Na tę platformę mamy: 14 screenów, 1 recenzji,
Do trzech razy Sztuka
[ zobacz inne recenzje 1 ] Najlepsza recenzja dodana przez
Toddziak
Art of Murder: Karty przeznaczenia to rasowy kryminał. Fabuła rozpoczyna się spokojnie, ale to tylko cisza przed burzą. Nicole Bonnet, młoda agentka FBI znana z poprzednich części, byczy się na urlopie, gdy wypoczynek niespodziewanie przerywa przyjście anonimowej paczki. W środku znajduje się stara lampa od projektora i zardzewiała śruba. Nie trudno zgadnąć, że bohaterka poczuje się zaintrygowana i zacznie węszyć. Trop prowadzi do starego kina w podejrzanej dzielnicy Nowego Yorku. Z początku to wszystko zakrawa na jakiś chory żart, lecz gdy ginie człowiek, a na miejscu zdarzenia Nicole znajduje kartę do gry, dociera do niej, że stawka jest wysoka. Seryjny zabójca, którego kreatywnie okrzyknięto "Karciarzem", rzuca wyzwanie naszej dzielnej agentce. Musimy się spieszyć, gdyż życie kolejnych ofiar wisi na włosku.
I tak jak fabuła w poprzednich częściach mniej lub bardziej kulała, tak tutaj nie mam zastrzeżeń. Pogoń za szaleńcem zaprowadzi nas do kilku różnych stanów, lecz tym razem nie opuścimy granic USA. Co w sumie dobrze, ponieważ urealnia nieco opowieść. Historia snuta jest sprawnie i akcja wciąga – chcemy koniecznie wiedzieć, co czeka nas dalej i jak ta cała awantura się skończy. Nie można również zapomnieć o mrocznym klimacie całości. Nie jest to może poziom kryminałów noir, ale okazji do oglądanie ciemnej strony miasta i duszy ludzkiej będziemy mieć aż nadto.
Na lepsze…
Sterowanie pozostało identyczne jak w Klątwie Lalkarza, więc nic dziwnego, że znów wszystko obsługujemy myszką. Ruch jak zwykle odbywa się lewym przyciskiem, a podwójny klik podrywa pannę Bonnet do biegu. Kursor w kształcie lupki oznacza obszar do zbadania. Interfejs przeszedł za to kosmetyczne zmiany. Dalej pasek ekwipunku znajduje się dole, a zaraz obok niego mamy opcję podświetlania miejsc interakcji. Nowością jest poręczny PDA, gdzie możemy przejrzeć różne dokumenty, odbyte rozmowy oraz oczywiście zadzwonić do kogoś. Prawym przyciskiem myszy da się przyjrzeć bliżej zgromadzonym przedmiotom, a także poobracać je w prawo i w lewo. Przydałaby się jeszcze opcja góra-dół, gdyż byłoby wtedy łatwiej wypatrzeć niektóre szczegóły.
Zagadki są raczej proste, lecz niekiedy trzeba ruszyć szare komórki trochę mocniej, by wpaść na rozwiązanie. Na szczęście wyzwania są logiczne i na chłopski rozum można wcześniej czy później dojść do rozwiązania problemu. Pochwalić należy pomysłowość twórców – chociaż zagadki nie wyłamują się ze standardów gatunku, to jednak warto docenić różne urozmaicenia - na przykład otwieranie zamku szyfrowego za pomocą specjalnego robota. Podnosi to współczynnik „fajności” na równi z koniecznością grzebania w bazie danych i badania rzeczy pod mikroskopem. Osobiście lubię takie atrakcje spod znaku CSI.
Nie podobało mi się za to, że kolejność używania przedmiotów jest tutaj tak ważna. Na przykład użycie kluczyka na oliwie nic nie daje, a oliwy na kluczyku już tak. Bez sensu. W przypadku desperacji czeka nas podwójne klikanie wszystkiego na wszystkim.
Z reguły również patrzę krzywo na czasówki w przygodówkach. Jest ich tu kilka i w razie niepowodzenia mogą nas spotkać tak niemiłe rzeczy, jak bycie zjedzonym przez aligatora. Na szczęście gra zawsze dokonuje zapisu przed niebezpiecznymi wyzwaniami. Co nie zmienia faktu, że skakanie po palikach na bagnach to zajęcie wyjątkowo upierdliwe.
Po raz pierwszy w serii będziemy mogli też sobie postrzelać w trybie FPP. Najpierw trzeba odbyć szkolenie na strzelnicy (dwa razy...), co nie jest trudne, lecz odrobinę męczące ze względu na pływający celownik. Ogólnie mam wrażenie, że strzelanie dodano tu na doczepkę, gdyż można je wykorzystać tylko w jednym miejscu, gdy mamy wykonać zadanie w wesołym miasteczku. Bajer nieco niewykorzystany.
…i nie do końca
Największe baty gra zbierze za grafikę. A przynajmniej za jeden jej element, czyli modele postaci. Są one brzydkie, kanciaste i nienaturalnie animowane. Na szczęście nowy Art of Murder może obronić się dobrymi tłami. Sporo na nich ruchomych obiektów, a lokacje zaprojektowane są bardzo klimatycznie. Podejrzane bary, rozsypujące się budynki, leniwe miasteczko na zadupiu – wszystko prezentuje się tak, jak powinno. Więcej też tu przerywników filmowych, które ubarwiają grę.
Muzyka za jest bardzo dobra. Pasuje do miejsca i tempa akcji. Gdy ma być ponuro, to tak właśnie jest, a w momentach luźniejszych wprowadza senną atmosferę. I świetnie. Voice-acting też jakby stał się lepszy.
Gra Art of Murder: Karty Przeznaczenia pozytywnie mnie zaskoczyła. To długa i wciągająca produkcja, która nie pozwala odejść do monitora dopóki się jej nie ukończy. Zdecydowanie warta jest tych pięćdziesięciu złotych. Polecam, nie tylko zatwardziałym fanom gatunku.
recenzja dodana przez:
Toddziak
który uważa że gra ma takie plusy i minusy
+ Długa, wciągająca gra
+ Dobra fabuła i klimat
+ Interesujące zagadki
+ Muzyka
− Wygląd postaci i ich animacja
− Irytujące drobiazgi
Ocena wszystkich
recenzentów
8.0
Grafika 70%
Dźwięk 80%
Gameplay 80%
mnq: Przyjemna knajpka (PC)
mnq: Barmani zawsze wiedzą więcej niż pozostali (PC)
mnq: Poszukajmy jakiegoś tropu (PC)
mnq: Ktoś nie posprzątał po sobie (PC)

