Darkest of Days (PC)
Premiera Świat - 8 wrzesień 2009 Premiera Polska - 26 luty 2010
Ocena użytkowników: bardzo dobra
1 osób chce zagrać w tą grę
miejsce w rankingu: n.a.
Dystrybutor: City Interactive
Gatunek: Akcja/Arcade Podgatunek: Strzelanka Cechy gry: FPP
Tematyka: Historyczna,
Na tę platformę mamy: 24 screenów, 1 recenzji, 2 newsów,
Podróże w czasie wcale nie są fajne
[ zobacz inne recenzje 1 ] Najlepsza recenzja dodana przez
OsaX Nymloth
OsaX Nymloth
W zasadzie to głównym problemem Darkest of Days są chęci twórców, którzy w swoim debiucie podjęli się wyzwania, które zdecydowanie ich przerosło. Próby zakamuflowania niedostatków warsztatu programistów oraz niewystarzającego budżetu sprawiły tylko, że ta produkcja jest doskonałym przykładem zmarnowanego potencjału. Lecz po kolei, oto dlaczego Darkest of Days jest po prostu kiepskie.
Przede wszystkim, kuleje konsekwencja oraz same założenia – gracz wciela się w postać niejakiego Morrisa, który w ostatniej chwili wymyka się pewnej śmierci w bitwie pod Little Big Horn za sprawą wyciągnięcia jego naszpikowanego indiańskimi strzałami dupska przez agenta korporacji KronoteK. W efekcie zostaje on przeniesiony do przyszłości, gdzie zostaje postawiony przed prostym faktem, iż w trybie natychmiastowym stał się agentem tego molocha, który akurat zajmuje się naprawianiem 'strumienia czasu' – ewentualnością jest powrót do swoich czasów, na jakąś sekundę od oberwania tomahawkiem. I to w zasadzie tyle – żadnej traumy i problemów z przystosowaniem się do nowych czasów, żadnego zdziwienia bohatera na widok komputerów i robotów, a już nawet brew mu nie drgnie, kiedy weźmie do łapy supernowoczesną, mobilną wyrzutnię pocisków balistycznych. W zasadzie to Morris nawet nie wyda z siebie żadnego głosu, słusznie zapewne mniemając, że cała sytuacja to jakiś koszmar. To jednak tylko wierzchołek góry lodowej składającej się z podobnego rodzaju idiotyzmów! KronoteK ma zwyczaj wysyłać gracza oraz towarzącego mu innego zabłąkanego w nie swojej epoce do różnych czasów, co w praktyce zawsze oznacza wylądowanie w największej zawierusze, jaką da się znaleźć w okolicy.
Morris trafia więc pod Tannenberg podczas I Wojny Światowej, spróbuje odnaleźć pewnego urzędasa przypadkiem wcielonego do armii w trakcie trwania Wojny Secesyjnej, a nawet da popalić (dosłownie) wspomnianym legionistom na tle wkurzonego Wezewiusza. Sama idea podróży w czasie była z pewnością dość oryginalna, ale o wiele lepiej by było, gdyby twórcy z 8Monkey Lab stworzyli prostą, niezobowiązującą strzelankę w stylu Serious Sama, zamiast silić się na tytuł mający 'nietuzinkową' fabułę. W efekcie podczas gry byłem świadkiem takich absurdów, jak radosne ostrzeliwanie z rakietnicy ofensywy niemieckiej, czy też pełne patosu przetrzebianie nacierających rebeliantów za pomocą nowoczesnego karabinu maszynowego. I nie, żaden żołdak nawet nie zdziwił się widząc, że jeden z jego towarzyszy broni biega po polu bitwy i sieje śmierć za pomocą jakiegoś wynalazku szatana. Oficerowie armii rosyjskiej również nie przejmowali się, że dwójka dziwnych żołnierzy w najlepsze komentuje ich rozkazy po angielsku, zupełnie się z tym nie kryjąc. Dodajcie do smaczki w postaci konkurencyjnej organizacji, która właśnie ma ochotę na to, aby losy ludzkości potoczyły sie nieco inaczej i otrzymacie bitwy typu Morris z karabinem Spingfield z I Wojny Światowej, kopiący tyłki bandom uzbrojonych po zęby, fururystycznych żołnierzy. Wierzcie mi, takich perełek jest w Darkest of Days od groma i trochę.
