Gaminator. Gry online.

graj lub zgiń
Szukaj

Jesteś tutaj pierwszy raz. Bardzo nam miło. Zarejestruj się, aby zyskać dostęp do największej bazy video o grach, możliwości wrzucania swoich treści, a także do systemu podpowiadania gier – Game Connect.

Logowanie

Zamknij Wyślij uwagę
 

Napoleon: Total War (PC)

Lubię to! 4

Premiera Świat - 23 luty 2010 Premiera Polska - 26 luty 2010

Ocena użytkowników: bardzo dobra

2 osób chce zagrać w tą grę

miejsce w rankingu: n.a.

PEGI 16

Deweloper: Creative Assembly Dystrybutor: CD Projekt Wydawca: Sega

 

Gatunek: Strategia Podgatunek: RTS, Turowa, Bitewna Cechy gry: Wolna kamera, Widok z góry

Tematyka: Historyczna, Wojenna,

Moja ocena: 1 2 3 4 5

 

grasz?
close

Game market

zgłoś tę grę

Na tę platformę mamy: 38 screenów, 6 video, 1 recenzji, 9 newsów,

Iście cesarska strategia

[ zobacz inne recenzje 1 ]
Najlepsza recenzja dodana przez Kirq Kirq
Na wstępie powiem wam, że bardzo nie lubię wszechobecnej ostatnio tendencji, do produkowania szybkich sequeli niemal każdej dobrze sprzedającej się gry. Niezorientowanych poinformuję, że tytuł, który za chwilę omówię, od jego poprzednika dzieli niecały rok. Na dokładkę nadmienię, że zarówno Empire: Total War jak i Napoleon: Total War są osadzone praktycznie w tym samym okresie historycznym. A cały ten wstęp pisze tylko po to, abyście wiedzieli z jak trudnej pozycji startował u mnie najnowszy produkt Creative Assembly.

Kirq

Napoleon: Total War to kolejna odsłona jednej z najznakomitszych serii gier strategicznych. Jej wyjątkowość wynika zarówno z wysokiej jakości wykonania każdej kolejnej części, jak również ze specyficznej konstrukcji rozgrywki. Total Wary to bardzo spójne połączenie globalnej strategii turowej z niezwykle emocjonującą i piękną graficznie strategią czasu rzeczywistego. Co ważne, żadna z części składowych nie dominuje nad drugą, nic nie jest tutaj robione „na pół gwizdka”. Kiedy zarządzamy naszym państwem, robimy to zarówno na szczeblu ekonomicznym, militarnym jak i dyplomatycznym. Wszędzie, gdzie zajrzymy, przywita nas długa lista opcji i możliwości. Zaś kiedy w wyniku naszych posunięć na mapie świata dojdzie do starcia, gra zabiera nas bezpośrednio na pole bitwy. Jego wygląd uzależniony jest od faktycznego miejsca, w którym zeszły się dwie wrogie armie oraz od pory roku. Obie strony dysponują zaś siłami, które stworzyły i skierowały do boju podczas rozgrywki na szczeblu globalnym.

Marka „Total War” zaistniała na rynku gier komputerowych dekadę temu, wraz z pojawieniem się fenomenalnego Shogun: Total War. Na przestrzeni lat omawiana seria ewoluowała. Panowie z Creative Assembly zabierali nas m.in. do średniowiecznej Europy oraz starożytnego Rzymu. Każda kolejna odsłona obfitowała w nowe rozwiązania i unikalne, właściwe danemu okresowi jednostki. Naturalnie poprawie ulegały również wygląd i brzmienie. Te, pomimo, iż nie stanowią najważniejszego składnika gier strategicznych, zawsze trzymały najwyższy - osiągalny w swoim czasie - poziom.

Poczatek Kampanii Włoskiej. Walka na bagnety. Jeden z celów pobocznych. Murek zapewnia częściową osłonę.

Większość tytułów doczekało się różnorakich rozszerzeń. Pomimo że średniowieczna Europa pojawiała się w serii dwukrotnie, obie części oddzielały jednak cztery lata oraz świetny Rome: Total War. Po raz pierwszy zdarza się tak, że kolejne części odalone są od siebie tak niewielkim odcinkiem czasu, zarówno rzeczywistego, jak i tego w grze. Nie trudno się domyślić, że mamy tutaj raczej do czynienia z ewolucją pomysłu oraz dopieszczeniem strony technicznej, nie zaś rewolucją i nowością. Czy to dobrze? Wszystko zależy od tego, kto i w jaki sposób osądza omawiany tytuł. W mojej prywatnej ocenie Napoleon: Total War jest grą strategiczną najwyższej klasy, niemal ocierająca się o doskonałość w swoim gatunku. Praktycznie jej jedynym poważnym minusem jest ciążący niczym wyrzut sumienia, wydany ledwie 11 miesięcy temu Empire: Total War. Który nota bene, jest według mnie grą wybitną. Szkoda tylko, że jest on również tak bardzo podobny. Przejdźmy jednak do rzeczy.

