Football Manager 2010 (PC)
Premiera Świat - 30 październik 2009 Premiera Polska - 30 październik 2009
Ocena użytkowników: bardzo dobra
1 osób chce zagrać w tą grę
miejsce w rankingu: n.a.
Na tę platformę mamy: 11 screenów, 1 recenzji, 2 newsów,
Rewolucja? Nie, to tylko ewolucja
[ zobacz inne recenzje 1 ] Najlepsza recenzja dodana przez
OsaX Nymloth
OsaX Nymloth
Kiedy dotarła do mnie niepozorna płytka z Football Managerem 2010, wiedziałem, że czeka mnie wiele godzin testów, ale tych z gatunku zdecydowanie przyjemnych. Nie ukrywam w końcu, że mam pewną słabość do śledzenia setek statystyk i tworzenia zespołu wedle mojej filozofii futbolu. Miałem również nadzieję, że najnowsza edycja excela okaże się lepsza od ubiegłorocznej, która (mimo, że zła z całą pewnością nie była), to nie zdołała wydrzeć mi z życiorysu kolejnej setki godzin.
Edycja FM-a oznaczona rocznikiem 2010 jest jednak wyjątkowa ze względu na jedną, sporą (żeby nie powiedzieć wręcz, że olbrzymią) zmianę: twórcy, po raz pierwszy od zapoczątkowania serii, postanowili odświeżyć cykl, zmieniając interfejs. I to nie na zasadzie dodania grafiki tu i tam, wywalenia jakiejś opcji i dodania kilku innych. Tego, co zrobili, nie nazwiemy nawet przemeblowaniem, bowiem Brytyjczycy stworzyli nowy "graficzny sposób komunikacji z użytkownikiem" całkowicie od podstaw. I to na nim od pierwszego uruchomienia gry skupia się uwaga każdego gracza - czy to weterana menadżerów, czy też nowego fana tego specyficznego gatunku.
Trzeba to przyznać ekipie Sports Interactive: eksperyment im się po prostu udał. Po kilkunastu minutach spędzonych w menusach, byłem w stanie bez trudu odnajdywać interesujące mnie opcje oraz korzystać z nowych udogodnień, bez konieczności ślepego przebijania się przez kolejne listy i zakładki. Wspomnianych umilaczy jest kilka, chociażby wyświetlany na górnym pasku kalendarz z naniesionymi ważnymi wydarzeniami. Zmianom uległy chociażby profile piłkarzy, które są jakby czytelniejsze dzięki systemowi zakładek, którymi łatwo można operować, aby sprawdzić np. samopoczucie grajka lub historię jego kontuzji. Cieszy nowy, zgrabny widok analizy piłkarza przez scouta, co pozwala na lepszą ocenę zawodnika pod kątem przydatności dla drużyny. W zasadzie jedyną rzeczą, której mógłbym się czepiać w profilach kopaczy, jest trochę zbyt mała grafika obrazująca porównanie dwóch piłkarzy – element ten mógłby być o wiele większy, a tym samym czytelniejszy. Czemu tak nie jest, nie mam pojęcia. Dobrym novum jest również system podpowiedzi współpracowników, którzy przed meczem oferują dogłębną analizę przeciwnika – można się dzięki takim naradom w jednym miejscu dowiedzieć, która drużyna ma przewagę wzrostu, szybszych piłkarzy oraz na kogo warto byłoby mieć nieustanne baczenie pod naszą bramką.
