Gaminator. Gry online.

graj lub zgiń
Szukaj

Jesteś tutaj pierwszy raz. Bardzo nam miło. Zarejestruj się, aby zyskać dostęp do największej bazy video o grach, możliwości wrzucania swoich treści, a także do systemu podpowiadania gier – Game Connect.

Logowanie

Zamknij Wyślij uwagę
 

Test Drive Unlimited (PC)

Lubię to! 24

Premiera Świat - 16 marzec 2007 Premiera Polska - 6 kwiecień 2007

Ocena użytkowników: bardzo dobra

4 osób chce zagrać w tą grę

miejsce w rankingu: n.a.

Deweloper: Eden Games Wydawca: Atari

 

Gatunek: Samochodowa Podgatunek: Wyścigi Cechy gry: FPP, TPP

Rozgrywka: Singleplayer/Multiplayer

Moja ocena: 1 2 3 4 5

 

grasz?
close

Game market

zgłoś tę grę

Na tę platformę mamy: 109 screenów, 22 video, 2 recenzji, 3 newsów,

Bilet w jedną stronę

[ zobacz inne recenzje 2 ]
Najlepsza recenzja dodana przez edsonpele edsonpele
Heahea! Wyobraź sobie piękną, hawajską wyspę, na której ciągle świeci Słońce. Wyobraź sobie tysiąc mil autostrad, o jakich w Polsce możesz tylko pomarzyć. Wyobraź sobie najdroższe samochody świata, na które musiałbyś zbierać kasę przez całe życie, a i tak pewnie starczyłoby ci co najwyżej na lusterka. Wyobraź sobie wreszcie, że masz to wszystko na wyciągnięcie ręki... Już? To jazda na Oahu!

Test Drive - Ressurection


Seria Test Drive ma długą i bardzo wyboistą historię. Na początku była niemal objawieniem i jedną z najlepszych gier z samochodami w roli głównej. Z czasem wyparły ją inne gry, m.in. zręcznościowy Need for Speed. Z każdą kolejną odsłoną było coraz gorzej i wydawało się, że gra osiągnęła już dno. I prawdopodobnie tak było, ale studio Eden Games wskrzesiło tą świetną serię. Z jakim rezultatem? Świetnym.

Po stworzeniu konta i uruchomieniu nowej gry trafiamy na... lotnisko. Tam wybieramy jedną z kilku postaci stojących w kolejce do skasowania biletu. Będzie to nasze alter ego reprezentujące nas w świecie gry. Potem dostajemy wymarzony stempelek na bileciku i lecimy na tropikalną wyspę Oahu - coś a la Hawaje. Tutaj zaczyna się właściwa gra.

Na wakacjach


Po wylądowaniu bierzemy jeszcze udział w krótkim samouczku wplecionym w rozgrywkę. Wypożyczamy na 10 minut samochód, kupujemy dom, jakąś furkę oraz bierzemy udział w wyścigu. Potem Oahu staje przed nami otworem i... powoduje opad szczęki. Przez godzinę nie mogłem jej znaleźć. Wyspa jest przeogromna i przepiękna. Wśród samochodówek to zdecydowanie największy obszar (nie licząc ostatnio wydanego Fuela) jaki przyjdzie nam zwiedzać. Cały teren jest poprzecinany wzdłuż i wszerz siecią dróg, ulic i autostrad, których łącznie jest aż 1000 (słownie: tysiąc!) mil. Gra ma bardzo otwartą strukturę, co jest niezmiernie pozytywnym zaskoczeniem po różnego rodzaju Need for Speedach, GRIDach i Juiced(ach). Jeżeli mamy tylko taki kaprys, możemy wjechać na dowolne (o ile na to moc samochodu pozwoli) wzniesienie albo zamiast drogą, pędzić pomiędzy drzewami. Gra ma świetny, przyjemny model jazdy. Można powiedzieć, że jest ich nawet kilka. W zależności od uruchomionej asysty, jeździ się trochę inaczej. Każdy tryb daje dużo frajdy i przyjemności - jest to coś pomiędzy modelem zręcznościowym a symulatorem. Wszystko jest jednak wyważone tak dobrze, że zadowoli zarówno hardcore'owców poprawiających o ułamki sekundy czasy w GTR 2, jak i niedzielnych graczy ścigających się z policją w Most Wanted. Najlepszą rekomendacją dla zastosowanego modelu jazdy jest to, że czasami siadałem do gry nie po to, żeby wygrać jakiś wyścig, ale po to, żeby po prostu sobie przejechać kilkadziesiąt mil. Bez zobowiązań, bez przymusu, bez celu...

Powie pięćset, a wsiądzie za czterysta


Oczywiście nie można także w nieskończoność jeździć sobie ot tak po wyspie. Wprowadzono więc wiele różnych wyzwań, ficzerów i urozmaiceń. Wraz z osiągnięciami w grze zdobywamy kolejne poziomy - od początkującego do mistrza. Punkty potrzebne do awansu dostajemy za dobrze wykonane wyzwania, ale też za np. ilość kupionych samochodów czy przejechanych kilometrów. Jak widać, swobodna jazda także jest premiowana.