Jak wskazuje sam tytuł, nowa odsłona serii skupia się wokół osoby genialnego stratega, Cesarza Francji – Napoleona Bonaparte. Okres gry obejmuje tzw. erę napoleońską – czyli dwudziestolecie na przełomie osiemnastego i dziewiętnastego wieku, kiedy to rzeczony mały dowódca święcił swoje spektakularne sukcesy oraz wpływał na kształt całej Europy. Za sprawą kampanii napoleońskich omawiany tytuł umożliwia nam podjęcie próby ponowienia zwycięstw sławnego Korsykańczyka na trzech różnych teatrach działań. Swoich sił spróbujemy kolejno w północnych Włoszech, Afryce oraz podczas Kampanii Europejskiej. Jak łatwo się domyślić, kształt omawianych kampanii różni się nieco od tego, co znamy z poprzednich odsłon serii. W związku z tym, że mamy tutaj do czynienia z kampaniami wojennymi, zmianie uległa m.in. długość poszczególnych tur. Liczą sobie teraz po dwa tygodnie. Pociąga to za sobą wszystkie logiczne następstwa. Od długości czasu potrzebnego na wznoszenie budynków, na prędkości regeneracji naszych jednostek skończywszy.

Dla tych, którzy pragną spróbować swoich sił przeciwko genialnemu strategowi, udostępniono kampanie koalicji, w których możemy objąć władzę w Wielkiej Brytanii, Austrii, Prusach lub też Rosji. Każdy ze wspomnianych krajów możemy poprowadzić w trybie historycznym oraz światowej dominacji. W pierwszym naszym celem będzie przejęcie kontroli nad 20 regionami – w tym, nad sporą ilością konkretnych, historycznie akuratnych obszarów. Zwycięstwo w drugim zapewni nam zdobycie kontroli w 60 regionach – z zaledwie kilkoma wyszczególnionymi obszarami.

To się nazywa bitwa. Koniec Kampanii Włoskiej. Bardzo pomocny sojusznik. Początek bitwy pod piramidami.

Same kampanie to dopiero początek atrakcji, które oferuje Napoleon: Total War. Dalej mamy możliwość rozgrywania historycznych bitew Napoleona. Możemy to robić zarówno przeciwko SI, jak i innym graczom w sieci. Jeden na jeden lub też w większym gronie. Ponadto, możemy rozegrać cały wachlarz niehistorycznych potyczek. Dzielą się one na bitwy lądowe, morskie i oblężenia. Każda z nich posiada spory zasób różnorodnych map. No, może z wyjątkiem bitew morskich, z przyczyn oczywistych.

O ile nowy produkt Creative Assembly ma do zaoferowania naprawdę sporo w trybie offline, ogrom swojego potencjału pokazuje dopiero w sieci. Pomimo iż SI trzyma całkiem niezły poziom – z małymi potknięciami, o których później – nic nie może się równać z rozgrywką przeciwko żywemu przeciwnikowi. Szczególnie uwidocznił mi to mój kumpel – weteran Empire: Total War, kilkukrotnie udzielając mi surowej lekcji pt. „użycie lekkiej piechoty do bezlitosnego nękania i dziesiątkowania wolniejszej piechoty liniowej”. Bolesne acz bardzo pouczające doświadczenie. W pierwszej kolejności mamy tutaj – wspomniany wcześniej – spory zestaw map, na których możemy toczyć bitwy w różnych konfiguracjach. Zmianie ulega pogoda, pora dnia czy też liczebność armii wybranego przez nas państwa. Nie muszę chyba wspominać, że trudno o dwie identyczne bitwy. Pomijając różne składy armii i odmienne warunki atmosferyczne (deszcz zwiększa szansę niewypałów), każdy napotkany w sieci gracz będzie miał inny pomysł na poprowadzenie bitwy.