Prawdziwie wielkie zmiany zaszły jednak nie w wiadomościach (które obsługują teraz system subskrybowania np. Ligi Mistrzów lub wydarzeń dotyczących konkretnego grajka), a w widoku taktycznym. Całe budowanie taktyki przeprowadzać można teraz na kilku płaszczyznach, które zadowolą zarówno kompletnie zielonych graczy, jak i starych wyjadaczy. Przede wszystkim, pojawił się całkiem niezły kreator taktyk, który pozwala na szybkie i sprawne (a nawet całkiem nieźle sprawdzające się w praniu) stworzenie całkowicie nowego ustawienia i stylu grania. Idąc poziom wyżej w skali "trudności", można dobierać opcje drużynowe w skali podstawowej, w której funkcjonuje system podpowiedzi, a który pozwala chociażby na ustawienie stylu podań na mieszane, krótkie lub bezpośrednie. Większość głównych założeń dotyczących taktyki może być ustawiona właśnie tutaj, od wspomnianych podań, po pressing, poziom swobody kreatywnych piłkarzy, aż po ustawienia dotyczące łapania napastników na spalonym lub wyboru rozgrywającego. Prawdziwa jazda bez trzymanki zaczyna się jednak z momentem przejścia do poziomu zaawansowanego – po wciśnięciu jednego przycisku, proste listy rozwijane zastąpione zostają gromadą staroszkolnych suwaków, które ucieszą każdego fanatyka, bowiem właśnie te opcje oferują najbardziej dokładne możliwości ustawienia zespołu. Na szczęście, dla mniej obeznanych z serią Football Manager, ustawienia podstawowe powinny w zupełności wystarczyć do dobrej zabawy, a w miarę lepszego poznawania potrzeb prowadzonej drużyny, można łatwo ustawić jeden czy dwa suwaki na pożądany poziom. Liczba opcji jest jednak znacznie większa, bowiem taki sam sposób podziału na opcje dla zwykłych graczy oraz dla fanatyków jest obecny w przypadku wydawania konkretnych zadań piłkarzom. System prosty i zapewniający przyzwoite rezultaty, potrafi jednym kliknięciem zamienić się w prawdziwego potwora, którego ustawianie potrafi dać mnóstwo satysfakcji po wygranym meczu, ale i zająć dobrych kilka(naście) godzin.
Nie samym interfejsem, menusami i setkami statystyk człowiek jednak żyje, dlatego też ekipa twórców postarała się nie tylko o udaną zmianę w dwóch wymiarach. Widocznym gołym okiem ulepszeniom uległ sam silnik meczowy, który w swojej najnowszej, trójwymiarowej odsłonie jest widocznie ładniejszy od swojego starszego brata. Nie jest to oczywiście poziom FIFA Managera, a nawet nowego Championship Managera, ale postęp jest widoczny. Przede wszystkim, cieszą lepsze tekstury, zwłaszcza w przypadku stadionu, na który tyle narzekałem przy poprzedniej edycji gry. Również modele piłkarzy są jakby bardziej szczegółowe i cieniowanie, co w połączeniu ze sporą liczbą nowych animacji robi pozytywne wrażenie. Krzywić się za to można, patrząc na ustawione na trybunach rządki pikseli, udające publikę, poruszające się niczym animacje w formacie .gif. Cóż, ten element zdecydowanie wymaga pracy, bowiem, jako żywo, przypomniały mi się czasy FIFY, i to jednej z edycji wydanych przed nowym milenium.
Co jeszcze warto wymienić w nowościach Football Managera 2010? Na pewno fajną opcją (i to bynajmniej nie taką, której użyje się raz i o niej zapomni) jest możliwość wydania komend w trakcie meczu, bez konieczności udawania się do oddzielnego menu zmian. Programiści Sports Interactive posiedzieli bowiem trochę przy grze i zmajstrowali całkiem fajny element, urealniający rozgrywkę. Przyznajcie się, ile razy widzieliście, jak wściekły trener podchodził do linii bocznej boiska i krzyczał coś do swoich podopiecznych? Albo jak Mourinho dyrygował zespołem, ruchami rąk wskazując, że piłkarze mają zwiększyć pressing na przeciwnika albo odsunąć grę od własnej bramki? Wiele razy, prawda? Nowy FM pozwala właśnie na takie wirtualne krzyczenie przy linii, wydając w trakcie spotkania różnorakie komendy. Można przekazać kapitanowi drużyny, aby skrzydłowi bardziej angażowali się w grę albo aby łapać przeciwnika na spalonych. Goniąc wynik warto zawarczeć na napastników, aby strzelali w każdej możliwej sytuacji, mając nadzieję, że piłka obierze drogę do siatki. Opcje dostępne z ławki są jak najbardziej przydatne i, co ciekawe, nie zastępują całkowicie głównego okna zmiany taktyki – obie funkcje się zgrabnie uzupełniają, wzmagając realizm gry. I to zdecydowanie na plus! Skoro już przy meczu jesteśmy, nie można nie wspomnieć o kolejnym narzędziu, które ucieszy maniaków gatunku, mianowicie o analizie meczowej. Element ten jest analogiczny do tego znanego z konkurencyjnego Championship Managera, tyle że wydaje się być cokolwiek łatwiejszy w obsłudze. Oraz nie trzeba na niego czekać kilku godzin czasu gry. Na co pozwala analiza? Chociażby na łatwe zobrazowanie, skąd padały strzały, z wyszczególnieniem na te niecelne, lecące w światło bramki lub zablokowane przez rywala. Podobnie można sprawdzić, w którym rejonie boiska dany kopacz zaliczył największą liczbę przechwytów albo gdzie najchętniej podawał piłkę. Analiza może być wykorzystana również w przypadku sprawdzania najbliższego przeciwnika, co pozwoli skuteczniej przeanalizować sposób gry rywala i na ten przykład, wyłączenie z meczu głównego rozgrywającego poprzez przylepienie mu plastra w postaci dodatkowego, defensywnego pomocnika.
