Gaminator. Gry online.

graj lub zgiń
Szukaj

Jesteś tutaj pierwszy raz. Bardzo nam miło. Zarejestruj się, aby zyskać dostęp do największej bazy video o grach, możliwości wrzucania swoich treści, a także do systemu podpowiadania gier – Game Connect.

Logowanie

Zamknij Wyślij uwagę
 

Dead Rising 2 (PC)

Lubię to! 2

Premiera Świat - 28 wrzesień 2010 Premiera Polska - 28 wrzesień 2010

Ocena użytkowników: dobra

4 osób chce zagrać w tą grę

miejsce w rankingu: n.a.

Deweloper: Capcom Dystrybutor: Cenega Polska Wydawca: Capcom

 

Gatunek: Akcja/Arcade Podgatunek: Bijatyka Cechy gry: TPP

Tematyka: Horror, Rozgrywka: Singleplayer/Multiplayer

Moja ocena: 1 2 3 4 5

 

grasz?
close

Game market

zgłoś tę grę

Na tę platformę mamy: 97 screenów, 16 video, 1 recenzji, 23 newsów,

Zombie Apokalipsa

[ zobacz inne recenzje 1 ]
Najlepsza recenzja dodana przez E. Siekiera E. Siekiera
Dead Rising 2 jest jak egzotyczny, rzadko spotykany kwiat. Kuriozum takie wymaga z naszej strony wiele zachodu, pielęgnacja to sztuka cierpliwości i odpowiedniego podejścia, w zamian z kolei nie dostajemy w zasadzie nic. Może poza walorami estetycznymi... i dziką satysfakcją, że cholerstwo nie zwiędło.

Eugeniusz Siekiera

Dla konsolowców to już drugie spotkanie z marką, więc siłą rzeczy ci mają łatwiej, wiedzą, czego się spodziewać, jakie kryteria przyjąć, zasiadając do rozgrywki. Tymczasem pececiarze, którzy nie wychylają nosa poza własne podwórko, mogą się od gry odbić po pierwszych godzinach. Nie dlatego, że gra jest zła. Bardziej z powodu jej niecodziennego charakteru.

Mamy oto stylizowane na Las Vegas miasteczko Fortune City, a konkretnie stosunkowo rozległy kompleks sklepów, pomieszczeń gospodarczych, skwerów i kasyn. Wcielając się w Chucka Greena, uczestnika krwawego show, rozpoczynamy od krojenia zombiaków, korzystając z pił mechanicznych przyszpilonych do motocykla. Bo choć poczciwe truposze zwyczajowo występują w roli chłopców do bicia, na samym początku są pod kontrolą ludzi. Wszystko do czasu, naturalnie.

Gdy nieznani spiskowcy dokonują sabotażu, fala umarlaków zalewa mieścinę, my zaś mamy pełne trzy doby, dopóki nie przybędzie wojsko z odsieczą. Najlepszym wyjściem w tej sytuacji byłoby zabunkrowanie się w jakimś miejscu i cierpliwe czekanie na ratunek. Tyle że zawsze jest jakieś "ale". Musimy oczyścić się z zarzutów, bowiem za powstanie całego bałaganu oskarżony jest nasz bohater. Dodatkowo co dwadzieścia cztery godziny trzeba zaaplikować córce porcję drogocennego Zombrexu, środka powstrzymującego przemianę w truposza w przypadku pokąsanych osób. Dodatkowe utrudnienie wiąże się z ograniczeniem czasowym; lekarstwo musi być zaaplikowane o określonej godzinie, zaś zegar nieubłaganie tyka, narzucając pośpiech i dość nerwowe tempo rozgrywki.

Dla wielu graczy takowe rozwiązanie będzie kompletnym nieporozumieniem. Podstawowe misje scenariusza otrzymujemy o określonej porze, dodatkowe questy wykonujemy pod presją upływającego czasu, do tego dochodzi konieczność znalezienia i dostarczenia lekarstwa. Nie ma więc opcji, by uratować wszystkich, zająć się każdą pomniejszą wytyczną, kosząc po drodze hordy umarlaków. Wszystko robimy pod dyktando zegarka, do którego mamy swobodny dostęp w każdej chwili. Świat gry jest otwarty, jednak to właśnie upływający czas decyduje o tym, gdzie iść, czym zająć się w następnej kolejności. Dość dziwne podejście, które wymaga przyzwyczajenia, bowiem struktura etapów i ogromna interakcja aż prosi się o swobodną, niespieszną eksplorację i możliwość aktywowania wybranych zadań dopiero wtedy, gdy przyjdzie nam na nie ochota.

Wspomniałem o interakcji, warto jednak rozwinąć ten wątek, bo jest to nie tylko najjaśniejsza strona programu, ale i jego wizytówka. Walczyć z zarażonymi można na setki sposobów. Dosłownie. W charakterze broni posłużyć może wszystko, nie wyłączając piły łańcuchowej, parkowej ławki, kosza na śmieci, gaśnicy, kartonowego pudła, siekiery, kija golfowego, wiadra, kasy sklepowej czy pluszowego misia. Absurd goni absurd, ale złapać możemy za każdy pomniejszy element otoczenia, który nie został przyspawany do podłogi. Do tego dochodzi opcja łączenia przedmiotów, by tworzyć nowe, śmiercionośne zabawki. Pierwszym z brzegu jest kij baseballowy nabijany gwoździami, ale z czasem poznajemy coraz ciekawsze kombinacje i możliwości. Jest tego bez liku, zaś poszczególne pomysły perfekcyjnie wpisują się w ideę współczesnych zombie-movie, gdzie garstka ocalałych walczy czym popadnie, nawet jeśli będzie to opakowanie makaronu (przykład zmyślony, jakby kto pytał).