Na pewno nie można za to zarzucić twórcom, że nie mieli dobrych chęci – problem w tym, że samymi chęciami to można co najwyżej drogę do piekła wybrukować, o czym już niejednokrotnie się przekonaliśmy. Autorzy starają się wprowadzić do gry pewne nietuzinkowe elementy, takie jak chociażby możliwość szybszego przeładowania broni – jeśli gracz w dobrym momencie kliknie lewym klawiszem myszy, to reload potrwa zdecydowanie krócej niż normalnie. Z drugiej strony pomylenie się oznacza zacięcie się broni i konieczność uporania z niesfornym zamkiem lub magazynkiem. Morris ma też do dyspozycji tzw. Ścigacze, służące do obezwładniania osób oznaczonych niebieską aurą – czyli takich, które są w pewnym sensie ważne dla zachowania pełnej ciągłości czasu. Pomijając już to, że rzucanie w kogoś kolorowymi kulkami jest dziwne z perspektywy każdego uczestnika potyczki, zachowanie 'średnio ważnych osób' przy życiu jest stosunkowo mało opłacalne – Morris po powrocie do bazy otrzyma w zamian kilka punktów, które można przeznaczyć w ulepszenia np. szybkości przeładowania broni z epoki. Tylko po co, skoro różnice pomiędzy zmodyfikowanem Coltem, a jego wersją 'bez tuningu' są w zasadzie nie odczuwalne? 8Monkey Lab próbowali wprowadzić pewne smaczki urozmaicające rozgrywkę, znane z wielu znanych FPS-ów, dzięki czemu można w trakcie gry przelecieć się chociażby Zeppelinem i zbombardować niemieckie pozycje. Oczywiście i tutaj można bez problemu dostrzec masę błędów i uproszczeń (samonaprawiający się balon to tylko najbardziej rażący przykład).
W zasadzie jeśli można uznać coś za plus Darkest of Days, to grafikę – ta może i nie poraża, ale też nie odstrasza na kilometr. Zdarzają się tekstury o słabej jakości, animacje są słabiutkie (zwłaszcza koni w galopie), a i modele nie grzeszą obfitością szczegółów. Jest jednakże całkiem nieźle, roślinność wygląda solidnie, a na szczególną uwagę zasługuje całkiem duże wykorzystanie możliwości PhysX – posiadacze odpowiednio mocnych kart GeForce mogą doświadczyć wielu różnych efektów, takich jak latające na wietrze liście, czy też realistyczna mgła i pył. Wracając jednak do samej grafiki, to należy wspomnieć o zaprojektowanych lokacjach, które na pierwszy rzut oka wydają się być całkiem spore i otwarte – nic bardziej mylnego, w Darkest of Days roi się od niewidzialnych ścian oraz biednie zaimplementowanych skryptów. Przy okazji słówko o AI, która jest jedną z najdurniejszych, jakie widziałem w ciągu ostatnich kilku miesięcy – przeciwnicy nie dość, że nie potrafią rozsądnie korzystać z naturalnych zasłon przed ogniem gracza, to jeszcze reagują z opieszałością leniwca na wakacjach. Zanim jeden żołdak z drugim uznają, że wypadałoby przestać sterczeć jak kołki na środku polany, gracz zdążyłby ubić cały batalion. Przeciwnicy mają też wielkie problemy z wyszukiwaniem ścieżek – raz przyszło mi bronić się w niewielkim budynku przed kontrnatarciem Konferedarów. Okazało się, że najlepszym wyjściem wcale nie jest stanie przy oknie i częstowanie napierających oddziałów ogniem, ale po prostu koczowanie przy drzwiach. Żołnierze za nic nie mogli znaleźć przejścia do środka i w efekcie biegali w kółko wokół mojej kryjówki. Fakt, że towarzyszący mi członkowie oddziału nagle się wyteleportowali w inne miejsce na mapie, to już inna sprawa.
Pod względem dźwiękowym jest mizernie – ponownie widać (a właściwie to słychać), że twórcy chcieli dobrze i postawili na urozmaicenie udźwiękowienia. Ponownie problem w tym, że budżet był zdecydowanie za mały i cały czas ma się wrażenie, że te kilka odgłosów na krzyż ma wystarczyć za planowane dziesiątki plików dźwiękowych. Efekt jest średni, podobnie jak muzyka, która zupełnie nie zapadła mi w pamięć. Może to i lepiej? Kwestię dialogów (w zasadzie to monologów) najważniejszyc postaci również lepiej litościwie przemilczeć – aktorzy udzielajacy głosu talentem zdecydowanie nie grzeszą, a efekt potęgują marne teksty silące się na bycie badassowymi i żartobliwymi[[/i].
