąki porosłe bujną trawą, słońce wznoszące się ponad pagórkiem, to wszystko wygląda jak w solidnej produkcji fantasy. Trochę to wszystko za sterylne, ale nie ma co wybrzydzać. Zwłaszcza, że całość zdobi bardzo miła ścieżka dźwiękowa, która świetnie wpasowuje się w klimat arturiańskiej legendy i anglosaskich mitów.

Dla kogo więc jest Król Artur? Zatwardziali stratedzy raczej nie znajdą tutaj niczego dla siebie, chyba że skupią się na rozwoju i budowie armii, jednocześnie przymykając oko na brak warstwy taktycznej w bitwach. Fani nieźle opowiedzianych historii, którzy nie mają nic przeciwko dość rozbudowanym elementom RPG również mogą się zainteresować tym tytułem, zwłaszcza jeśli lubi się fantastyczny klimat z konfliktem religijnym w tle.

Podobała Ci się recenzja? Jeśli tak kliknij "graj"

recenzja dodana przez: OsaX Nymloth OsaX Nymloth który uważa że gra ma takie plusy i minusy

+ Plusy

+  Przyjemny klimat anglosaskich legend
+ Ciekawe zadania i w pewnym stopniu nieliniowa fabuła
+ Nieźle zrealizowane elementy RPG
+ Godziwa oprawa graficzna
+ Klimatyczna ścieżka dźwiękowa
+ Zróżnicowane frakcje i spora ilość jednostek

Minusy

  Chaotyczne bitwy, w których brak jakiejkolwiek taktyki
 Łucznicy są zdecydowanie zbyt śmiercionośni
 Niektóre oddziały robią wrażenie kompanii klonów
 Przydałaby się jakaś opcja dyplomacji
 Niewygodny sposób kontroli kamery

dlatego OsaX Nymloth
ocenia tę grę na:

7

Grafika 70%

Dźwięk 80%

Gameplay 70%

Ocena wszystkich
recenzentów

7.0

Grafika 70%

Dźwięk 80%

Gameplay 70%

[ + dodaj screen ]

OsaX Nymloth: Królowie, bez wojen się obejść nie mogą (PC)

OsaX Nymloth: Początkowa armia może i nie jest imponująca, ale musi wystarczyć (PC)

OsaX Nymloth: Kolejna wygrana bitwa (PC)

OsaX Nymloth: Legendy to siła Króla Artura (PC)

Przejmij panowanie nad grą

Teraz

Użytkownicy, którzy lubią tę grę:

Tym, którzy lubią tę grę, podoba się też:

Gaminator.tv

Projekt dofinansowany ze środków Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego w ramach Programu Operacyjnego Innowacyjna Gospodarka