Nowością jest możliwość dopuszczenia innych graczy do poprowadzenia wrogiej armii podczas bitew rozgrywanych w kampanii singleplayerowej. Nadaje to rozgrywce zupełnie nowego wymiaru, gdyż potencjalnie wygrana bitwa może potoczyć się zupełnie nie po naszej myśli, kiedy naprzeciw zasiądzie wprawny strateg. Ci, którzy mają naprawdę dużo czasu, mogą rozgrywać całe kampanie w trybie online, zapraszając do gry swoich przyjaciół poprzez Steam. Skoro już mowa o Steamie, wspomnę, iż gra jest z nim w pełni zintegrowana. Idą za tym takie usprawnienia, jak łatwe wyszukiwanie przeciwników do rozgrywek sieciowych czy też cały zestaw osiągnięć, które możemy odblokować, a następnie pochwalić się nimi przed znajomymi.

Sprawdzanie zasięgu artylerii. Informacje uzyskane dzięki temu balonowi, są nieocenione. Heroiczne zwycięstwo. Salwa na odchodnym.

Rdzeń rozgrywki nie uległ większym zmianom. Gra przebiega w sposób bardzo podobny do tego znanego z Empire: Total War. Na mapie strategicznej decydujemy o kierunkach naszego rozwoju ekonomicznego, technologicznego oraz produkcji i przemieszczaniu wojsk. Zawieramy i zrywamy sojusze oraz traktaty handlowe. Jedną z nowości w warstwie dyplomatycznej jest możliwość żądania od innego kraju zerwania traktatów z naszym wrogiem. Oprócz wojsk, po mapie strategicznej przemieszczamy również agentów, takich jak gentlemani i szpiedzy. Każdy z nich posiada szereg zastosowań. Przykładowo, szpiedzy mogą sabotować wrogie armie, a obecność gentlemana w ośrodku akademickim może znacznie przyspieszyć nasz rozwój technologiczny. Ten przebiega w trzech różnych kierunkach: cywilnym, wojskowym i przemysłowym. Każdy z nich posiada własne drzewko zależności.

Bardzo istotną nowością jest tzw. „system wyniszczenia”. Mechanika jego działania sprowadza się do tego, że oddziały kończące turę w ciężkim terenie – takim jak pustynie - ponoszą fizyczne starty w ludziach. Wprowadza to zupełnie nowy element, z którym musimy bardzo się liczyć podczas planowania ruchów naszych wojsk. Przykładowo, kiedy grając Kampanie Afrykańską zapragniemy zdobyć miasta beduinów, czeka na nas nie lada wyzwanie. Znajdują się one głęboko na południowych, pustynnych obrzeżach mapy. Praktycznie jedynym sposobem na dotarcie w te niegościnne rejony jest stworzenie armii składającej się z oddziałów posiadających zdolność specjalną „odporność na gorąco”. W innym przypadku, do celu dotrą jedynie niedobitki, zupełnie niezdolne do efektywnej walki.

W opanowaniu zawiłości gry pomaga bardzo przejrzysty i intuicyjny interfejs oraz kontekstowy tutorial. Lektor tłumaczy nam poszczególne elementy mechaniki rozgrywki wraz z ich pojawianiem się w grze. W tym miejscu wypada wspomnieć o naprawdę profesjonalnej i dobrze wykonanej lokalizacji. Praktycznie jedynym, drobnym elementem, który rzucił mi się w oczy "in minus", jest komunikat wykrzykiwany (dosłownie) przez doradcę, kiedy w trakcie bitwy obrażenia odnosi oddział gwardii naszego generała. Rozumiem, że ma to być komunikat nie do przegapienia, ale chyba trochę tu przeholowano. Jest on wyjątkowo irytujący i nie pomaga ściszanie w opcjach, gdyż osiągnięcie poziomu głośności, przy którym nie podskakuje w fotelu, równa się z całkowitą niesłyszalnością innych tutorialowych porad.

Zadymione pole walki. Heroiczna obrona w kwadracie. Natarcie na budynek. Era prochu, ale tradycyjne metody nadal się sprawdzają.

W oczy rzuca się najbardziej ogólne dopracowanie i dopieszczenie niemal każdego elementu gry. Na każdym kroku widać sporą ilość większych poprawek i usprawnień, a tych mniejszych nie jestem nawet w stanie wyliczyć. Cały czas zauważam kolejne efektowne drobnostki, które zbliżają ten tytuł do doskonałości. Przykładowo, gra bardzo dokładnie odwzorowuje na mapie strategicznej, jak i tej bitewnej, wszystkie cztery pory roku.