Podsumowując, Darkest of Days to produkcja, w której był pewien niezły pomysł, ale zabrakło wykonania oraz doświadczenia. Wiele gier udowodniło, że nawet pomimo bardzo skromnego budżetu, można uzyskać tytuł o wielkiej grywalności, ale dzieło 8Monkey Lab z pewnością nie należy do tego szlachetnego grona. Otrzymaliśmy FPS-a nudnego, przeładowanego marnymi monologami, masą absurdów, żenującym poziomem Sztucznej Inteligencji oraz tylko przyzwoitą oprawą graficzną. Jeśli jesteście na wielkim głodzie, możecie spróbować zainwestować w tę grę dwie dychy, ale lepiej zainteresujcie się jakimś starszym hitem, którego brakuje w Waszej kolekcji.
recenzja dodana przez:
OsaX Nymloth
który uważa że gra ma takie plusy i minusy
+ Nawet przyzwoita grafika
+ PhysX daje radę, ale co z tego?
+ Muzyka nie irytuje
− AI poniżej poziomu rowu oceanicznego
− Niewidzialne ściany oraz kiepskie skrypty
− W zasadzie każdy element gry jest albo marny, albo mocno przeciętny
− Potencjał był, ale się zmył
Ocena wszystkich
recenzentów
4.0
Grafika 50%
Dźwięk 40%
Gameplay 40%
daniob: 3,2,1...Fire! (PC)
daniob: Aaaa atakują nas alieny! (PC)
daniob: Fajny telewizor (PC)
daniob: Huuuurrrraaaa! (PC)
Najlepsze gry
-
1.
Drakensang: The River of Time
RPG
Dodatek do staroszkolnego cRPG w niemieckim stylu.
-
2.
Amnesia: The Dark Descent
Przygoda
Ambitny projekt, wielkie nadzieje, zapewne kiepska sprzedaż.
-
3.
Dead Rising 2
Akcja/Arcade
Masowa rozwałka zombiaków po raz drugi.
-
4.
Mafia 2
Akcja/Arcade
Sequel świetnego sandboksa w gangsterskich klimatach.
-
5.
Sid Meier's Civilization V
Strategia
Piąty raz turowo podbijemy świat.
-
6.
StarCraft II: Wings of Liberty
Strategia
Powtórka z rozrywki w stylu Blizzard.
-
1.
Dead Rising 2
Akcja/Arcade
Masowa rozwałka zombiaków po raz drugi.
-
2.
Guitar Hero: Warriors of Rock
Akcja/Arcade
Najmocniejsze muzycznie Guitar Hero w historii serii.
-
3.
Kane & Lynch 2: Dog Days
Akcja/Arcade
Psychol i ponurak powracają nadzy i skąpani we krwi.
-
4.
Mafia 2
Akcja/Arcade
Sequel świetnego sandboksa w gangsterskich klimatach.
-
5.
Super Street Fighter IV
Akcja/Arcade
Rozszerzenie podstawowej wersji Street Fighter IV to nowi zawodnicy, areny ...
-
6.
Tom Clancy's H.A.W.X. 2
Symulator
, Akcja/Arcade
Dogfighty i epickie powietrzne batalie spod znaku kropek.
-
1.
Demon's Souls
RPG
, Akcja/Arcade
Genialny klasyczny hack&slash po japońsku.
-
2.
Guitar Hero: Warriors of Rock
Akcja/Arcade
Najmocniejsze muzycznie Guitar Hero w historii serii.
-
3.
Ratchet & Clank Future: A Crack in Time
Akcja/Arcade
Kolejna odsłona zwariowanej gierki dla starych i młodych.
-
4.
Yakuza 3
Akcja/Arcade
, Przygoda
Kolejna odsłona sagi o japońskiej mafii.
-
5.
Tom Clancy's H.A.W.X. 2
Symulator
, Akcja/Arcade
Dogfighty i epickie powietrzne batalie spod znaku kropek.
-
6.
Mafia 2
Akcja/Arcade
Sequel świetnego sandboksa w gangsterskich klimatach.
-
1.
N.O.V.A.
Akcja/Arcade
Wyobraźcie sobie Halo, ale na iPhone.
-
2.
Dungeon Hunter
RPG
, Akcja/Arcade
Diablo w wersji Gameloftu.
-
3.
Plants vs. Zombies
Strategia
Tower defense z zombiakami w roli głównej.
-
4.
Hero of Sparta II
Akcja/Arcade
Druga część przygód xeroboja Kratosa.
-
5.
Street Fighter IV
Akcja/Arcade
Mobilna wersja najlepszego mordobicia ostatnich lat.
-
6.
Spore Creatures
Akcja/Arcade
Spore Creatures, takie jakie znamy z DSa.