Przedmioty w charakterze broni to nie jedyne opcje interakcji w Dead Rising 2. Masa tu sklepów z ciuchami, nie ma więc problemu, by w mig wskoczyć w nowy strój, czasem mocno absurdalny, ale doskonale wpisujący się w nie do końca poważny ton opowieści. Ostatnią, nie mniej istotną kategorią jest pożywienie. Nadwątlone zdrowie można podreperować, chwytając za walające się tu i ówdzie jedzenie czy napoje.

Do tego wszystkiego dochodzi rozwój bohatera. Za zabijanie zombiaków czy eskortowanie ocalałych otrzymujemy punkty prestiżu, zaś awans na kolejne poziomy to prosta droga do rozwinięcia atrybutów naszego herosa. Wydłużony pasek życia, silniejszy atak, zasięg rzutu czy nauka nowych kombinacji szalenie się przydają, bowiem Dead Rising 2, podobnie jak poprzednia część, nie należy do gier łatwych. Fakt, że zombiaki są powolne, zaś utłuczenie pojedynczego niemilca przychodzi łatwo. Problem raczej w zagęszczeniu, bowiem wróg występuje tu w mocno nadprogramowych ilościach. Do tego dochodzą również trudne, nierzadko diabelnie irytujące starcia z charakterystycznymi, bardziej odpornymi przeciwnikami. Sytuacji nie poprawia również system zapisu; można go dokonać w okolicznych toaletach, ale tych jest zdecydowanie za mało. Czasem w całym tym chaosie i pośpiechu po prostu zapominamy o tej prozaicznej czynności, zaś gra nie wybacza błędów - ewentualny zgon to konieczność rozpoczęcia rozgrywki od ostatniego save'a, co nierzadko jednoznaczne jest powtarzaniem ostatniej godziny.

Oprawa graficzna, to - po olbrzymiej interakcji - najjaśniejszy punkt omawianej produkcji. Biorąc pod uwagę ilość ruchomych obiektów na ekranie, całość robi naprawdę solidne wrażenie. Oczywiście modele zombie raz za razem się powtarzają, ale w tak potężnym zalewie nadgnitego mięcha ciężko uznać to za wadę. Jeszcze lepiej ma się najbliższe otoczenie - sklepowe półki uginają się pod ciężarem najrozmaitszych towarów, barwne kasyna mienią się neonami, każde też ma swój wyjątkowy, unikalny styl. Brawa za ogromne przywiązanie do detali i niezły stosunek jakości do wydajności - mimo setek przeciwników na ekranie, animacja niemal nigdy nie łapie zadyszki. Niestety nie ze wszystkim jest tak kolorowo. Jeśli coś w tej grze występuje równie często, co zombie, to nieszczęsne loadingi. Przed cut-scenką, po cut-scence, po wejściu do kolejnego kompleksu pomieszczeń, itd. etc. Niby trwa to kilka sekund, ale PC nie przyzwyczaił nas do tak niecnych praktyk.

Znacznie gorzej na tle grafiki wypada muzyczna strona programu. Klasycznej ścieżki dźwiękowej w zasadzie tu nie ma; charakterystyczne motywy towarzyszą nam jedynie w wybranych miejscach, zaś bieganie po pasażu handlowym ubarwia banalna, delikatna melodia. Owszem, świetnie uzupełnia się z miejscem akcji i wręcz kapitalnie kontrastuje z faktem, że brodzimy po kostki we krwi, jednak koniec końców wypada ocenić całokształt, a na tym polu Dead Rising 2 nieco zawodzi.

Przygoda z nowym działem Blue Castle Games to sztuka wymagająca cierpliwości podwójnej, by nie zrażać się kolejnymi porażkami, a także by po kilku godzinach nie zasnąć z nudów. To gra specyficzna, zdecydowanie nie dla każdego. Jedni ukończą ją kilkukrotnie (również w trybie kooperacji), nieustannie odkrywając nowe przepisy na konfitury z zombie, innych znudzi koszmarna powtarzalność bądź niemiłosiernie wkurzająca presja upływającego czasu. Doceniam drzemiący w niej potencjał, ale mnie osobiście gra nie kupiła.

Podobała Ci się recenzja? Jeśli tak kliknij "graj"

recenzja dodana przez: E. Siekiera E. Siekiera który uważa że gra ma takie plusy i minusy

+ Plusy

+  ogromna interakcja
+ tabuny zombie do ubicia
+ dobra optymalizacja
+ oprawa graficzna

Minusy

  zdecydowanie nie dla każdego
 na dłuższą metę monotonna i nudna
 wykonywanie misji pod presją czasu
 częste loadingi

dlatego E. Siekiera
ocenia tę grę na:

7

Grafika 80%

Dźwięk 60%

Gameplay 70%

Ocena wszystkich
recenzentów

7.0

Grafika 80%

Dźwięk 60%

Gameplay 70%

[ + dodaj screen ]

DeadPoison: eee dziwnie na mnie patrzy (PC)

DeadPoison: Fireeee bum bum bum (PC)

DeadPoison: In the Air (PC)

DeadPoison: Zboczuch będzie podglądać panienki (PC)

Przejmij panowanie nad grą

Teraz

Użytkownicy, którzy lubią tę grę:

Gaminator.tv

Projekt dofinansowany ze środków Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego w ramach Programu Operacyjnego Innowacyjna Gospodarka