Football Manager 2010 to jednak nie tylko zmiany. Jak zwykle, twórcy wraz z istną armią researcherów, postarali się, aby każdy z tysięcy graczy był odpowiednio wiernie odzwierciedlony w grze. Nadal można się kłócić o to czy statystyki niektórych rezerwowych zawodników nie są aby trochę przesadzone, ale biorąc pod uwagę ogrom bazy danych użytej w Football Manager 2010, nie można mieć większych zastrzeżeń co do pracy twórców. Zwłaszcza, że gra się jakby przyjemniej niż w edycję z poprzedniego roku, i to nie tylko za sprawą nowego interfejsu. Ulepszony silnik meczowy generuje akcje, w które łatwo uwierzyć, że mogłyby się wydarzyć naprawdę, rozbudowany system podpowiedzi nie zostawia nowych graczy na lodzie, w każdej chwili służąc pomocą, a zaawansowani użytkownicy bez problemów mogą skorzystać z masy opcji i elementów, z których każdy potrafi wpłynąć na losy meczu. Oczywiście, nie obyło się bez błędów, takich jak czasami dyskusyjne transfery potentatów futbolu. Jednak i na tym polu zauważyć można pewną poprawę: o ile bowiem w edycji 2009 transfery z zagranicy do polskiej ligi były rzadkością, o tyle w wersji 2010 drużyny z naszej Ekstraklasy chętniej penetrują rynki w poszukiwaniu wzmocnień. Czepiać się można również tego, że podstawowa wersja gry jak była uboga w oficjalne logosy i twarze kopaczy, tak uboga pozostaje. Oczywiście, każdy średnio rozgarnięty gracz bez problemu znajdzie w sieci tony strojów, herbów drużyn i rozgrywek, nie wspominając już o zdjęciach zawodników i nowych skórkach (zwłaszcza, że te z Football Manager 2009 działają bez żadnych przeróbek), ale Sports Interactive mogłoby jednak wyłożyć trochę funtów na oficjalne licencje. Chciałoby się również, aby ciekawsze były kontakty z mediami: może i dodano opcje zwołania konferencji prasowej z okazji nowego transferu, ale ta jedna zmiana jest raczej kosmetyczna, że o powtarzających się pytaniach nie wspomnę.
Mimo swoich wad, Football Manager 2010 jest tytułem, który w swoim gatunku nadal rządzi. Miejmy nadzieję, że kolejne łatki, które zostaną wydane (a na pewno ujrzymy jeszcze ze dwie, nie licząc tej już wydanej) naprawią kilka mniejszych i większych błędów, a za rok twórcy uraczą nas odpowiednimi zmianami w samej rozgrywce. Powody do zmian zaś są, bowiem konkurencja jest coraz mocniejsza i kto wie, czy w ciągu najbliższych kilku lat nie powitamy nowego króla piłkarskich menadżerów?
recenzja dodana przez:
OsaX Nymloth
który uważa że gra ma takie plusy i minusy
+ To nadal FM - setki godzin wyrwane z życiorysu
+ W swoim gatunku - król
+ Ulepszony silnik meczowy
+ Udana zmiana interfejsu
+ Sensowniejszy silnik transferowy
+ Większa przystępność - pograją zarówno nowi gracze, jak i starzy wymiatacze
+ Programiści ciut bardziej przyłożyli się do optymalizacji
− Cokolwiek mała ilość oficjalnych licencji - ale fanowskie dodatki już to naprawiły
− Zdarzają się większe (brak piłkarza w teamie), jak i mniejsze (animacje 3D) błędziki
Ocena wszystkich
recenzentów
8.0
Grafika 60%
Dźwięk 50%
Gameplay 90%
OsaX Nymloth: Lech już nie takie cuda robił ;) (PC)
OsaX Nymloth: Rozmowa motywacyjna po emocjonującym spotkaniu (PC)
OsaX Nymloth: Informacji dla piłkarskich maniaków jest, jak zwykle, mnóstwo (PC)
OsaX Nymloth: Widok na drużynę oraz menu taktyki - tutaj spędza się gros czasu gry (PC)