Wyzwania czekające na nas w Test Drive można podzielić na dwa rodzaje: typowo wyścigowe oraz bardziej oryginalne. Weźmiemy udział w wielu wyścigach (do danego typu misji trzeba mieć określony poziom doświadczenia oraz odpowiednią klasę samochodu) wytyczonych na wyspie. Pojawiają się także czasówki z punktu A do punktu B oraz próby prędkości. Te sztampowe dla samochodówek misje nie są w grze zbyt atrakcyjne. Co prawda czasami robi się gorąco, ale model jazdy jest raczej dostosowany do swobodnej eksploracji niż wyścigów "na łeb, na szyję", toteż nie czuć tutaj takiej adrenaliny i walki. Sprawia to, że wyścigi nie są jakoś strasznie efektowne.

Znacznie lepiej wypadają te bardziej oryginalne zadania. Tych są cztery rodzaje, zaś niektóre z nich można wykonać zaledwie raz. Nie mamy ich zaznaczonych na mapie i trzeba je odnaleźć samodzielnie. Weźmiemy udział w podwożeniu modelek na zakupy oraz turystów. W tych zadaniach mamy ograniczenie czasowe i licznik "uszkodzeń", od którego zależy wysokość naszej zapłaty w postaci... kuponów odzieżowych (o tym trochę dalej). Misja kurierska to zadanie, w którym mamy w określonym czasie dowieźć przesyłkę. Jest jednak pewien haczyk: zapłata jest spora, ale w przypadku niepowodzenia to my płacimy odszkodowanie. No, ale kto nie ryzykuje... Ostatni rodzaj zadań jest moim zdaniem najlepszym w grze. Mężczyzna odziany w drogi garnitur oddaje nam kluczyki do jeszcze droższego samochodu, który mamy dostarczyć w bardzo oddalone miejsce na wyspie. Nie ma żadnego ograniczenia czasowego, zaś jeżeli przejedziemy dystans nie zadrapując auta to dostaniemy wynagrodzenie znacznie przewyższające roczne zarobki naszego prezydenta.

Rozpuszczanie gotówki


Czymże byłaby gra samochodowa bez odpowiednio dużego i wypasionego parkingu aut? Test Drive może się na szczęście poszczycić wieloma w pełni licencjonowanymi wozami. I to takimi, o jakich można u nas jedynie marzyć/śnić. Na wyspie jest sporo salonów, które oczywiście uprzednio trzeba odkryć. Za ciężko zarobione pieniądze można sobie poganiać takimi autami jak Lamborghini, Dodge, Porsche, Mercedes, BMW, Aston Martin, Jaguar, Ferrari etc. A to jedynie wierzchołek góry lodowej. Później zostaje odblokowany dostęp do kilku jednośladów. Dobre jest to, że nie trzeba danego samochodu kupować w ciemno. Można najpierw wziąć go na dwuminutową jazdę próbną. Kiedy zobaczyłem lśniące, czerwone Ferrari, wiedziałem, że muszę je kupić. Bez względu na cenę. Po prostu takie auto chce się mieć w garażu.

Pieniądze można wydawać jeszcze na domy. Każdy z nich ma inne wnętrze, wyposażenie itd., ale to nie ma żadnego, oprócz estetycznego, znaczenia. Ważniejsza jest pojemność garażu. W naszych czterech kątach można także przejrzeć różne osiągnięcia w świecie gry oraz zmodyfikować wygląd zewnętrzny postaci. Opcji nie ma za wiele, ale kilka ciekawych "ulepszeń" do buźki naszego bohatera można wprowadzić. Tam też można zmieniać garderobę postaci, którą uprzednio trzeba kupić za wspomniane kupony odzieżowe. Sklepów z ciuchami także jest sporo i można dowolnie przebierać. Od T-Shirtów, jeansów i tenisówek przez dresy, a na garniakach kończąc.

I piękność twą...


Nie będzie chyba przesadą, jeżeli powiem, że TDU to najlepiej wyglądająca samochodówka od... zawsze? W pierwszej kolejności urzeka rozmach Oahu. Wyspa jest, jak już wspominałem, duża i dopracowana. Wiele jest terenów zabudowanych, które przeplatają się ze wzniesieniami, pustynią oraz borami. Zresztą nie tylko wyspa jest dopracowana. Wystarczy pooglądać wystój wnętrz domów czy kokpity samochodów. Zadbano nawet o taki detal jak inne prędkościomierze w różnych wozach! Efekty świetlne, takie jak np. odbijające się na karoserii promienie słoneczne, zasługują na pochwały. Gra jest jednak dość sprzętożerna i przy najwyższym poziomie detali potrafi czasem odczuwalnie zwolnić. Dźwięk także wypada bardzo dobrze. Wsłuchiwanie się w urokliwy ryk silnika Ferrari... Mniam. Stacje radiowe są niby zróżnicowane - od klasyki po rock - ale jakoś żadna nie przypadła mi do gustu. Jedynie jazda w rytm „Wiosny” Vivaldiego daje jakąś satysfakcję. Dobrze, że twórcy dali możliwość wrzucenia swoich piosenek i stworzenia z nich stacji radiowej, co znacznie uatrakcyjnia zabawę.