Bitwy - zarówno lądowe jak i morskie – przebiegają w ten sam sposób, jak w poprzednim tytule. Nie można się jednak oprzeć wrażeniu, że gra się zupełnie inaczej – lepiej. Nie mówię tu tylko o oprawie audiowizualnej, której wychwalaniem pod niebiosa zajmę się za chwilę. Ten element, podobnie jak cała reszta gry, został dopieszczony i usprawniony. Pojawiła się m.in. możliwość przyłączenia do naszych armii baloniarza. Dzięki jego obecności – widocznej w postaci majestatycznego balonu wznoszącego się ku niebu na początku bitwy - mamy stały wgląd w ruchy wrogich wojsk, niezależnie od ich położenia. Jedną z najistotniejszych nowości jest zwiększenie wpływu generała na przebieg bitwy. Sama jego obecność motywuje wszystkie oddziały w zasięgu oddziaływania. Do tego, dowódcy zostali wyposażeni w zdolności, które aktywnie wpływają na pole walki. Przy ich użyciu możemy zbierać rozbite oddziały oraz chwilowo zwiększać skuteczność konkretnych jednostek. Rzeczonych zdolności możemy użyć po trzy razy w jednej bitwie, ich kolejne uruchomienia obwarowane są również „cooldownem”.

Również sztuczna inteligencja doczekała się poprawek. Oczywiście, nie będzie ona wyzwaniem dla weterana potyczek sieciowych, ale prezentuje już całkiem dobry poziom. Właściwie przychodzą mi do głowy tylko dwa poważniejsze zarzuty. Po pierwsze, częstokroć niedomagająca konnica. Po drugie, bezduszna artyleria, która bez mrugnięcia oka odpala salwę w przyjazną jednostkę, przemieszczającą się przed jej lufami. Rozumiem, że dowódca powinien planować ruchy wojsk w taki sposób, aby piechota nie maszerowała przed artylerią. Niemniej, nic by się nie stało, gdyby artylerzyści wstrzymali się te dziesięć sekund z odpaleniem dział - do momentu, kiedy faceci, z którymi wieczór wcześniej pili i jedli przy ognisku, zejdą z bezpośredniego pola rażenia. Jazda - podobnie jak w Empire: Total War - straciła swoje kluczowe znaczenie na polu walki. Jej użycie wymaga wprawy i wyczucia chwili. Czołowa szarża na rozstawiony oddział piechoty liniowej częstokroć kończy się ogromnymi stratami i załamaniem oddziału. Natomiast uderzenie w plecy piechoty, która właśnie prowadzi wymianę ognia z naszym oddziałem, może załamać jej szyki, nawet kiedy wjeżdżamy 15 konnymi na 100 piechurów. Irytuje natomiast fakt, że konnica niejednokrotnie gubi się, kiedy wyślemy ją w celu eksterminacji wycofującej się piechoty. Zdarza się, że dopada ona do uciekinierów i zamiast wpaść w rozbite szeregi, jedzie kłusem obok - niczym mały kot, który złapał mysz i nie ma pojęcia, co dalej z nią zrobić.

Kartacz kosi piechotę niczym kosa zboże. Oddziały milicji przed rozpoczęciem bitwy. Mało obiecująca sytuacja dla wojsk brytyjskich. Ekran rozwoju technologicznego.

Przejdźmy teraz do dziedziny, w której Napoleon: Total War miażdży – oprawy audiowizualnej. Ta gra jest zwyczajnie przepiękna. Chyba nigdy nie spotkałem się z tak bardzo dopracowaną grafiką w grze strategicznej. Wynika to zapewne stąd, że już Empire: Total War powalał wizualnie. Natomiast N:TW został względem niego dopieszczony, i to w dużym stopniu. Co ważne, grę można odpalić w całkiem efektownych ustawieniach nawet na przeciętnym pececie. Zaś ci, którzy dysponują stosunkowo mocnym blaszakiem i uruchomią Napoleona z wszystkim fajerwerkami graficznymi, muszą przygotować się na szukanie szczeki pod biurkiem. Powalające jest tu wszystko - od ostrych tekstur, przez szczegółowe modele i animacje poszczególnych żołnierzy, na masie genialnych efektów skończywszy. Świetnie pasująca do epoki muzyka oraz nieprzebrana biblioteka odgłosów stoją na równie wysokim poziomie.