Gra jest dość kapryśna. Jeżeli masz szczęście, będziesz mógł czerpać pełną przyjemność z omawianego tytułu. U niektórych osób zdarzają się dziwne i uciążliwe błędy, które mogą grę niemal uniemożliwić. Znikające obiekty, nietypowe zachowanie samochodu lub samo usuwające się save'y to tylko część z tego, co spotkało niektóre osoby. Ja na szczęście nie miałem takich "niespodzianek", bo gdyby i mnie dotknęły, ocena byłaby zapewne odrobinę niższa. Twórcy, zdając sobie sprawę z bolączek gry, wypuścili kilka łatek, które część problemów naprawiają.

Samochodówka MMO


Całkiem inne oblicze TDU pokazuje w trybie multiplayer. Dużo lepsze oblicze. Praktycznie ta gra jest stworzona do zabawy w sieci i to właśnie w tym trybie frajda jest największa. Niestety, konta offline i online są od siebie niezależne i nie można osiągnięć z jednego przenieść do drugiego. Jeżeli więc masz zamiar grać w multi to od razu zakładaj konto online, bo potem będziesz żałował straconych osiągnięć.

Na danym serverze spotyka się maksymalnie do ośmiu graczy. Gra sama znajduje dla nas odpowiedni host i tam nas wrzuca. W multi normalnie możemy jeździć sobie po całej wyspie z tą różnicą, że... jeździ po niej w czasie rzeczywistym siedmiu innych graczy. Kapitalnie jest umówić się ze znajomym, aby po prostu sobie pojeździć. W multi także jest wiele wyzwań, które przenikają się z tymi singlowymi, tzn. na mapie mamy zarówno wyścigi z singla, jak i te multiplayerowe. Sami także możemy utworzyć jakieś wyzwania, spotykać się klubach, a także handlować z innymi graczami. Śmiało można nazwać TDU samochodówką MMO. W sieci zdarzają się ciekawe sytuacje, np. nagle uderza w nas rozpędzony Aston Martin, który jak gdyby nigdy nic sobie odjeżdża. Ruszamy za nim i... zaczyna się nieformalny wyścig. Można także coś pokrzykiwać przez mikrofon do naszego konkurenta.

Warto wsiąść do tego samolotu


Test Drive Unlimited to gra nietypowa, nieszablonowa. Twórcy nie stawiali na efektowność i emocje podczas wyścigów, a na dopracowany model jazdy i przyjemność z niej czerpaną. Całymi wiadrami. Dodatkowo wprowadzili świetny tryb multi, zaś wszystko umiejscowili na urzekającej wyspie. Nie ma nic lepszego niż beztroska jazda czerwonym Ferrari z włączoną w radiu piosenką Pidżamy Porno. Mówi to człowiek, który nie przepada za samochodówkami. Grzechem jest nie zagrać w taką produkcję. Dlatego też przy najbliższej okazji kupuj bilet i leć na Oahuuu!

Podobała Ci się recenzja? Jeśli tak kliknij "graj"

recenzja dodana przez: edsonpele edsonpele który uważa że gra ma takie plusy i minusy

+ Plusy

+  przyjemny model jazdy
+ potężna wyspa i 1000 mil dróg przed nami
+ licencjonowane auta
+ ciekawe rodzaje wyzwań
+ świetny multiplayer
+ piękna grafika

Minusy

  zdarzają się paskudne błędy
 wyścigi nie są zbyt pasjonujące

dlatego edsonpele
ocenia tę grę na:

9

Grafika 90%

Dźwięk 80%

Gameplay 90%

Ocena wszystkich
recenzentów

9.5

Grafika 95%

Dźwięk 90%

Gameplay 95%

[ + dodaj screen ]

smilax: Bez trzymanki (PC)

Graveman: samochód batmana? (PC)

ZigCiacho: Ferrari (PC)

ZigCiacho: Jaguary (PC)

Postacie [5]

Ferrari 250 GTO
Ford GT
Aston Martin DB9
Lamborghini Murcielago
Ford Mustang GT 5th Gen
Przejmij panowanie nad grą

Teraz

Użytkownicy, którzy lubią tę grę:

Gaminator.tv

Projekt dofinansowany ze środków Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego w ramach Programu Operacyjnego Innowacyjna Gospodarka