Po polu bitwy przemieszcza się niesiony wiatrem dym - efekt salw oddanych z kilkudziesięciu muszkietów jednocześnie. Kiedy zbliżymy kamerę do oddziału znajdującego się pod ostrzałem artyleryjskim, usłyszymy potężny świst przelatującej kuli armatniaj, poczujemy również jak drży ziemia, kiedy padnie ona niedaleko kamery. Gdy wjedziemy widokiem pomiędzy szeregi walczącej piechoty liniowej, usłyszymy werble oraz jęk zabitych. Zobaczymy, jak poszczególni żołnierze przeładowują muszkiety i oddają kolejne salwy. Zlewający się ze sobą huk wystrzału kilkudziesięciu muszkietów tworzy potężny odgłos. Podczas bitwy o poranku na jednej z europejskich równin, nasze oczy raczyć będzie widok mgły, wędrującej po zagłębieniach terenu. Kiedy przyjdzie nam walczyć na afrykańskich pustyniach, naszą widoczność pogorszą burze piaskowe oraz efekt falującego, gorącego powietrza. Kiedy przyjrzymy się bliżej bezczynnym oddziałom, zobaczymy szczegóły umundurowania oraz całe spektrum różnych twarzy. Poszczególni żołnierze będą wykonywać losowe animacje, stwarzając niesamowita iluzję, iż patrzymy właśnie na oddział liczący 120 różnych osób. Nie ma mowy o efekcie „armii klonów”. Mógłbym tak dalej wyliczać, ale pora zamykać ten - i tak dość długi – tekst.

Dość nietypowa jazda. Oblężenie fortu. Napoleon zabierze nas również w takie egzotyczne tereny. Konnica

Napoleon: Total War to gra wielka. Nie ma innej opcji, gdyż jest to w zasadzie dopieszczony do granic możliwości Empire: Total War – który sam w sobie był pozycją z najwyższej półki. Pomimo zbieżności obu tytułów oraz niewielkiego odstępu czasu, który je dzieli, nowy produkt Creative Assembly nie jest w moich oczach skokiem na kasę. Jest to kolejna odsłona, nadająca serii nową jakość. Gra działa stabilnie jak skała, wygląda i brzmi po prostu zjawiskowo, a do tego rozbudowuje i poprawia swojego poprzednika w wielu kwestiach. Napoleon: Total War to pozycja obowiązkowa na półce każdego fana strategii komputerowych. Polecam go zarówno osobom, które nie grały w E:TW, oraz tym, które poprzednika przemaglowały tam i z powrotem. Dość długo zastanawiałem się nad końcową notą. Gdyby nie to, iż recenzowany tytuł stanowi w gruncie rzeczy dopracowaną (do granic możliwości, ale jednak) wersję pozycji sprzed roku, dałbym dziesiątkę. Jednak w tej sytuacji, daję dziewięć. Dołączyłbym dodatkowo do tej dziewiątki plusa, gdyby skala ocen Gaminatora dawała mi taką możliwość.

Podobała Ci się recenzja? Jeśli tak kliknij "graj"

recenzja dodana przez: Kirq Kirq który uważa że gra ma takie plusy i minusy

+ Plusy

+  Boska grafika
+ Świetna muzyka oraz efekty dźwiękowe
+ Akceptowalne wymagania sprzętowe
+ Bitwy powalają!
+ Ogólne dopracowanie i dopieszczenie
+ Sporo większych i mniejszych nowości
+ Dużo zawartości dla pojedynczego gracza
+ Dopracowany i rozbudowany tryb dla wielu graczy
+ Gra na długie tygodnie

Minusy

  SI potrafi czasem negatywnie zaskoczyć
 Na siłę – irytujący komunikat o ataku na generała
 Na siłę – jest to tylko/aż piekielnie dopracowany Empire: Total War

dlatego Kirq
ocenia tę grę na:

9

Grafika 100%

Dźwięk 90%

Gameplay 90%

Ocena wszystkich
recenzentów

9.0

Grafika 100%

Dźwięk 90%

Gameplay 90%

[ + dodaj screen ]

Kirq: Przeprawa przez rzekę. (PC)

Kirq: Napoleon obmyśla zapewne jakiś kolejny, genialny manewr. (PC)

Kirq: Dym i krew. (PC)

Kirq: Równać szereg. (PC)

Przejmij panowanie nad grą

Teraz

Użytkownicy, którzy lubią tę grę:

Gaminator.tv

Projekt dofinansowany ze środków Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego w ramach Programu Operacyjnego Innowacyjna Gospodarka